Pracuję

Adele Enersen, czyli jak stworzyć bajkowy świat


  • 0
Fot. http://milasdaydreams.blogspot.com/

Fot. http://milasdaydreams.blogspot.com/

Czasami czyjeś hobby połączone z talentem i pomysłowością potrafi zachwycić świat. Tak jest w przypadku Adele Enersen – na pozór zwykłej mamy i żony.

Zaczęło się od blogu…

Adele Enersen to 33-letnia Finka mieszkająca w Helsinkach. Świat wie o jej karierze czy sukcesach zawodowych niewiele. Czym więc zasłużyła na uwagę i uznanie miliona internautów? Otóż Adele Enersen robi zdjęcia. Zdjęcia niezwykłe.

Świat poznał je dzięki niepozornemu blogowi, który kobieta zaczęła prowadzić wkrótce po narodzinach swojej córeczki. Mała Mila przyszła na świat w maju 2010 roku i stała się oczkiem w głowie rodziców. Jak pisze jej mama, ulubioną czynnością dziewczynki było spanie.

Sen noworodka to dla większości rodziców chwila wytchnienia i zwykłe zjawisko. Jednak dla pomysłowej Adele drzemki dziecka stały się źródłem nowej pasji, której owoce wkrótce zachwyciły nie tylko krewnych Enersenów, ale także mnóstwo obcych ludzi w Sieci.

O co więc chodzi? Otóż mama małej Mili przebiera ją podczas snu za bajkowe postacie. Wykorzystuje do tego wiele ubranek, rekwizytów, materiałów. Wszystko, co jej przyjdzie do głowy i da zamierzony efekt. Oto kilka spośród jej zdjęć wraz z dołączoną muzyką:

http://www.youtube.com/watch?v=aoQVa86EvPA

Potencjał i wyobraźnia

Ciekawe jest to, że wszystkie niemowlęta dużo śpią, a dopiero Adele Enersen wpadła na pomysł, jak kreatywnie wykorzystać ten czas. Początkowo inscenizowane fotografie jej córeczki były tylko „małym, zabawnym hobby” – na pamiątkę okresu i ku uciesze rodziny. Sama autorka podkreśla, że chciała dać namiastkę małej Mili daleko mieszkającym krewnym.

Niewątpliwie jednak dla osiągnięcia tak świetnych efektów trzeba być kimś więcej niż kurą domową. Adele Enersen przed porodem pracowała w agencji reklamowej jako copywriter i projektant. Zajmowała się też już wcześniej, choć raczej amatorsko i hobbystycznie, fotografią.

Autorka zdjęć miała więc teoretyczne zaplecze do zrobienia czegoś wyjątkowego. Wykorzystała do tego potencjał, jaki daje mocny niemowlęcy sen. Jak sama pisze, przygotowanie scenerii zajmuje jej zawsze kilka minut (aż trudno w to uwierzyć!) – w końcu nie chce zakłócać wypoczynku swojej małej córeczki.

Adele używa przeciętnego aparatu fotograficznego: Canon IXUS 750. Mimo że jej zdjęciom można zarzucić techniczne niedociągnięcia – po co to robić? Zdaniem moim i wielu internautów wystarczy po prostu zachwycać się ślicznym obrazkiem, jaki mamy przed oczyma.

Co jej się może śnić?

Sama Adele mówi, że źródłem inspiracji było dla niej zastanawianie się, co też może śnić się jej maleńkiej córeczce. Wyobrażała sobie bajkowe scenerie z Milą w roli głównej – i po prostu zaczęła je wcielać w życie.

O tym, że faktycznie ulubionym zajęciem Mili jest sen, świadczy także ten uroczy wywiad z jej sympatyczną mamą:

Macierzyństwo Adele Enersen pomaga tysiącom rodziców przenieść się w bajkowy świat z dzieciństwa. Autorka fotografii proponuje nam marzenia senne o „Alicji w Krainie Czarów”, „Księżniczce i Żabie” czy też inne wymyślone scenerie pełne ekspresji i siły wyrazu.

Nawet jeśli dziewczynka teraz jednak nie ma takich snów, w przyszłości zapewne z zachwytem będzie patrzeć na swoje podobizny – na chmurce, w stawie, z balonami…

Zdjęcia, blog i co dalej?

Odpowiadając na zachwyty widzów i sympatyków, Adele Enersen zdecydowała się wydać książkę „When My Baby Dreams”. Album zawiera najbardziej udane stylizacje. Autorka opisuje początki niezwykłej pasji i dodaje krótkie opisy-historyjki do zamieszczonych zdjęć:

http://www.youtube.com/watch?v=WDlvb_QwAL4

Publikacja na razie nie jest dostępna w wersji polskiej. Nawet jednak wydana po angielsku, może stać się pięknym upominkiem albumowym. Być może jakieś polskie wydawnictwo zdecyduje się na edycję polską. Autorka zapowiada też, że książka ma mieć drugą część.

Czy coś będzie dalej? Tego nie wiemy. Adele Enersen, jak wspomniałam, nie miała zamiaru zrobić kariery czy stać się sławną dzięki swoim pomysłom. Cieszy ją, że niesie radość innym, ale podkreśla, że dziecko jest zawsze cudem dla swoich rodziców – w jej rodzinie jest tak samo.

Nie da się jednak ukryć, że mała Mila będzie miała piękną pamiątkę ze swojego wczesnego dzieciństwa. Ciekawe, czy doczeka się rodzeństwa, a ono – podobnych fotografii.

Skądś to jednak znamy

Być może twórczość Adele Enersen z czymś Wam się kojarzy? Od lat na całym świecie, w tym w Polsce, promowana jest twórczość innej fotograf – Anne Geddes. Zaznaczmy jednak, że Anne Geddes to profesjonalistka, znana i szanowana w środowisku.

Zdjęcia Anne Geddes od dawna zdobią różne publikacje oraz tzw. gadżety – kubki, kalendarze, upominki. Ich autorka dzięki swojej wyobraźni (a także profesjonalnym efektom, do których oczywiście ma dostęp) tworzy wyjątkowe scenerie, których bohaterami są maleńkie dzieci:

Obie panie udowadniają, jak wdzięcznym obiektem do fotografowania są maleńkie dzieci. Wiedzą o tym wszyscy rodzice, ale – wiadomo – nie wszyscy dysponują umiejętnościami i mają dobre pomysły. Warto więc nacieszyć oko dziełami tych wyjątkowych kobiet.

A więc: jak stworzyć bajkowy świat?

Zapewne przepis Adele Enersen byłby prosty. Trzeba mieć dziecko, najlepiej własne, aparat (niekoniecznie profesjonalny), trochę śmiesznych przedmiotów i bogatą wyobraźnię. Proste? Wygląda na to, że tak.

Sugeruję małą modyfikację. Ponieważ nie każdy ma dziecko, bohaterem wymarzonych fotografii można uczynić kochanego psiaka, cierpliwego kota, pluszowego misia, zadbaną roślinę domową. Przecież wyobraźnia nie ma granic!

A czy Wam podobają się zdjęcia Adele Enersen? Czy skusilibyście się na jej książkę okraszoną opowiastkami o „snach” małej Mili? A może macie inne pomysły na oryginalne udokumentowanie dzieciństwa własnych pociech?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Pracuję
Slow life czy korpostyle – co wybrać, by potem nie żałować?
Pracuję
John McAfee – wizjoner nowoczesnych technologii, który upadł na dno
Korzystam
De Niro & Pacino – zmierzch gwiazd kina