Mieszkam

Na którym krakowskim osiedlu warto mieszkać?


  • 7
Jeden z nowych bloków na Ruczaju (Fot. Wikipedia/Serek1989/GNU FDL)

Jeden z nowych bloków na Ruczaju (Fot. Wikipedia/Serek1989/GNU FDL)

Osiedlowa wojna w Krakowie trwa w najlepsze. Nie, nie chodzi mi o wojnę kibiców dwóch wiadomych drużyn. Stawką w tej rywalizacji jest tytuł najmodniejszego osiedla, na którym warto mieszkać. Ale czy modne znaczy też wygodne? I czy warto w ogóle kierować się modą?

Dwa najważniejsze obozy, które przerzucają się argumentami podczas towarzyskich imprez i bardziej poważnych dyskusji, to zwolennicy życia w centrum i na przedmieściach. Ci pierwsi mają sporo argumentów. Mówią: nie potrzebujemy samochodów, rzadziej korzystamy z komunikacji miejskiej, mamy blisko do pracy.

Ale mieszkanie w centrum ma też sporo wad. Mateusz, 27-letni informatyk, mówi: „Mieszkam na Dietla. Na początku wszystko mnie fascynowało. Stara zabudowa, klimat, niewielka odległość do Rynku Głównego i na Kazimierz. Żadnego męczenia się w tramwajach, płacenia fortuny za powrót taksówką z klubu”.

Potem przyszło jednak otrzeźwienie. „Pierwsza zima. Nagle okazało się, że elektryczne ogrzewanie w kamienicy pochłania mnóstwo pieniędzy. Płaciłem dziesięć razy tyle co znajomi żyjący w nowych blokach. W klatce schodowej zadomowili się bezdomni, okna okazały się nieszczelne” – dodaje Mateusz.

Lepsze doświadczenia miał jego znajomy, który mieszka w odnowionej kamienicy na Kazimierzu. Korzystał w zimie z nowoczesnego ogrzewania, a porządku na klatce schodowej pilnowały kamery. Niestety, ta przyjemność miała swoją cenę – znajomy informatyka płacił za wynajem 40-metrowego mieszkania na poddaszu prawie dwa razy tyle co Mateusz… za 65-metrowe.

Przedmieść czar

Na drugim biegunie znajdują się przedmieścia. Na pierwszy rzut oka idealne, szczególnie jeśli mieszka się w nowym bloku. Centralne ogrzewanie wody eliminuje paskudny gazowy piecyk z łazienki. Styropian na ścianach i nowoczesne okna obniżają koszty ogrzewania do niemal symbolicznych kwot. Tylko ta odległość od centrum…

„Mieszkam na Kurdwanowie od prawie 10 lat i nie zamieniłabym tego osiedla na żadne inne” – mówi Iwona, 33-letnia pracownica banku żyjąca w pobliżu ulicy Halszki. „Nowe, ładne bloki, spokój. Oczywiście zdarzają się raz na jakiś czas wybryki i dewastacje, ale w końcu nie żyjemy w galerii handlowej” – dodaje.

Iwona mieszka w jednej z najlepszych części Kurdwanowa. Okolicy, która została zabudowana kilka, kilkanaście lat temu. Ale to wielkie krakowskie osiedle ma także inne oblicze. Stare, peerelowskie bloki na Witosa czy Wysłouchów straszą betonem i podejrzanymi typami kręcącymi się po zmroku.

To tam doszło w styczniu 2011 r. do jednej z najbardziej makabrycznych zbrodni w ostatnich latach. Kilkunastu napastników zamordowało w biały dzień, na oczach gapiów „Człowieka”, lidera bojówek Cracovii. Mimo to Kurdwanów pozostaje jednym z najlepszych krakowskich osiedli, wyborem młodych rodzin, które szukają nowych mieszkań w rozsądnej cenie.

Niewątpliwą zaletą tej dzielnicy jest zbudowana na przełomie wieków linia tramwajowa, łącząca Kurdwanów z ulicą Wielicką i dalej z centrum miasta. To właśnie po oddaniu tej inwestycji rozpoczął się prawdziwy boom mieszkaniowy w okolicy – zarówno przy ulicy Halszki, jak i na Kordiana/Turniejowej.

Ruczaj – oaza spokoju?

Taki boom czeka również inne, modne wśród młodych osiedle w Krakowie. Chodzi oczywiście o Ruczaj. Obecnie tramwaj obsługuje już część osiedla, do końca roku dotrze do pętli przy ulicy Czerwone Maki, gdzie obecnie kończy się wysoka zabudowa i gdzie znajduje się nowy kampus Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nowa część Ruczaju – znacznie większa niż jej odpowiednik na Kurdwanowie – cieszy się bardzo dobrą opinią. Mieszkańcy wydają się zadowoleni. „Kilka lat temu kupiliśmy trzypokojowe mieszkanie przy ulicy Chmieleniec. Kameralny blok, trzy piętra, kilkanaście mieszkań. 50 metrów od lasu. Jedynym problemem był dojazd do centrum. Ale to się niedługo zmieni” – mówi Tomek, 30-latek z dwójką dzieci.

Blok z wielkiej płyty na Bieżanowie Nowym (Fot. Wikipedia/Mgieuka/Lic. CC by-sa)

Blok z wielkiej płyty na Bieżanowie Nowym (Fot. Wikipedia/Mgieuka/Lic. CC by-sa)

Kurdwanów i Ruczaj to oczywiście nie wszystko. Także inne dzielnice są lub bywają modne, z różnych przyczyn. Coraz częściej mówi się w tym kontekście o Nowej Hucie. Dawniej uchodziła ona za bardzo niebezpieczną, dziś docenia się jej unikatową architekturę oraz dużą ilość zieleni.

Nowa Huta to na razie cel przede wszystkim krakowskiej bohemy, wypieranej ze Starego Miasta i Kazimierza przez studentów wybierających kamienice nieremontowane oraz ludzi zamożnych mierzących w odnowione budynki. Czy za kilka lat do Huty zawitają rodziny z dziećmi i ambitni single? Zobaczymy.

Bliżej, czyli lepiej

Nadal silną pozycję mają Bieżanów Nowy, Krowodrza Górka i Bronowice Małe. To pierwsze osiedle mocno przypomina Kurdwanów. Jest tu sporo przestrzeni, dużo powierzchni mieszkaniowej i sporo udanych, nowych inwestycji. Problemem Bieżanowa jest jednak bardzo duża odległość od centrum.

Krowodrza Górka oraz Bronowice Małe to dużo mniejsze, sympatyczne osiedla, które są ciekawą propozycją dla osób szukających spokoju przedmieść i stosunkowo niewielkiej odległości od centrum. Podróż tramwajem zajmuje nawet mniej niż 10 minut, dojście na przystanek nie więcej niż 5.

Krowodrza Górka (Fot. Wikipedia/Frozenfish/Lic. CC by-sa)

Krowodrza Górka (Fot. Wikipedia/Frozenfish/Lic. CC by-sa)

Wydaje mi się, że – obok Ruczaju – to właśnie Krowodrza i Bronowice będą najmodniejszymi lokalizacjami w następnych latach. Można również spodziewać się wzrostu popularności Nowej Huty. Warto jednak przy tym pamiętać, że moda to nie wszystko. Okres bezrefleksyjnego kupowania mieszkań w Polsce już się skończył. Teraz konsumenci są bardziej wymagający.

Dlatego sporą popularnością będą zapewne cieszyć się inwestycje w miejscach nietypowych i mniej popularnych, takich jak Łagiewniki czy Piaski Nowe – tam gdzie nie powstaje blok na bloku i gdzie słowo „kameralność” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Coraz większe korki i coraz lepsza komunikacja miejska sprawią, że kluczowy stanie się dostęp do Krakowskiego Szybkiego Tramwaju.

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Plac jest dla ludzi
Mieszkam
Kraków – miasto kopców. Skąd się wzięły i w jakim są stanie?
Mieszkam
Domy ikony
  • kupię mieszkanie

    Proszę mi powiedzieć, skąd taki pomysł, żeby Kurdwanów i Ruczaj nazwać modnymi? Nikt o zdrowych zmysłach i elementarnym poczuciu estetyki nie kupi tam mieszkania. Natomiast prawdą jest, że Krowodrza są obecnie najmodniejszą dzielnicą- świadczą o tym choćby ceny za metr kwadratowy mieszkania, wyższe tylko w okolicach starego miasta. I północ Krakowa- Bronowice Małe, Prądniki, tu głównie Olsza- zbierają największe zainteresowanie kupijących mieszkania. Mało osób chce mieszkać w dzielnicach południowych. Aczkolwiek tu warto dodać, że coraz większą popularnością cieszy się Płaszów, zwłaszcza Mały oraz Stare Podgórze.

    • Marek Lelito

      Fakt… Kurdwanów nie jest zły. Ale zgodzę się jednak z opinią autora artykułu. Mieszkam na Szwai od 3 lat i jak na początku z dojazdami był problem, tak stopniowo zmienia się to na lepsze. Już dziś jest dobrze. Nie ma tu zgiełku jak w centrum, jest za to sporo zieleni. Znajoma chwaliła sobie ul. Obozową – mieszka tam w nowym bloku. 
      Jeśli szukacie mieszkania, nie rezygnowałbym z mieszkania na Ruczaju.

      • Darek Kostrzewa

        Ruczaj only

      • Marcelina Konopka

        Tylko Ruczaj! Mieszkam z dziećmi właśnie na Obozowej i szczerze powiedziawszy nie zmieniłabym miejsca zamieszkania. Ładne budownictwo, dobrze pomyślane osiedle, jest spokojnie, a do tego bezpiecznie mogę wyjść na ‚pole’ 🙂 z dzieciakami. Wcześniej wynajmowałam lokum na Krowodrzy i nie miałam takiego komfortu psychicznego – (wiadomo zależy gdzie się dokładnie mieszka), ale podtrzymuję że Ruczaj jest the best.
        Zdecydowałam się na mieszkanie od dewelopera Sobola i nie żałuję, mam coraz więcej miłych sąsiadów, którzy tak jak ja cenią SPOKÓJ.

        • MagdaP.

          Tak się składa, że ja też mieszkam na ul Obozowej 🙂 Ogólnie bardzo polecam tę okolicę, ale minusem jest to, ze dojazd do centrum mam słaby – poruszam się komunikacją miejską i zajmuje mi to średnio od 30-40 min z przesiadką. Na mieszkanie, osiedle i sąsiadów nie ma co narzekać 😉

  • Darek Kostrzewa

    sdf

  • Eryk Jeżykowski

    Tak, zgodzę się, że Krowodrza znów są popularne. Może i ceny stoją wysoko, ale to zależy od dewelopera. Tutaj akurat warto zerknąć na Kozioł Invest Group. W zasadzie to każdy ma swoje priorytety – jeden chce mieć spokój, a inny blisko do sklepu, więc w sumie dobrze jest zwracać uwagę na ceny.