Mieszkam

Domy zgodne z naturą


  • 0
Hobbiton (Fot. Flickr/ miss_rogue/Lic. CC by-sa)

Hobbiton (Fot. Flickr/ miss_rogue/Lic. CC by-sa)

Czy da się pogodzić komfortowe mieszkanie i życie w zgodzie z naturą? Przez lata wydawało się, że nowoczesny dom stanowi zaprzeczenie prostoty i bliskości przyrody. Okazuje się jednak, że coraz częściej to właśnie technologia pozwala nam na mieszkanie w taki sposób, by nie odcinać się od korzeni.

Przez lata miarą postępu cywilizacyjnego były budynki, o których pisał Stefan Żeromski w „Przedwiośniu”. Legendarne szklane domy z czasem przestały być tylko mitem – technologia wznoszenia budynków opartych na stalowych konstrukcjach pozwoliła osiągnąć to, co przez wieki wydawało się niemożliwe – wysokie, imponujące domy z przezroczystymi, pokrytymi szkłem ścianami.

To właśnie wieżowce stały się w XX wieku miarą postępu cywilizacyjnego i marzeniem władz niemal każdego większego miasta na świecie. Część z nich, jak londyński wieżowiec 30 St Mary Axe, nazywany również Korniszonem, przyciąga uwagę ciekawą formą i próbą wykorzystania sił przyrody. Inne, jak północnokoreański Hotel Zagłady (Ryugyong Hotel), trudno uznać za coś więcej niż przykład gigantomanii władz.

Fot. Wikimedia Commons/Paste

Fot. Wikimedia Commons/Paste

Z czasem zamiast pędu ku nowoczesności pojawiła się chęć powrotu do natury. Czy można mieszkać w zgodzie z naturą, nie rezygnując z komfortu życia? Projekty wygodnych, pasywnych domów powstają dziś w najlepszych pracowniach architektonicznych, a coraz więcej wieżowców wznosi się tak, by maksymalnie wykorzystać zasoby naturalne. Chciałbym jednak przedstawić prostsze rozwiązania, które każdy może zastosować niewielkim kosztem we własnym zakresie.

„Szopa” z Kazimierza Dolnego. Udręka biurokracji

Waldemar Deska to muzyk znany m.in. z zespołu Daab. Kilka lat temu na swojej działce postawił zbudowane własnymi siłami schronienie, nazywane, nieco przewrotnie, szopą. Budynek został zaklasyfikowany jako samowola budowlana, co zaowocowało ciągnącymi się od tamtego czasu prawnymi utarczkami.

Niezależnie od – moim zdaniem – wadliwego prawa, którego absurdy obnaża ten budynek, „szopa” z Kazimierza Dolnego jest warta uwagi jako przykład prostego, ale gwarantującego wygodne życie schronienia, przedstawionego szczegółowo na blogu Waldemara Deski.

Budynek, choć nie wygląda okazale, zapewnia niemal wszystko, do czego przyzwyczaiły nas duże, murowane budowle. Jest zarazem bardzo tani i nieinwazyjny dla okolicy. Jego wznoszenie w minimalnym tylko stopniu wpłynęło na lokalne środowisko, a z budową poradził sobie jeden człowiek.

Dom IdeaLab. Wystarczy 1500 dolarów

Fot. IdeaLab.com/Business Insider

Fot. IdeaLab.com/Business Insider

Własny kawałek dachu nad głową to dla milionów ludzi na całym świecie wciąż nieosiągalne marzenie. Na pewno? Okazuje się, że wystarczy odrobina pomysłowości, by rozwiązać problem bezdomności w biedniejszych rejonach świata. Założony przez Billa Grossa inkubator biznesu IdeaLab zajmuje się przede wszystkim ogniwami fotowoltaicznymi, ale opracował również mniej zaawansowany technicznie projekt – prosty, ale funkcjonalny dom za 1500 dolarów, który w krótkim czasie własnymi siłami może wznieść kilkuosobowa rodzina.

Głównym surowcem do budowy domu są uzyskiwane chałupniczą metodą cegły z wypustkami z jednej i otworami z drugiej strony, przypominające nieco klocki Lego. Oprócz nich potrzebne są jeszcze niewielka ilość betonu, stalowe pręty i styropian. Dom jest bardzo prosty i mały (najmniejszy z projektów ma zaledwie ok. 20 metrów kwadratowych). W zależności od wersji może mieć jeden, dwa lub trzy małe pokoje, opcjonalną toaletę i udogodnienia w postaci kuchni i węzła elektrycznego, zasilanego ogniwami fotowoltaicznymi na dachu.

Pierwsze konstrukcje tego typu powstały już w Indiach, a IdeaLab planuje zbudowanie nawet miliona takich domów do końca bieżącej dekady.

Domy straw-bale, czyli mury z trawy i błota

Domy z gliny i słomy kojarzą się zazwyczaj z afrykańskimi chatkami, ale z powodzeniem można je zastosować również w polskim klimacie. Istnieje wiele mniej lub bardziej estetycznych projektów takich budowli. Prosty dom z gliny i słomy proponuje m.in. grupa Cohabitat, a etapy budowy dużego domu można zobaczyć na poniższym filmie:

http://www.youtube.com/watch?v=XgbORHvveTY

Co istotne, mimo na pozór niewielkiej trwałości słomiane ściany okazują się bardzo odporne, a przy tym efektywne energetycznie. Ważny jest również koszt budowy takiego domu. Ceny kluczowych surowców są zazwyczaj znacznie niższe niż w przypadku tradycyjnych rozwiązań, a stosowana technologia sprawia, że dużą część prac konstrukcyjnych może wykonać nawet laik.

Kurnik na dachu wieżowca

Próba życia w zgodzie z naturą, a nie w oderwaniu od niej, nie musi oznaczać konieczności emigrowania z miast. Nie zawsze jest to możliwe, a dla niektórych mieszkanie w urokliwej, ale oddalonej od atrakcji metropolii chatce może być trudne do zaakceptowania.

Paradoksalnie zjawiskiem pozytywnie wpływającym na pomysłowość mieszkańców miast okazał się kryzys finansowy. Wysokie ceny zachęciły bardziej przedsiębiorczych i pomysłowych do szukania alternatywnych rozwiązań. Zamiast kupować żywność w sklepach, mieszczuchy zaczęły samodzielnie ją produkować nawet w tak dużych miastach jak Nowy Jork.

Przykładem takiej postawy może być mieszkająca na Greenpoincie, 28-letnia Annie Novak, która za zgodą właściciela urządziła na dachu magazynu ogródek warzywny i zaczęła hodować kury, zarażając swoją pasją znajomych i okolicznych mieszkańców. Miejsc, które niewielkim kosztem można zaadaptować na miejskie ogródki warzywne, jest bez liku – wystarczy tylko odrobina chęci i świadomość, że warto wiedzieć, co dokładnie ląduje na naszych talerzach.

Standard niedalekiej przyszłości czy zabawka ekscentryków?

Zgodne z naturą proste domy są w zasięgu niemal każdego. Kuszą nie tylko niższą ceną budowy, ale również niekłopotliwą eksploatacją, łatwym usuwaniem ewentualnych uszkodzeń i zaskakująco dobrą efektywnością energetyczną. Dlaczego więc domy tego typu wciąż są ewenementem?

O ile idea miejskich ogródków jest jedynie łatwym do zaakceptowania rozwinięciem wieloletniej tradycji rodzinnych ogródków działkowych, to problemy mogą pojawić się w przypadku popularyzacji prostego i bliskiego naturze budownictwa. Na przeszkodzie upowszechniania takich rozwiązań stoją nie obiektywne problemy, ale nasza mentalność.

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dom buduje się po to, aby trwał. Jeśli nie wydarzy się coś nieprzewidzianego, solidne mury wzniesione z kamienia, betonu i cegieł są w stanie przetrwać wieki, a dom „z błota i trawy” wydaje się, niekiedy niesłusznie, rozwiązaniem mało solidnym.

Przypuszczam, że jeszcze przez wiele lat popularność niestandardowych, bliskich naturze schronień nie będzie duża. Nie jest to kwestia złej woli, ale raczej głęboko zakorzenionego przekonania, że dom, rozumiany jako mury przykryte dachem, jest dla mieszkańców prywatną twierdzą, wznoszoną raz na całe życie. Tylko czy w czasach, gdy coraz częściej większość czasu spędzamy poza nim i wiele razy migrujemy (np. aby znaleźć pracę), ma to jeszcze jakikolwiek sens?

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Nowoczesne i inteligentne sprzęty AGD. Co je wyróżnia?
Mieszkam
Śląskie Davos
Mieszkam
Jak socjalizm zmienił polskie społeczeństwo?