Doświadczam

Kiedy witamin jest za dużo – suplementy mogą być niebezpieczne!


  • 4
Fot. Flickr/Fillmore Photography/Lic. CC by

Fot. Flickr/Fillmore Photography/Lic. CC by

Skrzyp na zdrowe, piękne włosy i paznokcie. Chrom i morwa biała na szybkie odchudzanie. Magnez dla zestresowanych. L-karnityna, by szybko i ładnie wyrzeźbić mięśnie. Zażywanie suplementów diety to nowy trend w naszym społeczeństwie. Jaką cenę za to płacimy? Czy łykanie witamin i ziół w pigułkach rzeczywiście zapewnia nam zdrowie?

Garść pigułek na każdy dzień

Suplementy diety czy też „suple”, jak nazywają je niektórzy, to tabletki lub płyny, których zadaniem jest uzupełnienie diety w składniki mineralne, witaminy oraz inne substancje, jak choćby kofeina czy guarana. Od leków różnić się mają tym, że nie zawierają związków farmakologicznych, a co za tym idzie – można je kupować bez recepty i stosować na własną rękę.

Dlatego też radośnie sięgamy po portfele, kupujemy i łykamy. W końcu każdy chce być młody, piękny, zdrowy i pełen energii, a producenci suplementów zapewniają o tego rodzaju skuteczności. Wystarczy posłuchać bloku reklamowego w dowolnym radiu, by usłyszeć o co najmniej trzech tego typu środkach, które uratują nasz organizm.

Kto chce cieszyć się dobrym samopoczuciem, kondycją i urodą, powinien więc zaczynać dzień od zażycia garści różnego rodzaju pigułek. Mam rację?

Nie takie zdrowe, jak je malują?

Carole Grant, zawodowa opiekunka, nie ufa lekarzom. Kiedy więc zapragnęła schudnąć, wybrała się do uzdrowicielki. Ta zaleciła jej zestaw ziół, suplementów i witamin mających pomóc w zrzuceniu wagi. Po kilku tygodniach zażywania tych „zdrowych” dodatków Grant, będąc w pracy w mieszkaniu klienta, zaczęła odczuwać dziwne dolegliwości w palcach stóp.

„Mrowiły jak szalone” – opowiada kobieta. „Pomyślałam, że to dywan w mieszkaniu, bo był stary i brudny, a ja zdjęłam buty”. Kiedy mrowienie rozprzestrzeniło się na całe stopy, zrozumiała, że to coś innego niż dywan. Potem rozprzestrzeniło się na całe nogi i wiedziała, że ma kłopoty. „Nogi zdrętwiały mi aż do kolan” – wspomina. Po badaniach lekarskich okazało się, że poziom witaminy B6 w jej krwi był astronomicznie wysoki.

Okazało się, że uzdrowicielka zaleciła 100-krotną dawkę witaminy B6, a w dodatku nie poinformowała kobiety, kiedy powinna przestać ją zażywać. Grant brała ją przez 4 miesiące.

Wszyscy pokochali suple

Problem dotyczy nie tylko w USA. W styczniu w niemieckim tygodniku „Der Spiegel” opisano, jak sprawy mają się w Niemczech. A mają się nie najlepiej. Otóż jak twierdzi epidemiolog prof. Peter Jüni, rokrocznie ofiarą samych witaminowych suplementów padają tam tysiące osób. Nie zdają sobie sprawy, że przyjmowanie przykładowo beta-karotenu zwiększa ryzyko raka płuc u osób palących.

Polacy również poświęcają więcej uwagi swojej formie, dbanie o siebie jest nie tylko potrzebą, ale wręcz modą. Stąd według ostatnich prognoz analityków PMR Publications rynek suplementów diety w Polsce wciąż rośnie i w 2012 roku ma osiągnąć wartość nawet 2,5 mld zł.

„[D]ojdzie do kontynuacji trendów, które występowały w poprzednich latach i pozytywnie wpływały na sprzedaż: starzenia się społeczeństwa, wzrostu zainteresowania samoleczeniem, zdrowym stylem życia i zdrowym wyglądem zewnętrznym, produktami pochodzenia naturalnego i ziołowego” – czytamy w listopadowym raporcie. Niestety, szkodliwości suplementów nikt już u nas nie bada. Tymczasem dr Jarosław Woroń zajmujący się badaniem niepożądanych działań leków mówi: „Nie ma tygodnia, by nie trafił do mnie ktoś z problemami po zażyciu suplementów”.

Wcześniejszy zgon, niechciana ciąża

Skutki łykania suplementów bywają różne. Często nie ma żadnych. Na przykład suplementacja witaminy C stanowi doskonały sposób na drogi i bogaty w witaminę C mocz. I nic poza tym. Z drugiej strony jak w przypadku Carole Grant mogą być niebezpieczne, ponieważ nadmiar witamin jest bardziej szkodliwy niż ich niedobór.

Niepokojące są wyniki badań prowadzonych przez naukowców w ramach Iowa Women’s Health Study. Otóż prowadzone przez blisko 20 lat szeroko zakrojone badania pokazały, że zażywanie preparatów, które zawierają wapń, żelazo, magnez, kwas foliowy, witaminę B6, miedź czy cynk, a także suplementów multiwitaminowych zwiększa (a nie zmniejsza!) ryzyko zgonu u starszych kobiet.

Nawet preparaty ziołowe okazują się szkodliwe, zwłaszcza w połączeniu z lekami. Na przykład kobiety przyjmujące tabletki antykoncepcyjne powinny wystrzegać się dziurawca złocistego, który osłabia działanie pigułek do tego stopnia, że może spowodować niechcianą ciążę!

Fot. Flickr/Eric C Bryan/Lic. CC by-sa

Fot. Flickr/Eric C Bryan/Lic. CC by-sa

Suplement lekowi nierówny?

Leki i suplementy diety to z założenia dwie różne rzeczy. Te pierwsze mają leczyć bądź zapobiegać chorobie, ale nie wolno ich reklamować. Za to muszą przechodzić przez długi proces zaawansowanych badań klinicznych. Tymczasem suplementy jako środki spożywcze wzbogacające dietę nie podlegają żadnym badaniom. Wystarczy poinformować Główny Inspektorat Sanitarny o tym, że się je produkuje. Nie trzeba nawet podawać składu na opakowaniu. Za to reklamować można na potęgę. Promują je nie tylko osoby znane, takie jak Jolanta Kwaśniewska, Kasia Cichopek, Michał Milowicz, ale także lekarze. A my kupujemy, kupujemy i kupujemy…

Znam niewiele osób w ogóle niesięgających po suple. Sama podchodzę do nich nieufnie, odkąd kilka lat temu lekarka zaleciła mi uzupełnianie żelaza suplementami. W aptece okazało się, że żelazo jest dostępne tylko na receptę. Kupiłam zatem zestaw witamin i minerałów „opracowany specjalnie dla kobiet”. Później porównałam zawartość poszczególnych składników z tablicami zapotrzebowania i okazało się, że zestaw „zbilansowany” był tak, że dla różnych witamin i minerałów zaspokajał od 15 do 300% dziennych potrzeb organizmu.

Tabletki powędrowały do kosza, a ja postanowiłam częściej jadać mięso. Przyznam jednak, że nadal zdarza mi się łykać czasami chociażby magnez, którego z racji wypijania hektolitrów kawy i czarnej herbaty zwykle odczuwam braki. A może lepiej byłoby się jednak przerzucić na orzechy? W IV wieku p.n.e. grecki lekarz Hipokrates sformułował następujące zalecenia dotyczące diety i jedzenia: „Niech jedzenie będzie twym lekarstwem, a lekarstwo twoim jedzeniem”. Może warto by do tego wrócić? Jak sądzicie? Na talerzu lepsze są kolorowe warzywa czy kolorowe pigułki?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Burger nasz powszedni
Doświadczam
Boks – barbarzyński czy najpiękniejszy sport na świecie?
Doświadczam
Zobaczyć Neapol i…
  • Niestety ogólne pojęcie o suplach jest takie, że to samo zdrowie. Warto więc czytać ulotki ze zrozumieniem a nie słuchać „doktora Lubicza z klanu”.

  • Niestety w tych czasach „zdrowe jedzenie” ma tak mało związanego ze zdrowiem co całe te tabletki.
    Teraz dochodzi jeszcze całe te GMO, które wcale nic dobrego dla naszych organizmów nie wnosi, są może i wytrzymalsze i odporne (tymczasowo) na szczepy wirusów i różne robaki za to posiadają więcej toksyn.
    Nawet warzywa i owoce z domorosłych ogródków nie są już tak zdrowe jak kiedyś.Może doczekamy kiedyś lepszego „jutra”…

  • Pingback: Kiedy witamin jest za dużo... | Aikido Choszczówka()

  • organizm ludzki do optymalnego rozwoju wymaga calego szeregu substancji, gdybyśmy chcieli dostarczyc wszystkie metodą naturalną,  musieliby6śmy spożywać kilka kilogramów jedzenia, odpowiednio dobranego! Suplementy maja nam pomoc osiagnac optimum rozwoju, tylko nie każdy potrafi je spożywać z głową, każda substancja w nadmiarze jest trucizną, nie tylko suplementy, ale też sól, cukier, woda, powietrze, artykuł niezbyt dokładnie napisany, niepotrzebnie stawia suplementy diety w złym świetle