Korzystam

"Iron Sky". Dlaczego naziści z Księżyca wzbudzają takie zainteresowanie?


  • 4
Obsada filmu "Iron Sky"

Obsada filmu "Iron Sky"

III Rzesza wcale nie została pokonana w 1945 r. Nie, naziści nie uciekli do Argentyny ani na Antarktydę. Ukryli się Księżycu. Teraz jest rok 2018. Następcy Adolfa Hitlera postanawiają wrócić na Ziemię w swoich latających spodkach i kosmicznych sterowcach, aby się zemścić i zniszczyć swoich wrogów.

Tak w dużym skrócie można podsumować najnowszą, niezależną produkcję rodem ze Skandynawii, która dziś wchodzi na ekrany polskich kin. „Iron Sky” to oczywiście bezkompromisowa parodia, która nabija się nie tylko z hitlerowców, ale także z naszych własnych, demokratycznie wybranych polityków.

Rzućcie okiem na zwiastun:

Możecie również zobaczyć pierwsze cztery minuty filmu:

Tarantino do kwadratu?

Już sam początek zapowiada film kompletnie niepoprawny politycznie, obrazoburczy, przy którym inna niedawna, szokująca niektórych komedia o nazistach – „Bękarty wojny” Quentina Tarantino – może wyglądać jak niewinna lekcja w szkółce niedzielnej.

„Iron Sky” to niemiecko-australijsko-fińska produkcja Timo Vuorensoli, reżysera, który stworzył kilka lat temu parodię Star Treka pt. „Star Wreck: In the Pirkinning”. Pierwsze podejście Fina do parodii wypadło raczej głupawo. „Iron Sky” ma jednak szansę być filmem nie tylko śmiesznym, ale też inteligentnym.

Określono go mianem „największej sensacji tegorocznego Berlinale” (Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie) i „najbardziej oczekiwanej europejskiej produkcji 2012 roku”. Okraszony muzyką słoweńskiego zespołu industrialowego Laibach film podzielił krytyków na dwa zwalczające się obozy.

Niektórym osobom może się to wydawać dziwne, że fiński film wywołuje takie zamieszanie i jest tak mocno oczekiwany. Skandynawski kraj produkuje od lat ciekawe, niezależne tytuły. W dorobku znajdują się zarówno epickie produkcje wojenne, jak „Talvisota” z 1989 r., thrillery takie jak „Czarny lód” z 2007 r. czy komediodramaty, jak „Człowiek z Hawru” (2011).

Plakat "Iron Sky"

Plakat "Iron Sky"

Z YouTube na ekrany kin

Oczywiście niezależny charakter filmów sprawia, że po drodze pojawiają się nieoczekiwane problemy. Produkcję „Iron Sky” rozpoczęto w 2006 r. Dopiero w 2008 r. w Cannes zaprezentowano zwiastun filmu i rozpoczęto poszukiwania inwestorów. W międzyczasie krótki klip wideo zaczął robić furorę w Sieci, zdobywając miliony odsłon w YouTube i innych tego typu serwisach.

Fińska produkcja reprezentuje nowy nurt, znany jako kino partycypacyjne. Twórcy „Iron Sky” za pośrednictwem Internetu zbierali pomysły (i pieniądze) tysięcy fanów. Potem wyszukiwali najlepsze idee i dodawali je do filmu. Inwestorzy zapewnili środki na świetne, jak na niezależny tytuł, efekty specjalne.

Wszystko to pokazało, że kino niezależne może być robione profesjonalnie. Jednocześnie udowodniło, że wspomniane efekty czy nawet świetni aktorzy są jedynie tłem. Najważniejszy jest ciekawy pomysł, samozaparcie twórców i wsparcie fanów.

Uwaga, podchodzić z dystansem!

Osobną kwestią jest oczywiście kontrowersyjność „Iron Sky”. Co wrażliwszych widzów fabuła i estetyka filmu mogą przerazić. Humor może wydawać się na pierwszy rzut oka głupi i mało wyszukany. Samo prezentowanie nazistów jako postaci komediowych będzie u wielu osób budziło niesmak.

Idąc do kina, warto więc zachować niezbędny dystans. Pamiętać, że mamy do czynienia z parodią. Parodią, która wyśmiewa nie tylko nazistów, którzy utknęli mentalnie w latach 40., ale także naszą współczesną kulturę i politykę. Poza tym „Iron Sky” zapowiada się po prostu jako kawał dobrej rozrywki. Pójdziecie do kina?

[FM_form id="2"]
Korzystam
„American Hustle” – sensacja w rytmie disco
Korzystam
Fenomen street photo
Korzystam
Gry, które chcą być czymś więcej
  • Byłem. Fajny, śmieszny, polecam 🙂

  • Anonim

    Widzialem. Kawal dobrego kina. Ostrzegam tylko, ze parodia to tylko przykrywka do kryki nas samych. Przekaz jest prosty – demokratyczne rzady sa takimi samymi swiniami jak nazisici.

  • Anonim

    No bez przesady „Bękarty Wojny” to inny poziom – nie porównywalny.
    Ale trzeba oddac honor za scenariusz i próbę zbliżenia się do DUŻEGO KINA!

  • Nie Powiem

    nudny …