Bez kategorii

Jak zmieniał się wygląd mobilnych gadżetów? [część 1]


  • 0
Stacjonarny telefon Apple'a

Stacjonarny telefon Apple'a

Patrząc na współczesne elektroniczne gadżety, nie sposób uniknąć wrażenia, że popularne smartfony i tablety są do siebie bardzo podobne. Mimo mnogości producentów powstał niepisany kanon, który definiuje, jak powinien wyglądać mobilny sprzęt. Skąd wzięła się ta unifikacja?

Rozważania na temat mobilności można rozpocząć od czasów, gdy jakiś bezimienny Fenicjanin postanowił zamienić rytą w kamieniu inskrypcję na poręczną tabliczkę z gliny. Opowieść ta, choć prawdopodobnie ciekawa, nie przybliżyłaby nas jednak ani o krok do rozwiązania zagadki. Przenieśmy się zatem w czasy dużo bliższe współczesności.

HP-65 – pierwszy programowalny kalkulator

Jaki był praprzodek współczesnych smartfonów? Badania genealogiczne można prowadzić w nieskończoność. Akceptowalnym protoplastą, łączącym stosunkowo niewielkie rozmiary, mobilność i technologiczne zaawansowanie, był pierwszy programowalny kalkulator inżynierski HP-65. Urządzenie, które pojawiło się na rynku w 1974 roku, odegrało znaczącą rolę w rozwoju branży.

Spośród wszelkiego typu elektronicznych liczydeł HP-65 wyróżniał się tym, że był programowalny. Funkcję Android Marketu czy iTunesa pełniły wówczas karty magnetyczne, a działanie tego cuda techniki, łącznie z odczytywaniem karty, możecie zobaczyć na poniższym filmie.

Trudno przecenić rolę tych kanciastych pudełek z wystającymi przyciskami – ich zasługi wykraczają poza to, że były pierwsze w swojej kategorii. Dzięki sprzedaży kalkulatora HP-65 (jego cena wynosiła 500 dol.) Steve Wozniak mógł pozwolić sobie na założenie firmy Apple.

Potencjał nowego gadżetu doceniła również NASA. Kalkulator brał udział w eksperymentalnym, amerykańsko-radzieckim locie kosmicznym Sojuz-Apollo. Stanowił on rozwiązanie zastępcze na wypadek awarii komputera pokładowego.

Mattel Moto Racer – elektroniczna rozrywka staje się mobilna

Współczesne smartfony to w coraz mniejszym stopniu narzędzia komunikacji, a w coraz większym multimedialne centra rozrywki. Czy zainteresowałyby jednak kogokolwiek, poza garstką profesjonalistów i pasjonatów technologii, gdyby nie możliwość uruchamiania gier?

Zapewne nigdy nie poznamy odpowiedzi na to pytanie, jednak gry czy – szerzej rzecz ujmując – rozrywka to nieodłączna część branży mobilnych gadżetów. Wszystko zaczęło się od karkołomnego pomysłu.

W czasie gdy termin „gra wideo” oznaczał wpatrywanie się w kulisty ekran telewizora i strzelanie pikselami do innych pikseli, Michael Katz, dyrektor działu marketingu firmy Mattel Toys, zaproponował stworzenie konsoli do gier o rozmiarach kalkulatora.

Zadanie było ułatwione z powodu rozmiarów ówczesnych kalkulatorów, a na dodatek inżynierowie Mattela popisali się finezją i w 1976 r. na rynku pojawiły się… no właśnie, wygląd zupełnie nie zdradzał funkcji urządzenia.

Pierwsze mobilne konsole do gier, Mattel Electronics Auto Race i Mattel Electronics Football, nie kojarzyły się ze sprzętem służącym do rozrywki. Płaskie, mieszczące się w dwóch dłoniach pudełka wyposażono w ekrany przypominające te z kalkulatorów i trzy wystające przełączniki.

Współczesny amator mobilnej rozrywki grający na takiej konsoli niechybnie zostałby zastrzelony jako groźny zamachowiec trzymający w ręku detonator.

Muzyka może być zawsze przy Tobie

Muzyka towarzyszy nam od zawsze, a przynajmniej od czasu gdy jakiś odziany – albo i nie – w skóry jaskiniowiec, waląc dłońmi w kłodę drewna, spostrzegł, że niektórym może się to podobać. Dzięki rozwojowi technologii możliwe stało się utrwalenie ulotnych dźwięków, problemem pozostawała ich dostępność.

Wprawdzie nośniki dźwięku w miarę upływu czasu ewoluowały z płaskich talerzy, poprzez druty, do taśm magnetycznych, ale dopiero wynalazek Philipsa z 1963 r. sprawił, że muzyka mogła zostać zamknięta w niewielkiej, mieszczącej się w dłoni kasecie.

Kaseta magnetofonowa

Kaseta magnetofonowa

Do mobilnego nośnika brakowało jednak równie mobilnego odtwarzacza. Brak ten nadrobiła w 1979 r. firma Sony, wypuszczając na rynek pierwszy model Walkmana, oznaczony symbolem TPS-L2. Był to przenośny kasetowy odtwarzacz, rozwijany przez Sony i kopiowany przez konkurencję przez następne dwie dekady.

Walkman był nie tylko nowinką technologiczną, ale również ważnym przełomem kulturowym – zmienił sposób słuchania muzyki. Stała się ona osobistym, indywidualnym przeżyciem.

Telefony bez kabli? Tylko w centrum Chicago!

Choć symbolem telefonicznej komunikacji przez długie lata pozostawała para miedzianych drutów, już kilkadziesiąt lat temu światłe umysły doszły do oczywistego z dzisiejszego punktu widzenia wniosku: przewody to zło!

W rolę świętego Jerzego walczącego ze smokiem pod postacią kabli próbowała jeszcze w latach 50. XX wieku wejść firma Ericsson. Szwedzi mieli wprawdzie dobry pomysł, jednak zabrakło im szczęścia – rozwiązanie, które przyjęło się na rynku, wdrożyła dopiero w latach 80. konkurencyjna Motorola.

Rynkowy debiut telefonu komórkowego Motorola DynaTAC nastąpił dopiero w 1983 r., ale epokowy wynalazek został pokazany światu dekadę wcześniej, w 1973 r. Dziesięć lat trwało dopracowywanie urządzenia i… zdobywanie pozwoleń amerykańskiej Federalnej Komisji Komunikacji.

Sprzęt wyglądał dokładnie tak, jak można się tego spodziewać po urządzeniu sprzed trzydziestu lat: był wielki, ciężki (784 g) i kanciasty. Przypominał wojskową radiostację, a bateria wystarczała na około pół godziny rozmów i 8 godz. czuwania. Odstraszał również koszt telefonu – na wydatek 3995 dol. mogli pozwolić sobie ci, którzy rzeczywiście potrzebowali mobilnej łączności. Grupę docelową dobrze pokazuje ówczesna reklama:

Dotykowy wyświetlacz i telefon – para z kilkudziesięcioletnim stażem

Sądzisz, że połączenie dotykowego ekranu i telefonu to wynalazek ostatnich kilku albo najwyżej kilkunastu lat? Pozory mylą! Wśród gadżetów z zamierzchłej przeszłości ujawniono niedawno nigdy nie wprowadzony na rynek telefon Apple’a, który mimo istotnych różnic można – z dużą dawką dobrej woli – nazwać protoplastą iPhone’a.

Stacjonarny telefon Apple'a

Stacjonarny telefon Apple'a

Stacjonarny telefon z 1983 roku, którego nazwa pozostaje zagadką, to dzieło utalentowanego designera Hartmuta Esslingera. Gdyby nie znany rok produkcji, moglibyśmy pomylić go ze współczesnymi urządzeniami. Minimalizm, obłe kształty i brak wystających elementów zostały zebrane w ponadczasowej formie, równie aktualnej 30 lat temu, jak i współcześnie.

Urządzenie miało jeszcze jedną istotną cechę – obsługiwało się je za pomocą ekranu dotykowego i rysika. Nie da się zweryfikować tych informacji, ale zdjęcia wskazują, że prawdopodobnie telefon zapewniał dostęp do wewnętrznej książki adresowej oraz, co może wydawać się niewiarygodne (pamiętajmy – to rok 1983!), mobilnych płatności.

Część druga cyklu.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Jak zmieniał się wygląd samochodów na przestrzeni lat?
Bez kategorii
Alternatywne źródła energii – czy zastąpią węgiel i ropę?
Bez kategorii
Po co Ci pick-up?