Doświadczam

Jak wygląda leczenie u mongolskiego szamana?


  • 3
Fot. Flickr/John Pannell/Lic. CC by

Fot. Flickr/John Pannell/Lic. CC by

Metody wykorzystywane przez szamanów podczas leczenia są przez wiele osób uważane za hohsztaplerstwo. Nie brakuje jednak takich obszarów na mapie świata, w których to właśnie medycyna tradycyjna, ludowa odgrywa podstawową rolę. Jednym z takich regionów jest Mongolia.

Studia, jakie od lat 70. XX wieku antropologowie, orientaliści i etnomedycy prowadzą w różnych krajach azjatyckich, ujawniły, że w wielu z nich na przełomie wieków mogliśmy obserwować zjawisko rewitalizmu medycznego, polegające na wzmożonym zainteresowaniu rodzimą tradycją leczniczą. W Mongolii medycyna współczesna (zachodnia, naukowa) nadal jest uznawana za kluczowy środek w walce z cierpieniem. Mimo wszystko jednak spełnia raczej funkcję dopełniającą względem tradycyjnych form leczenia.

Pluralizm światopoglądowy i pluralizm medyczny

Osoby, które odwiedziły Mongolię, często wspominają, że były zaskoczone panującym tam pluralizmem medycznym – mnogością koncepcji i praktyk leczniczych oraz eklektyzmem metod i technik terapeutycznych. Pluralizm ten jest wypadkową relacji pomiędzy stosunkami władzy, nurtami filozoficznymi, tradycją, bieżącymi problemami społecznymi, ekonomicznymi interesami poszczególnych koncernów i potrzebami konkretnych ludzi.

Przejawia się on także w wyborach samych pacjentów. Mongołowie bowiem swobodnie łączą różne sposoby terapii, które nie są przez nich traktowane jako sprzeczne. Sprawia to, że mieszkańcy współczesnego Ułan Bator chętnie korzystają z biomedycyny, ofert buddyjskich lamów, szamanów, astrologów, jasnowidzów czy właścicieli gabinetów proponujących akupresurę.

Te różnorodne formy radzenia sobie z cierpieniem są uznawane za równie racjonalne (nie wykluczają się, a wręcz doskonale uzupełniają). Fakt, że wszystkie one cieszą się w Mongolii tak wielkim zainteresowaniem, jest zapewne związany z holistycznym spojrzeniem na jednostkę, jakie pielęgnuje się tutaj od setek lat. Ciało człowieka nie jest tu bowiem postrzegane jak Kartezjańska maszyna, której wadliwe części można naprawić lub wymienić.

Zdrowie nie jest po prostu brakiem choroby – zasadza się raczej na równowadze, jaką należy zachować zarówno w obrębie mikrokosmosu (ciała), jak i makrokosmosu. Ten ostatni jest rozumiany w możliwie najszerszy sposób. W Mongolii uznaje się, że na nasze życie i samopoczucie mają wpływ nie tylko uwarunkowania środowiskowe i genetyczne, ale także konfiguracje planet, oddziaływanie duchów przodków, karma z poprzednich wcieleń czy moce emanowane przez poszczególne przedmioty. Wszystkie one mogą być źródłem poważnego zaburzenia.

Fot. Flickr/yeowatzup/Lic. CC by

Fot. Flickr/yeowatzup/Lic. CC by

Dla młodych i starych, gospodyń i biznesmenów

Współcześnie do znajdujących się w Ułan Bator licznych centrów szamańskich udają się ludzie młodzi i starzy, kobiety, mężczyźni, biznesmeni, gospodynie domowe, osoby na emeryturze i studenci. Szamani są w Mongolii postrzegani jako osoby, które potrafią przywrócić pewnego rodzaju sprawiedliwość i równowagę; umieją poradzić coś na wyrwę, jaka pojawiła się w czyimś życiu.

Ta nieciągłość w normalności może przybrać formę uciążliwej choroby, stanów depresyjnych, niemożności znalezienia porozumienia z dzieckiem lub partnerem czy ciągu drobnych wypadków, które z jakiegoś powodu wydają się nienaturalne. Wśród klientów szamanów są jednak i tacy, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś na temat swej przyszłości, możliwego rozwiązania kłopotów finansowych lub perspektyw znalezienia pracy.

Często są to po prostu ludzie potrzebujący porady dotyczącej codziennych spraw i problemów (do szamanów przychodzą kobiety, które nie mogą poradzić sobie z alkoholizmem męża, matki zamartwiające się o przyszłość bezrobotnego dziecka, czy biznesmeni starający się o wizę do USA). Przyglądając się osobom czekającym w kolejce w centrum szamańskim, można odnieść wrażenie, że nie są to ludzie chorzy – a przynajmniej nie z punktu widzenia medycyny naukowej.

Warto jednak pamiętać, jak szeroko definiuje się tutaj pojęcie choroby. W Mongolii powodem dolegliwości może być nie tylko zła dieta, brak ruchu, przemęczenie czy zatrucie, ale także zaburzenie humorów (soków, z jakich – według medycyny tybetańskiej i wywodzącej się z niej medycyny mongolskiej – składa się ludzkie ciało), dojrzewanie karmy z poprzednich wcieleń, osłabienie tzw. siły życiowej czy ingerencja istot, które w dużym uproszczeniu można nazwać duchami.

Każdy czynnik, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie, staje się przeszkodą w codziennym życiu, wpływa na samopoczucie i relacje z innymi, może być nazwany chorobą. Przyczyną wielu stanów i sytuacji, z jakimi Mongołowie mogą sobie nie radzić, są istoty niewidzialnego świata. Dlatego też szamani składają ofiary dla duchów przodków, odprawiają rytuały związane z kultem ognia, sprawują ceremonie mające na celu ułaskawienie istot zamieszkujących poszczególne góry, rzeki czy jaskinie, a także przygotowują amulety, które mają chronić pacjentów przed klątwami, urokami i „złym językiem”.

Duchy w służbie medycyny

Aby dowiedzieć się, co jest przyczyną zaburzenia, szamani zwykle wzywają swoje ongony (duchy opiekuńcze). W tym celu palą jałowiec, uderzają w bęben i budzą duchy dźwiękiem rytualnych dzwonków. Duchy, usłyszawszy nawoływania, wstępują w ciało szamana i domagają się podarków oraz poczęstunku. Każdy z nich ma bowiem swoje ulubione potrawy, napoje i słodkości.

Uczestnicy rytuału przed seansem szamańskim przygotowują zatem mleczną herbatę, kumys, wódkę, papierosy, tabakę, cukierki, mięso baranie i wszystko to, co mogłoby zaskarbić przychylność konkretnego ducha. Kiedy zostanie on już ugoszczony, zebrani informują, dlaczego go wezwali. Pacjenci opowiadają o swoich problemach, chorobach i przeszkodach codziennego życia – pytają o ich przyczyny oraz o to, jak należy postępować, aby przywrócić utracony spokój, zdrowie i równowagę.

Ongony zwykle odpowiadają poetyckimi frazami. Język, jakim komunikują się z zebranymi, różni się od tego, jakim Mongołowie posługują się na co dzień – jest przepełniony symboliką, enigmatycznie brzmiącymi nazwami i odgłosami różnego rodzaju zwierząt. Z tego powodu słowa ducha po zakończeniu rytuału są skrupulatnie interpretowane przez szamana i jego pomocników.

Fot. Flickr/muratama/Lic. CC by-sa

Fot. Flickr/muratama/Lic. CC by-sa

Jak poznać przyszłość?

Mongolscy szamani słyną także ze zdolności wróżebnych, które wykorzystują do ustalenia przyczyny jakiegoś schorzenia lub innego problemu. Znanych jest kilka sposobów przepowiadania. I tak na przykład jedni szamani używają do tego łopatki baraniej, lustra szamańskiego, instrumentu chel chuur lub 41 kamyków, inni z kolei mruczą coś nad fiolkami z bliżej niezidentyfikowanymi miksturami lub po prostu stawiają karty.

Samo wróżenie jest niezwykle ciekawe. Podobnie jak w innych sytuacjach rytualnych szamani korzystają z pomocy ongonów i zwierzęcych mediatorów (np. ptaków). Sposób, w jaki formułują do nich pytania, może wiele powiedzieć nie tylko o technikach leczenia, ale także o samym światopoglądzie Mongołów. I tak na przykład, aby znaleźć przyczynę uciążliwego bólu zęba, szaman zadaje pytania różnym duchom: czy ból spowodowała sąsiadka? czy ból spowodował zły demon? zazdrosny szaman? duch zapomnianego przodka? była żona? itp.

Jeśli karty ciągle odpowiadają „nie”, szaman wraz z pacjentem usilnie poszukują innych możliwości. Praktyka ta wydaje się niezmiernie interesująca właśnie dlatego, że ukazuje odmienne od biomedycznego stanowisko względem etiologii i przyczyn powstawania chorób. Szamani nie tylko diagnozują i proponują najlepszy sposób leczenia danego schorzenia – sami także zajmują się uzdrawianiem. Mogą działać w intencji konkretnych osób, wspólnoty lokalnej czy nawet całego państwa. Kamowie, mający wyjątkową moc, potrafią kontrolować zjawiska atmosferyczne: sprowadzać deszcz, burze lub śnieg. Często są nie tylko znakomitymi medykami, ale także psychologami i terapeutami.

Przyglądając się pluralizmowi ofert leczniczych, jakie są dostępne na mongolskim rynku medycznym, oraz popularności, jaką cieszą się zabiegi oferowane przez tamtejszych mnichów, szamanów i jasnowidzów, można dojść do wniosku, że dobre leczenie to takie, które uwzględnia zarówno uniwersalne patogeny, jak i lokalne wierzenia, przekonania oraz koncepcje z zakresu zdrowia i choroby.

Mongolskie techniki uzdrowicielskie nie są po prostu zbiorem leczniczych wierzeń – pozostają mocno osadzone w praktyce konkretnych ludzi, od setek lat pomagają walczyć z szeroko rozumianym cierpieniem. Najważniejsze jednak wydaje się to, że przez samych Mongołów są uznawane za równie racjonalne jak terapie antybiotykowe, ingerencje chirurgiczne czy wszelkie działania odnoszące się do wirusów i bakterii, których – podobnie jak duchów – nie widać gołym okiem.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Abandonware – gry porzucone
Doświadczam
Decoupage, scrapbooking czy ręczne wykonywanie biżuterii – współczesne zastępstwo drutów i szydełka
Doświadczam
Najlepsze na świecie i w Polsce blogi kulinarne oraz vlogi. Inspiracje na każdą okazje
  • Stanisław Rokosz

    W Polsce też jest znaczny dorobek poprzednich pokoleń leczenia metodami ludowymi ale obecnie społeczeństwo zbyt  mocno odeszło od tych tematów . Mój pradziadek w lubelskim przeżył 96 lat i był przez wiele lat osobą skutecznie stosującą ziołolecznictwo, leczenie pijawkami i masaże . Ja mam znaczną wiedzę ale współcześnie jest moda na chemiczne leczenie. Senior 1944.

  • Jeśli chodzi o medycynę alternatywną i ziołolecznictwo to polecam Ryszarda Gąsierkiewicza i Marka Gułajskiego,
    Karolina Bródka – wróżka i astrolog

  • W rozpoczynającej się Erze Wodnika medycyna alternatywna i ziołolecznictwo staną się powszechnie stosowanymi metodami leczenia