Doświadczam

Aquajogging – dla amatorów biegania w niekonwencjonalnym wydaniu


  • 0
Basen to nie tylko relaks (Fot. Flickr/boltron-/Lic. CC by-sa)

Basen to nie tylko relaks (Fot. Flickr/boltron-/Lic. CC by-sa)

Wybierając najbardziej właściwą dla siebie formę aktywności ruchowej, warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Zdecydować, która forma będzie optymalna dla naszego stanu zdrowia, trybu życia, a przede wszystkim zgodna z naszymi upodobaniami. Bo ruch to zdrowie, jeśli tylko sprawia frajdę.

O co tak naprawdę biega

Aquajogging to dziedzina sportu przeznaczona dla każdego człowieka. Uprawiać mogą ją zarówno osoby puszyste, jak i te z kontuzjami – jako trening zastępczy. Ale równie dobrze skorzystać mogą z niego amatorzy klasycznego biegania, jeśli na przykład warunki atmosferyczne są niesprzyjające.

Zabawa jest prosta i przyjemna. Elementy niezbędne to zbiornik wodny na tyle głęboki, aby nie dotykać stopami dna i specjalny pas lub kamizelka wypornościowa, która pomoże utrzymać się w odpowiedniej pozycji pionowej. Sama technika nie jest trudna. Polega na zwykłym bieganiu, tyle że pod wodą.

Jak to wygląda naprawdę

Wchodzimy do wody, mając na sobie pas wypornościowy. Zaawansowani lub potrzebujący urozmaicenia mogą używać dodatkowych przyrządów wspomagających trening, na przykład obciążników na kostki, hantli piankowych, które można trzymać w rękach, lub popularnych na basenach „makaronów”.

Na początek warto zacząć od mniejszej głębokości. Wystarczy, aby woda sięgała do klatki piersiowej. Należy pamiętać, że im głębsza woda, tym trudniej się ćwiczy. Możemy biegać zarówno w miejscu, jak i przemieszczać się z jednego końca basenu na drugi.

Krok za krokiem

Technika biegania jest niemal identyczna z tą stosowaną w formie klasycznej na lądzie. Elementem, o którym nie możemy zapominać zarówno na powierzchni, jak i pod nią, jest odpowiednia praca rąk. Bo aquajogging to nie tylko nogi. Rozpoczynając podwodne wyścigi, należy lekko pochylić się do przodu – trzeba pilnować, aby zachować tę pozycję. Nie wolno się garbić.

Utrzymanie sylwetki w prawidłowym ustawieniu jest bardzo ważne w tej formie aktywności. Nie jest to takie sobie machanie rękami i nogami w wodzie. To, co na pierwszy rzut oka może się wydać śmieszną zabawa, tak naprawdę – poprawnie wykonane – jest porządnym treningiem, więc nie powinna nas dziwić zadyszka po opuszczeniu basenu.

Dlatego też nie można zapomnieć o krótkiej rozgrzewce, która pozwoli przygotować ciało do właściwych ćwiczeń. Równie ważne jest rozluźnienie ciała po zakończeniu sesji.

Dlaczego warto

Korzyści płynących z uprawiania aquajoggingu jest niezmiernie dużo. Przede wszystkim jest to forma optymalna naprawdę dla każdego. Mięśnie pracują przy zwiększonym obciążeniu, ale równocześnie stawy w wodzie nie są tak obciążone jak podczas klasycznego biegania, które potrafi być obarczone wysokim ryzykiem kontuzji.

Odpowiednio wykonany trening zwiększa zakres ruchu i angażuje niemal wszystkie partie mięśniowe. Zwiotczałe mięśnie ramion podczas pracy z dodatkowym oporem wody ujędrniają się i wysmuklają. Woda wpływa na obniżenie tętna oraz termoregulację organizmu – nie dość, że jesteśmy w stanie wykonać intensywniejszy trening przy mniejszym realnym zmęczeniu, to jeszcze się nie pocimy.

http://www.youtube.com/watch?v=eePfVj6ARvU

Taka forma aktywności jest prawdziwym pogromcą kalorii, opór wody jest znacznie większy od oporu powietrza. Poza tym odczuwalny ciężar ciała jest dużo mniejszy niż w rzeczywistości, co sprzyja podjęciu treningu przez osoby puszyste. Nawet jeśli wolimy pozostać przy tradycyjnym bieganiu, aquajogging okaże się zbawienny w chwili, gdy nabawimy się kontuzji, a nie będziemy chcieli całkowicie rezygnować z treningów.

Skąd to się wzięło?

Oficjalnie źródła podają, że aquajogging to metoda ćwiczeń zapoczątkowana w Ameryce. Najpierw korzystali z niej głównie pacjenci przed operacjami i po nich. Stosowana była w klinikach rehabilitacyjnych. Inna wersja mówi o czasach wojny w Wietnamie, gdy armia amerykańska musiała się zmierzyć z problemem znacząco przybierających na wadze pilotów.

Potrzebna była metoda pozwalająca wrócić im do formy szybko i skutecznie. A jednocześnie taka, którą bez zbędnych nakładów udałoby się zrealizować w polowych warunkach. Dlatego zaczęto kopać doły, a następnie uszczelniać je brezentem i wypełniać wodą. Żołnierze zaopatrzeni w pasy wypornościowe zanurzali się w nich i tam, wykonując ruchy jak podczas zwykłego biegania, tracili zbędne kilogramy.

Biegać każdy może

Jeszcze jakiś czas temu w Polsce bardzo trudno było znaleźć jakiekolwiek materiały czy informacje dotyczące aquajoggingu. Praktycznie żadne kluby fitness nie miały w swoim repertuarze zajęć z uwzględnieniem tej formy aktywności. Na szczęście niedawno się to zmieniło.

Teraz już bez trudu można znaleźć profesjonalnie prowadzone zajęcia w prawie każdym większym mieście w Polsce. Dlatego też możemy podjąć wyzwanie zarówno indywidualnie, jak i pod okiem specjalisty. Dla tych, którzy nie są zachwyceni pomysłem „robienia z siebie pajaca” w samotności, polecam zajęcia w grupie. Na pewno będzie raźniej i będziemy czuli się swobodniej.

Bieganie w wodzie niewątpliwie wymaga zdobycia pewnej praktyki. Jeśli już się to uda, trafimy na rodzaj wysiłku fizycznego, który może dać naprawdę dużo radości. Co ważne, można go uprawiać na zamkniętym basenie bez względu na porę roku i warunki atmosferyczne.

Co sądzicie o tym sporcie? Czy stanowi Waszym zdaniem ciekawą alternatywę dla typowego biegania? A może już próbowaliście aquajoggingu i chcielibyście podzielić się swoimi wrażeniami?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Freeganizm, czyli filozofia grzebania w śmietniku
Doświadczam
Truskawki – owoce przypadku
Doświadczam
Ekologia czy ekoterroryzm? Marketingowy wytrych otwiera nasze portfele