Mieszkam

Miasta planowane i miasta ogrody w kraju nad Wisłą


  • 2
Nowa Huta w Krakowie (Fot. Flickr/tbertor1/Lic. CC by-sa)

Nowa Huta w Krakowie (Fot. Flickr/tbertor1/Lic. CC by-sa)

Oto miasto zaprojektowane na planie o kształcie orła. Tamto ma w założeniu odwoływać się do postaci człowieka. Natomiast plan tego tak się zmienia, że jego centrum sukcesywnie się przemieszcza. Wbrew pozorom mowa nie o jakichś futurystycznych miejscowościach, ale miastach realnie istniejących. W dodatku nie gdzieś w odległych krajach, ale w Polsce właśnie. Okazuje się, że w naszym kraju są frapujące miasta zaplanowane od podstaw, a nawet kilka tzw. miast ogrodów.

Zielono mi!

Zgodnie z założeniami na jeden dom ma przypadać około 200 metrów kwadratowych zieleni miejskiej, a w przeliczeniu na mieszkańca minimum 35. Plan w kształcie koła powinny dzielić główne arterie miasta na sześć równych dzielnic, pełniących poszczególne funkcje. I tak są strefa usługowa, mieszkaniowa, rekreacyjna itd. Pośrodku natomiast znajdować się ma kolisty park o średnicy około 900 metrów. Tak oto przedstawia się idea miasta ogrodu sięgająca końca XIX wieku. O dziwo są na świecie miejscowości zbudowane zgodnie z tymi założeniami. Canberra, którą niedawno opisywałam, wcale nie jest jedynym przedstawicielem gatunku.

Najstarszym polskim okazem jest Giszowiec, będący dzisiaj dzielnicą Katowic.

„Domy wyglądają jak domy od jednej matki, a przy tym można je sobie wyobrazić bez nudy – w ciągu ulicznym. Te chałupy są przeznaczone dla robotników […] Uliczki mają jednak płynny, swobodny bieg. Domy posadowiono tuż przy ulicach, ogrody uciekają w głąb parceli, by spotkać się z tylnym płotem sąsiada. W środku osady znajduje się centrum wspólnego życia – park, w którym stoi gospoda, muszla koncertowa, latem stoły i ławy; skwer miejski, przy którym ciągnie się pierzeja sklepów i usług […] Cały prostokąt otoczony jest lasami. Nie wszystko wykarczowano pod budowę, w centrum osady pozostawiono wiele starych drzew” – tak wygląd Giszowca opisuje Małgorzata Szejnert.

Niestety, w 1969 roku postanowiono zrobić miejsce pod robotnicze wieżowce, w związku z czym rozpoczęło się wyburzanie dzielnicy. Dopiero w latach 1978 i 1987 konserwator wpisał dzielnicę do rejestru zabytków, co powstrzymało proceder i pozwoliło zachować trzecią część osiedla. Dzisiaj jest ona turystyczną atrakcją województwa i znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki.

We Wrocławiu na początku XX wieku powstawało inne miasto ogród – Sępolno. Zdecydowanie wyjątkowe, ponieważ zbudowane na planie o kształcie orła, którego skrzydła obejmują południową i północną część Osiedla Zimpel. Głowa to część zachodnia, a tułów to rozciągający się na wschód i zachód zielony plac centralny.

Giszowiec w Katowicach (Fot. Wikipedia/Paul 167/Lic. CC by-sa 2.5)

Giszowiec w Katowicach (Fot. Wikipedia/Paul 167/Lic. CC by-sa 2.5)

Ta sama utopijna idea miasta ogrodu stała też za budową Karłowic, które obecnie znajdują się w obrębie miasta Wrocław. „W rozlicznych ogłoszeniach i reklamach pojawiają się hasła o nowym człowieku, który chce mieć świeże powietrze, światło i spokój bez konieczności utraty kontaktu z miastem, bo z Gartenstadt Carlowitz można dojechać do Rynku w 18 minut – specjalnym karłowickim omnibusem” – można przeczytać w magazynie „Autoportret”. Uwierzycie, że słowa te napisano 100 lat temu?

Miasto arkad, perła renesansu…

Pałac jest głową miasta, sercem – kolegiata, warowne fortyfikacje otaczające kompleks to oczywiście ramiona, ulica Grodzka to kręgosłup, rynek – trzewia. Brzmi to może z lekka groteskowo, jednak świadczy o perfekcyjnej geometrii przejawiającej się w harmonijnej symbolice, jaka charakteryzować musiała miasto idealne znacznie wcześniej, bo w dobie renesansu. Niewiele jest na świecie miejscowości, w których udało się zrealizować te założenia. Jedna z nich położona jest w Polsce, na nieco zapomnianym przez turystów spokojnym i sennym Roztoczu. Chodzi oczywiście o Zamość, który nie bez kozery nazywany bywa Padwą Północy czy perłą renesansu.

Był rok 1578. Kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu chodziły po głowie plany stworzenia rezydencji godnej magnata. Mistrz Bernardo Morano z Padwy marzył o wcieleniu wzniosłych włoskich idei w życie. Przybył do Polski, ponieważ jak wieść niosła, tutaj pieniądze chadzały pod rękę z wielką fantazją. Nie pomylił się. 5 lipca 1578 roku panowie zawarli umowę dotyczącą wzniesienia miasta.

Dzisiaj, grubo ponad 400 lat później, miasto dalej zachwyca i zdumiewa. Na ogromny rynek o boku długości 100 metrów wychodzą charakterystyczne wachlarzowe schody ratusza, który celowo wkomponowano w ścianę rynku, aby nie konkurowały z pałacem kanclerskim. „Zachwycają zdobienia elewacji – elementy rodzime łączą się z orientalnymi, tworząc malownicze kompozycje przywodzące na myśl barwną lukrowo-marcepanową dekorację wymyślnego tortu”pisze Jerzy Wolak. Zamość to fenomenalne miasto, które trzeba odwiedzić, dlatego więcej nie napiszę. Za to zachęcam do rzucenia okiem na filmik.

Od rybackiej wioski do nowoczesnego miasta portowego

Po pierwszej wojnie światowej Polska odzyskała 140 km linii brzegowej, więc władze państwa zadecydowały o budowie portu morskiego. Na miejsce budowy wybrano niewielką wioskę rybacką położoną nieopodal Wolnego Miasta Gdańska. W 1923 roku otwarto tymczasowy port, natomiast miejscowość Gdynia uzyskała prawa miejskie trzy lata później.

Nad budową portu i miasta czuwał wówczas Eugeniusz Kwiatkowski, niesamowita postać, inżynier który pozostawił po sobie setki, tysiące kilometrów linii kolejowych, energetycznych, gazowych, kanały, sztuczne zbiorniki, elektrownie, dziesiątki fabryk”. Budowa portu i miasta była znacząca nie tylko dla kraju, ale także dla narodu. Obywatele przekonali się, że mogą zrealizować nawet te marzenia, które wydawałyby się w pierwszej chwili nazbyt ambitne. Przed wybuchem II wojny światowej Gdynia stanowiła skarbnicę nowoczesnej architektury.

Szczególny charakter ma luksusowa dziś dzielnica Kamienna Góra, której układ przestrzenny zaprojektowali Tadeusz Zieliński i Tadeusz Tołwiński. Malownicze domki położone wśród zielonych wijących się ulic spełniały jednocześnie założenia idei miasta ogrodu. Warto też zauważyć, że Gdynia jako jedno z nielicznych miast w Polsce doczekała się niedawno współczesnego planu zagospodarowania przestrzeni.

Stalówka i art déco

Wspomniany wyżej inżynier Kwiatkowski stał także za budową Centralnego Okręgu Przemysłowego oraz przyfabrycznych osiedli położonych między Niskiem a Rozwadowem w 1937 roku. Ówczesny minister spraw wojskowych gen. Tadeusz Kasprzycki określił tworzenie COP-u „stalową wolą narodu polskiego wybicia się na nowoczesność”, stąd powstałe miasteczko zyskało nazwę Stalowa Wola. „Przyfabryczne osiedle budowano w stylu modernistycznym z elementami art déco, bardzo nowoczesne jak na owe czasy.

Podzielone było na cztery części: dyrektorską, urzędniczą, majsterską i robotniczą, które różniły się miedzy sobą standardem zabudowy oraz wyposażenia” – można przeczytać na poświęconej miastu stronie stalowka.net. Dzisiaj Stalowa Wola to unikatowy i bez wątpienia godny promocji zespół urbanistyczno-architektoniczny oraz niepowtarzalny przykład architektury art déco.

Tychy od A do Z

„W okresie planu 6-letniego rozbudować m. Tychy do rzędu miast około 30 000 mieszkańców […]. W planie perspektywicznym przewidzieć dalszą rozbudowę miasta Tychy do rzędu miast 100 – tysięcznych z uwzględnieniem przejęcia części funkcji centralnych w stosunku do Centralnego Zagłębia Węglowego dla odciążenia Katowic” – tak brzmi uchwała podjęta 4 października 1950 roku przez Prezydium Rządu RP.

Pierwsze osiedle tzw. Nowych Tychów, zwane osiedlem A, zostało zaprojektowane przez Tadeusza Teodorowicza-Todorowskiego. Realizowano w nim programowe założenia socrealistycznej sztuki, tak więc obok bogatych rzeźbiarskich motywów pojawiają się takie nawiązujące do odległych czasów detale, jak attyki, podcienie, kolumny, gzymsy czy boniowanie. Jest to jedyne takie osiedle w Tychach.

Zniszczony blok na osiedlu H w Tychach (Fot. Flickr/michał majewski/Lic. CC by)

Zniszczony blok na osiedlu H w Tychach (Fot. Flickr/michał majewski/Lic. CC by)

Podczas budowy osiedla A ogłoszono konkurs na projekt całego miasta. Wygrał go zespół architektów dowodzony przez Kazimierza Wejcherta oraz Hannę Adamczewską (później Adamczewską-Wejchert). Kolejne wybudowane dalej osiedle B miało być łącznikiem pomiędzy starszą, tradycyjną zabudową starego miasta Tychy a wznoszonymi Nowymi Tychami. Stąd w architekturze kryte dachówkami spadziste dachy, wykusze, podcienia narożne, gzymsy.

Natomiast same uliczki tego „romantycznego osiedla”, jak nazywali je twórcy, poprowadzono swobodnie, zgodnie z ukształtowaniem terenu. Kolejne osiedla C i E budowane były w podobnym duchu, choć pojawiała się już na ich terenie zabudowa modernistyczna, czyli… ośmiopiętrowe bloki z prefabrykatów. I tak dalej aż do najbardziej oddalonego od centrum starych Tychów osiedla Z.

Nic dziwnego, że w mieście tym pojawia się dość unikatowe zjawisko quasicentrum wędrującego. Kiedyś centrum znajdowało się w okolicach kościoła. Gdy budowano Nowe Tychy, centrum przeniosło się na osiedle D, pod kino Andromeda, potem przesunęło się pod tzw. Żyrafę w okolicach Parku Miejskiego. Dzisiaj natomiast centrum Tychów stanowi przestrzeń pomiędzy dwoma hipermarketami. Cóż, centrum na miarę czasów, trzeba przyznać.

W tym samym czasie i w podobny sposób powstawało miasto o podobnym charakterze, czyli Nowa Huta, będąca dzisiaj ciekawą, choć przez wielu niedocenianą dzielnicą Krakowa. Jak widać, planowi 6-letniemu zawdzięczamy niejedno oryginalnie zaplanowane miasto.

Szkoła Wehrmachtu w cywilu

Oficjalnie tego „miasta” nie było. W ewidencji gruntów figurowało pod określeniem „tereny leśne”. Nie widniało na mapach samochodowych, a terenu strzegli żołnierze z bronią. „Każdy, kto nieopatrznie zapuścił się w te strony, napotykał najeżone drutem kolczastym zapory” – wspomina Jacek Góralski, który wówczas mieszkał w okolicy Bornego Sulinowa. „Rosyjscy strażnicy nie byli rozmowni, zwykle spotkanie z nimi kończyło się słowem »zawracajcie«. Gotowa do strzału broń nakazywała polecenie traktować poważnie”.

Borne Sulinowo zbudowano od podstaw na potrzeby Wehrmachtu, budowę ukończono w roku 1936 i od tamtej pory było ono siedzibą szkoły artylerii. Nieopodal stworzono nawet niewielką pustynię o powierzchni kilkunastu hektarów, na której ćwiczyli żołnierze Afrika Korps przed wyjazdem do Afryki. Miasteczko dwukrotnie odwiedzał Adolf Hitler.

Po wojnie przejęła je z kolei Armia Czerwona i wówczas stało się najskrzętniej strzeżoną bazą wojsk Armii Czerwonej na północy. Miasteczko „przeniesiono do cywila” dopiero w 1993 roku, wtedy zyskało też prawa miejskie.

Dzisiaj, choć w znacznej mierze zdewastowane, jest intrygującym celem wypraw. Wyobraźnię pobudzają przede wszystkim radiestezyjne badania prowadzone przez inż. Jana Kasińskiego, których wyniki sugerują, że pod miastem kryje się sieć schronów, tuneli oraz magazynów, a możliwe, że i ciągów komunikacyjnych dla kolejki wąskotorowej! Na powierzchni natomiast stworzono ścieżkę turystyczną, a ośrodki wypoczynkowe kuszą imprezami w klimatach PRL-u.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Kominek w mieszkaniu? Czemu nie
Doświadczam
Rent a village, czyli wynajmij sobie wioskę
Doświadczam
Dom z ogrodem czy mieszkanie i ogródek działkowy? Rozterki typowego mieszczucha
  • bez ekologii wegetarianizmu darmowej odnawialnej energii=zagłada będziecie kupować powietrze jak wodę i jak dinozaury wymrzecie

    Niewolnicy dostawali jedzenie i schronienie dziś sami muszą na to zarobić będą płacić za powietrze do oddychania jak kupują wodę do picia w hipermarkecie w butelkach bo ta z kranów rzek itp. nie nadaje się już do picia.

    kiedyś przedmioty produkowano na 20-30 i więcej lat nie psuły się jak dziś po 3 miesiącach są „niemodne”,popsutych nie opłaca się naprawiać=projektuje się je by po gwarancji psuły się, stały się „niemodne” i by ludzie w kółko kupowali nowe

    „sukces” w biznesie polegał na oszustwie a w polityce na kłamstwie! stąd kryzys! Niewolnicy=kasę gadżety mogą ci ukraść liczy się kim jesteś nie co masz+brak czasu i zdrowia by tym się nacieszyć stres strach ryzyko kradzieży napadu porwania

    potęga reklamy:) jedzcie śmieci i odpadki=miliardy much nie mogą się mylić! reklama to oszustwo fałszywa informacja powinna być zakazana ukrywa wady kłamie o nieistniejących zaletach

    ściągnij (za darmo) film o tym jak tv media reklama i rynek zrobiły ludziom wodę z mózgu uzależniając ich od zakupów http://www.brandnewworld.pl

    http://www.youtube.com/watch?v=HQOR55lOtDY&NR=1 zeitgeist addendum cz 6 film odkrywajacy prawde o mediach religii wladzy rynku manipulacjach niewolnictwie i wyzwoleniu człowieka, szczególnie minuty 8:;22, 4:00, 5:57, 6:50, 7:17

  • przez 10 lat cena za 1 minutę rozmowy z tel komórkowego spadła 10 razy z 2zł do 20gr czas na 10x spadek cen mieszkań:)

    NIE WARTO ZADŁUŻAĆ SIĘ JAK NIEWOLNIK: proekologiczny dom z gliny za 10 tys zł zamiast rakotwórczego betonu, cementowo kamiennej jaskini =pruski mur-surowa glina w szkielecie drewnianym bez wypalania odwiedź Mazury i Warmię –
    http://www.biobudownictwo.org
    http://www.rakstop.engo.pl/www/prze1.htm
    http://www.rakstop.engo.pl/www/kadlubowka2005/index.html
    już dzisiaj jest możliwa budowa domu w alternatywnych technologiach do tradycyjnych „betonowych jaskiń – skorup” lub nietrwałych budowli w szkielecie drewnianym. taki pokazowy dom z gliny za10 tys zł można zobaczyć np. w Przełomce na Suwalszczyźnie – do tego o lepszych właściwościach klimatycznych, z użyciem tradycyjnych materiałów (glina), i zapomnianej techniki, nieco unowocześnionej: ziemie mam za darmo, glinę też, trochę drewna blachy i rur np. z rozbiórek= recyklingu, koszty to ew. okno i drzwi, mały dom nie wymaga pozwoleń

    http://www.effata.nstrefa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=55&Itemid=62 Dom z gliny od starożytnego Egiptu i Chin do gwiazd Hollywood

    http://ciekawe.onet.pl/fototematy/manhattan-na-srodku-pustyni,4411272,galeria-mini.html
    1600 lat przed powstaniem Nowego Jorku istniało już miasto zbudowane z gliny, którego budynki sięgały 11. piętra. Po dziś dzień stoi w tym samym miejscu: na środku jemeńskiej pustyni. Shibam, bo o tym mieście mowa, liczy sobie ponad 7 000 mieszkańców. Pierwsze zapiski dotyczące istnienia na tym obszarze prymitywnej osady naukowcy datują na III wiek p.n.e.