Doświadczam

Ekomatki, chustonoszenie – nowy trend czy powrót do natury?


  • 0
Fot. Flickr/peasap/Lic. CC by

Fot. Flickr/peasap/Lic. CC by

Na całym świecie, w tym w Polsce, od kilku lat widać tendencję do „ekologicznego” zajmowania się niemowlętami i małymi dziećmi. Zwykle oznacza to korzystanie z wygodnych rozwiązań, które zostały nieco zapomniane. W skrajnych przypadkach unikanie wszystkiego, co przyniósł ubiegły wiek – pampersów, dań w słoiczkach czy wielofunkcyjnych wózków.

Modne „eko”

Zapewne każdy uczeń szkoły podstawowej wie, że ekologia to nauka badająca oddziaływanie pomiędzy organizmami a środowiskiem.

Wiek XIX, XX, a już zwłaszcza XXI to okresy, w których człowiek coraz mocniej oddziałuje na środowisko – często jego działalność można nazwać po prostu destrukcją. Wzrost populacji, która musi gdzieś mieszkać, coś jeść i czymś się zajmować, spowodował wiele zmian. Wycinki lasów, gatunki zagrożone, skażenia wód – to tylko niektóre skutki zmiany liczby ludności na świecie.

W czasach gdy za miastami tworzą się wielkie wysypiska śmieci, których utylizacja jest kosztowna i kłopotliwa, coraz więcej osób stara się być eko. Modne stało się (pochwały godne) segregowanie odpadów, kupowanie wyrobów naturalnego pochodzenia, wspomaganie odbudowy flory i fauny.

Trend lansowany jest przez celebrytów (np. strona Izy Miko: ekomiko.pl), dociera więc też do przeciętnego Kowalskiego. Obejmuje wiele dziedzin życia, w tym także wychowanie dzieci i dbanie o ich rozwój. Nowoczesny i modny rodzic to rodzic ekologiczny.

Z czym to się je?

Bycie rodzicem na czasie, dbającym o rozwój swojej pociechy, a jednocześnie produkującym jak najmniej odpadów i substancji zatruwających środowisko wymaga zaopatrzenia się w pewne rekwizyty. W zależności od stopnia zaawansowania należy kupić:

  • dwie, trzy chusty do noszenia malucha (na początek może być elastyczna, potem wskazana jest tkana, można zainwestować też w kółkową lub jedwabną);
  • nosidło ergonomiczne (preferowane zwłaszcza przez tatusiów, którym często wiązanie chusty wydaje się stukrotnie bardziej skomplikowane od wiązania krawata);
  • zestaw pieluch wielorazowych (w tym: otulacze, wkłady, papierki jednorazowe, osobny kosz na zużyte sztuki);
  • sporo drewnianych zabawek;
  • ubranka z bawełny organicznej;
  • orzechy do prania;
  • zapas woreczków/pojemników do mrożenia zapasów odciągniętego mleka;
  • warzywa i owoce z upraw ekologicznych.

Powyższa lista może być oczywiście modyfikowana, w tym rozszerzana. Co jest w niej takie eko? Otóż wymienione akcesoria mają przyczyniać się do naturalnego rozwoju dziecka – w zgodzie z naturą i w bliskości z rodzicami. Poza tym powodują ograniczenie ilości nieprzetwarzalnych odpadów. Co ciekawe, podane rozwiązania mają też na celu realne oszczędności (chodzi o pieniądze, nie o czas).

Prawdziwa ekomatka

Gdybyśmy chcieli opisać taką kobietę, musielibyśmy pamiętać o wielu elementach. Zgodnie z prawidłami matka powinna karmić swoje dziecko wyłącznie własnym mlekiem do czasu, aż ukończy ono 6. miesiąc życia. Karmienie powinno być kontynuowane najlepiej tak długo, jak maluch sobie tego życzy.

Postulat życia w zgodzie z naturą realizuje się m.in. przez bliskość rodziców i dzieci. Można ją osiągnąć w wygodnych chustach i nosidłach, które faktycznie pozwalają współczesnym rodzicom na dużą mobilność, swobodę i wygodę. Z dzieckiem noszonym łatwiej wybrać się na wycieczkę czy nawet przygotować kolację (albo je uśpić).

Ekomatka nie używa pieluszek jednorazowych, które zanieczyszczają środowisko (długo się rozkładają – nie chodzi naturalnie o ich zawartość, ale o wkład chłonny). Korzysta z pieluch wielorazowych. Nie mówimy o starej dobrej tetrze, tylko raczej o zestawach wkład + otulacz. Są zrobione z różnych materiałów, charakteryzują się zróżnicowaną wielkością i chłonnością.

W późniejszym okresie ekotrend wymaga od matki gotowania dziecku posiłków – dania w słoiczkach raczej odpadają. Nie tylko przez niedawną aferę z mięsem oddzielanym mechanicznie. Gotując samodzielnie, możemy teoretycznie zapewnić dziecku większą ilość składników, zadbać o ich jakość i smak.

Pozytywne strony zjawiska

Odchodzenie od rozwiązań wygodnych i nowoczesnych (pampersy, dania w słoiczkach, grające plastikowe zabawki itd.) wymaga trochę zachodu i poświęcenia, ale ma też dobre strony. Porzućmy więc nieco ironiczny ton i spójrzmy na praktyczną stronę używania wymienionych akcesoriów.

Całkowita bądź częściowa rezygnacja z wózka sprzyja rozwojowi poczucia bezpieczeństwa dziecka. Maluch jest przyzwyczajony do bliskości mamy, ciasnego otulenia, ciepła, bicia serca, kołysania – takie warunki były przecież w brzuszku. Noszenie w chuście czy nosidle ergonomicznym (czyli zapewniającym odpowiednią pozycję dziecka – szeroko rozstawione, podkurczone nóżki, podparcie dla kręgosłupa i głowy) jest naprawdę naturalne i… przyjemne – dla obu stron.

Pieluchy wielorazowe kosztują znacznie mniej niż pampersy. Trzeba zainwestować jeden raz, po jakimś czasie zakup się zwraca. Za to jednak trzeba je prać i pielęgnować.

Zabawki sprzyjające rozwojowi dziecka – często drewniane, w wyraźnych kolorach – rzeczywiście przyciągają uwagę malucha. Uczą też kreatywności, rozwijają wyobraźnię. Prowokują do różnych zabaw, nie mają wyłącznie jednej funkcji czy dwóch piosenek.

Gotowanie w domu, mimo że dość kłopotliwe (w końcu reszta rodziny nie je niedoprawionych papek), daje też sporo satysfakcji i realne oszczędności. Koszt obiadków i deserów dla dziecka ok. 7-miesięcznego to mniej więcej 50 zł tygodniowo. Warzywa i owoce ze sklepu ekologicznego bądź targu, do tego niewielka ilość mięsa – zapewne będą nas kosztować nieco ponad połowę tej kwoty.

Nowy trend…

Nie da się ukryć, że ekologiczne wychowanie promowane w ostatnich latach to pewien trend, moda. O zaletach chust czy długiego karmienia piersią wypowiadają się jednak także szanowani specjaliści, np. Paweł Zawitkowski:

Nowe tendencje oczywiście znajdują odbicie w rynku. Sklepy stacjonarne w większych miastach oferują całkiem spory wybór chust, laktatorów, nosideł czy pieluch wielorazowych. Prym jednak wciąż wiodą wyspecjalizowane sklepy internetowe.

Trzeba też zauważyć, że rodzic niosący niemowlę w chuście, matka karmiąca w parku czy niemowlak z drewnianą grzechotką wciąż budzą zdziwienie, a nawet niesmak i zaniepokojenie starszego pokolenia. Wynika to z niewiedzy i pewnej ignorancji.

…czy powrót do natury

Wiadomo jednak, że w wielu kulturach tradycyjnie nosi się dzieci (np. w Afryce). Matki z noworodkami przechadzają się po wiosce, karmią nawet kilkulatki, nie mają oczywiście pampersów. Takie rozwiązania są więc nie tylko ekologiczne, ale też po prostu naturalne.

Mimo że niektórzy mają obiekcje, czy np. noszenie w chuście jest bezpieczne dla maleńkich dzieci, wielu specjalistów wypowiada się, że jak najbardziej. Dowody podsuwa np. portal chustomania.pl.

Zapewne mniej naturalne jest karmienie noworodka mlekiem krowy po odpowiednich modyfikacjach, wkładanie go do nowoczesnego wózka, podsuwanie grających interaktywnych zabawek czy używanie pieluch, które nie dają poczuć, że jest mokro. Ekorodzice zauważają, że współczesność nachalnie wpycha się nawet w intymny świat maleńkiego dziecka. Niektórzy więc łączą przyjemne z pożytecznym – dbając o środowisko, próbują w pełni odpowiadać na potrzeby swojego malucha.

Okiem dziecka

Niezależnie od tego, co kupią, wymyślą czy czego używają rodzice, małe dziecko ma kilka podstawowych potrzeb, które należy zaspokoić. Nie jest ani eko, ani supernowoczesne. Potrzebuje ciepła i bliskości, jedzenia, snu i higieny.

Wybierając więc w sklepie zarówno supermieszankę zapewniającą zdrowe kości i świetny rozwój, jak i tkaną chustę z czystego lnu, pamiętajmy, że dziecko docenia przede wszystkim czas spędzany z rodzicami, chwile bliskości i poczucie bezpieczeństwa. Reszta zależy od światopoglądu, gustu i przekonań. A te – jak wiadomo – są bardzo różne.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Polska egzotyczna, czyli podlaskie bezdroża
Doświadczam
Moda na odchudzanie – kiedy się zaczęła i jakie przyjmuje dziś formy
Doświadczam
Auto mam, ale z niego nie korzystam. Czy komunikacja miejska wyprze samochody?