Korzystam

Klasyka zakazana. Dziwne przyczyny cenzurowania znanych książek


  • 5

 

Czerwony Kapturek (Fot. Wikipedia/Wikimedia Commons)

Czerwony Kapturek (Fot. Wikipedia/Wikimedia Commons)

Czerwonego Kapturka zabroniono w Kalifornii za wino, które niósł w koszyczku. Charliego z jego fabryką czekolady zakazano w Colorado za „ubogą filozofię życiową”. Cenzura dotykała zarówno książek dla dzieci i młodzieży, jak i arcydzieł. Poniżej znajdziecie subiektywny wybór dzieł klasyki literatury światowej, które z zaskakujących powodów poddawano cenzurze.

„Żywot własny” Benjamina Franklina (1791)

Benjamin Franklin to jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych oraz współautor Deklaracji niepodległości. Jego autobiografia zawiera tyle pikantnych szczegółów, że stanowi jedną z najczęściej cenzurowanych książek w Stanach. Pierwszy raz opublikowana została tam przez jego wnuka, Williama, który wniósł do dzieła 1200 (!) poprawek.

Problemem dla wydawców, cenzorów i sędziów była moralność Franklina, który pisał na przykład: „Trudne do opanowania namiętności młodego wieku skłaniały mnie często do przygód z kobietami złego prowadzenia się, które zdarzyło mi się spotkać. Pociągało to za sobą wydatki i wielkie niewygody”.

W innym miejscu opisuje epizod, który doprowadził do zerwania przyjaźni z Jamesem Ralphem. Otóż przyjaciele razem wyjechali do Londynu w poszukiwaniu pracy. Ralph nawiązał tam romans z panią T., z którą miał nieślubne dziecko. Gdy znalazł pracę w wiejskiej szkole poza Londynem, poprosił Franklina o zaopiekowanie się panią T.: „Pozwoliłem sobie na poufałości (jeszcze jeden błąd), które odrzuciła jednak z oburzeniem, donosząc Ralphowi o moim zachowaniu. Popsuło to w zupełności nasze stosunki”.

Ta historia była w kolejnych wydaniach usuwana w całości lub odpowiednio oczyszczana. Tłumaczono to tym, że książka przewidziana jest w programie nauczania dla szkół średnich.

„Oliver Twist” Charlesa Dickensa (1838)

Osoby, które znają Olivera Twista z filmu Polańskiego, pamiętają być może postać Fagina graną przez doskonałego Bena Kingsleya. Nie wiedzą jednak, że ta postać, niemal tożsama z Szatanem, była pierwotnie przez Dickensa opisywana następująco: „Stał z długim kuchennym widelcem w ręku bardzo stary, zgarbiony Żyd, którego złowrogą, odrażającą twarz przesłaniały splątane kosmyki rudych włosów”.

Właśnie ten antysemicki wydźwięk stał się przyczyną ataków na dzieło oraz autora. Wygląda jednak na to, że Dickens wcale antysemitą nie był. „Fagin jest Żydem, ponieważ taka, niestety, była prawda czasów opisanych w powieści – klasa kryminalna niemal wyłącznie składała się wówczas z Żydów” – tłumaczył się autor w liście do pewnej zbulwersowanej Żydówki. Z kolei w 1854 r. pisał: „Nie znam żadnego powodu do tego, by Żydzi mogli mnie uważać za osobę wrogo do nich nastawioną”.

Wreszcie w latach 1867-1868 wydano nową wersję powieści, skorygowaną przez samego autora. Wprowadził on setki poprawek, m.in. usunął każde słowo „Żyd”. Mimo to jeszcze w połowie XX wieku pewna żydowska rodzina pozwała do sądu radę edukacji miasta, żądając usunięcia „Olivera Twista” z listy lektur szkolnych za podsycanie nienawiści wobec Żydów. Sędzia wniosek odrzucił.

„Pani Bovary” Gustawa Flauberta (1857)

Przyznam, że czytając dzieło Flauberta w szkole średniej, nie miałam pojęcia, że mam w rękach pornografię! Fakt, pani Bovary zdradzała swojego męża, ale żeby zaraz pornografia? Wytłumaczenie było jedno: dostałam z biblioteki okrojoną wersję.

Już wtedy, gdy dzieło ukazywało się w paryskim piśmie literackim „Revue de Paris”, było ono poddawane cenzurze przez wydawcę. Mimo tych zabiegów w 1857 r. wytoczono Flaubertowi i jego wydawcy proces sądowy, podczas którego adwokat cesarski Pinnard tak zwracał się do przysięgłych: „Owszem, pan Flaubert potrafi ozdobić opisywany obraz, odwołując się do wszelkich środków, jakimi dysponuje sztuka, ale czyniąc to, ignoruje właściwe sztuce ograniczenia. Nie istnieje dla niego żaden muślin ani zasłony – daje nam obraz natury w całej jej nagości i brutalności”.

Przysięgli potrzebowali tygodnia na wydanie werdyktu, jednak uznali, że wina nie została „dostatecznie dowiedziona”. Po tym procesie powieść została wydana w nieokrojonej wersji i rozeszła się w 15 tysiącach egzemplarzy w ciągu… 2 miesięcy! Zostałaby dzisiaj w Polsce bestsellerem!

Dzieło ukazało się także w Anglii i tamtejszy wydawca, Vizitelly, został określony „głównym winowajcą w dziele rozpowszechniania literatury moralnie szkodliwej”. Oprócz „Pani Bovary” do tej literatury należały również dzieła Zoli, Maupassanta, Bourgeta i Goncourtów. Sąd angielski był mniej wyrozumiały. Vizitelly otrzymał karę grzywny oraz zakaz publikowania podobnych utworów. Nie zastosował się do niego, więc rok później wylądował w więzieniu.

„Przygody Hucka” Marka Twaina (1884)

Marka Twaina czyta się w Polsce, mając około 11-12 lat. Nie jest to do końca zgodne z zamysłem autora, którego książki regularnie cenzurowano. Co zarzucano „Przygodom Hucka”?

Mark Twain (Fot. Wikipedia/Wikimedia Commons)

Mark Twain (Fot. Wikipedia/Wikimedia Commons)

„Nie dość, że Huck mówi, że go swędzi, to jeszcze się drapie oraz używa słowa ‘sweat’ (pot – bardziej potocznie), gdy powinien używać słowa ‘perspiration’ (pot, pocenie się)” – dlatego usunięto książkę z biblioteki w Brooklynie. Wcześniej podobnie postąpiły dwie inne biblioteki w USA. Krótko mówiąc, obraźliwe były maniery bohaterów oraz ich wulgarny język. Działo się to pod koniec XIX wieku, potem zarzuty na pewien czas ucichły. Książka trafiła nawet na listę lektur szkolnych w Stanach.

Nowe oskarżenia pojawiły się w połowie XX wieku, tym razem z powodów rasistowskich. Jednym z bohaterów jest bowiem czarnoskóry Jim i autor konsekwentnie nazywa go „czarnuchem” (nigger). Ponadto nastoletni biały (o zgrozo!) Huck przewyższa dorosłego Jima umiejętnościami. Książkę wycofano z listy lektur na Florydzie, ponieważ „zniechęcała czarnoskórych uczniów, wywołując u nich blokadę emocjonalną”.

Z powodów rasowych książkę usuwano ze szkół w kolejnych okręgach aż do lat 90. „Huck” jest podobno czwarty na liście książek najczęściej zakazywanych w amerykańskich szkołach. Najciekawsze jest to, że sam autor w 1924 roku napisał, że „Hucka” stworzył z myślą o dorosłym czytelniku i nie powinno się go udostępniać dzieciom! Cieszę się, że polskie MEN o tym nie wie. Oby tak zostało!

„Ulisses” Jamesa Joyce’a (1918)

Czytelnicy, którzy zaledwie słyszeli o tej książce, a nigdy nie wzięli jej do ręki, zapewne kojarzą ją z hasłem „strumień świadomości”. Z tego powodu zasłużyła sobie ona na miano „nie do przeczytania” nawet u największych książkowych moli. Jednak kontrowersje wzbudzała właśnie przez ten strumień, w którym przecież pojawia się wszystko – od przelatującej muchy po uczucie towarzyszące czynnościom fizjologicznym, takim jak wypróżnianie czy seks.

Główny bohater, Bloom, wspomina na przykład swoje seksualne przeżycia: „Leżałem na niej, całowałem ją dziko; oczy, jej wargi, jej prostą szyję, tętniącą, jej pełne kobiece piersi, (…) tłuste sterczące sutki”.

W roku 1922 spalono 500 egzemplarzy „Ulissesa”. Do lat 30. ciągnęły się rozprawy sądowe. Jednak kolejni sędziowie odrzucali zarzuty o obsceniczność i pornografię, rozpatrując dzieło jako całość: „Każde słowo zawarte w tej książce, niczym fragment mozaiki, stanowi element jakiegoś obrazu”. Jeden z sędziów zauważył między innymi, że jeśli chodzi o „wielokrotnie powracający w myślach bohaterów motyw seksu, należy pamiętać, że rzecz dzieje się na wiosnę, w kraju celtyckim” (!). Wszystko jasne! Na marginesie: Irlandczycy do dziś celebrują Bloomsday, święto upamiętniające „Ulissesa” i jego autora.

„Buszujący w zbożu” J. D. Salingera (1951)

Tak, to fenomenalne dzieło, które stanowi idealną lekturę dla młodego człowieka mierzącego się z ideałami, należy do najczęściej cenzurowanych książek XX wieku. Wyprzedza nawet „Przygody Hucka”. „Jawnie pornograficzna” i „amoralna”; „wroga wobec białych” i „obsceniczna”; „skupia się wokół działań o charakterze negatywnym”, „zachęca do seksu przedmałżeńskiego, homoseksualizmu i innych zboczeń” – te i wiele innych określeń pojawiało się w amerykańskich pozwach sądowych dotyczących książki od czasu jej wydania niemal do dziś! Wszystko dlatego, że główny bohater, nastoletni Holden, na 48 godzin wkracza do świata dorosłych. Pije alkohol, spotyka się z prostytutką, chodzi po nocnych klubach, czyli robi wszystko to, czego niepełnoletni człowiek robić nie powinien. Przy tym świat dorosłych coraz bardziej go rozczarowuje. Nic dziwnego, że książka stała się biblią hippisów.

Pewien nauczyciel w 1960 roku został wręcz zwolniony z pracy za to, że kazał uczniom 11. klasy czytać „Buszującego…” . W czasie trwania rozpraw w latach 60. przeciwnicy książki umieścili przed budynkiem sądu smutmobile (smut – sprośności, świństwa), w którym pokazywali książkę Salingera wraz z innymi niewłaściwymi utworami. Jednak najlepszy z zarzutów wytoczyła jedna z matek w roku 1978. Doliczyła się w książce 725 nieobyczajnych wyrażeń i uznała, że jest ona elementem spisku komunistycznego.

Cenzura nie tylko w Stanach

Oczywiście absurdalna cenzura nie ogranicza się wyłącznie do USA. W Polsce przez wiele lat istniał urząd cenzora narzucony przez system, co było znacznie mniej zabawne. Dopiero od lat 90. możliwe jest to, że zwyczajni odbiorcy zarzucają twórcom „niewłaściwość” dzieł. Szczytem takiej kuriozalności była zmiana listy lektur szkolnych, którą kilka lat temu forsował pewien minister edukacji, usiłując usunąć ze szkół Gombrowicza, Dostojewskiego, Conrada, Witkacego… Nie udało się – na szczęście!

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Zygzakiem Przez Świat- gościnnie na FiGeneration
Korzystam
Silent Hill – więcej niż wirtualne miasteczko?
Korzystam
Nieznośna klasyczność bytu krakowskiego teatru
  • Ciekawe, że kiedyś literatura budziła takie emocje…

    • Marta Kostecka

      Wciąż budzi. Ale tylko u tych którzy ją znają i chcą o niej dyskutować.

      • Jasne, jest to jednak zdecydowanie mniejszy krąg osób niż w ubiegłym wieku.

  • Kamil Wiśniewski

    Niebawem będą też gry cenzurować takie jak Mario, z powodem takim jak w powyższym cytacie : „za „ubogą filozofię życiową”” .

  • Hubert Taler

    Niektórzy aby ośmieszyć pomysł zamiany słowa Nigger (wtedy powszechnie używanego i stanowiącego dokument ówczesnej kultury języka) na inne np. afroamerykanin, zaproponowali zamianę tego słowa na słowo… robot. Wtedy ta powieść nabierze dodatkowego znaczenia 🙂
    Serio:  http://www.nerdist.com/2011/02/huckleberry-finn-with-extra-robot/