Mieszkam

Przestrzeń miasta – jak wpływa na człowieka?


  • 0
Fot. Flickr/Leszek.Leszczynski/Lic. CC by

Fot. Flickr/Leszek.Leszczynski/Lic. CC by

Z czym kojarzy się miasto? Anonimowa masa ludzka, zgiełk, hałas, smog, przestępczość, stres… Czy w takim razie ponad trzy czwarte społeczeństwa w krajach rozwiniętych jest aż tak głupie i skazuje się na dobrowolną agonię? Czy może jednak miasto oferuje coś jeszcze? Daje więcej, niż odbiera?

Ewolucyjnie człowiek pochodzi ze wsi. Miasto jest tworem sztucznym i wykreowanym jako odpowiedź na nowe potrzeby. Przyglądając się rozwojowi ośrodków ludzkich przez pryzmat historii, można wysunąć hipotezę, że miasto jest niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że samo społeczeństwo ma szansę na przetrwanie dopiero w przestrzeni miejskiej.

Złożona struktura miasta

Przestrzeń miasta to tak właściwie przestrzeń publiczna, należąca do wszystkich i do nikogo. Definicja zawiera w sobie określenie przestrzeni jako obszarów miasta spełniających podstawowe potrzeby mieszkańców. Chodzi o obiekty użyteczności publicznej, jak ulice, parki, skwery. Miejsca, w których każdy może spędzać czas w dowolny, ale też dozwolony sposób.

Sposób zorganizowania przestrzeni ma ogromny wpływ na kreowanie kontaktów między osobami w niej przebywającymi. Tworzenie więzi i relacji międzyludzkich to właściwie kluczowe zadanie dobrze zorganizowanych miejsc użyteczności publicznej.

Takie miejsca, które pozytywnie wpływają na kontakty międzyludzkie, to tzw. przestrzeń dospołeczna. Stwarza ona wrażenie bezpieczeństwa i sprawia, że ludzie chętnie w niej przebywają. A to z kolei pozwala na nawiązywanie nowych, pozytywnych relacji. Obiekt spełnia więc swoje zadanie.

W opozycji do takiej przestrzeni stoją tereny odspołeczne. Wzbudzając niepokój, izolują jednostki na nich przebywające. Mogą być źródłem patologii, agresywnych zachowań, dezintegrują społeczeństwo.

Nie można jednoznacznie określić, które elementy miasta pełnią role dospołeczne, a które odspołeczne. Może to zależeć od lokalizacji, architektury, aury tam panującej. Miejsca pozytywne da się zauważyć natychmiast – przyciągają jak magnes. Sprawiają, że tłum uliczny wlewa się tam, tworząc swego rodzaju przystań. Czasem takim miejscem może być ogródek nieciekawej z pozoru kafejki albo fragment zieleni z dwiema ławkami.

Przestrzeń publiczna tworzy więc oazy, w których spragnieni kontaktu z innymi znajdują ukojenie. Każde miasto powinno mieć jak najwięcej tego typu miejsc. Plany zagospodarowania przestrzennego powinny zawierać sporo tzw. terenów zielonych: parków, placów zabaw, skwerów. Od władz miasta zależy, czy społeczeństwo będzie się w nich czuło bezpiecznie, czy będzie zapewniony monitoring, odpowiednia opieka.

Miasto jest ogromnym organizmem złożonym z molekuł, jakimi są ludzie. O tym trzeba pamiętać podczas projektowania miasta. Miejsca użyteczności publicznej powinny zatrzymywać w sobie cząsteczki społeczeństwa.

Anonimowość – wybór każdego

Pierwsze, co kojarzy się z miastem, to duża liczba mieszkających w nim osób. Co z tego wynika? Przede wszystkim anonimowość. Pozostawanie w cieniu ogromnej tłuszczy może mieć skutki zarówno pozytywne, jak i negatywne. Większość mieszkańców dużych ośrodków miejskich żyje w budownictwie pozwalającym na zachowanie anonimowości, czy tego chce, czy nie (bloki mieszkalne, kamienice).

Daje to możliwość wyrażania siebie bez narażania się na konsekwencje niezrozumienia. W mieście ujdzie na sucho każde dziwactwo, każda ekstrawagancja. Wyróżniająca się osoba na wsi uznana zostanie natychmiast za dziwaka, odmieńca. Odrzucenie przyjdzie bardzo szybko.

Nie każdy jednak będzie miał na tyle silną wolę, by mimo przeciwności być sobą w społeczności nieprzychylnej. Ukrywanie własnej osobowości uniemożliwia kreatywne życie. Tereny słabo zaludnione, gdzie każdy zna każdego, zmuszają do równania do średniej. Nie ma miejsca na wyrażanie siebie.

Wolność i rozwój

Miasto daje poczucie wolności – psychicznej, świadomościowej. Swobodny dostęp do sztuki, kultury, najnowszych zdobyczy nauki pozwala na niczym nieograniczony rozwój. Istnieje wolność wyboru, w czym się chce uczestniczyć, czego doświadczać, jak rozwijać swoje umiejętności.

Jeżeli człowiek raz uświadomi sobie te plusy, wrócić na wieś, do korzeni, będzie mu bardzo trudno. Może to wydać się dziwne, bo obecnej modzie uciekania z miast na dalekie przedmieścia ulega coraz więcej osób.

Dla niektórych prawdopodobnie będzie to dobre rozwiązanie, pozwalające na odpoczynek, dające chwilę wytchnienia. Tylko czy przypadkiem nie będzie to łapanie oddechu po trudach dojazdu do pracy i potem do domu? Lizanie ran spowodowanych stresem wynikającym ze spędzenia pokaźnej części dnia w samochodzie?

Nowa moda przypomina mi trochę chomika biegnącego w kołowrotku. Jest to cel sam w sobie, poparty oszukiwaniem siebie. Mieszkanie i praca w jednym miejscu to po prostu łatwiejsze rozwiązanie, które generuje mniej stresów i frustracji. Uciekanie na peryferia to rezygnacja z najważniejszych zalet miasta.

Reklama – pomaga czy szkodzi?

Dla niektórych może to być ucieczka przed zgiełkiem, natłokiem informacji, reklam. Owszem, miasto obecnie stało się jednym wielkim tabloidem. Na każdym kroku jesteśmy bombardowani tysiącami krzykliwych, wwiercających się w świadomość reklam we wszelkiej postaci. Billboardy, ulotki, reklamy na przystankach, las szyldów wzdłuż ulic.

Popatrzmy na to jednak z innej strony – reklama daje możliwość wyboru. Pozwala na tak ukochany przez wielu konsumpcyjny styl życia. Ucieczka na wieś wcale nie jest jednak ucieczką od konsumpcji. Przecież to oczywiste, że będziemy się tam wyróżniać, mieszkając w nowoczesnym domu czy na zamkniętym osiedlu.

Mieszczuchy dbają o siebie. To bardzo pozytywny aspekt miejskiego konsumpcjonizmu. Chodzi jedynie o to, aby zachować umiar. Nie dać się wciągnąć w bezsensowne wydatki, które często prowadzą później do frustracji, uzależnienia czy spirali długów. Życie na wsi nie chroni przed tymi zagrożeniami.

Miasto to twór ludzki stworzony dla ludzi. Można zaryzykować stwierdzenie, że to kolejny etap ewolucji homo sapiens. Miasto daje możliwość przeskoczenia na kolejny etap rozwoju jednostki. Pozwala na kreację homo sapiens urbanus – ssaka z rodziny naczelnych, bytującego w naturalnym środowisku, jakim jest dla niego miejska dżungla.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Lokale użytkowe, czyli czego potrzeba nam do szczęścia
Mieszkam
Barwa światła – gdzie jakie światło? Czy oświetlenie ma wpływ na samopoczucie człowieka?
Mieszkam
Postmodernizm- między kiczem a patosem