Myślę

Nowe ruchy społeczne – 99%, Anonymous. Jak powstają i działają?


  • 3
Fot. Flickr/Sklathill/Lic. CC by-sa

Fot. Flickr/Sklathill/Lic. CC by-sa

Początek XXI wieku to złoty okres dla nowych ruchów społecznych, organizacji, które zrzeszają członków na całym świecie pod szyldem miliona różnorodnych idei. Nieustannie powstają nowe nurty angażujące coraz więcej nie tylko młodych osób. W czym tkwi ich fenomen? Dlaczego ludzie chcą uczestniczyć w tych inicjatywach? Odpowiedź wcale nie jest taka prosta.

Rzeczywistość, w której przyszło nam żyć, jest pełna kontrowersji. Nie wszystko jest takie, jakbyśmy chcieli, i nie wszystko rozumiemy. Jedni się na to godzą, przestrzegają ogólnie przyjętych reguł i nie zadają zbędnych pytań. Prowadzą swoje życie i nie rozglądają się wokół siebie. Nie analizują dogłębnie sytuacji na świecie czy w kraju.

Jednak coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że coś jest nie tak. Że świat nie działa tak, jak powinien. Osoby takie nieśmiało rozpoczynają poszukiwania tych, którzy myślą podobnie. Przede wszystkim szukają informacji i odpowiedzi na nurtujące pytania. Wszystko to oczywiście ułatwiają im nowoczesne metody komunikacji, z Internetem na czele.

Akcja wywołuje reakcję

Coraz powszechniejsze stają się międzynarodowe ruchy społeczne, które protestują przeciwko nierówności – zarówno społecznej, jak i ekonomicznej. Jednym z głównych celów tych ruchów jest stworzenie warunków, które umożliwią zmianę struktury gospodarki, a przede wszystkim reorientację stosunku władzy względem społeczeństwa na bardziej sprawiedliwy (choć to pojęcie jest dziś różnie rozumiane).

Istnieje mnogość lokalnych grup działających na wielu płaszczyznach i przy zastosowaniu najróżniejszych form. Skupiają się one głównie na obawach przed wielkimi korporacjami i globalną kontrolą finansową, która powoduje, że nieproporcjonalnie duże korzyści trafiają w ręce niewielkich grup. Jest to traktowane jako zagrożenie dla demokracji.

Jesteśmy 99%

To nowa inicjatywa powstała podczas akcji okupacji Wall Street rozpoczętej w zeszłym roku. Slogan, którym określają się ludzie. Piszą o sobie: „[J]esteśmy wyrzucani z naszych domów, jesteśmy zmuszani do wyboru pomiędzy podstawowymi zakupami a wynajmem nieruchomości. Jesteśmy pozbawieni dobrej jakości opieki medycznej. Cierpimy z powodu zanieczyszczenia środowiska. Pracujemy wiele godzin za niewielkie wynagrodzenie, bez żadnych praw – jeśli w ogóle pracujemy. Nie dostajemy nic, podczas gdy 1% dostaje wszystko. Jesteśmy 99%”.

Według osób utożsamiających się z tą inicjatywą każdy, kto musi zastanawiać się nad tym, czy uda mu się utrzymać do końca miesiąca, zapłacić kolejny czynsz, kto boi się zachorować, bo wie, że i tak nie będzie go stać na zapłacenie szpitalnych rachunków, kto nie może zmrużyć oka przez wzgląd na niespłacone długi, kto kupuje najtańsze produkty, kto szuka drugiej pracy, zdobywa nowe, ale śmieciowe kwalifikacje, jest jednym z nich. Jest 99%. Jest człowiekiem sfrustrowanym i przybitym, bo nieważne, jak bardzo się stara, to zawsze jest za mało.

A 1%?

Pozostały 1% to przedstawiciele banków, branży ubezpieczeniowej, dużych korporacji, którzy kreują świat pod własne dyktando. To oni są odpowiedzialni za stwarzanie miejsc pracy. Zarzucają 99% lenistwo, złe decyzje, brak mobilizacji. Twierdzą, że ludzie wyłącznie z własnej winy nie radzą sobie z życiem. Więc tylko do siebie mogą mieć pretensje.

Dla protestujących na Wall Street niepokojąca jest ciągle powiększająca się przepaść pomiędzy zamożną elitą amerykańską a resztą obywateli.

Spójna forma i wspólny przekaz

Koncepcja ta została spopularyzowana przez witrynę internetową http://wearethe99percent.tumblr.com/ stworzoną dla sympatyków solidaryzujących się z okupującymi Wall Street.

Setki stron, a na każdej z nich kilkanaście zdjęć pokazujących różne osoby, z których każda trzyma w ręce zapisaną kartkę. Kartkę, na której znajduje się indywidualna historia amerykańskiego obywatela, codziennie cierpiącego z powodu kryzysu ekonomicznego, zanieczyszczenia środowiska czy braku dostępu do opieki zdrowotnej.

Akcja ma na celu uświadomienie ludziom, że nie są sami ze swoimi problemami. Że nie tylko oni muszą się mierzyć z dramatyczną sytuacją życiową. Co więcej, wszystkie osoby, które bezpośrednio dołączają się do tego ruchu, chcą wzbudzić powszechną świadomość. Są zmotywowane, aby ten 1% sobie o nich przypomniał, żeby poznał je lepiej, a przede wszystkim zaczął się z nimi liczyć.

Globalnie, dostępnie, anonimowo

Internet – słowo klucz. To tutaj wszystko się zaczęło w 2003 roku. Na forum obrazkowym 4chan. Forum to nie wymaga rejestracji, dlatego też każdy niezalogowany użytkownik, który doda wiadomość, podpisany zostanie jako Anonymous. Koncepcja ta szybko zyskała aprobatę zdecentralizowanej anonimowej społeczności internetowej.

Wszystkie wpisy podpisane jako Anonymous, mimo że tworzone przez różnych ludzi, mogły być uważane za dzieło jednej osoby. To najlepsza definicja tej idei. Nie ma możliwości zdemaskowania, skoro wszyscy są anonimowi.

Ruch jest tworzony przez różnych ludzi, już nie tylko hakerów, których łączy wspólny cel. Bardzo często w stosunku do sympatyków stosowane jest porównanie do stada ptaków. Stado podąża w tym samym kierunku, w każdej chwili mogą do niego dołączyć nowe ptaki, mogą je też opuścić w każdym momencie i udać się w innym kierunku. Nie ma liderów, przywódców, nie ma składek, listy obecności. Jest dobrowolność.

Jesteśmy Anonymous, jesteśmy legionem, nigdy nie przebaczamy, nigdy nie zapominamy, oczekujcie nas.

To zdanie określa działalność ruchu. Zwolennicy sprzeciwiają się między innymi ograniczaniu szeroko pojętej wolności obywatelskiej, korupcji, konsumpcjonizmowi, cenzurze, lobbingowi, nieprzestrzeganiu praw człowieka i zwierząt, sprzedawaniu naszych danych osobowych, totalitaryzmowi, Kościołowi scjentologicznemu.

Inne hasło, które bezsprzecznie kojarzone jest z ruchem, to: „Obywatele nie powinni bać się swoich rządów. Rządy powinny bać się swoich obywateli”. Zdarza się, że są nazywani „haktywistami”. Niektóre ich działania mają charakter żartobliwy, inne pomagają bezpośrednio uciśnionym przez reżimy. Dodatkowo mówią na głos o sprawach, które są dyskusyjne i mało nagłaśniane przez tradycyjne media.

Znakomity branding

Oprócz wcześniej wymienionych haseł ruch utożsamiany jest również z całą oprawą graficzną. Flaga Anonymous nawiązuje do idei ONZ. Anonimowi określają w ten sposób swój globalny charakter, dodatkowo stawiają się trochę jako alternatywę dla istniejących warunków. Nawiązująca do filmu „V jak vendetta” i spisku Guya Fawkesa maska chroni tożsamość działaczy i jest symbolem niezależności oraz świadomości w czasach zdominowanych przez stadne odruchy konsumenckie.

Fot. Flickr/Anonymous9000/Lic. CC by

Fot. Flickr/Anonymous9000/Lic. CC by

Pozostać anonimowym w Internecie jest łatwo, ale jak pozostać anonimowym, kiedy chce się wyjść na ulice i protestować? Na takie pytanie musieli sobie odpowiedzieć Anonimowi w 2008 roku, kiedy po raz pierwszy postanowili walczyć przeciwko praktykom stosowanym przez Kościół scjentologiczny. Wybór padł na wspomnianą maskę. I tak zostało do dziś. Anonimowi na całym świecie używają właśnie tej symboliki, zarówno w świecie realnym, jak i w Sieci. Są z nią jednoznacznie kojarzeni.

Forma i kierunki

Anonymous swoją działalność rozpoczynali od żartów z dziedziny czarnego humoru: telefonów, faksów, filmików. Następnie dołączyli do tego drobne działania hakerskie: włamania na strony internetowe, przejmowanie rządowych e-maili. W Polsce zrobiło się o nich głośno w okresie przyjmowania przez rząd ACTA. Wtedy w wielu miastach naszego kraju odbyły się protesty. To również wtedy najważniejsze witryny rządowe przestały działać.

Anonimowi zajmują stanowisko wszędzie tam, gdzie dzieje się coś złego lub podejrzanego. Trzymają rękę na pulsie świata. Chcą, aby rządy, korporacje przestały być bezkarne, a zaczęły czuć odpowiedzialność względem zwykłych ludzi.

Choć podejmowane przez nich działania bywają kontrowersyjne i często naruszają obowiązujące prawo, nie zmienia to faktu, że bardzo często Anonimowi unaoczniają rzeczy, o których nie mówi się na głos. Są głosem ludowej sprawiedliwości i dlatego cieszą się sympatią.

Niezależnie od tego jak zakończą się działania takich ruchów jak 99% czy Anonymous, jedno jest pewne: ludzie, którzy zaangażowali się w ich działalność w jakimkolwiek stopniu, czują, że zrobili coś dla siebie i dla świata, w którym żyją. Udało im się porzucić bierność i bezkrytyczne przyjmowanie istniejącego porządku. A na tym właśnie m.in. polega demokracja.

[FM_form id="2"]
Myślę
Jak to jest z tą globalną wioską?
Myślę
Czy kiosk z gazetami przetrwa?
Myślę
Życzliwość jest trendy?
  • Krzysztof Jurga

    Świetny tekst, przejrzyście wyjaśniający wiele wątpliwości oraz błędnych (czasem) opinii na temat Anonymous.

  • Tomasz Górecki

    Dobrze, że powstają takie artykuły 🙂
    Oprócz Anonymous, chciałbym jeszcze poinformować o istnieniu The Zeitgeist Movement. Polecam do obejrzenia filmy – „Zeitgeist”, „Zeitgeist: Addendum” oraz „Zeitgeist: Moving Forward” (wszystkie dostępne na http://www.youtube.com). Tematyka szeroka, od krytyki systemu fiskalnego do oferowanej alternatywy. Istnieje też oddział polski: tzmpolska.org. Wiele ciekawych artykułów także na http://www.theresourcebasedeconomy.com – zapraszam.

    • Anonim

      Zeitgeist Movement, wg moich informacji, jest raczej zgrupowaniem ludzi wierzących w cały zestaw spiskowych teorii dziejów, nie realnym ruchem społecznym ze wspólnymi interesami.

      Od razu dodam, żę film oglądałem i jest zlepkiem teorii pseudo-naukowych z propagandą.