Pracuję

Audrey Hepburn i Marilyn Monroe – co wynikło z rywalizacji dwóch ideałów?


  • 1
Kadr z filmu "Rzymskie wakacje" (Fot. Wikipedia)

Kadr z filmu "Rzymskie wakacje" (Fot. Wikipedia)

Audrey Hepburn i Marilyn Monroe to ikony kobiecości XX w. Tę pierwszą znamy ze „Śniadania u Tiffany’ego”, w którym zagrała mało rozgarniętą Holly Golightly. Ta druga kojarzy się ze słynną sceną w białej sukience i dramatyczną śmiercią w wieku 36 lat. Co znajdziemy jednak, gdy sięgniemy głębiej?

Hepburn i Monroe były praktycznie rówieśniczkami. Pierwsza urodziła się w 1929 r. w Belgii, druga w 1926 r. w Los Angeles. Audrey przeżyła swoją konkurentkę o kilkadziesiąt lat. Zmarła w 1993 r. w Szwajcarii. Obie kobiety były oczywiście aktorkami, a także modelkami.

Trzpiotka na Manhattanie

Hepburn była córką brytyjskiego bankiera i holenderskiej arystokratki. II wojnę światową spędziła w okupowanej Holandii, potem przeniosła się do Londynu, gdzie próbowała swoich sił jako balerina. Gdy to się nie udało, zdecydowała się na karierę modelki, zaczęła również grać mało istotne role w filmach.

Pierwszoplanową rolę zdobyła w 1951 r. w filmie „Monte Carlo Baby”. Przełomem były jednak słynne „Rzymskie wakacje” z 1953 r. Za tę produkcję otrzymała Oscara. Film opowiada prostą historię romantyczną – rozkapryszona księżniczka ucieka ze swojej złotej klatki i postanawia poznać Rzym od kuchni.

Drugi ważny film Audrey Hepburn (i jeden z moich ulubionych) to „Śniadanie u Tiffany’ego”. Nakręcono go na podstawie książki Trumana Capote’a pod tym samym tytułem. Obok Hepburn w filmie zagrał młody George Peppard, znany także z serialu „Drużyna A”.

„Śniadanie…” to kolejna komedia romantyczna. Tym razem jednak główna bohaterka idzie w drugą stronę. Zamiast uciekać ze złotej klatki czy wtapiać się w tłum, stara się pozostawić za sobą wspomnienia z nudnej prowincji i zdobyć sławę oraz pieniądze w wielkim mieście. Oczywiście z kiepskim skutkiem.

Popularność filmu sprawiła, że Audrey Hepburn jest kojarzona przede wszystkim z odgrywaną przez siebie postacią – niezbyt inteligentną materialistką Holly Golightly. Kobietą elegancką, świetnie ubraną, ale prezentowaną przez twórców filmu i autora książki w sposób mocno stereotypowy.

Ten stereotyp najwyraźniej podoba się mężczyznom do dziś. Sam mam dwóch znajomych, których mieszkania zdobią gustowne plakaty ze „Śniadania…” lub innych filmów Audrey. Patrząc na gust większości mężczyzn, można stwierdzić, że Hepburn wygrała walkę z Monroe i stała się wzorcem kobiety.

Czy na pewno?

Ponętna blondynka

Marilyn nigdy nie musiała uciekać przed łapankami organizowanymi przez niemieckich żołnierzy. Wyszła po raz pierwszy za mąż w wieku 16 lat. Małżeństwo przetrwało 4 lata. Potem próbowała swoich sił jako modelka, pojawiła się w kilku mniej udanych filmach i w miesięczniku „Playboy”.

Przełomem okazał się film „Mężczyźni wolą blondynki” z 1953 r. Muzyczna komedia pojawiła się w tym samym czasie co „Rzymskie wakacje” z Hepburn. Potem przyszedł czas na „Słomianego wdowca” i kultową komedię „Pół żartem, pół serio” – moim zdaniem jeden z najśmieszniejszych filmów, jakie kiedykolwiek powstały.

Kadr z filmu "Pół żartem, pół serio" (Fot. Wikipedia)

Kadr z filmu "Pół żartem, pół serio" (Fot. Wikipedia)

Filmowy obraz Marilyn nie różnił się specjalnie od obrazu Audrey. Dziś powiedzielibyśmy, że był stereotypowy. Kobieta była słodką istotą, miała się uśmiechać i ładnie wyglądać. Mężczyzna występował obowiązkowo w garniturze czy smokingu, załatwiał interesy i uwodził panie.

Trudno się jednak dziwić takiemu podejściu. W tamtych czasach po prostu nie znano w USA niczego innego. Marilyn mimo to różniła się od Audrey. Była blondynką, co oczywiście mocniej działało na wyobraźnię mężczyzn. W przeciwieństwie do wychudzonej, nieco chłopięcej Hepburn Monroe miała klasyczne kobiece kształty.

Największa różnica dotyczy chyba jednak stylu życia. Ten, który prowadziła Audrey, wydaje się nudny na tle tego, co wyprawiała Marilyn. Gwiazda regularnie nadużywała alkoholu i leków. W swoich związkach szukała ojcowskiego oparcia (do pierwszego męża zwracała się per tatusiu). Paranoicznie bała się schizofrenii.

Punktem przełomowym w życiu Marilyn był krótki romans z prezydentem USA Johnem F. Kennedym. Polityk szybko znudził się aktorką. Monroe bardzo źle to zniosła. Wydzwaniała do Białego Domu, miała obsesję na punkcie Kennedy’ego. Najprawdopodobniej to wpłynęło na decyzję o samobójstwie.

Ikony XX wieku

Patrząc na superszczupłe modelki na wybiegach, można powiedzieć, że Audrey Hepburn wygrała. To ona stała się ikoną kobiecości i wzorem, który obowiązuje do dziś. Z drugiej strony nadal aktualny jest męski ideał blondynki, femme fatale, która tańczy półnaga w pokoju hotelowym w oparach alkoholu.

Ten drugi wariant nie jest oczywiście aż tak popularny jak ten pierwszy. Mimo upływu lat nadal można go jednak spotkać w popkulturze. Wciąż rozbudza wyobraźnię mężczyzn, szczególnie tych, którzy chcą na jakiś czas uciec od katorżniczej pracy, korporacyjnych obowiązków i garniturów.

Nudna trzpiotka, dziewczynka – nie kobieta, chłopczyca – to najpopularniejsze określenia używane przez przeciwników Audrey. Wielka, wulgarna baba – odpowiadają ci, którzy nie lubią Marilyn. Jakkolwiek by na to spojrzeć, rywalizacja między tymi dwoma ideałami trwa i raczej nieprędko się skończy.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Pracuję
Nicolas Cage: od zera do bohatera i z powrotem
Pracuję
W każdym drzemie złota rączka, wystarczy chcieć. O naprawach domowych słów kilka…
Pracuję
Magister inżynier sprząta w chlewie, czyli o jakości kształcenia słów kilka
  • Anonim

    Obie Panie są wspaniałe! Uwielbiam Audrey i to ona jest dla mnie piękniejsza itp. ale lubię również Marilin. Niema co się wykłócać która jest wspanialsza. Są odmienne ale obie działają na faceta tak samo.

    Ciekawy wpis.