Korzystam

Czy teatr można pokazywać w telewizji i czy ma to przyszłość?


  • 1
Fot. Flickr/Haags Uitburo/Lic. CC by

Fot. Flickr/Haags Uitburo/Lic. CC by

Polski Teatr Telewizji jest instytucją kulturalną unikalną w skali światowej. Mimo że od pierwszego spektaklu minęło niemal 60 lat, a media przez ten czas bardzo się zmieniły, Teatr Telewizji nadal istnieje i wystawia kolejne premiery. Jednak czy jest w stanie funkcjonować w kolejnych dekadach i nadal być atrakcyjnym dla widzów? Twórcy TT starają się nadążyć za najnowszymi trendami, ale niekoniecznie musi się im to udać.

Teatr XXI wieku

Ten spektakl z 2010 roku był promowany kadrami niczym z „300”: widowiskowe starcia w komputerowo wygenerowanej scenografii. „Kontrym” opowiadał o burzliwych życiowych losach Bolesława Kontryma (postać wspaniale zagrana przez Jana Frycza) – oficera Wojska Polskiego i członka AK, który w młodości służył jako… kombryg Armii Czerwonej, idąc w 1920 roku na Warszawę. Spektakl na podstawie sztuki Marka Pruchniewskiego, wyreżyserowany przez Marcina Fischera, zdobył w 2011 roku wszystkie najważniejsze nagrody festiwalu „Dwa Teatry”.

„Kontrym” był jedną z ostatnich wystawionych w Teatrze Telewizji sztuk opartych na najnowszej historii Polski. Seria przedstawień opowiadała o epizodach z czasów wojny oraz zapomnianych bohaterach, np. rotmistrzu Witoldzie Pileckim. Scenariusze tych spektakli były zwykle oryginalne, pisane specjalnie na potrzeby TT.

Po zakończeniu cyklu historycznego Teatr Telewizji postawił na trzy rodzaje działalności (nadal o tradycyjnej porze – w poniedziałki wieczorem na TVP1). Po pierwsze, pokazywane są klasyczne spektakle z przeszłości. A jest w czym wybierać: w ciągu prawie 60 lat Teatr Telewizji wyprodukował ponad cztery tysiące przedstawień. Niedawno nadano po raz kolejny kultowe przedstawienie z roku 1993, „Upiór w kuchni”, z Ireną Kwiatkowską, Krzysztofem Kowalewskim i Hanną Śleszyńską. W grudniu, po śmierci Adama Hanuszkiewicza, TVP1 nadała „Apollo z Bellac” – spektakl wyreżyserowany przez Hanuszkiewicza w 1961 roku, pierwsze dzieło Teatru Telewizji zarejestrowane na taśmie telerekordingowej (wcześniejszych przedstawień TT nie nagrywano).

http://www.youtube.com/watch?v=zX_84Bbbwuc

Po drugie, autorzy Teatru Telewizji prezentują premierowe spektakle oparte na rozmaitych dziełach dramatycznych. Jedną z ciekawszych inscenizacji w ostatnich miesiącach były „Księżyc i magnolie” w reżyserii Macieja Wojtyszki. Komedia Rona Hutchinsona (scenarzysta m.in. „Buntu” i „Wyspy doktora Moreau” Johna Frankenheimera) rozgrywa się w ciągu pięciu dni i nocy, podczas których trzy sławy Hollywoodu końca lat trzydziestych XX wieku gorączkowo pracują nad scenariuszem adaptacji „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell. Sztuka ta od lat z powodzeniem jest wystawiana w warszawskim Teatrze Współczesnym. W telewizji główną rolę zagrał Marcin Dorociński.

Po trzecie, w 2011 roku autorzy Teatru Telewizji wpadli na nowy pomysł – będący zarazem powrotem do źródeł. TVP1 zdecydowała się na nadanie kilku spektakli na żywo. Aktorzy przygotowywali się na próbach zupełnie jak do zwykłego spektaklu, aby w końcu wystąpić przed milionową telewizyjną widownią. Jako pierwszą – w październiku 2011 roku – zaprezentowano w ten sposób sztukę „Boska!” Petera Quiltera w reżyserii Andrzeja Domalika. W główną rolę zwariowanej milionerki spragnionej operowej sławy wcieliła się Krystyna Janda.

Właśnie ten ostatni rodzaj działalności TT wzbudził największe zainteresowanie. Po „Boskiej!” wystawiono na żywo jeszcze trzy spektakle: „Skarpetki, opus 124”, „Szkoła żon” i „Daily Soup”. Przedstawienia mocno promowano, miały swoje strony internetowe, na których także można było obejrzeć transmisje. TVP1 chwaliła się dobrymi wynikami oglądalności, „Boską!” miało obejrzeć ok. 2,5 mln widzów.

Teatr bez przyszłości?

Te ciekawe projekty to jedna strona medalu. Drugą jest jednak wieloletni kryzys, z którego tak naprawdę Teatr Telewizji nie jest w stanie wyjść. Problemy finansowe i brak wizji rozwoju TVP dodatkowo wpływają na stan telewizyjnej sceny. Publiczny nadawca może się chwalić sukcesem teatru na żywo, ale skoro jest tak dobrze, to dlaczego można było go obejrzeć tylko raz na dwa miesiące?

http://www.youtube.com/watch?v=00a_e4B6R2M

Wydarzenia z niedawnej przeszłości pokazują, że los Teatru Telewizji jest bardzo kruchy. Na początku roku 2011 scenę uratował tylko gwałtowny protest widzów i dziennikarzy w jej obronie. Pod koniec 2010 roku władze TVP praktycznie zdjęły TT z anteny, zastępując go amerykańskimi serialami. Produkcja nowych spektakli została wstrzymana, a nieliczne powtórki starych emitowano późno w nocy. Ostatecznie Teatr Telewizji obroniono, ale trudno uznać, że wrócił on do dawnej formy.

Oczywiście, czasy się zmieniły i telewizyjna scena nie ma szans konkurować – tak jak niegdyś – z kinem i serialami. W latach 60. i 70. spektakle Teatru Telewizji, a zwłaszcza słynne sensacyjne „Kobry”, gromadziły gigantyczną widownię i dyktowały trendy w polskiej masowej rozrywce. Wystarczy wspomnieć, że to w TT zaprezentowano pierwszy raz przygody Hansa Klossa. Teraz o podobnych komercyjnych sukcesach telewizyjna scena nie ma co marzyć. Może jednak być źródłem cennych artystycznych przeżyć. Obecni twórcy TT chyba to rozumieją, prezentując w cyklu „na żywo” zarówno dzieła komediowe, jak i bardziej ambitne.

Teatr w Internecie?

Internet mógłby być szansą dla Teatru Telewizji – na razie jest zbyt słabo wykorzystany. Owszem, Telewizja Polska miała wielkie plany, spektakle „na żywo” (np. „Boska!”) miały swoje strony i można je tam było obejrzeć, ale po emisji witryny są praktycznie martwe i nieprzydatne. Niemożliwe jest obejrzenie spektakli z odtworzenia ani nawet ich fragmentów.

http://www.youtube.com/watch?v=Sz5CUgHob9M

Aż się prosi o to, aby każdy spektakl Teatru Telewizji – zarówno nowy, jak i stary – mógł być dostępny dla internautów przez cały czas, nie tylko „na żywo”. Dzięki temu każdy widz w Polsce mógłby w każdej chwili zapoznać się z wielkimi dziełami dramatu – bez ruszania się z domu.

Przy obecnym rozwoju technologii takie rozwiązanie jest jak najbardziej możliwe. Pytanie, czy twórcy Teatru Telewizji i władze TVP są na to gotowi. Udostępnienie Polakom teatru w Internecie wymagałoby sporo energii i nakładów finansowych. Ale bez wątpienia byłoby to dzieło tak samo istotne dla polskiej kultury jak stworzenie Teatru Telewizji w 1953 roku.

[FM_form id="2"]
Korzystam
Tor, czyli prawdziwa anonimowość w sieci
Korzystam
Najładniejsze zamki w południowej Polsce
Korzystam
„American Hustle” – sensacja w rytmie disco
  • Maciek Małek

    Teatr TV stoi nad grobem od momentu przemian ustrojowych i gospodarczych, kiedy okazało się, że telewizja musi się ścigać o widza, a nie tylko nadawać. Okazuje się jednak, że ambitną telewizją można przyciągnąć widza.