Bez kategorii

Biurko – jak oswajamy największego mordercę czasu w historii?


  • 1
Ewolucja

Ewolucja

Biurko to jeden z podstawowych mebli. To przy nim pracujemy i spędzamy znaczną część wolnego czasu. Przestaliśmy być łowcami, zbieraczami czy pasterzami – w nieodległej przeszłości przekształciliśmy się w kastę nieustraszonych wojowników Excela i rolników spod znaku FarmVille. Co zrobić, aby walcząc z tabelami i wirtualną marchewką, nie niszczyć swojego zdrowia?

Biurko to Twój wróg?

Przed laty tradycyjnym, najważniejszym meblem był stół. To wokół niego koncentrowało się życie, a rodziny gromadziły się przy wspólnych posiłkach. Licząca setki lat tradycja została wyparta wraz z popularyzacją telewizji. Stół zastąpiono wówczas kanapą, której stereotypowe zastosowanie pokazywał przed laty Al Bundy.

Sztandarowy morderca czasu i osobowości sprzed dwóch dekad jest dzisiaj zaledwie cieniem samego siebie, a jego miejsce zajął podłączony do Internetu komputer. Stanowiąc zarazem narzędzie pracy i rozrywki, sprawił, że znaczną część naszego czasu spędzamy przy biurku.

Nie ma znaczenia, czy właśnie uczymy się, ciężko pracujemy czy bawimy. Choć to istotne dla naszych umysłów, dla ciała nie robi to większej różnicy – za każdym razem po prostu siedzimy przy biurku.

Nie jest to pozycja, do jakiej przygotowały nas lata ewolucji. Mamy oczy przystosowane do patrzenia w dal i precyzyjnego oceniania odległości, nogi dające możliwość szybkiego i wytrwałego biegu przez dziesiątki kilometrów i świetną termoregulację, zapewniającą optymalne warunki pracy mózgu i całego organizmu podczas intensywnego wysiłku.

Z natury jesteśmy drapieżnikami, a nasze ciała przez tysiące lat optymalizowały się pod kątem ciężkiej, fizycznej pracy. Tymczasem serwujemy im bezruch w przykurczonej pozycji, stawiającej pod znakiem zapytania celowość rozpoczętego przed czterema milionami lat przez Australopiteki rozwoju. Znajduje to odbicie w statystykach.

Kobiety siedzące co najmniej przez sześć godzin dziennie są o 37 proc. bardziej narażone na ryzyko przedwczesnej śmierci od tych, które siedzą nie więcej niż trzy godziny. Zasada ta dotyczy również mężczyzn, choć w tym wypadku ryzyko jest nieco mniejsze i wynosi 18 proc. Co robić, aby mimo spędzania znacznej części życia w nienaturalnych dla nas warunkach zminimalizować ich szkodliwy wpływ?

Praca przy biurku

Nie mam zamiaru zanudzać Was w tym miejscu cytowaniem przepisów BHP. Choć powstały dla naszego dobra, a ich przestrzeganie z założenia raczej pomaga, niż szkodzi, to sądzę, że możemy sobie darować rozważania o określonej w przepisach optymalnej prędkości ruchu powietrza w pomieszczeniu, w którym pracujemy.

Warto jednak pamiętać o innych, mniej abstrakcyjnych zaleceniach. Jednym z podstawowych jest usunięcie z pola widzenia źródeł światła jaśniejszych od monitora, co przeciwdziała nadmiernemu zmęczeniu wzroku.

Przepisy zakładają również odległość oczu od ekranu wynoszącą około 60 cm. Blat powinien mieć 80-90 cm szerokości i 120-160 cm długości oraz – co istotne – funkcję niespotykaną w większości biurek, czyli możliwość regulacji wysokości w zakresie co najmniej 65-75 cm. Ważne jest również zalecenie, by przed klawiaturą znajdowało się wystarczająco dużo miejsca, by można było oprzeć nadgarstki na blacie.

Warto przy tym pamiętać, że praca i, choć przepisy tego nie uwzględniają, również rozrywka przed komputerem są zaliczane do przebywania w warunkach szkodliwych. Szczegółowe informacje na temat określonych przepisami warunków można znaleźć m.in. na tej stronie.

Nietypowe rozwiązania

Biurko nie wydaje się wdzięcznym materiałem dla innowatorów. Choć można wymyślać nowe układy szuflad, blatów, podstawki pod monitory czy regulację kątów pochylenia, podstawowe zasady pozostają niezmienne. Mebel jest zazwyczaj jakąś formą płaskiego blatu, przystosowaną do pracy w pozycji siedzącej, a proponowane zmiany dotyczą raczej wyglądu i rozmiarów niż rzeczywistych innowacji.

Wartą uwagi koncepcją, zmieniającą obowiązujące od dziesiątek lat zasady, jest pomysł, by przy biurku pracować na stojąco, niczym stojący przy sztaludze malarz. Popularność tego typu rozwiązań możemy obserwować zwłaszcza w firmach ze słynnej Doliny Krzemowej – o stojące miejsca pracy wnioskuje coraz więcej pracowników Facebooka i Google’a, a zalety pracy na stojąco docenił m.in. były sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Donald Rumsfeld.

Miałem okazję przez kilka dni testować takie rozwiązanie (wrażenia z dłuższego, 30-dniowego testu można znaleźć na tej stronie). Choć początkowo wydaje się to mało wygodne, zauważyłem znacznie większe skupienie na pracy – zabawne filmy z YouTube’a gwałtownie tracą na atrakcyjności, gdy trzeba je oglądać na stojąco. Z drugiej strony taka pozycja nie jest uciążliwa – przy odpowiedniej wysokości blatu praca z komputerem nie stanowi żadnego problemu, choć jak sądzę, z powodu braku przyzwyczajenia po kilku godzinach zaczynały boleć mnie stopy.

W takim kontekście interesującym rozwiązaniem jest Walkstation, stanowisko pracy zintegrowane z bieżnią, zaproponowane przez firmę Steelcase. Choć zasapany głos w słuchawce nie jest dobrym pomysłem, to odpowiednie dobranie tempa sprawi, że będziemy pracować podczas spaceru.

Walkstation

Walkstation

Zalety wysiłku intelektualnego podczas przechadzek docenili już starożytni – wystarczy wspomnieć stoickich filozofów toczących dysputy podczas spacerów pod stoa i portykami. Spacer, jako optymalna okoliczność do narad i negocjacji, był również nieodłączną częścią fenomenu Steve’a Jobsa, który kluczowe rozmowy odbywał nie w salach konferencyjnych, ale podczas długich wędrówek.

Co dalej?

Co zastąpi znane dziś biurka? Choć zabawa w przewidywanie przyszłości w obliczu szybkiego rozwoju technologii jest dość ryzykowna, nie sądzę, by w tej kwestii w najbliższej dekadzie miała nastąpić radykalna zmiana. Tak jak przez wieki biurka służyły do zapisywania pergaminu gęsim piórem, tak dziś są miejscem na klawiatury i laptopy. Ich nieodłącznym elementem jest blat, na którym umieszczamy różne przedmioty i narzędzia pracy.

Mimo tego wizjonerzy i liderzy technologii nie ustają w wysiłkach, by stworzyć sprzęt, który być może kiedyś stanie się standardem. Własny pomysł biurka przyszłości przedstawił m.in. Microsoft, rozwijający od kilku lat koncepcję Microsoft Surface.

Pomysł firmy z Redmond wydaje się potwierdzać to, co mówią o niej złośliwi komentatorzy – Microsoft jest nudny i niezdolny do wymyślenia czegokolwiek przełomowego, jednak moim zdaniem to krzywdząca opinia. Choć sama koncepcja jest dość konserwatywna, a Surface to po prostu płaski blat, będący zarazem dużym ekranem dotykowym, to właśnie sprzęt Microsoftu jako pierwszy przestał być jedynie obiecującym projektem, a stał się oferowanym za 7,3 tys. dolarów produktem.

http://www.youtube.com/watch?v=IbCORzYW6lQ

Zamiast tworzyć oderwane od realiów wizje przyszłości Microsoft wziął to, co wszyscy dobrze znamy, i połączył z równie znaną technologią. Efekt, moim zdaniem, jest więcej niż dobry – zamiast udziwnionych koncepcji powstało coś, co wydaje się rzeczywiście nadawać do pracy. Niestety, pomysł Microsoftu to na razie raczej wyspecjalizowane narzędzie dla firm i profesjonalistów niż użyteczny mebel dla przeciętnego użytkownika.

Ciekawą, nieoficjalną koncepcję biurka przyszłości spod znaku nadgryzionego jabłka przedstawił Adam Benton. Mebel o nazwie iDesk miałby być kolejnym sprzętem z ekosystemu Apple’a, a duży ekran w postaci blatu biurka wyświetlałby nie tylko typowe elementy interfejsu – wirtualne miałyby być również klawiatura i trackpad.

iDesk

iDesk

Całość przypominałaby nie ekran komputera i pulpit z ikonami, ale rzeczywiste biurko z rozrzuconymi na blacie dokumentami. Uprzątnięcie rozrzuconych w nieładzie papierów sprowadzałoby się w takiej sytuacji nie do segregowania stosu kartek, ale do wskazania sposobu sortowania plików. Wizualizacja, choć zapowiada się obiecująco, jest na razie jedynie ciekawym obrazkiem.

Znacznie bliższe realizacji są koncepcje o nazwie EXOdesk oraz BendDesk. Pierwsza z nich przypomina Microsoft Surface, ale interaktywny blat biurka pełni funkcję pomocniczą – kluczowe informacje nadal są wyświetlane na tradycyjnym monitorze.

http://www.youtube.com/watch?v=5dlUi3DnrzA

BendDesk idzie o krok dalej – w tym wypadku płaski blat płynnie przechodzi w ustawiony pionowo monitor – urządzenie to jeden wielki, wygięty pod kątem 90 stopni ekran dotykowy.

Czy są to pomysły przełomowe? Sądzę, że nie. To raczej ewolucyjne rozwiązania, które mają być w założeniu na tyle wygodne, praktyczne i efektowne, że skuszą klientów. Jaskółki zmian w postaci np. Kinecta cieszą się sporym zainteresowaniem, ale tradycyjne rozwiązanie w postaci blatu z dokumentami i komputerem wciąż wydaje się niezagrożonym standardem.

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Niby-życie w paradokumentach – jak daleko może posunąć się ludzka głupota?
Bez kategorii
Komfort na małej powierzchni – pomysłowe mieszkania z całego świata
Bez kategorii
Pierwszy rok z dzieckiem w domu, a potem co? Propozycje i różne punkty widzenia