Doświadczam

Przedszkole bez zabawek – alternatywa dla sal pełnych lalek i transformerów


  • 2
Fot. Flickr/woodleywonderworks/Lic. CC by

Fot. Flickr/woodleywonderworks/Lic. CC by

Kapitalizm dosięga nawet takich miejsc jak przedszkola. Zabawki z zagranicznym rodowodem, chińskie produkty i jaskrawe interaktywne urządzenia to codzienność dla polskich 3-, 4- i 5-latków. Są jednak takie placówki, w których okresowo lub na stałe nie ma zabawek. Co wtedy robią dzieciaki? Czy to w ogóle dobry pomysł?

Skąd taka idea?

Zacznijmy od tego, że należy odróżnić program „Przedszkole bez zabawek” od metodologii zakładających trwały brak zabawek w placówkach. Idea narodziła się 11 lat temu w jednym z przedszkoli w Bawarii. Niemcy założyli, że trzymiesięczny „odwyk” od zabawek dobrze zrobi przedszkolakom.

W zamian zaoferowano dzieciom wiele kreatywnych zajęć: tworzenie czegoś z niczego, więcej wspólnych zabaw, rozwój wyobraźni. Akcja zakończyła się sukcesem i od pewnego czasu organizowana jest także przez niektóre przedszkola w Polsce.

Są jednak także miejsca, w których dzieci mają ograniczoną liczbę gotowych sklepowych zabawek przez cały czas. Niektóre przedszkola opierają swoją działalność na konkretnych metodach. Coraz popularniejsza w Polsce jest tzw. metoda Montessori.

Jej twórcą jest Maria Montessori, która w pierwszej połowie XX wieku zaproponowała, by dzieci rozwijały się przede wszystkim przez zabawę i twórcze działania. We współczesnych „przedszkolach Montessori” pełno jest przedmiotów służących do zabawy, ale niekoniecznie będących zabawkami.

Zabawy bez zabawek

Program „Przedszkole bez zabawek” realizowany jest przez wiele polskich placówek. Dzieci wysyłają zabawki na wakacje czy urlop i zaczyna się zupełnie coś innego. Nagle okazuje się, że z pustych butelek, nici, włóczek, kartonów można własnoręcznie tworzyć nie tylko zabawki, ale także scenerie do pełnych wyobraźni zabaw.

Galerię ilustrującą twórczość przedszkolaków realizujących ten program znajdziecie na Facebooku.

Programem interesują się zarówno placówki przedszkolne, jak i media. Galeria pochodzi z profilu Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. O akcji rozmawiano też m.in. w audycji śniadaniowej Dzień Dobry TVN.

Wiadomo, że jedne dzieci są bardziej kreatywne, inne mniej. Cecha ta jednak wciąż jest wartościowa, więc program pozbawiający przedszkolaków na pewien czas gotowych rozwiązań wpływa pozytywnie na ich rozwój. Zachwycone maluchy jeszcze chętniej bawią się czymś, co zrobiły samodzielnie, wkładając w to trud i dużo serca.

Jednocześnie dzieci są uczone, jak wiele rzeczy można efektywnie wykorzystywać do zabawy. Są to zarówno elementy natury (szyszki, muszelki, kamyki), jak i… śmieci (puste puszki, kartoniki, szmatki). Wychowawcy twierdzą, że w małych główkach może pojawić się mnóstwo pomysłów, jeśli im tylko na to pozwolimy.

Fot. Flickr/woodleywonderworks/Lic. CC by

Fot. Flickr/woodleywonderworks/Lic. CC by

Książki, kredki, klocki i… wyobraźnia

Są też takie przedszkola, które zdecydowanie i trwale sprzeciwiają się plastikowej zarazie i multiedukacyjnym gadżetom. Są to miejsca, gdzie królują stare, dobre sprzęty: drewniane klocki, kredki, farby, książeczki, baloniki, bibuły i pełno innych rzeczy, którymi dzieci bawią się, tworząc.

Przedszkola o takim profilu są nastawione na rozwój manualny, fizyczny. Oferują i mniej (nie ma nowoczesnych zabawek), i więcej (mnóstwo gier, zabaw, twórczości) niż tradycyjne placówki. Często już w założeniu sprzeciwiają się konsumpcyjnemu trybowi życia, a co za tym idzie – wychowaniu małych materialistów.

Taka jest na przykład w bielskim przedszkolu „Ziarenko”. Poprosiłam jedną z wychowawczyń, Izabelę Rejnat, o krótką rozmowę na temat zabawek znajdujących się w tej placówce, wartości dzielenia się i codzienności jej podopiecznych:

– W Waszym przedszkolu nie ma zbyt wielu zabawek – są kredki, książeczki, klocki… Czy coś jeszcze?

[Izabela Rejnat] Zabawek w rozumieniu ludzi dorosłych nie ma w ogóle. Dzieci mogą sobie przynieść jedną zabawkę z domu, ale wtedy muszą się nią dzielić. Mamy za to klamerki do bielizny, kasztany itp. Dla dzieci nie ma problemu, czy jest to zabawka taka ze sklepu, czy np. patyk. Dla nich wszystko może być zabawką. Ważną zasadą jest to, żeby zabawki dało się nie tylko rozwalić, ale też złożyć. Przedszkolaki są sfrustrowane, gdy rozłożą lalkę i nie umieją jej później złożyć. Dlatego też polecamy np. klocki. U nas nie ma zbyt dużo czasu na zabawę zabawkami, program zakłada przede wszystkim wspólne zajęcia.

– Czy dzieci narzekają, mają problem z tym, że w przedszkolu nie ma zabawek?

Nie, w ogóle. Rodzice zresztą oczywiście wiedzą, jakie zasady są w przedszkolu, czego należy oczekiwać. Potem zadowoleni mówią, że dzieci chętniej bawią się w domu swoimi zabawkami, za którymi zdążą się przez te parę godzin stęsknić.

– Krótko: dlaczego właściwie nie ma zabawek?

Ogólnie uważamy, że dla dzieci faktycznie wszystko jest zabawką. Ważne jest to, że dziecko przynosi jedną swoją zabawkę z domu – uczy się nią dzielić (pożyczać), ale też prosić o zabawkę kolegę. Ciekawostką jest to, że dzieci nie zawsze przynoszą wartościowe rzeczy. Mieliśmy już tekturową tubę, katalog Castoramy, plastelinowego ludzika, a nawet deskę do prasowania rękawów. To dowodzi, że zabawki nie są niezbędne.

Fot. Flickr/Steve & Jemma Copley/Lic. CC by-sa

Fot. Flickr/Steve & Jemma Copley/Lic. CC by-sa

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Powiedzmy sobie otwarcie: zabawki nie są niczym złym. Sprawiają naszym dzieciom przyjemność, uczą, angażują. Mądrzy rodzice jednak zwykle stawiają przede wszystkim na kontakt ze swoimi dziećmi, a więc bardziej cenią wspólną zabawę w Indian, lepienie bałwana czy spacery.

Mądry dobór zabawek jest zadaniem dla rodziców i dla wychowawców przedszkolnych. Chyba warto krytycznie podejść do tematu silikonowych biustów i przeczących budowie anatomicznej lalek Barbie czy głupawych Power Rangersów. Co z tego, że przedszkolak ma najnowsze elektroniczne gadżety, skoro nie dostrzega, jaką frajdę daje stare dobre robienie ludzików z kasztanów, budowanie zamku z klocków czy kopanie zośki? Nie warto chyba zawsze dawać dzieciom gotowych rozwiązań, gotowych zabawek.

A Wy jak myślicie: przedszkole bez zabawek to dobry pomysł? Czy ma on szansę zachwycić i przekonać współczesnych (nowoczesnych, żyjących w biegu) rodziców i… ich dzieci?

A może warto pozbyć się zabawek także z domu? Czy dzieci wychowujące się bez sikających lalek, pastelowych kucyków i transformerów są gorsze, mają mniej umiejętności?

Zaprezentowana wyżej metoda to tylko jedna z wielu stosowanych dziś opcji. Niedługo zaprezentujemy Wam kolejne.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Muzyka – jak na nas wpływa?
Doświadczam
Catgirls, emo, ganguro i inne ekstremalne stylizacje
Doświadczam
Boks – barbarzyński czy najpiękniejszy sport na świecie?
  • Moim zdaniem to najlepszy sposób na rozwijanie wyobraźni dzieci. Zastanawiałbym się jedynie nad korzystaniem z plastikowych butelek, które mogą zawierać resztki detergentów. http://www.youtube.com/watch?v=DA6FPTZvJzM

  • Ja miałem jeden dzień w przedszkolu, w którym można było przynosić własne zabawki. Poza tym można się było bawić tylko tym co na stanie, a że wszystkie zabawki były mocno podniszczone trzeba było wyobraźnię mocno gimnastykować.