Bez kategorii

Aparaty fotograficzne retro – dlaczego są dziś takie modne?


  • 8
Fujifilm X-Pro1

Fujifilm X-Pro1

W ostatnich kilkunastu miesiącach na rynku pojawiło się sporo bezlusterkowców w stylu retro, nawiązującym bezpośrednio do lat 70. czy 80. Dlaczego producenci sięgają po stare wzornictwo, zamiast wymyślić coś nowego? Powodów jest kilka. Oto niektóre z nich.

Bezlusterkowce – co to takiego?

Małe kompakty są tanie i wyjątkowo praktyczne – można je schować w kieszeni, zabrać wszędzie ze sobą, fotografować w trybie automatycznym, bez większej wiedzy o ustawieniach aparatu. Niestety, poza kilkoma wyjątkami wyglądają przeciętnie.

Panasonic Lumix LS85

Panasonic Lumix LS85

To z reguły czarne lub srebrne, kanciaste pudełka z wysuwanym obiektywem, brzydkimi przyciskami i ekranem. Tanie kompakty w wielu wypadkach są też synonimem plastikowej tandety – ich obudowy są lekkie, ale często mało wytrzymałe na uszkodzenia. Po kilku latach nawet cyfrówki renomowanych producentów trzeszczą, normą są też obtarcia farby i prześwitujący plastik.

Z drugiej strony są lustrzanki cyfrowe o dosyć tradycyjnym i raczej od lat niezmiennym wyglądzie. To sporych rozmiarów aparaty z przemyślaną ergonomią, niezłym wykonaniem, oferujące dobrą jakość zdjęć.

Producenci słusznie zauważyli sporą lukę między tymi dwiema grupami aparatów. Konsumenci potrzebowali urządzenia, które będzie łączyło najlepsze cechy obu grup. Chcieli aparatów , które w niedużej obudowie pozbawionej lustra zmieszczą matrycę zbliżoną do tych z lustrzanek.Ich zaletą miała być także możliwość wymiany obiektywów.

Tak oto powstały bezlusterkowce lub – jak kto woli – aparaty kompaktowe z wymienną optyką (CSC, Compact Camera System), w których połączono zalety lustrzanek (jakość zdjęć) z cechami kompaktów (nieduże rozmiary). Zgodnie z tą filozofią zostały zaprojektowane Panasonic Lumix G systemu Mikro Cztery Trzecie, Olympusy PEN, a później także Sony NEX, Samsung NX, Pentax Q, Nikony serii 1, czy Fuji X-Pro 1.

Niektóre z tych aparatów mają matryce wprost z tańszych lustrzanek, inne są nieco mniejsze (Mikro Cztery Trzecie), a ostatnio zaprezentowano także aparaty z sensorami o rozmiarze zbliżonym do matryc ze zwykłych kompaktów.

Problem w tym, że projektanci na początku chyba niespecjalnie mieli dobry pomysł na świeży i ciekawy design dla nowej grupy aparatów. Najwidoczniej nie potrafili lub nie chcieli zastosować zupełnie nowego wzornictwa, które miało je wyróżnić w morzu plastikowych, bezdusznych cyfrówek.

Pierwsze bezlusterkowce z wyglądu były podobne do zaawansowanych kompaktów, z elementami z lustrzanek. Królował plastik, klasyczne kanciaste kształty. Potrzeba była zmiana.

Film umarł. Film jest martwy stary

Krzysztof Grabowski, lider i wokalista Pidżamy Porno, śpiewał kiedyś, że rock już umarł. Niby rzeczywiście umarł, ale jednak żyje, tylko w trochę innej formie. Podobnie jest ze starymi aparatami.

Skoro nie można było wymyślić nic nowego, to trzeba było ożywić stare ideały. Znam wielu fotografów, którzy nie znoszą cyfrowych aparatów i kiedy tylko mogą, pracują na kliszy. Nie znam natomiast ani jednego, który nienawidzi analogów. Wszyscy tak naprawdę uwielbiamy piękne, dopracowane i porządne stare aparaty. Nigdy nie przestaliśmy ich kochać.

Przemyślana ergonomia, bardzo dobre wykonanie, szlachetne materiały, solidna waga, wysoka wytrzymałość, nieduże rozmiary i przystępna cena – tak wielu z nas postrzega stare aparaty. Poza ekskluzywnymi Leicami, trudno szukać tych cech we współczesnych cyfrówkach bez duszy. Ten dawny czar i miłość do aparatów retro miały zostać przelane na ich współczesne wersje, czyli bezlusterkowce.

Olympus OM-D

Olympus OM-D

Tego typu aparaty często nawiązują do dawnych legend. Świetnym przykładem są Olympusy z serii PEN czy najnowszy OM-D. Wzornictwo tego ostatniego jest zbliżone do bijących rekordy sprzedaży analogowych aparatów Olympus OM produkowanych przez ok. 30 lat. Wspomnę tu tylko zaprezentowanego na początku lat 70. Olympusa OM-1 – przez 15 lat HYPERLINK „http://www.ompl.org/”wyprodukowano ponad milion egzemplarzy tego aparatu.

Leica dla ubogich

Kolejnym dobrym przykładem aparatu nawiązującego stylem do konstrukcji sprzed lat jest Fuji X-Pro1. Zaprezentowany na początku roku aparat ma 16,3-megapikselową matrycę X-Trans CMOS o rozmiarze APS-C oraz hybrydowy wizjer o rozdzielczości 1,4 Mpix.

Dzięki zastosowaniu nowego procesora EXR Pro pozwala na pracę z czułością w zakresie ISO 200-6400, z możliwością rozszerzenia do zakresu 100-25 600, a także fotografowanie z prędkością do 6 kl./s. Nie zabrakło także opcji nagrywania filmów w jakości Full HD z kinową prędkością 24 fps i dźwiękiem stereo. Ważnym elementem jest też 3-calowy ekran LCD o rozdzielczość 1,23 mln punktów.

Aparat wyposażono w zupełnie nowy bagnet X, a wraz z jego premierą zaprezentowano 3 obiektywy: XF 18 mm F2 R, XF 35 mm F1.4 R i XF 60 mm F2.4 R Macro.

Na koniec ciekawostka w stylu retro. To funkcja Film Simulation z trybami Professional Colour Negative Film. Tryb ten umożliwia cyfrowe odwzorowanie charakterystyk wielu profesjonalnych emulsji z klisz znajdujących się w ofercie Fujifilm, np. Astii, Velvii czy Provii.

Aparat ma świetne parametry, zapewnia naprawdę bardzo dobrą jakość zdjęć.

Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby zauważyć, kogo firma Fujifilm chce naśladować. Znany branżowy serwis dpreview.com zaprezentował jakiś czas temu fotograficzne porównanie Fuji X-Pro1 oraz dalmierz cyfrowej Leiki M9-P, który kosztuje ok. 27 000 zł. Cena X-Pro 1 jeszcze nie jest znana, ale według nieoficjalnych informacji ma wynosić ok. 6000 zł za sam korpus.

Niektórzy określają nowe produkty Fuji jako Leiki dla ubogich. Poza wzornictwem Fuji X-Pro 1 nie ma jednak wiele wspólnego z Leicą. Legendarny niemiecki aparat jest wyposażony w matrycę pełnoklatkową, zupełnie inny system wizjera, autofokus, wyświetlacz.

Nie wspomnę już nawet o ręcznym procesie składania Leiki, który gwarantuje nieporównywalnie wyższą jakość wykonania. Jednak wygląd może zmylić niedoświadczonego obserwatora. Szczególnie jeśli do korpusu Fuji dołączymy obiektyw Leica dzięki zapowiadanemu adapterowi.

Cyfrowa moda na retro

Styl retro jest wszędzie. W modzie, motoryzacji, architekturze, muzyce… Coraz częściej łączy się też stare wzornictwo z nowoczesnym, np. tworząc domy w stylu vintage. Moda na retro nie ominęła fotografii. Świetnym przykładem jest aplikacja Instagram.

Instagram to obecnie najpopularniejszy program do szybkiego nakładania filtrów retro na zdjęcia wykonane smartfonem. Z aplikacji korzysta już ponad 27 milionów użytkowników, w tym Barack Obama czy Snoop Dogg. Apple uznał Instagram za aplikację 2011 roku. Niedawno została ona sprzedana Facebookowi za okrągły miliard dolarów!

Zdjęcie z aplikacji Hipstamatic

Zdjęcie z aplikacji Hipstamatic

Aplikacją, która jeszcze bardziej pogłębia modę na retro, jest Hipstamatic. Kiedyś taką nazwę nosił analogowy aparat stworzony w 1982 roku przez braci Bruce’a oraz Winstona Dorbowskich. Sprzedano zaledwie 157 egzemplarzy tego modelu. Teraz aplikacja o nazwie Hipstamatic stała się hitem w App Store.

Podobnie jak Instagram program sprawia, że zdjęcia wykonane iPhone’em nabierają analogowych barw – otrzymują winietę, niedoskonałości optyki, specyficzne kolory. Hipstamatic zamienia fotografie cyfrowe w imitacje analogowych. Co więcej, najnowsza wersja programu dodaje kolejne ograniczenia związane z fotografią analogową.

Wykonane fotografie można obejrzeć dopiero po wykonaniu 24 odbitek, czyli zapełnieniu całej rolki udawanego filmu. Aplikacja ogranicza użytkownika, aby jeszcze bardziej przybliżyć klimat wykonywania analogowych odbitek sprzed lat.

Przypuszczam, że moda na bezlusterkowce w stylu retro będzie się szybko rozwijać. Trudno znaleźć obecnie na rynku aparaty o tak charakterystycznym, dobrze znanym i dopracowanym wzornictwie. Historia zatoczyła koło – wymyśliliśmy technologię cyfrową, ale we wzornictwie nastąpił powrót do starych wzorców.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Koleje dużych prędkości
Bez kategorii
Jak zmieniał się wygląd mobilnych gadżetów? [część 3]
Bez kategorii
Sprzęty RTV i AGD psują się zaraz po gwarancji. Przypadek czy celowe działanie producentów?
  • Stanisław Kolanko

    One retro to są tylko w wyglądzie a dodatkowo 2x droższe. Vide- Olympus PEN.

  • Polska Wiocha

    to nie jest moda na retro, to jest tylko klasyczna forma „spożywania własnych wymiocin”, człowiek ma ograniczoną kreatywność i czerpie jedynie z „przyrody”, po jakimś czasie pomysły się kończą i wracamy do wymiocin.

    • Anonim

      Dobra, dobra i tak cię nie stać bo jesteś wieśniakiem. Pewnie focisz pinholem zrobionym z ziemniaka.

    • Uwielbiam takie pseudofilozoficzne wywody.
      Zakres twórczości zależy od konkretnego człowieka. Ludzie ograniczeni mają ograniczoną twórczość.
      Jeżeli pomysły się kończą to… szukamy nowych 😉

      Moda na retro zawsze była, ale w różnydiezinach. W meblarstwie, motoryzacji, ubiorze, czy w wystroju wnętrz. Dawnie styl retro postrzegano jako swoisty kicz i ludzie nowocześni się z niego wyśmiewali, a teraz im coś wygląda na starsze tym jest bardziej nowoczesne (w sensie wzornictwa).

  • Anonim

    X Pro 1 aparat niby dla streetowców a manualne ostrzenie i AF leżą i kwiczą. Tym się w ogóle nie da fotografować poza studiem. 

  • Guest

  • Pingback: Zobacz rok 1930 w trójwymiarze « Fotoblogia.pl()

  • Anonim

    Witam, Artykulik miły łatwy i przyjemny, ale nie do końca to prawdą co kolega redaktor pisze, ponieważ nie wszystkie „Evile” bezlusterkowce mają taką jakość jak DSLR-y w to już nie będę wnikał.Co do powrotu do starego designu wydaję się to być teraz na topie mnie osobiście się to bardzo podoba i nie uważam by fuji X Pro1 był Leicą dla ubogich, to jest aparat ale innej grupy użytkowników dla tych co robią zdjęcia z pasją i cenią inny wygląd i jakość Fuji i zdjęć z matryc EXR, (mam znajomego który kupił sobie Leice M9 i co z tego tylko chodzi z nią i szpanuje że do stać na nią wielki fotograf), mnie w tym wszystkim nie przekonuje tylko cena bo jeżeli jest na poziomie 6K pln-ów to za nie wiele więcej ma FF-a pełną klatkę od Canona a to już niestety jakość i plastyka zdjęć bije na głowe APS-C z fuji.Pamiętam jak dziś jak ludzie uważali że moje zdjęcia są „upiększane” stylizowane na retro już parę lat temu dodawane różnego rodzaju filtry winete, teraz to jest w każdym telefonie i przy każdym zdjęciu fotograf lubiący, kochający swoje zdjęcia lubi je dopieszczać na różny sposób i to mi się podoba bo fantazja nie zna granic 🙂 Pozdrawiam wszystkich Fotografów, a tym którzy piszą i krzyczą że to złe to nie dobre, a tym się nie da zrobić dobrego zdjęcia, życzę więcej fotografowania, do roboty!