Doświadczam

Slow life – czy wolniej znaczy lepiej i jak żyć powoli


  • 1
Fot. Flickr/New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick/Lic. CC by

Fot. Flickr/New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick/Lic. CC by

Życie współczesnego człowieka w niezmiernie dużym stopniu jest warunkowane przez czas. Świat daje nam do dyspozycji narzędzia, które teoretycznie powinny pomóc nam go zaoszczędzić: samochody, łatwość podróżowania, usługi ekspresowe czy szybkie komunikatory. Ale mimo to mamy coraz mniej czasu.

Nieustanny pośpiech, niekończąca się lista zadań, które należy zrealizować jak najszybciej – to codzienność. Zawsze jest coś do zrobienia, zawsze można zrobić więcej, szybciej. Sami sobie narzucamy intensywne tempo, byle tylko sprostać oczekiwaniom. Ale warto zadać sobie pod koniec każdego takiego dnia pytanie: czy było warto? Czy cały ten zgiełk, to zaangażowanie na najwyższym poziomie dało nam zadowolenie, uśmiech, spełnienie? Czy może jednak jesteśmy zbyt zmęczeni, aby czerpać z tego jakąkolwiek radość?

Życie instant – jak zalać swoje życie wrzątkiem, a przy tym się nie sparzyć

Wielu z nas chce dostać wszystko w wersji gotowej do spożycia. Nie interesują nas pełne dane czy informacje, najważniejsze to dostać coś w formie skondensowanej. Wystarczy skrót najważniejszych newsów, ponieważ ilość dostępnych dziś informacji jest tak duża, że gdybyśmy chcieli je samodzielnie posegregować i przetworzyć nie dalibyśmy rady.

Dlatego tak często decydujemy się na gotowe rozwiązania. Kiedy nie dostajemy czegoś od razu, stajemy się niecierpliwi, a to bardzo niebezpieczne, ponieważ niecierpliwość pociąga za sobą powierzchowność.

Żyjemy w czasach, w których wszystko dzieje się szybko. To tempo wydaje nam się całkowicie naturalne. Dodatkowo otrzymujemy nadmiar wyborów, co powoduje, że chcemy spróbować wszystkiego. Doświadczyć jak najwięcej, najlepiej w jak najkrótszym czasie. W efekcie bardzo rzadko zbliżamy się do sedna sprawy, dotykamy wszystkiego w przelocie, tylko powierzchownie.

Nie zastanawiamy się nad istotą spraw. Odznaczamy tylko haczyk na liście rzeczy koniecznych do realizacji: byłem, widziałem, zaliczone, nie muszę do tego nigdy więcej wracać. Nierzadko jest to kwestia presji, jaką wywiera na nas otaczający świat. Skoro dostajemy tyle opcji do wykorzystania, bardzo trudno świadomie zrezygnować z czegokolwiek.

Kiedy mniej tak naprawdę znaczy więcej

Slow life to przede wszystkim jakość życia. Kiedy tylko zdamy sobie sprawę z tego, że istotą jest nie tyle osiąganie wyznaczonych celów, ale przede wszystkim droga, która nas do nich prowadzi, odnajdziemy radość w życiu codziennym. Musimy nauczyć się czerpać radość z tego, co znajduje się miedzy początkiem a końcem spraw, które realizujemy. Bardzo często osiągnięcie zamierzonego efektu nie przynosi takiej satysfakcji jak samo dążenie do jego uzyskania.

Filozofia slow life musi stać się naszym świadomym wyborem. Zrozumiemy wtedy, że wszystkiego mamy mniej, ale tak naprawdę więcej. Rezygnując z ilości, decydujemy się na jakość – i to przekłada się na wszystkie aspekty naszego życia. Przestajemy czuć presję zwycięstwa, bo od tej pory sami potrafimy decydować o tym, co jest dla nas najważniejsze.

Fot. Flickr/~suchitra~/Lic. CC by

Fot. Flickr/~suchitra~/Lic. CC by

Nie musimy już nic nikomu udowadniać za wszelką cenę. Nie jest to równoznaczne z rozleniwieniem i brakiem ambicji. Po prostu od tej pory bierzemy sprawy w swoje ręce, przestawiamy się na tor slow i nie dajemy się zniewolić życiu w wersji fast.

Background

Slow life wywodzi się od największego ruchu Slow Food, skupiającego się wokół jedzenia. Powstał on we Włoszech w 1986 roku. Jego ideą było przeciwstawienie się szybko rosnącemu znaczeniu fast foodów. Ludzie zaczęli pragnąć innej formy konsumpcji. Tak powstała międzynarodowa organizacja non profit, która skupia się między innymi na „ochronie prawa do smaku”.

Wspiera ona małe gospodarstwa ekologiczne, lokalnych producentów zajmujących się wyrobem czy hodowlą wyjątkowych, prostych, regionalnych produktów, które bez odpowiedniego zabezpieczenia mogą zostać wyparte przez powszechne fast foody.

Członkowie organizacji spod znaku ślimaka wierzą, że zawrotna prędkość życia odwraca naszą uwagę od detali, które są esencją prawdziwego życia. Oddala nas ona od tzw. zmysłowej przyjemności, którą są chwile wytchnienia, czas spędzony z najbliższymi czy niespieszne degustowanie wyjątkowych potraw.

Idea globalnego spowolnienia zyskuje na popularności, dlatego wyodrębniają się ruchy skupiające się bezpośrednio na poszczególnych obszarach życia. Do najbardziej rozwiniętych należy organizacja Slow City. Skupia ona miasteczka do 50 tys. mieszkańców, w których promuje się ochronę środowiska naturalnego, lokalny handel i produkty, spokojny tryb życia z dala od zgiełku wielkich miast. Na próżno szukać tu owoców powszechnie znanej globalizacji: sieciowych sklepów czy restauracji oferujących jedzenie typu fast food.

Kwintesencja slow life – żyj bardziej tu i teraz

Zwolnij – podczas nieustannej gonitwy nie uda Ci się dostrzec otaczającego piękna. Znajdź chwilę, żeby się zatrzymać czy rozejrzeć. Usiądź na ławce, wypij kawę, nie stracisz wiele czasu, a możesz zyskać spokój ducha i uśmiech na twarzy.

Określ swoje priorytety i żyj świadomie – zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze, wyznacz sobie cele i skup swoją energię na ich realizacji. Nie pozwól, żeby to, co dla Ciebie najcenniejsze, umknęło gdzieś po drodze. Niech stereotypy i przymus ciągłego podnoszenia poprzeczki nie przesłonią Twojego celu.

Fot. Flickr/New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick/Lic. CC by

Fot. Flickr/New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick/Lic. CC by

Odżywiaj się zdrowo – zwracaj uwagę na to, co jesz, ciesz się posiłkami.

Pamiętaj o duchowości – wzbogacaj swoje życie, troszcz się o rozwój osobisty, doceniaj piękno przyrody, kontempluj sztukę, nie zaniedbuj hobby, które sprawia Ci przyjemność.

Pielęgnuj relacje z drugim człowiekiem – celebruj spotkania z najbliższymi, staraj się tworzyć z nimi naprawdę głębokie relacje, nie marnuj czasu na płytkie, narzucone przez konwenanse znajomości.

Teoria a praktyka

Czy w dzisiejszych superszybkich czasach w ogóle możliwe jest slow life? Czy przestawiając się na taki tryb funkcjonowania, będziemy w stanie osiągnąć satysfakcję? Czy slow jest nieodłącznie związane z niską skutecznością/wydajnością? Odpowiedź brzmi: nie.

Filozofia slow life to umiejętność zachowania równowagi, to zdolność do pogodzenia pracy, obowiązków, rodziny, przyjaciół czy przyjemności. Nie trzeba przenosić się na wieś, żeby żyć slow. Można to zrobić w dowolnym miejscu, w którym się znajdujemy. Slow life to coś, co masz w sobie, niezależnie od miejsca. Poprzez spowolnienie upraszczamy swoje życie, próbujemy minimalizować czynniki niepotrzebnie nas rozpraszające, staramy się być świadomymi realizatorami naszego życia, a nie tylko mimowolnymi uczestnikami.

Na zakończenie polecam ciekawy filmik Matta Stone’a i Treya Parkera, twórców „South Parku”, którzy przystępnie przedstawili idee głoszone przez brytyjskiego filozofa Alana Wattsa. Każe on pamiętać, że w życiu chodzi o coś więcej niż tylko konsumpcję, i trzeba uważać, żeby najważniejszego nie przeoczyć gdzieś po drodze.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Dlaczego jeździmy na festiwale muzyczne – dla muzyki czy z innych powodów?
Doświadczam
Kampanie społeczne. Subiektywny przegląd najciekawszych perełek
Doświadczam
Za co kochamy niemiecką motoryzację?