Doświadczam

Catgirls, emo, ganguro i inne ekstremalne stylizacje


  • 9
Ganguro (Fot. Flickr/sfllaw/Lic. CC by-sa)

Ganguro (Fot. Flickr/sfllaw/Lic. CC by-sa)

Jakie było moje zaskoczenie, gdy niedawno spotkałam w galerii handlowej kilka dziewcząt z doczepionymi do spodni ogonami. Najpierw pomyślałam, że to żart. A potem poczułam się staro i… nieswojo normalnie.

Fandom furry

Jeszcze do niedawna hasło „fandom furry” chyba z niczym by mi się nie skojarzyło. Szukając jednak informacji o inspiracjach dziewczyn spotkanych na mieście, zrozumiałam, że były przedstawicielkami szerokiego i pojemnego ruchu.

Same catgirls są często łączone z fandomem (czyli społecznością fanów, sympatyków) furry. Samo pojęcie ”furry” (z ang. futrzastość, futrzak) określa osoby, których zainteresowania oscylują wokół zwierząt futrzanych w połączeniu z cechami ludzkimi. Krótko mówiąc, zwolennika furry albo fascynują zwierzęta, albo po prostu sam chce się do nich upodobnić.

Ruch furry skupia wielbicieli furson, czyli istot mających cechy zarówno ludzkie, jak i zwierzęce. Fani furry zwykle starają się upodobnić do zwierząt, siebie samych czyniąc bohaterami własnej zwierzęcej bajki. Najlepiej tacy delikwenci czują się w większym gronie:

Co ciekawe, futrzaki organizują też zjazdy, nawet w Polsce (Futrzakony w Dzierżąznej i Wawrzkowiźnie). Społeczność furry zadbała nawet o własne Wiki: WikiFur.com.

Choć trudno wyczuć i zdefiniować jakieś ideowe podłoże furry (może tylko to, że część zwolenników idealizuje dane zwierzę, czuje w sobie pierwiastek zwierzęcy), członkowie ruchu wyróżniają się ekstremalnymi stylizacjami. W zasadzie to zwykle bardziej przebrania. Polskie strony społeczności i ich fora (www.polfurs.org, www.futrzaki.org) sugerują, że fani furry to też koneserzy kreskówek, komiksów i sztuki graficznej związanej z futrzastością.

Same catgirls natomiast, jak się wydaje, czerpią inspiracje z anime i mangi:

Centrum informacji o dziewczynach z doczepionymi uszami i ogonami jest strona www.catgirls.org.uk.

Smutni emo

Styl i postawa emo ma swoje źródło w muzyce emotional hardcore. Była ona popularna w latach 80. ubiegłego wieku. Tak zwane nowe emo po 2000 roku ma już niewiele wspólnego z muzyką. Czym jest więc obecnie ten ruch?

Otóż człowiek emo charakteryzuje się pewną postawą oraz – co tu kryć – wyglądem. Młody emo czuje się w świecie wyobcowany, niezrozumiany (daleko mu jednak do bohatera romantycznego w typie Kordiana czy Konrada). Jest raczej tragicznym dzieckiem, które uzewnętrznia swój bunt.

Wygląd emo cechuje (w jego oczach) tragiczna nuta, której nie będę oceniać. W każdym razie szanujący się emo-nastolatek ma długą grzywkę zaczesaną na pół twarzy, wąskie spodnie, podarte buty i podmalowane oczy. Stylizuje się na doświadczonego przez życie samotnika (podczas gdy zwykle w domu czeka mama z kolacją, trzeba też odrobić matmę).

Młodzież emo różnie uzasadnia swój styl i wygląd:

Japońska emancypacja w XXI wieku

Także po roku 2000 nastąpił rozkwit innego stylu, nazywanego ganguro (z jap. czerń na twarzy). Dotyczy on subkultury młodych japońskich kobiet. Z punktu widzenia socjologii jest efektem izolacji Japonii od reszty świata, buntem wobec rygorów i dyscypliny w tym kraju. Z punktu widzenia estetyki – odwrotem od wszystkiego, co można określić jako „gustowne”, „eleganckie” czy „ze smakiem”.

Wyzwolona kobieta ganguro sama decyduje o swoim wyglądzie. Krzykliwą stylizacją próbuje zaprzeczyć, że jest Azjatką. Koniecznie więc farbuje włosy na jasny blond (co nie jest łatwe), opala się maksymalnie na solarium; ma tipsy, wyzywający cukierkowy strój, mnóstwo biżuterii i sporo gadżetów.

Stylizacja ganguro jest poniekąd manifestem. Z drugiej strony dziewczyny ganguro trzymają się wielu zasad i reguł, by wyglądać „odpowiednio”. Powstaje wiele filmików instruktażowych, np. jak zrobić właściwy makijaż:

Subkultura ganguro zadziwia i szokuje. Przesadność i kicz zwracają na siebie uwagę. Wydaje się, że właśnie o to chodzi japońskim dziewczętom. Tylko właściwie – po co to wszystko? Czy to faktycznie przybliża młode kobiety do Zachodu? Pozwala zapomnieć o swoich korzeniach, narodowości, rasie?

Cosplay, czyli przebieranki

Jasnowłose Japonki to niejedyna subkultura stylowa w Kraju Kwitnącej Wiśni. W szeroko pojętym cosplayu (oznaczającym przebieranie się za postacie z mangi, anime, gier i filmów) znajdują swoje miejsce też np. lolity.

Dochodzącym do absurdu przykładem stylizacji jest tzw. gothic lolita. Dziewczyna, która chce się wystylizować na taką panienkę-lalkę o dwóch twarzach (z jednej strony to mroczna gotycka postać, z drugiej – słodka i kusząca lolitka), musi się sporo napracować:

Gothic lolita nosi swoje stroje na co dzień, natomiast zwolennicy innych przebieranek często stylizują się tylko na specjalne okazje – np. festiwale cosplayowe, konwenty fanów. Prezentują się wtedy jako swoi ukochani bohaterowie, względnie – hybrydy postaci.

Metro i… retro

Wypada jeszcze wspomnieć o popularnym, zwłaszcza kilka lat temu (dziś modne są brody), stylu metro. Mianem metroseksualisy określa się młodego mężczyznę, ogólnie mieszkańca miasta (metropolii), który jest bardzo skupiony na swoim wyglądzie.

Styl metro (stereotyp) charakteryzuje się odejściem od przymiotów męskości – zarostu, umięśnienia. Metroseksualista dba o siebie, odwiedza solarium, kosmetyczkę, salony mody. Zaciera się różnica między zadbaną kobietą a zaniedbanym mężczyzną. W skrajnych przypadkach mówi się o trzeciej płci.

O stylu metro można mówić z przymrużeniem oka:

Odwrotnością metro jest, co ciekawe, tzw. retroseksualizm. Jest on już jednak nie tyle stylizacją, co raczej stylem życia. Charakteryzuje się skrajnym powrotem do cech typowo męskich, męskich zachowań i ról. Typowe są dla niego brody, zarost, lekkie zaniedbanie, tężyzna fizyczna.

Ekstremalna stylizacja sposobem na wyrażenie siebie

Nie da się ukryć, że współczesna moda często zaskakuje szarego Kowalskiego. Przyzwyczajamy się do garniturów, garsonek – do pracy. A po południu – sukienki, szorty. Ci z nas, którzy mają więcej polotu i fantazji, często trafnie dobierają fasony, kolory, dodatki.

Większości ludzi wystarcza to, że mają swój styl, np. pewną gamę kolorów czy krojów ubrań. Są jednak tacy, którzy za wszelką cenę chcą się wyróżnić, czasami ma to związek z podejściem do życia, z charakterem.

Popadanie w skrajność to dla nich wyznacznik ich własnej normalności. Często krzykliwa stylizacja jest wyrazem (poczucia) wolności, niezależności. Dlatego zwykle dotyczy młodych ludzi, którzy w ten sposób manifestują własne przywiązanie bądź ignorowanie współczesności – z jej pośpiechem, powierzchownością, brakiem głębi.

Trudno przypisać wyższe cele dziewczynom w stylu ganguro. Nie oceniam ich IQ, jednak nie wyglądają (bo czy wygląd nas jakoś nie wyraża?) na czytelniczki Nabokova czy badaczki kultury antycznej.

I może tu pies jest pogrzebany. Widzimy innych i ich oceniamy. Skoro widzimy tipsy i koturny, wydaje się, że wnętrze człowieka też ocieka kiczem i pustką. Widzimy smutną minę i ćwieki w pasku – śmiejemy się z udawanego tragizmu i wyimaginowanych problemów.

Jak się więc ubierać? A jak się nie ubierać? Ubieramy się dla siebie czy dla innych? Czy opisane stylizacje służą ich zwolennikom? A może właśnie nastawione są na odbiorcę?

Zdziwienie związane ze spotkaniem dziewcząt-kociaków w galerii handlowej wciąż nie ustępuje. Co więcej, były to dzieci około 12-13-letnie. Ciekawa jestem, co na to ich rodzice. Może właśnie nic. I dlatego dziewczynki wyglądają coraz dziwniej i dziwniej. By zwrócić na siebie uwagę?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Znaczki w czasach zarazy
Doświadczam
Joga jako droga do samopoznania
Doświadczam
Aquajogging – dla amatorów biegania w niekonwencjonalnym wydaniu
  • Anonim

    Wazne aby dobrze sie czuć:)
    A jak jeszcze mozna podobać sie szerszej grupie kobiet to czemu to zmieniać na szary świat Kowalskiego?czy jakbyscie mieli z tego zyski same to byście nie zrobili sie na metro? Nie mowie ze ingerencja w ciało jakimiś zabiegami hirurgicznymi…
    Ps to zaskakujące bo ja np myje sie zwykłym zieleń pod prysznic biorę jakis dObry szampon do włosów dusze i juz moge isc na miasto…ubiore co najwyzej ubrania blisko ciała i gitara,a cere mam naturalna ale i tak wszyscy myślą ze zapewne nakładam na siebie nie wiadomo co…ale takie uroki bycie w połowie nie polakiem:)

  • Anonim

    Autor nie ma pojęcia o tym, co to jest emo. Polecam doedukowanie się przed wypisywaniem bzdur w Internecie.

    • Zaznaczam, że artykuł dotyczy „stylizacji”, a nie tła ideowego danych subkultur. Jeśli to możliwe, proszę o rozwinięcie, czym jest emo.

  • Nie wiem co polskie media mają z lolitami. Co artykuł, to bardziej odrealniony i oparty na bzdurach powtarzanych przez kolejne portale czy telewizje śniadaniowe. Lolita fashion i lolita Nabokova mają tylko wspólną nazwę (niefortunną, jak widać). Lolity nie są kuszące, styl w założeniu ma być dziewczęcy, niewinny (mroczny nie koniecznie, to zależy od podgatunku stylu) i skromny. Zasłonięte prawie całe ciało, żadnych dekoltów czy mini, w dodatku stroje maskują kobiecą sylwetkę (puszyste halki ukrywają biodra, krój sukienek spłaszcza biust). Jeśli kogoś to kręci na tle seksualnym, to proponuję terapię.

    • Słowo „Lolita” za przyczyną Nabokova przeniknęło do kultury w kontekście, chcąc nie chcąc, pociągu seksualnego. Mianem „lolity” określa się przecież młode dziewczęta, które chyba zbyt szybko chcą podkreślać swoją kobiecość i seksualność. Poza tym piszę o „gothic lolita”, bo ten podgatunek jest dość zaskakujący – a przy tym faktycznie „mroczny

  • autor chyba nie za bardzo zna się na wyżej wymienionych subkulturach, albo wydaje mu się że je zna bo przeczytał coś na wikipedii… ludzie, dajcie spokój, nie możecie w tak powszechnie dostępnym artykule negować każdej subkultury która nie jest Hip, metal czy punk. Każdy ma prawo do ubierania się jak chce i nie można powiedzieć że to wszystko jest złe bo mi się nie podoba.

    • FiGeneration to portal oryginalnych opinii, nie musimy ani wszystkiego chwalić, ani wszystkiego negować, nastawiamy się na dyskusję. Dziękuję więc za komentarz.
      Z drugiej strony to przecież nie artykuł stricte o subkulturach, a raczej o ciekawych i zaskakujących sposobach ubierania się.
      „Są jednak tacy, którzy za wszelką cenę chcą się wyróżnić, czasami ma to związek z podejściem do życia, z charakterem”. Tak napisałam i tak myślę, gdzie w tym negowanie subkultur?

      • Anonim

        Wydaje mi się też, że te same subkultury w różnym otoczeniu kulturowym mogą rozwijać się zupełnie inaczej i przybierać inny charakter (vide kultura hip-hopowa  w Polsce/USA/Japonii), wypracowanie spójnego wizerunku jest więc trudne.

        Zachecamy w każdym razie do formuowania własnych opinii i dzielenia się swoją wiedzą na ten temat. Nie uzurpujemy sobie prawa formuowania prawd ostatecznych. 🙂

  • Sumi Bobowska

    Powiem tak: jestem otaku i o japońskich subkulturach wiem bardzo dużo. Nie mówię, że wiem wszystko, ale jednak sporo. Osobie piszącej ten artykuł proponowałabym, aby najpierw poczytała coś o subkulturze zanim o niej napiszę. Najbardziej mnie zirytował temat o ganguro. Człowieku! Czy ty w ogóle znasz założenia tej subkultury? Te kobiety/ dziewczyny chcą uciec od tego, że kobiety w Japonii długi czas były uzależnione od mężczyzn  i nic nie mogły konkretniejszego zrobić. Ubierają i malują się tak, żeby wyglądać bardziej „zachodnio” z tym się zgodzę. Ale ma to też troszkę głębszy sens. W Japonii standardowy stereotyp piękności to: czarne włosy, jasna cera, czerwone usta. One się tak stylizują aby nie być pociągające dla mężczyzn. Nie szukają chłopaków, przebywają tylko w swoim towarzystwie. A co może najbardziej szokować: WCALE nie chodzą na solarium. Większość ganguro to dziewczęta jeszcze się uczące, więc nie mogą sobie pozwolić na zbytnie odpały z wyglądem (przypominam że w japońskich szkołach obowiązują: mundurki, brak makijażu, schludny, naturalny wygląd) Gdyby tak do szkoły poszły to miałyby przekichane. Ganguro swoją ciemną skórę zawdzięczają tylko makijażowi. Wygląda to tak: wraca sobie lasencja ze szkoły, robi ostry makeup, wkłada perukę i idzie się spotkać z przyjaciółkami.
    Osobiście nie przepadam za tą subkulturą, gdyż dziewczyny są często… wulgarne i chamskie, ale po nich jeździć nie będę bo sama się ubieram, jak się ubieram. Chcesz tolerancji bądź tolerancyjny. Trochę się rozpisałam, przepraszam. Radzę następnym razem przeczytać coś więcej niż Wikipedię… Pozdrawiam Sumi.