Bez kategorii

Jak zmieniał się wygląd mobilnych gadżetów? [część 3]


  • 0
iPhone pierwszej generacji

iPhone pierwszej generacji

Droga, jaką w ciągu ostatnich kilkunastu lat przebyły smartfony, jest imponująca. W krótkim czasie stały się nieodłącznym przyjacielem, powiernikiem sekretów, oknem na świat, centrum rozrywki, a coraz częściej również portfelem. Jak wyglądała ewolucja tych gadżetów, które zaczynały jako toporne narzędzia służące głównie do komunikacji?

Przełom wieków

Świat elektronicznych gadżetów ponad dekadę temu nie różnił się od świata ówczesnych komputerów, w którym poza nielicznymi, chlubnymi wyjątkami na biurkach królowały prostopadłościenne pudła. Obudowy komputerów, nie bez podstaw nazywanych blaszakami, nie różniły się poza brakiem kultowego przycisku Turbo od tych, na których sztab generała Normana Schwarzkopfa planował dziesięć lat wcześniej pierwszą wojnę w Iraku.

Nokia 9000 Communicator (1996 r), Ericsson R380 (2000 r.) i Motorola Acompli 008 (2001 r.)

Nokia 9000 Communicator (1996 r), Ericsson R380 (2000 r.) i Motorola Acompli 008 (2001 r.)

Konwencji tej nie przełamywały pierwsze smartfony. Modele takie jak Nokia Communicator, Ericsson R380 czy Motorola Accompli 008 miały być przede wszystkim użyteczne. Kanciaste obudowy, solidne, matowe plastiki i rozmiary, pozwalające na użycie telefonu w roli broni ostatniej szansy sprawiały, że urządzenia te były skierowane raczej do świadomej grupy odbiorców biznesowych. Z punktu widzenia laika były jedynie wielkimi, nieporęcznymi telefonami.

Na dodatek wyglądały dużo gorzej od designerskiego przełomu tamtych czasów – telefonu Nokia 3210. Firma, której przetrwanie zależy dzisiaj od zawartego z rozsądku małżeństwa z Microsoftem, była wówczas chlubą Finlandii, nie bez powodu szczycącej się gospodarką opartą na wiedzy.

http://www.youtube.com/watch?v=PrdijS2tUvs

Dawny producent papieru, kabli i opon przekształcił się w technologicznego lidera, który tak długo wypuszczał coraz doskonalsze modele telefonów, aż w końcu pokazał model 3210. W epoce gdy anteny większości komórek mogły z powodzeniem służyć do nauki fechtunku, fiński telefon charakteryzował się nie tylko poręczną, wąską obudową, ale przede wszystkim brakiem wystających elementów.

Odtwarzacz MP3 nie musi wyglądać jak pendrive!

Gdy Nokia zatrzęsła wzornictwem telefonów, do podobnego kroku w pokrewnej branży przymierzał się Apple. Pamiętacie wczesne odtwarzacze MP3? Jeśli nie, to nie macie czego żałować. Wyobraźcie sobie najbardziej nudnego, podłużnego pendrive’a, powiększcie go w myślach co najmniej dwukrotnie i dorzućcie na wierzch niewielki ekran LCD.

Wygląda nieciekawie? No cóż, zaletą ówczesnych odtwarzaczy MP3 był nie wygląd, ale to, że pozwalały zabrać ze sobą kilka albumów muzycznych bez konieczności wypychania zanadto kieszeni. Szczytem ekstrawagancji było wygięcie jednej z końcówek urządzenia, zaproponowane w połowie dekady przez cenioną za dobrą jakość dźwięku firmę iRiver. Oczywiście pojawiały się próby odejścia od tego schematu, jednak nie zdobyły większej popularności.

Ponadczasowy wzór low-endowych odtwarzaczy MP3, Creative MuVo (2003 r.) i iRiver T10 (2005 r.)

Ponadczasowy wzór low-endowych odtwarzaczy MP3, Creative MuVo (2003 r.) i iRiver T10 (2005 r.)

Jak to zwykle bywa, producenci, dystrybutorzy i konsumenci zawarli niepisane porozumienie. Pierwsi robili nudne i powtarzalne gadżety, drudzy hurtowo je zamawiali, a trzeci kupowali, akceptując bez szemrania designerski konserwatyzm. I byłoby tak być może do tej pory, gdyby nie… Steve Jobs, który wywołał zamieszanie.

Narzędziem fermentu okazał się pierwszy iPod, który pojawił się w październiku 2001 roku i który w przeciwieństwie do konkurentów nie chciał być przerośniętym pendrive’em. Biały gadżet wielkości dwóch paczek papierosów, ze sporym ekranem i umieszczonym pod nim dziwnym kółkiem szybko podbił serca użytkowników, mimo że miał pokaźne rozmiary.

W ciągu kilku lat, nieustannie ewoluując, iPod stał się – przynajmniej za Oceanem – synonimem odtwarzacza MP3, wchodząc tym samym w rolę, jaką w polszczyźnie odgrywają słowa „walkman” i „adidas”.

Dwie rewolucje z Cupertino

Przez pierwsze kilka lat XXI wieku ani producenci, ani tym bardziej klienci nie byli pewni, jak wygląda ich ulubiony telefon. Poza nielicznymi wyjątkami większość modeli opierała się na jednym z trzech rozwiązań: obudowa candybar (klasyczna, z ekranem w górnej części i umieszczonymi pod nim klawiszami), clamshell (dwuczęściowa, otwierana) i slider (dwuczęściowa, rozsuwana).

Trwały również poszukiwania wzoru smartfona. O ile Sony Ericsson ze swoją linią P konsekwentnie promował ekrany dotykowe zajmujące możliwie dużą przestrzeń górnej powierzchni telefonu (obudowa slate), inni producenci poszukiwali własnych rozwiązań. Nokia, poza otwieraną jak zestaw do makijażu serią Communicatorów, eksperymentowała od 2002 roku ze smartfonami w obudowach slider.

Nokia 7650 (2002 r.), BlackBerry 6239 (2003 r.), Sony Ericsson P900 (2003 r.)

Nokia 7650 (2002 r.), BlackBerry 6239 (2003 r.), Sony Ericsson P900 (2003 r.)

Swoje trzy grosze dorzuciła również firma Research in Motion, definiując swoimi terminalami na długi czas wygląd telefonów, które miały uchodzić za przeznaczone dla biznesu.

Rewolucję w wyglądzie mobilnych gadżetów zapoczątkował rok 2007. Podczas typowego dla siebie spektaklu Steve Jobs zapowiedział wówczas trzy nowe urządzenia: odtwarzacz muzyki, telefon i komunikator, podsumowując przewrotnie, że te trzy nowe gadżety to w rzeczywistości jedno urządzenie – iPhone.

http://www.youtube.com/watch?v=6uW-E496FXg

Telefon Apple’a był designerskim przełomem. Rezygnacja z klawiatury na rzecz dużego ekranu dotykowego, zajmującego prawie całą przednią powierzchnię urządzenia, wyrzucenie większości fizycznych przycisków i minimalizm stały się znakiem rozpoznawczym tego sprzętu, powielanym do dzisiaj w niezliczonych urządzeniach innych producentów.

Telefony z 2008 roku: Nokia 5800 Xpress Music, HTC Touch Diamond, Sony Ericsson Experia X1 I Samsung i900 Omnia

Telefony z 2008 roku: Nokia 5800 Xpress Music, HTC Touch Diamond, Sony Ericsson Experia X1 I Samsung i900 Omnia

Kolejny przełom nastąpił w styczniu 2010 roku w Yerba Buena Center for the Arts w San Francisco, gdy Steve Jobs zaprezentował coś, co wyglądało jak powiększony iPhone.

iPad, bo o nim mowa, wyprowadził z rynkowej niszy urządzenia, które choć produkowane od lat, pozostawały mało znaną ciekawostką dla nielicznych specjalistów i pasjonatów technologii. Jako prekursor, który wydobył z niebytu cały segment mobilnych gadżetów, iPad zdefiniował zarazem ich wygląd.

Dostosuj się lub giń!

Obowiązujące obecnie standardy wyznaczyły dwa urządzenia Apple’a. Choć od każdej reguły znajdą się wyjątki, współczesny smartfon i tablet to sprzęty wyglądające podobnie – różnica dotyczy przede wszystkim wielkości i proporcji ekranu.

W obu urządzeniach normą są: niewielka liczba przycisków, minimalistyczny wygląd i dążenie do tego, by ramka wokół dotykowego wyświetlacza z każdym kolejnym modelem stawała się coraz węższa, a sam gadżet coraz bardziej smukły.

Warto również zwrócić uwagę na sposób wykończenia. Praktyczne, ale mało efektowne, matowe plastiki sprzed lat zostały zastąpione aluminium, szkłem i przede wszystkim błyszczącym, najczęściej czarnym tworzywem. Tak wykonane gadżety wyglądają świetnie, jednak od pierwszego dotyku zamieniają się w spełnienie marzeń amatora daktyloskopii: skutecznie zbierają tłuste odciski palców, co coraz częściej próbuje się niwelować specjalnymi powłokami oleofobowymi.

Inne rozwiązania? Ciekawe, ale skazane na porażkę

Choć Apple jednoznacznie uświadomił klientom, co lubią, a rynkowi, co będzie uznawał za standard, niektóre firmy wykazały się ambicją, postanawiając nie poddawać się temu dyktatowi. Jedną z nich była Motorola. W 2008 roku firma wypuściła na rynek model Aura.

Ten wyjątkowy telefon został zamknięty w obudowie swivel, otwieranej poprzez obrót górnej części urządzenia wokół osi tworzonej przez ekran. Motorola Aura była prawdziwą perłą designu, rękodzieła i precyzyjnej mechaniki. Najlepsze materiały, precyzyjny, widoczny dla użytkownika mechanizm kół zębatych, odpowiadający za otwieranie telefonu czy w końcu wyjątkowy, okrągły ekran sprawiały, że Aura stanowiła obiekt pożądania.

http://www.youtube.com/watch?v=Us4F35n1EjM

Niestety z powodu wysokiej ceny urządzenia zaproponowane wówczas rozwiązania pozostały jedynie ciekawostką. Firma próbowała wrócić do obudowy swivel kilka lat później w modelu Motorola Flipout. Telefon oferowany był w przystępnej cenie, ale nie zdobył większego uznania.

Głośną próbę wprowadzenia na rynek gadżetu o nietypowym wyglądzie podjął niedawno Eric Calisto, zbierający poprzez serwis Kickstarter fundusze na tablet o kształcie trójkąta. Pomysł spotkał się z wyjątkowo dużym odzewem – pisały o nim niemal wszystkie branżowe media. Rozgłos nie przełożył się jednak na powodzenie projektu, który 2 stycznia 2012 roku został skasowany.

Skutki dominacji Apple’a

Niestety, powszechne przyjęcie standardu Apple’a sprawiło, że pod względem stylistyki rynek mobilnych gadżetów stał się ponownie śmiertelnie nudny. Nie ma nic ekscytującego w oglądaniu kolejnych urządzeń, dla których wyglądu punktem odniesienia jest sprzęt z 2007 roku. Czy znajdzie się producent, który przełamie ten schemat? Choć wytężam wzrok, na razie nikogo takiego nie dostrzegam.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Daniel Craig ma to gdzieś, czyli ewolucja estetyczna Jamesa Bonda
Bez kategorii
Aparaty fotograficzne retro – dlaczego są dziś takie modne?
Bez kategorii
Herbata – napój codzienny o nieznanych obliczach