Bez kategorii

Charles Dickens – dekorator wnętrz


  • 0
Obraz "Sen Dickensa" Roberta Williama Bussa

Obraz "Sen Dickensa" Roberta Williama Bussa

Kim był Charles Dickens? „Angielski pisarz” – powie ktoś mający bardzo ogólne pojęcie o literaturze. Osoba znająca ją lepiej wspomni „Olivera Twista” czy „Opowieść wigilijną” jako jedne z najbardziej znanych jego utworów. Ktoś interesujący się Dickensem zauważy, że był on też kronikarzem życia codziennego oraz działaczem społecznym. Tylko nieliczni wiedzą, że jego wielką pasją, a raczej wręcz życiową obsesją była dekoracja wnętrz.

Brytyjska pedanteria?

„Chciałbym, aby listwa przypodłogowa została pomalowana tak, by imitowała drzewo satynowe – aby sufit miał delikatny różowy blask – oraz niewielki wieniec kwiatów wymalowany wokół lampy. Tapeta musi być niebiesko-złota lub purpurowo-złota, aby pasowała do mebli i zasłon; chciałbym, by wszystko to było radosne i wesołe” – tak w roku 1845 pisał w liście do przyjaciela o zmianach planowanych w domu, do którego wprowadził się kilka lat wcześniej.

To zaledwie namiastka tego, w jaki sposób podchodził do wykańczania wnętrz. Od razu jednak widać, że Dickens był pedantyczny nie tylko w zakresie zawiłości fabuły i rozwoju postaci. Choć zdaje się, że uważał tę cechę za typową dla Brytyjczyków.

W artykule, który opublikował w roku 1852 w wydawanym przez siebie czasopiśmie „Household Words”, przytacza następującą anegdotę. Rzecz działa się w roku 1842, kiedy to podróżował ze swoją żoną Catherine po Ameryce. Pewnego dnia zaproszeni zostali do „jednego z najlepszych domów w okolicy”, w którym mieli się też spotkać z panem Moatem, młodym Anglikiem na ważnym stanowisku.

„Nasza gospodyni i jej goście rozpoczęli konwersację na temat meblowania salonów i uwaga została zwrócona na tapety ładnego pokoju, w którym siedzieliśmy. Wszyscy je podziwiali, ale my zauważyliśmy osobliwość: robotnik ułożył dwa kawałki tapety w różnych częściach pokoju do góry nogami. Gospodyni śmiejąc się, wątpiła w to, nigdy wcześniej o tym nie słyszała i nie dostrzegała tego nawet teraz.

Postanowiła zapytać o to młodego Anglika, by zobaczyć, czy ktoś poza nami to zauważa. W tym momencie przyszedł pan Moat, został poproszony o rozejrzenie się po pokoju i stwierdzenie, czy dostrzega jakieś skazy. Spojrzał dookoła i wskazał dwa kawałki odwrócone do góry nogami, ku rozbawieniu dobrodusznej gospodyni, która uznała, że angielskie oko jest czymś poza jej zdolnością pojmowania”.

Jak to robiono w XIX wieku?

Wspomniany artykuł to coś w rodzaju ówczesnego „Jak to jest zrobione?”. Dickens zabiera nas do manufaktury, w której produkowane są tapety. Pamiętajcie, że to połowa XIX wieku, rozwój parowych maszyn drukarskich pozwala na obniżenie kosztów produkcji i tym samym rozpowszechnienie tapet. Mimo to znaczna część pracy wykonywana jest ręcznie: „Papier długości 12 jardów wyciągany jest przez małych chłopców, którzy przenoszą go na patykach, podnosząc patyk i oczywiście mokry papier wraz z nim, umieszczają obydwa na wysokich tyczkach, tak by papier mógł zostać przeniesiony do miejsca suszenia bez dotykania go rękami”.

Tekst dostępny w całości na Dickens Journals Online wart jest lektury ze względu na opis ówczesnej technologii produkcji, ciekawe anegdoty, ale przede wszystkim właśnie dlatego, że przebija z niego prawdziwa pasja, która pozwala poznać dekoratorskie upodobania Dickensa.

„Paleta szkarłatnych tapet flokowanych jest w naszych czasach naprawdę wspaniała” – pisze autor i dodaje: „Człowiek nigdy nie męczy się podziwianiem ich w zakładzie takim jak ten i wyobrażaniem sobie, jak każdy z nich wyglądałby w jego własnym gabinecie czy jadalni”.

Dalej zauważa: „Spośród wszystkich zachwycających pokojów w domu klasy średniej najbardziej czarująca jest chyba biblioteka wyłożona niemal w całości książkami, z przestrzeniami wytapetowanymi soczystą szkarłatną tapetą flokowaną, zapewniającymi przestrzeń pomiędzy regałami z książkami, na postument tu i tam, z popiersiem lub odlewem gipsowym ponad nim, zwieńczony wybranymi kilkoma rycinami. Szkarłat tworzy doskonałe tło dla rycin”.

Komu zdarzyło się odwiedzić Muzeum Dickensa w Londynie, ten z pewnością zapamiętał karmazynowo-czerwone ściany i wiszące na nich obrazy. Pisarz nie poprzestawał bowiem na samym pisaniu o dekoracji wnętrz.

Kolejne domy, kolejne wnętrza do urządzenia

Dickens wielokrotnie się przeprowadzał, zwłaszcza w dzieciństwie, kiedy jego rodzina borykała się z kłopotami finansowymi. W dorosłym życiu mieszkał w czterech miejscach, początkowo w Londynie przy 48 Doughty Street, gdzie obecnie mieści się wspomniane muzeum. Później przez 12 lat mieszkał przy 1 Devonshire Terrace, następnie nabył Tavistock House. Pod koniec życia kupił posiadłość Gads Hill Place, która urzekła go, kiedy miał zaledwie 9 lat!

Każdy z tych domów stanowił doskonałe pole do popisu dla dekoratorskich zapędów Dickensa i rzeczywiście wszystkie remontował samodzielnie. Osobiście wybierał wszystkie elementy wystroju wnętrz, szczególnie pieczołowicie dbając o wygląd pokoju swoich córek. Najstarsza z nich wspomina, że „nigdy nie był bardziej szczęśliwy niż wówczas, gdy chodził po domu z młotkiem i gwoździami, wykonując wspaniały kawałek boazerii”.

Filantropia i dekoratorstwo

W ramach działalności filantropijnej wraz ze swą przyjaciółką Angelą Burdett-Coutts Dickens założył dom nazywany Urania Cottage.

Urania miała być miejscem, w którym kobiety upadłe, prostytutki czy złodziejki mogły powrócić na właściwą ścieżkę. Również tam Dickens realizował swoje designerskie zapędy, wybierając meble, zamawiając żaluzje, a nawet dobierając materiał na sukienki dla przyszłych mieszkanek.

Zaprojektował też pokój dla samej Burdett-Coutts w jej własnym domu. Zaproponował, by okno udekorować „długim, gustownym kawałkiem draperii spadającej z karnisza jako część zasłony” a na podłodze położyć nowy dywan. „To powinno być coś – oczywiście z drobnym wzorem – w kolorze ciemnoczekoladowym albo rudawym, może z odrobiną zieleni i czerwieni. Wzrok przenosiłby się z ciemnej, ciepłej podłogi z wielką przyjemnością na jasne ściany i soczysty kolor adamaszku”.

Oranżeria – ostatnie udoskonalenie

Dickens rozstał się z żoną w 1958 roku. Wówczas na stałe przeniósł się do Gads Hill Place, które wcześniej było raczej domkiem letniskowym. Od tego czasu jego ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu stało się wprowadzanie tam licznych drobnych ulepszeń – od zrobienia nowej klatki schodowej po wykańczanie sypialni na poddaszu i poszerzanie salonu.

Jego ostatnim osiągnięciem była oranżeria. Przez długi czas pragnął ją mieć, a w Gads Hill miał wielką konstrukcję budynku z łukowatymi oknami. Hilary Macaskill, autorka książki „Charles Dickens At Home”, pisze: „7 czerwca 1870 roku pokazał ją swojej młodszej córce, mówiąc: «Katie, teraz widzisz ZDECYDOWANIE ostatnie ulepszenie w Gads Hill». Zamocował chińskie lampiony i usiadł tam, paląc cygaro i ciesząc się z dawna pożądanym nabytkiem. Następnego dnia zachorował, a 9 czerwca zmarł, otoczony rodziną i światłem słonecznym płynącym z oranżerii”.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Rekultywacja terenów przemysłowych – jak radzimy sobie z tym w Polsce?
Bez kategorii
Pierwszy dzień w nowej pracy – jak się zachowywać?
Bez kategorii
Świąteczny nastrój, świąteczny design