Korzystam

Memy internetowe – czym są i jak się rozwijają?


  • 1
Fot. icanhascheezburger.com

Fot. icanhascheezburger.com

Wkurzony Adolf Hitler, paczący kot, rickrolling, Technoviking – to tylko niektóre z najsłynniejszych memów internetowych ostatnich lat. Zazwyczaj kojarzą się one z śmiesznymi klipami wideo, obrazkami, piosenkami czy hasłami. Ich korzenie sięgają jednak dużo głębiej.

Pojęcie „mem” wprowadził brytyjski zoolog i ewolucjonista Richard Dawkins. Po raz pierwszy użył tego słowa w wydanej w 1976 r. książce „Samolubny gen”. Najprościej wytłumaczyć mem poprzez analogię do genu. Ten drugi jest podstawową jednostką ewolucji biologicznej. Ten pierwszy dotyczy ewolucji kulturowej.

Dawkinsowi udało się przenieść najważniejsze zasady darwinizmu na grunt kulturowy. Brytyjczyk uznał, że pewne wzorce zachowania w społeczeństwie rozprzestrzeniają się tak samo jak cechy biologiczne. Ludzie są w tym przypadku nośnikami albo replikatorami – „maszynami przetrwania”.

Naukowiec uznał, że podobnie jak w przypadku genów przekazywanie memów nie zawsze jest doskonałe. Mogą pojawiać się błędy i uproszczenia. Ich analizą zajmuje się nowa nauka zwana memetyką. Ważne jest to, że mem niekoniecznie musi mieć charakter rozrywkowy. Nie trzeba go również wartościować.

Mem XXI wieku

Mem internetowy, jako rodzaj memu kulturowego, zwykle ma charakter humorystyczny. Nośnikiem jest oczywiście nadal człowiek, ale do replikacji potrzeba również technologii (sposób zapisu i publikacji filmu, metoda kompresji obrazka, kod serwisu WWW itp.).

Zasada jest jednak taka sama jak w przypadku „poważnych” memów. Określona treść w Internecie jest przesyłana kolejnym osobom e-mailem, komunikatorami czy publikowana w serwisach społecznościowych takich jak Facebook. Im lepsza (zazwyczaj śmieszniejsza), tym więcej osób ją poznaje.

Kolejnym etapem jest wpływ na zachowania ludzi. Szczególnie mocno widać to w języku. Hasła z internetowych memów stają się elementem potocznej polszczyzny. Świetne przykłady to kultowe kilka lat temu „mordo ty moja” czy znane od kilku miesięcy „co ja pacze”.

Łyk historii

Najstarszym memem internetowym, który pamiętam, był klip wideo „Stars in Black”. Pierwszy raz obejrzałem go w 2000 r. Mało znany wtedy Stanisław Mąderek przygotował parodię zwiastuna filmowego opartą na kultowej serii science fiction „Gwiezdne Wojny”.

Wideo „Stars in Black” było w zasadzie tylko częściowo memem internetowym. Duża część dystrybucji odbywała się za pośrednictwem płyt CD dołączanych do czasopism komputerowych. A to dlatego, że kilkanaście lat temu ściągnięcie 50-megabajtowego pliku z Sieci stanowiło nie lada wyzwanie.

Filmik Mąderka zrobił furorę w moim liceum. Po kilku tygodniach notorycznie porozumiewaliśmy się frazami z klipu.

Początek ery wideo

Wspominałem o tym, że memy internetowe są mocno powiązane z aktualnym poziomem rozwoju technologii. Dlatego dziś, w erze webowych multimediów, jest tak dużo memów wideo. Kilkanaście lat temu furorę robiły jednak e-maile, takie jak słynny łańcuszek Billa Gatesa obiecujący 200 dol. za udział w testach oprogramowania (rok 1997).

Reguły gry bez wątpienia zmieniło uruchomienie w 2005 r. serwisu YouTube. Witryna umożliwiła każdemu internaucie publikowanie wideo w Sieci. YouTube wraz z mniejszymi, bliźniaczymi stronami doprowadził do tego, że multimedia przestały być czymś wyjątkowym. Stały się elementem codziennego, webowego życia.

YouTube to baza milionów teledysków, trailerów filmowych oraz oczywiście amatorskich nagrań, z których część zyskała status wirusowych. Nagle okazało się, że zabawny wypadek kumpla na deskorolce może być źródłem rozrywki dla setek tysięcy internautów. Memy zyskały nowy kanał dotarcia do swoich replikatorów.

Adolf Hitler podbija Internet

Jednym z najsłynniejszych wideomemów ostatnich lat jest seria parodii fragmentów filmu „Upadek” opowiadającego o Adolfie Hitlerze. Można mieć wątpliwości, czy stosowne jest tworzenie rozrywkowego memu z taką postacią historyczną w roli głównej. Jak już jednak wspominałem, memetyka nie wartościuje, a jedynie opisuje trendy.

Mem, o którym mowa, wykorzystuje zwykle fragment filmu, w którym Hitler krzyczy na swoich podwładnych i krytykuje ich za niepowodzenia na froncie. Kilkuminutowy urywek został przerobiony tysiące razy, czasami dodawano inne sceny. Zwykle zachowywano jednak oryginalną ścieżkę dźwiękową, dołączano jedynie zmienione napisy, co zwiększało ładunek komiczny.

Uwaga: poniższe wideo zawiera pojedyncze wulgaryzmy.

Problemem wideomemu było wykorzystywanie chronionego prawem autorskim materiału. Dlatego też przez jakiś czas YouTube blokował klipy. Związana z tym awantura doprowadziła jednak tylko do zwiększenia popularności wrzeszczącego Hitlera. Dziś parodie można znowu oglądać – niektóre opatrzone są reklamami.

Inny świetny przykład filmowy to „This is Sparta!” w wykonaniu króla Leonidasa z filmu „300 Spartan”.

LOLcaty i O RLY

Współczesne memy internetowe to jednak nie tylko wideo. Świetnym przykładem popularności zwykłych obrazków są LOLcaty. Chodzi o fotografie kotów z zabawnymi podpisami – najczęściej mocno przekręcającymi prawidłową pisownię. Przykład: I want ur luv naw!! czyli I want your love now!! (Natychmiast chcę twojej miłości).

LOLcaty pojawiły się w 2006 r., popularność zdobyły w 2007 r. wraz z uruchomieniem strony I Can Has Cheezburger? (to hasło również pochodzi z jednego z kocich obrazków). Dziś witryna nadal ma miliony odwiedzających, a LOLcaty są jednym z najbardziej znanych sieciowych memów.

Fot. icanhascheezburger.com

Fot. icanhascheezburger.com

Druga obrazkowa seria to O RLY. Skrót pochodzi o słów „Oh, really?” – sarkastycznego zwrotu używanego na forach internetowych w odniesieniu do oczywistych, przewidywalnych lub nieprawdziwych stwierdzeń. Na obrazku znajduje się zwykle sowa, a inne warianty haseł to „YA RLY” (Yeah, really.) i „NO WAI!!” (No way!).

Jednym z najbardziej znanych nowych memów obrazkowych jest Vancouver Riot Kiss. Zdjęcie zrobiło furorę po zamieszkach w Vancouver latem 2011 r. Przedstawia całującą się na pierwszy rzut oka parę na tle tłumu i policji. Tak naprawdę nie było żadnego pocałunku. Mężczyzna pocieszał kobietę po tym, jak została poturbowana podczas policyjnej szarży.

Pora na muzykę

Mowa tu będzie przede wszystkim o muzycznych klipach wideo, które zrobiły furorę w Sieci. Najbardziej znany fenomen to bodaj rickrolling. Polega on na wysyłaniu ludziom linków do teledysku „Never Gonna Give You Up” Ricka Astleya i wrabianiu ich w oglądanie materiału. Towarzyszy temu hasło „you have been rickrolled”.

Dużo lepszy moim zdaniem mem to jednak materiał „Prison Thriller”. Przedstawia on grupę filipińskich więźniów, którzy tańczą do słynnego hitu Michaela Jacksona. Choreografia jest fantastyczna. „Prison Thriller” to reprezentant ważnego rodzaju memów internetowych. Pokazuje on nietypowe umiejętności i talenty.

Do tej samej kategorii zalicza się Technoviking. Kilka lat temu na YouTube pojawiło się wideo przedstawiające solidnie zbudowanego mężczyznę tańczącego na paradzie techno w Berlinie. Mimo niesamowitej popularności do dziś nie udało się stuprocentowo ustalić tożsamości Technovikinga.

Memy nad Wisłą

W Polsce także mamy oczywiście swoje rozrywkowe memy. Mieliśmy je zresztą już zanim powstał Internet – w okresie PRL-u. Mowa tu przede wszystkim o kultowym „Misiu” – filmie Stanisława Barei. Tego typu produkcje pomagały przetrwać w komunistycznych realiach. Stanowiły swego rodzaju zawór bezpieczeństwa.

Mimo że od premiery „Misia” minęło ponad 30 lat jego przesłanie pozostaje aktualne, a cytatami z filmu posługuje się nawet młode pokolenie.

W ostatnich miesiącach pojawiło się mnóstwo treści dotyczących protestów przeciwko ACTA. Wcześniej na tapecie był kapitan Wrona, który pomyślnie wylądował uszkodzonym samolotem na Okęciu w listopadzie 2011 r. Dawniej królował Kononowicz, forfiter i „jestem hardkorem”.

Jeden z najnowszych memów nosi tytuł „Co ja pacze?” i nawiązuje do wspomnianych wyżej LOLcatów. Polskie koty mówią też „Co ja sucham?”, „Co ja czymam” albo „Co ja piere?”. W bardziej kreatywnych odmianach można przeczytać „Co cię nie zabije, to cię wypaczy” czy „Zakaz paczenia”. W tłusty czwartek pojawiło się hasło „Co ja pącze”.

Co ja pacze?

Co ja pacze?

Rola memów w sieciowej kulturze

Przedstawione powyżej memy to oczywiście tylko przykłady. Wirusowych treści w Sieci jest tak dużo, że pokazanie wszystkich jest praktycznie niemożliwe. Jak jednak widać, większość ma zdecydowanie rozrywkowy, humorystyczny charakter. Memy WWW są więc czymś z rodzaju internetowej sceny kabaretowej.

Różnica między Internetem a realem polega na tym, że dziś w Sieci twórcą może być każdy. Wystarczy dobry pomysł. Realizacja nie musi być profesjonalna. Gotowy materiał wystarczy wrzucić na YouTube’a, Wykop czy zgłosić do serwisu Demotywatory. Jeśli się spodoba, będzie żyć miesiącami czy nawet latami i zyska miliony fanów.

Memy internetowe są więc – obok np. blogów – jednym z tych czynników, który doprowadził w ostatnich latach do demokratyzacji kultury w Internecie. Nie ma już wyraźnego podziału na twórców i odbiorców. Czy ten trend jest korzystny? Trudno go wartościować, podobnie jak same memy. Niezależnie od długofalowych skutków nasze życie jest na pewno dzięki nim dużo weselsze.

[FM_form id="2"]
Korzystam
Nie tylko banalne sitcomy. Poznajcie nietypowe seriale komediowe z USA
Korzystam
Spłacać kredyt, ale jak – w ratach równych czy malejących?
Korzystam
Ferrari – marka, którą uwielbiają wszyscy fani motoryzacji