Myślę

Bezstresowe wychowanie dzieci – czy się sprawdziło i jakie są jego efekty?


  • 0
Fot. Flickr/R'eyes/Lic. CC by

Fot. Flickr/R'eyes/Lic. CC by

Po Sieci krąży opowiastka o bezstresowo wychowywanym dziecku. W autobusie jedzie matka z chłopcem, który kopie w kostkę stojącego obok staruszka. Gdy zwraca on uwagę matce, ta odpowiada, że nie będzie dyscyplinować syna, bo wychowuje go bezstresowo. Wkrótce inny pasażer, student, wysiadając, nakleja nowoczesnej matce na czoło wyjętą z ust gumę do żucia. Robiąc to, mówi: „Ja także byłem wychowywany bezstresowo”.

Przypomnienie tej anegdoty (żartu?) ma na celu uwypuklenie pojęcia „bezstresowe wychowanie”, które przez społeczeństwo rozumiane jest potocznie i czasami błędnie.

Czym naprawdę jest bezstresowe wychowanie?

Najprościej mówiąc, są to zasady wychowawcze, zgodnie z którymi rodzice czy opiekunowie powinni akceptować swoje dzieci i ich wszystkie czyny, spełniać prośby swojego potomstwa, nie karać oraz pozwalać na swobodny rozwój bez barier i granic.

Taki system wychowania nie jest, o dziwo, wymysłem końca XX wieku (choć w Polsce stał się popularny dopiero w latach 90.). Koncepcję tę propagował m.in. Benjamin Spock, amerykański pediatra, autor poczytnego poradnika dla rodziców wydanego w 1946 r. Wskazywał on, jak ważne jest uznawanie dziecka przez rodzica za równorzędnego partnera.

Można jednak sięgnąć i do źródeł wcześniejszych. Już w XVIII (!) i XIX wieku niektórzy humaniści (J.H. Pestalozzi, F.A. Froebel) zachęcali opiekunów do dawania dzieciom dużej swobody, co miało rozwijać kreatywność i inteligencję.

Taki model wychowania zapewne byłby do przyjęcia, jednak wiek XX wprowadził pewne modyfikacje. I tak bezstresowe wychowanie stało się synonimem kształtowania dziecka, którego codzienność pozbawiona jest granic. Dziecko nie ma wyznaczonych zasad, przez co – w założeniu – nie jest narażone na stresy, które ujemnie wpływają na jego psychikę i rozwój.

Nie obawia się kar, zatem może swobodnie i naturalnie dorastać. Jego zachowania są aprobowane przez rodziców, więc wzrasta w poczuciu własnej wartości i zaradności życiowej.

Bezstresowe wychowanie a antypedagogika

Istnieje także pojęcie „antypedagogika”, związane nie tylko – na pierwszy rzut oka – właśnie z bezstresowym wychowaniem. Przedrostek „anty” sugeruje opozycję. Pojęcie to bowiem oznacza zanegowanie rodzica jako wychowawcy dziecka, który zgodnie z pewnymi regułami uczy je żyć. Przeciwnie – w tym przypadku opiekun jest najwyżej towarzyszem wspierającym swobodny rozwój dziecka.

Bardziej skrajne formy antypedagogiki zakładają negację autorytetów jako takich, a nawet szkoły. Wróćmy jednak do meritum.

Owoce bezstresowego wychowania – na polskim podwórku i nie tylko

Liberalizm, rozwój elektroniki i komunikacji globalnej, otwarcie na świat – to wiadome przyczyny wzrostu konsumpcyjnego podejścia do życia obecnego w bogatszych społeczeństwach od 2. połowy XX wieku. Nastawienie na „mieć”, a nie na „być”, a – co za tym idzie – wzrost przestępczości i nasilenie nowych chorób cywilizacyjnych, to skutki przemian społecznych, które zaczęły się po II wojnie światowej. Czy jednak takie nastawienie nie pojawia się już w domu rodzinnym?

Skoro bezstresowe wychowanie eliminuje zasady, musi pojawiać się pewien nieład, brak wartości i autorytetów. Dzieci, które nie doświadczyły żadnych kar i ograniczeń, świetnie wpisują się w nowy model społeczeństwa przełomu XX i XXI w. Widać to zwłaszcza, jak się wydaje, w Stanach Zjednoczonych, gdzie przestępczość nieletnich od lat stanowi duży problem. Kwestie te są nieobce także polskiemu wymiarowi sprawiedliwości – statystyki z ostatnich lat mówią same za siebie.

W Polsce, w której ten model wychowania stał się popularny u progu lat 90. poprzedniego wieku, bezstresowe wychowanie efekty przynosi od mniej więcej 2000 roku. Co znamienne, w 1999 r. przywrócono w naszym kraju gimnazja. Trafili do nich 13-latkowie, niektórzy właśnie wychowani bezstresowo.

Sporo minusów, ale i trochę plusów

Ponoć główne zasady przekazuje się dziecku do momentu skończenia przez nie 3. roku życia. Być może. Niezależnie od tego pierwsze efekty swoich zdolności wychowawczych rodzice obserwują, gdy ich dzieci wkraczają w wiek dorastania. Okres buntu, przewartościowań i głupich pomysłów weryfikuje zastosowaną metodę wychowawczą. Pokazuje, co naprawdę udało się wtłoczyć do głowy latorośli.

Na polskich ulicach widać wielu nastolatków prawdopodobnie wychowanych bezstresowo. Pomijając wszechobecny brak kultury młodzieży (oczywiście są wyjątki), uwagę zwracają przede wszystkim niedojrzałe zachowania. Niewyuczony wcześniej brak opanowania dość często wpędza dzieciaki w kłopoty.

Czy trzeba być psychologiem, żeby stwierdzić, że brak stresów w dzieciństwie powoduje, że później prawdziwie stresujące sytuacje dobijają młodych ludzi? Skąd bowiem tyle samookaleczeń, ryzykownych zachowań, a nawet samobójstw? Czasami wystarczy lekka krytyka, by wrażliwy nastolatek znalazł się na skraju rozpaczy.

Wychowanie bezstresowe, które tworzy wokół dziecka pewien obszar bezpieczeństwa, powoduje rozczarowania, gdy dzieciak w końcu ucieknie spod klosza. Dlaczego cały świat się wokół mnie nie obraca? Dlaczego jestem krytykowany? Po co mam respektować zasady w szkole, drużynie czy w innych grupach? W domu przecież miałem pełną akceptację i w zasadzie mogłem robić, co chcę. Cóż, dzieciaku – life is brutal, po prostu.

Obserwacja dzieci doprowadza też do wniosku, że te z bezstresowych domów są oczywiście bardzo zaborcze. Ich rodzice traktowali je jak równych sobie (czy też, co gorsza, jak wyjątkowe zjawiska), więc dzieci oczekują, że także wychowawca czy opiekun będzie nastawiony na pełną aprobatę ich poczynań i zaspakajanie potrzeb.

W rzeczywistości poza domem dzieci – czy tego chcą, czy nie – muszą zachowywać się zgodnie z przyjętymi zasadami, nieraz być zaledwie częścią całości. Trudno się z tym pogodzić, co budzi złość, zazdrość, zaborczość.

Czy jednak dzieci nie odbierają bezstresowego wychowania jako ignorancji rodziców? Nie mam granic, jak więc zwrócić na siebie uwagę? Oto przykład z serwisu Sadistic.pl.

A plusy? Oczywiście, są. Do pewnego stopnia bezstresowe wychowanie się sprawdza. Dziecko z takiego domu ma swobodę działania, rozwija więc swoje talenty i umiejętności. Co więcej, jest często chwalone.

Owocem takiej metody jest też pewność siebie dziecka. A dziecko z wysokim poczuciem własnej wartości cechuje wysoka samoocena, która wspiera zdolności przywódcze. Tacy ludzie też mają swoje miejsce w społeczeństwie.

Jeszcze trochę o efektach

Bezstresowe wychowanie trudno nazwać drogą donikąd, bo przecież nie jest powiedziane, że przynosi wyłącznie owoce w postaci kryminalistów czy ludzi niedojrzałych do życia w społeczeństwie.

Wydaje się jednak, że unikanie zasad, a co za tym idzie – brak kar i nagród, zubaża proces rozwojowy dziecka. Reguły panujące w domu bezstresowym nie obowiązują przecież poza nim. Tworzenie takiego środowiska oddziela młodego człowieka od rzeczywistości i tworzy pewną iluzję, w której nierzadko on stawia siebie w centrum.

O regułach i o braku reguł w wychowaniu bezstresowym mówią zaniepokojeni eksperci. Nie brakuje w tej debacie oczywiście głosu superniani, Doroty Zawadzkiej:

Również przedstawiciele instytucji wspierających rozwój dziecka mają wiele krytycznych uwag na temat tego modelu pedagogiki.

Model autorytatywny

Trudno wskazać, co mogłoby być lekiem na negatywne skutki bezstresowego wychowania. Modele wychowawcze noszą rozmaite nazwy i kategorie – w zależności od tego, kto je klasyfikuje.

Warto wspomnieć o wychowaniu autorytatywnym. Co ono oznacza? Styl ten charakteryzuje się wysokim stopniem świadomości odrębności dziecka, co pozwala na dawanie mu pewnej swobody, możliwości podejmowania decyzji. Z drugiej strony rodzic (opiekun) buduje swój autorytet w oczach dziecka, m.in. przez stawianie mądrych i uzasadnionych granic. Nierespektowanie ich powoduje kary (ale nie bicie!). Dziecko w innych sytuacjach otrzymuje jednak nagrody.

Dzieci i ryby głosu nie mają?

Wiadomo, że to my, dorośli, wybieramy styl wychowania naszych dzieci. Czasami jednak warto nadstawić ucha i posłuchać, co same dzieciaki myślą o naszym dorosłym świecie i całym tym wychowaniu:

http://www.youtube.com/watch?v=EoOvpEakkpw

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Will i Jaden Smithowie: ojciec i syn podbijają Hollywood
Myślę
Prima aprilis – najzabawniejszy dzień roku
Myślę
Kryzys polskiego kina – nadal trwa czy już za nami?