Mieszkam

Architektoniczne relikty socjalizmu w Krakowie


  • 7
Fot. Flickr/Lukas834/Lic. CC by

Fot. Flickr/Lukas834/Lic. CC by

W powszechnym mniemaniu Kraków to jedno z najładniejszych miast w Polsce. Dawna stolica ma jednak wiele obliczy. Mamy klimatyczne centrum, nowoczesną zabudowę na przedmieściach oraz oczywiście osiedla z wielkiej płyty. Największe kontrowersje wzbudzają jednak pomniki socjalistycznej myśli architektonicznej, umieszczone w newralgicznych punktach miasta.

Mam tu na myśli przede wszystkim śródmieście, a nie np. Nową Hutę, gdzie ten styl architektoniczny dominuje i nikt nie myśli o pozbywaniu się go. Solą w oku wielu mieszkańców oraz lokalnych polityków są głównie pojedyncze budynki z okresu PRL-u, które jakiś sekretarz mniej lub bardziej umiejętnie wkomponował w panoramę centrum.

Aby zrozumieć ten proces, trzeba zwrócić uwagę na to, jak Kraków rozwijał się w ciągu ostatnich dekad. Proces ten był bardzo dynamiczny, niemal chaotyczny. Wszystko zaczęło się jeszcze przed erą komunizmu, w 1915 r., kiedy to do Krakowa włączono niezależne wcześniej, założone przez Austriaków Podgórze.

Największym skokiem populacyjnym i terytorialnym było jednak dołączenie do miasta Nowej Huty. Flagowa inwestycja pierwszych lat socjalizmu była teoretycznie zbudowana od podstaw na planie. Włączenie do Krakowa zaburzyło jednak strukturę aglomeracji i doprowadziło do stworzenia dwóch niezależnie rozwijających się punktów ciężkości.

W okresie PRL-u pojawiły się kolejne, wielkie obszary mieszkaniowe, takie jak Kurdwanów Nowy czy Bieżanów Nowy. Obecnie miasto jest podzielone na 18 dzielnic. Podział ten wzbudza spore kontrowersje, bo niektóre rejony nie pokrywają się z historycznymi podziałami, a ich nazwy sprawiają wrażenie wyciągniętych z kapelusza.

Szkieletor (Fot. Flickr/blanka7/Lic. CC by)

Szkieletor (Fot. Flickr/blanka7/Lic. CC by)

Szkieletor – pomnik socjalizmu

Bodaj najsłynniejszym przykładem socjalistycznej myśli budowlanej w Krakowie jest Szkieletor – niedokończony wieżowiec, który znajduje się przy rondzie Mogilskim. Rozpoczęta w 1975 r. budowa nie zakończyła się do dziś. Budynek jest wykorzystywany obecnie jako nośnik reklamowy. Umieszczone na nim banery szpecą całą okolicę.

Pomysłów na dokończenie wieżowca było mnóstwo. Za każdym razem jednak na przeszkodzie stawały bariery prawne, proceduralne i administracyjne. W 2009 r. wydano wreszcie zgodę na podwyższenie wieżowca. Przebudowa miała rozpocząć się w 2010 r., jednak prace ostatecznie nie ruszyły.

Pojawił się kolejny projekt, zakładający wzniesienie wokół Szkieletora kilku dodatkowych budynków i stworzenie dużego centrum biurowego. Prace miały rozpocząć się na początku 2012 r., ale pod koniec 2011 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił decyzję o warunkach zabudowy Szkieletora. Oficjalna przyczyna: błędy w analizie urbanistycznej.

Szkieletor to nie tylko brzydki budynek, który szpeci całą okolicę. To także wielki, betonowy pomnik niemocy i niekompetencji urzędników oraz inwestorów. Dowód na to, że socjalizm – jako stan umysłu – jeszcze się w III RP nie skończył. Dlatego moim zdaniem wieżowiec powinien zostać wyburzony albo poważnie przebudowany i unowocześniony.

Wawel nocą (Fot. Flickr/michael.berlin/Lic. CC by-sa)

Wawel nocą (Fot. Flickr/michael.berlin/Lic. CC by-sa)

Hotel Forum – architektoniczna perła nad Wisłą?

Drugim takim pomnikiem niemocy jest hotel Forum zlokalizowany nad Wisłą, na granicy starego Podgórza i osiedla Podwawelskiego. Budynek, zaprojektowany przez samego Janusza Ingardena, zaczął powstawać w 1978 r. Otwarcie nastąpiło w 1989 r. Hotel otrzymał cztery gwiazdki, dysponował 278 pokojami.

Działał do 2002 r., kiedy to zamknięto go z powodu rzekomych wad konstrukcyjnych i nasiąkania fundamentów wodami pobliskiej Wisły. Analiza wykonana w 2007 r. przez Urząd Nadzoru Budowlanego wykazała jednak, że budynek jest w dobrym stanie.

Mimo to nikt hotelu Forum nie chce. Obecnie – podobnie jak Szkieletor – funkcjonuje on jako gigantyczny billboard. W środku działa m.in. kilka sklepów, myjnia samochodowa oraz arena laserowego paintballa. Zbudowana obok hałaśliwa plaża i rozkładające się raz na jakiś czas tandetne wesołe miasteczko dopełniają obrazu nędzy i rozpaczy.

Tymczasem Forum to budynek o bardzo ciekawej architekturze. Zbudowano go tak, aby wpisywał się w linię Wisły i okalających ją wałów przeciwpowodziowych – zarówno w osi poziomej, jak i pionowej. Dlatego uważam, że budynek należałoby przywrócić do świetności, unowocześnić i oddać do użytku zgodnie z pierwotnymi założeniami.

Problemem w tym przypadku są jednak inwestorzy, którzy zdają się nie dostrzegać potencjału budynku. Zamiast tego stawiają w Krakowie kolejne paskudne nowe hotele, budowane całkowicie bez pomysłu. Ba, jeden z takich potworków powstał tuż przy hotelu Forum, po drugiej stronie dwupasmowej ulicy!

Hotel Forum (Fot. Wikipedia/Radoslaw Ziomber/Lic. CC by-sa 3.0)

Hotel Forum (Fot. Wikipedia/Radoslaw Ziomber/Lic. CC by-sa 3.0)

Cracovia i żyletkowce

Zamknięty w 2011 r. hotel Cracovia, zlokalizowany przy Błoniach w centrum Krakowa, od miesięcy rozpala wyobraźnię mieszkańców. Bardziej niż hotel Forum, a to dlatego, że budynek mieści się na bardzo atrakcyjnej działce. Problem polega jednak na tym, że nieruchomość została wpisana do rejestru zabytków.

Moim zdaniem zresztą całkowicie niesłusznie, ponieważ doprowadziło to do znacznego opóźnienia inwestycji na tym obszarze. Początkowo mówiono o zburzeniu hotelu i postawieniu zupełnie nowego budynku. Potem pojawiły się pomysły adaptacji, przebudowy i przywrócenia go do pierwotnego stanu.

Na razie trwają jednak przepychanki między urzędnikami a inwestorami, a hotel służy (to już krakowska tradycja) jako gigantyczny billboard. Niebawem ma się pojawić nowe studium istniejącej nieruchomości, w którym zostaną ujęte wszystkie dotychczasowe pomysły. Czy to pchnie sprawy do przodu? Szczerze w to wątpię.

Z Cracovią trzeba jednak coś zrobić, bo obecny stan budynku jest opłakany. Zburzenie i wybudowanie w tym miejscu kamienic raczej nie wchodzi w grę. Kilka lat temu miałoby to sens, pasowałoby do okolicy i ukrywało nowoczesne kino Kijów. Nowy, znajdujący się w pobliżu stadion Cracovii skutecznie jednak przekreślił te plany. Najpewniej będzie więc kolejny supernowoczesny biurowiec.

Kontrowersje wzbudził także remont tzw. żyletkowców – należących do urzędu miasta budynków przy al. Powstania Warszawskiego. Biurowce te znajdują się raptem kilkaset metrów od nieszczęsnego Szkieletora, a ich nazwa wzięła się od charakterystycznych pionowych wstawek, które umieszczono na elewacji.

Podczas remontu pierwszego z wieżowców rozgorzała walka o zachowanie owych żyletek. Walka, moim zdaniem, pozbawiona sensu. Budynki te mają dość skąpe walory architektoniczne. To w zasadzie zwykłe prostopadłościany przypominające wielką płytę z przedmieść Krakowa. Unowocześnienie ich i pokrycie metalem oraz szkłem byłoby jedynym sensownym rozwiązaniem, choć nie do końca dobrym.

Metalowo-szklane budynki pasowałoby do okolicy, w której znajdują się m.in. nowe siedziby sądu i prokuratury oraz Błękitek (wieżowiec przy rondzie Grzegórzeckim). Taka opcja wpasowałaby się również w nową wizję Szkieletora, który po remoncie – jeśli kiedykolwiek on nastąpi – również najpewniej będzie miał nowoczesny wygląd.

Brak wizji, brak środków

Wszystkie powyższe przykłady pokazują, że miejskim urzędnikom brakuje tak naprawdę wizji. Kraków jest pełen chybionych inwestycji, które szpecą miasto. Wystarczy wymienić tu Galerię Krakowską czy kładkę Bernatka – ta druga została sfinansowana z pieniędzy miasta. Wygląda fatalnie, nie pasuje do pobliskiego, historycznego mostu Piłsudskiego i jest zlokalizowana w złym miejscu.

Dlatego uważam, że z przyszłego Szkieletora czy tego, co powstanie na miejscu Cracovii, mieszkańcy nie będą zadowoleni. Aby naprawić dekady zaniedbań, konieczna jest nowa, spójna wizja rozwoju miasta – nie tylko jego centrum. Potrzebne jest planowanie nie na 5 czy 10 lat, ale na 30 albo nawet 50. Potrzebni są też inwestorzy gotowi wyłożyć środki na największe architektoniczne sławy.

A jak Waszym zdaniem skończą się przygody niedokończonych czy niechcianych inwestycji okresu socjalizmu? Czy przez kolejne lata będą służyć jako billboardy? A może wreszcie ktoś zakończy tę farsę, porządnie weźmie się do roboty i zaleczy rany na mapie Krakowa?

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Wieś – uciekać, czy zostać?
Mieszkam
Urządzanie mieszkania – problem czy przyjemność?
Mieszkam
Modne ulice w Polsce
  • Super artykuł 🙂 Sama jestem wielce zadziwiona tymi reliktami. 

  • Dlaczego najchętniej burzylibyśmy pomniki lat 70-tych” a stawiali własne?
    Moim zdaniem należy ostrożnie wygłaszać kategoryczne sądy na temat np. żyletkowców i nie podchodzić bezkrytycznie do wszystkiego co nowe i stalowo-szklane.
    Jeśli na miejscu budynku (wpisanego do rejestru zabytków) ktoś widzi tylko atrakcyjną działkę, na którą ostrzy sobie zęby, to zastanówmy się czy powinien decydować o jego przyszłości.
    To, że komuś wydaje się, że ma fantastyczny pomysł na „odnowienie Krakowa” nie znaczy, że swoimi działaniami nie zrobiłby mu jeszcze większej krzywdy.
    PS. Chętnie zobaczyłbym więcej zdjęć budynków o, których piszesz w artykule.

  • Maciek Małek

    Najobrzydliwszym reliktem komuny architektonicznym jest moim zdaniem okropna plomba Cepelii na samym środku rynku. Zbrodnia.

    • O jakie miasto chodzi?
       

      • Anonim

        Poznań. Rzeczywiście zapomniałem przybliżyć lokalizację. 🙂

  • info

    Słupski Szlak Architektonicznego Kiczu – http://www.kicz.slupsk.edu.pl

    Gdyby ktoś miał propozycje, chętnie przyjmiemy zdjęcia i sugestie na info@slupsk.edu.pl

    Może jakieś obowiązkowe punkty szlaku I oczywiście uzupełnimy stronkę.

    Anonimomo lub podamy adres email www jak sobie kto życzy.

    Dla grup zorganizownaych zniżki na noclegi i przewodnika – startujemy z nowym rokiem akademickim.

  • tyle trzeba by zmienić że aż ręce opadają, najbardziej wkurzają mnie reklamy, bannery, szyldy na głównych ulicach miasta, szpecą i zasłaniają architekturę. – http://yeeti.com/25725