Mieszkam

Przestrzeń i krajobraz w północnych Chinach


  • 0
Mongolski krajobraz

Mongolski krajobraz

Zagadnienia dotyczące współczesnych Chin często pojawiają się w światowych mediach. Informacje z Państwa Środka przeważnie dotyczą dominacji ekonomicznej, turystyki czy naruszania praw człowieka. Stosunkowo rzadko natomiast można usłyszeć o Mongolii Wewnętrznej, największej prowincji w północnych Chinach.

Najliczniejszymi społecznościami narodowymi w tym regionie są Mongołowie i Chińczycy Han. Mimo że te grupy mieszkają wspólnie na tym terytorium od setek lat, różnie postrzegają okoliczne krajobrazy. Swoje refleksje przedstawię w odniesieniu do badań terenowych brytyjskiej antropolog Caroline Humphrey, która pod koniec XX wieku prowadziła badania etnograficzne w okolicach klasztoru buddyjskiego Mergen Süm, położonego na północ od Żółtej Rzeki.

Mongołowie to w zdecydowanej większości pasterze. Do lat 60. XX wieku żyli w rozproszeniu, prowadząc koczowniczy styl życia. Z kolei Chińczycy są osiadłymi rolnikami i mieszkają głównie we wsiach. Mongołowie w większości wyznają buddyzm, a Chińczycy są raczej obojętni religijnie, chociaż ich przodkowie byli wyznawcami taoizmu.

Mongołowie i Chińczycy rzadko się ze sobą kontaktują, a odmienny światopogląd i styl życia powodują, że różnice między tymi dwiema grupami są głęboko zakorzenione i utrzymują się pomimo wieków wspólnego mieszkania na tym samym terenie.

Krajobraz rytualny

W niewielkiej odległości od Żółtej Rzeki wznosi się skaliste pasmo górskie Mona Uul. Wysokie góry ze stromymi, urwistymi szczytami, trudno dostępnymi jaskiniami oraz licznymi źródłami stopniowo ustępują piaszczystym stepom, które z kolei – im bliżej rzeki – przemieniają się w urodzajne pola. Mongołowie, którzy od dawna koczują ze stadami, są szczególnie wrażliwi na otaczające ich środowisko. Czynniki klimatyczne, silnie wiejące wiatry i ukształtowanie terenu bezpośrednio wpływają na pasterzy i ich postrzeganie przestrzeni.

Dlatego niektóre obiekty rytualne, takie jak kamienne kopce owoo czy buddyjskie suburgany, znajdują się w określonych miejscach. Ich specyficzne ustawienie pomaga Mongołom wpływać na warunki atmosferyczne: budowle te „powstrzymują” lub nawet „zawracają” niesprzyjającą pogodę lub oddziałują na nadnaturalne siły. I tak gęsta sieć różnych rytualnych miejsc wiąże się z tym, że góry, groty, rzeki, drzewa, źródła, strome skały i kamienie traktowane są przez Mongołów jako siedziby niewidocznych sił i duchów.

W pobliżu pasma Mona Uul stoi klasztor Mergen, zajęty przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą w 1960 roku, w czasie konfliktu chińsko-radzieckiego. Decyzją wojskowych z klasztoru uczyniono wysuniętą bazę dla działań przeciwko ZSRR (w tym czasie oddziały Armii Czerwonej stacjonowały w Mongolii, w pobliżu granicy z Chinami). W związku z tym żołnierze postanowili zbudować stację radarową na Szar Oroj – świętej górze czczonej przez Mongołów, najwyższej w całym paśmie.

Aby przygotować wierzchołek góry na potrzebę instalacji, żołnierze usiłowali wysadzić w powietrze partię szczytową, żeby łatwiej ustawić odpowiednie sprzęty. Próba wysadzenia szczytu zakończyła się jednak niepowodzeniem i śmiercią kilku żołnierzy. Dowództwo zdecydowało, że baza powinna zostać zbudowana na innej pobliskiej górze, której układ bardziej nadawał się do postawienia radarów.

Mongołowie jednoznacznie interpretują tamto wydarzenie – nie mają wątpliwości, że śmierć chińskich żołnierzy była konsekwencją gniewu bóstwa Mona Chan, ducha-gospodarza góry Szar Oroj.

Mongolski krajobraz

Mongolski krajobraz

Katastrofa nadnaturalna

W 1983 roku miało miejsce inne zdarzenie związane z klasztorem, przedstawiane przez miejscowych Mongołów jako nadprzyrodzone. Pewnego dnia potężny podmuch wiosennego wiatru zwalił front muru zbudowanego wokół bazy przez armię chińską. Dla kilku starych mnichów mieszkających w pobliskich osadach był to wyraźny znak dany przez niebiosa. Na podstawie sobie znanych przesłanek lamowie uznali, że może wydarzyć się coś nieoczekiwanego.

Kiedy tylko mur się zawalił, zabrali ze sobą przedmioty sakralne – święte popielnice będące własnością ostatniej, ósmej reinkarnacji Mergen Gegeena (którego siedziba znajdowała się w tym klasztorze), i wdarli się poprzez dziurę w murze do klasztoru, ignorując protesty osłupiałych żołnierzy. Umieścili popielnice w dawnej świątyni i oddalili się. Po dziewięciu latach dowództwo wojskowe postanowiło zlikwidować stację radarową i armia w 1994 roku opuściła klasztor, chociaż nominalnie wojsko pozostaje właścicielem kompleksu aż do dziś.

Przytoczona historia znakomicie pokazuje, jak poszczególne budowle mogą być odbierane przez przedstawicieli różnych grup narodowych. Innym ważnym obiektem znajdującym się na południe od Mona Uul, mocno wiążącym się z konceptualizowaniem okolicznej przestrzeni, jest tzw. Biały Mur – pozostałości wału zbudowanego wiele lat przed narodzeniem Chrystusa.

Składa się on z podwójnej linii dużych głazów, między którymi tkwi mocno ubita, biaława ziemia. Mur otaczający klasztor Mergen i Biały Mur mają ewidentnie różne znaczenia dla Mongołów i Chińczyków. W opracowaniach turystycznych dotyczących Chin często pojawia się motyw Wielkiego Muru. Historyczna budowla, która na trwałe wpisała się na listę światowego dziedzictwa UNESCO, często jest interpretowana jako granica oddzielająca świat barbarzyńskiej Północy od świata cywilizacji utożsamianej z Państwem Środka.

Porządek kontra otwartość

Dla Chińczyków mieszkających w okolicach Mona Uul ledwie widoczny Biały Mur wpisuje się w koncept muru stanowiącego granicę. Nie odnoszą go jednak do słynnego Wielkiego Muru, ale do pewnych układów przestrzennych wyrażanych przez terminy kou-li (wewnątrz bramy) oraz kou-wai (na zewnątrz bramy). „Brama” nie odnosi się do jakiegoś konkretnego przejścia w murze – jest ona metaforą przestrzenną, której sens najlepiej oddaje przekonanie, że pewne regiony znajdowały się wewnątrz prawdziwych Chin, a inne na zewnątrz.

Dla Chińczyków mury i bramy oznaczają porządek, bezpieczeństwo i kontrolę, niezależnie od miejsca, gdzie zostały umieszczone. Bardzo dobrze wiedzą o tym Mongołowie. Upadek muru uznają za wyraźną ingerencję sił nadprzyrodzonych w lokalny porządek społeczny i dlatego opisane powyżej wydarzenie odbiło się wśród nich takim echem.

Góry Mona Uul są wyraźnie umieszczane przez Chińczyków na zewnątrz konceptualnych Chin. Chińczycy Han postrzegają cały ten region jako obszar graniczny, oczekujący na rozwój ekonomiczny. Potwierdzeniem takiego poglądu mogą być różne nazwy nadawane tym samym wsiom w zależności od przynależności etnicznej. Chińczycy nazywają miejscowe wsie Heliangdi (‘tereny podmokłe’), podkreślając ich znaczenie użytkowe dla działalności ekonomicznej (głównie upraw). Kontrastuje to z przekonaniem Mongołów, że jest to ich ojczysta ziemia pasterska, którą nazywają San-ding Zanfang (‘Trzy Jurty’).

Mongolski krajobraz

Mongolski krajobraz

Dla Mongołów Biały Mur także ma znaczenie, jednak zwracają oni uwagę na aspekty innego rodzaju. Według Chińczyków mur decyduje o tym, czy coś znajduje się wewnątrz, czy na zewnątrz danej przestrzeni, natomiast Mongołowie postrzegają go w kategoriach sakralnych.

Zwracają uwagę na to, że mur był budowany w szaleńczym tempie, budowniczowie umierali dzień po dniu, a ciała zmarłych stanowią jego swoisty fundament. Mongolscy mieszkańcy twierdzą, że biaława ziemia, od której pochodzi nazwa budowli, nie jest zwykłą ziemią, ale że ma właściwości lecznicze. Wierzą, że kamyki z muru roztarte na proszek i wypite z wodą są skutecznym lekarstwem na paraliż ciała.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną różnicę związaną z konceptualizowaniem przestrzeni. Tak jak Chińczycy starają się ogradzać poszczególne budowle lub oddzielać terytoria, Mongołowie pozostawiają je nieogrodzone. Ważne dla nich miejsca znajdują się w otwartej przestrzeni. Według miejscowych Mongołów klasztoru Mergen nie ochrania postawiony mur, ale ścieżka gorio, którą pielgrzymi okrążają budowlę, odmawiając mantry i wprowadzając w ruch młynki modlitewne.

Podobnie kopce owoo – ważne elementy mongolskiego krajobrazu – nie są w żadnym przypadku ogradzane i stoją w miejscach otwartych, dobrze widocznych z daleka. Nie chroni ich materialne ogrodzenie, ale sakralny ruch – wierni modląc się i składając ofiary, okrążają kamienny ołtarz.

„Przestrzeń mongolska” jest zatem żywa, dynamiczna; „przestrzeń chińska” – raczej statyczna i ogrodzona. Wydaje się, że można nawet mówić o różnych geografiach Mongołów i Chińczyków. W przedstawionym przykładzie militarno-strategiczne i ekonomiczne związki Chińczyków z ziemią zderzyły się z mongolskim „krajobrazem”, zdominowanym przez relacje symboliczne i nadprzyrodzone. Te dwa wyobrażenia spotkały się przy okazji podmuchu wiosennego wiatru.

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Podobne, ale nie takie same. Domy w różnych częściach świata
Mieszkam
Wielka płyta w budownictwie – nie taki wielki problem, jak go malują?
Mieszkam
Tapeta czy farba?