Doświadczam

Złote lata radia. Czy minęły i jaka przyszłość czeka to medium?


  • 3
Cała rodzina zgromadzona przy odbiorniku (Fot. Amoeba.com)

Cała rodzina zgromadzona przy odbiorniku (Fot. Amoeba.com)

Radio to wyjątkowe medium. Rozpoczęło przed dekadami epokę analogowych mediów elektronicznych, przetrwało ponad wiek, wytrzymało konkurencję telewizji i nieźle radzi sobie współcześnie. Często pozostaje ostatnim reliktem analogowego świata w naszych domach. Wiele osób uważa jednak, że złote czasy radia minęły i niedługo pożegnamy się z nim na dobre.

Kto wynalazł radio?

Gdy pod koniec XIX wieku błyskotliwe umysły z różnych stron świata zaczęły głowić się nad komunikacją na odległość, która uwolniłaby ludzi od dyktatu przewodów, okazało się, że niełatwo ustalić prawdziwego wynalazcę radia.

O miano ojca tego urządzenia przez lata rywalizowali Włoch Guglielmo Marconi i Rosjanin Aleksander Popow. Teoretyczne podstawy wynalazku powstały kilkadziesiąt lat wcześniej, gdy James Clark Maxwell rozpoczął badania nad zjawiskiem elektromagnetyzmu. Heinrich Hertz potwierdził jego teorie, prowadząc doświadczenia z falami elektromagnetycznymi.

Aby skomplikować sprawę, do walki o palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie włączył się również ekscentryczny geniusz Nikola Tesla. Choć to właśnie prace Tesli okazały się przełomowe, co kilkadziesiąt lat później potwierdził wyrok sądu, za twórcę radia uznaje się powszechnie Marconiego, a pierwsza transmisja radiowa datowana jest na 1896 rok. Nadano wówczas na odległość około 2,5 kilometra literę S, kodowaną alfabetem Morse’a.

Czas pionierów

Wynalazek w pierwszej kolejności trafił do armii, w której do tej pory królowała łączność przewodowa, gońcy i poczciwe gołębie pocztowe. Ogromnym postępem było również umieszczenie radia na okrętach, co obok sygnałów świetlnych pozwoliło uzupełnić anachroniczny system komunikacji za pomocą chorągiewek.

Czas, kiedy radio zawitało (niekiedy dosłownie) pod strzechy nadszedł dopiero po zakończeniu działań wojennych. W 1920 roku w Pittsburghu, w Stanach Zjednoczonych, Frank Conrad uruchomił pierwsze regularne transmisje radiowe.

Frank Conrad – pierwszy cywilny nadawca i DJ radiowy (Fot. Wikimedia Commons)

Frank Conrad – pierwszy cywilny nadawca i DJ radiowy (Fot. Wikimedia Commons)

Choć Frank z racji wcześniejszej pracy i testowania nadajników dla wojska miał stosowną licencję, to cywilna, regularna audycja miała wiele wspólnego z młodszymi o kilkadziesiąt lat, małymi rozgłośniami pirackimi.

Pionierska rozgłośnia Conrada o nazwie KDKA oferowała słuchaczom przede wszystkim muzykę. Dzięki porozumieniu z lokalnym sklepem płytowym Frank Conrad mógł korzystać z jego zasobów, w zamian reklamując na antenie radia ofertę sklepu.

Radio zaczęło zyskiwać błyskawiczną popularność. Już rok później w Wielkiej Brytanii powstało BBC, a w 1922 roku w Stanach Zjednoczonych działało 500 stacji radiowych. Rozpoczęła się zarazem komercjalizacja radia. W tym samym roku firma AT&T uruchomiła regularną sprzedaż czasu antenowego. Początkowo za 10 minut na antenie trzeba było zapłacić ok. 100 ówczesnych dolarów.

Złote lata

Światowe nowinki technologiczne trafiły na podatny grunt również w Polsce. Już w 1926 roku rozpoczęło działalność Polskie Radio, dysponujące wówczas jednym z najsilniejszych nadajników w Europie.

Polski odbiornik Elektrit Allegro z 1938 roku (Fot. OldRadio.pl)

Polski odbiornik Elektrit Allegro z 1938 roku (Fot. OldRadio.pl)

W 1930 roku rozpoczęto nadawanie pierwszego regularnego programu telewizyjnego (BBC), ale pozycja radia wydawała się niezagrożona. Odbiorniki radiowe były znacznie tańsze, prostsze i łatwiejsze w naprawie. Radio jako medium dobitnie pokazało swoją siłę w 1938 roku. W Stanach Zjednoczonych wyemitowano wówczas słuchowisko na podstawie powieści Orsona Wellesa „Wojna światów”, opisujące atak Marsjan na Ziemię. Realistyczny opis inwazji wywołał powszechną panikę, przede wszystkim wśród mieszkańców New Jersey (szczegóły dotyczące tego słuchowiska i całego wydarzenia można znaleźć m.in. na stronie Oblicza Kultury).

Tablica w miejscu rzekomego lądowania kosmitów (Fot. Wikimedia Commons)

Tablica w miejscu rzekomego lądowania kosmitów (Fot. Wikimedia Commons)

Radio stało się również potężnym narzędziem propagandy. Jak stwierdził w latach 30. XX wieku szef nazistowskiej propagandy radiowej Hans Fritsche: „Radio musi docierać do wszystkich – inaczej nie dotrze do nikogo”.

Formatowanie zabija radio

Kolejne dziesięciolecia przyniosły rosnącą popularność telewizji, ale dzięki postępującej miniaturyzacji sprawiły, że radio, słuchane wcześniej w domowym zaciszu, zaczęło towarzyszyć ludziom przy różnych okazjach: w pracy, w samochodzie czy podczas wycieczki. Od chwili gdy wynaleziono odbiorniki tranzystorowe, minęło już jednak ponad pół wieku. Jak radio zniosło tę próbę czasu?

Nie chciałbym uderzać w tony typowe dla starszego pokolenia, które co najmniej od czasów starożytnego Sumeru twierdzi, że dawniej było lepiej, jednak ze smutkiem patrzę na coraz bardziej widoczny upadek tego medium.

Siłą radia była nie tylko muzyka. Magię wielu rozgłośni budowali przede wszystkim prowadzący, którzy swoją elokwencją, wiedzą i poczuciem humoru potrafili przykuć do odbiorników rzesze słuchaczy. Przykładem takiej postaci jest m.in. kontrowersyjny Rush Limbaugh.

Rush Limbaugh – kontrowersyjny, słuchany przez kilkanaście milionów słuchaczy (Fot. Flickr/ Basharepublican/Lic. CC by)

Rush Limbaugh – kontrowersyjny, słuchany przez kilkanaście milionów słuchaczy (Fot. Flickr/ Basharepublican/Lic. CC by)

Niestety, czasy się zmieniły. Choć na rynku wciąż jeszcze są ostatni Mohikanie prowadzący swoje autorskie audycje, radio coraz częściej sprowadza się do informacyjnej papki z obowiązkową żartobliwą puentą wieńczącą każdą serwis i muzyki puszczanej z komputerowej playlisty.

Ostatecznym ciosem zadanym temu medium było masowe wprowadzenie formatów radiowych. Dzięki nim próbowano powstrzymać odpływ słuchaczy preferujących telewizję. W teorii nie ma w tym niczego złego – dostosowana do konkretnej grupy odbiorców rozgłośnia oferuje im przecież to, co najbardziej lubią. Niestety, praktyka oznacza w polskich warunkach znaczące zubożenie oferty.

Ponieważ radio to biznes, najbardziej opłaca się wybrać taką grupę odbiorców, która jest najcenniejsza dla reklamodawców. W rezultacie otrzymujemy to, co możemy zaobserwować na polskim rynku radiowym. Główne rozgłośnie komercyjne to w gruncie rzeczy jedno i to samo radio: uniwersalny, niekontrowersyjny i całkowicie pozbawiony wyrazu format CHR (Contemporary Hit Radio).

Choć zróżnicowania oferty próbują bronić m.in. publiczne rozgłośnie i niszowe stacje komercyjne, radiowy rynek stał się monokulturą jednego formatu. Czy oznacza to zmierzch radia jako medium? W mojej ocenie częściowo tak właśnie jest. Radio z opiniotwórczego, ważnego medium stało się po prostu dostawcą najprostszej rozrywki i muzyki, grającej w tle podczas jazdy samochodem czy pracy.

Internet nie niszczy radia. Daje mu drugą szansę

Mimo tego w ciemnym tunelu widać niewielkie światełko. Nie jest to, jak mogliby twierdzić pesymiści, światło nadjeżdżającego pociągu, ale raczej zwiastun zmian i szans. Wspomniałem na początku, że w wielu domach radio jest ostatnim analogowym sprzętem elektronicznym. Prawdopodobnie nie potrwa to długo. W dobie powszechnie dostępnego, szybkiego Internetu tradycyjne odbiorniki coraz częściej są zastępowane przez transmisję z Sieci.

Znakiem czasu jest choćby brak analogowego radia w iPhonie. Stare rozwiązania polegające na upchnięciu w obudowie telefonu modułu radiowego i anteny przestały mieć jakikolwiek sens, gdy ulubionej stacji można posłuchać za pomocą Internetu. Internet oznacza również znacznie donioślejszą zmianę. Globalna Sieć sprawiła, że historia zatoczyła koło, ponownie sprowadzając radio do początków tego medium. Jak to możliwe?

SHOUTcast – jedno z najpopularniejszych narzędzi do nadawania online (Fot. SHOUTcast.com)

SHOUTcast – jedno z najpopularniejszych narzędzi do nadawania online (Fot. SHOUTcast.com)

Sieć demokratyzuje możliwość nadawania, redukując do zera związaną z tradycyjnym radiem biurokrację i znacząco obniżając koszty nadawania. Stare ograniczenia przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Bez kosztów (narzędzia takie jak SHOUTcast albo Icecast) albo – w przypadku nieco ambitniejszego podejścia – za równowartość obiadu w restauracji można zapewnić sobie podstawowe możliwości prowadzenia własnej rozgłośni. Internet dał radiu drugą młodość, a tysiące dostępnych w Sieci stacji są w stanie zaspokoić chyba każdy gust (listę stacji z całego świata można znaleźć np. na stronie TopRadio.org a także w programach Winamp czy TuneIn na smartfony).

Co więcej, dzięki Internetowi radio wyzwoliło się z formy liniowych, dostępnych tylko w czasie rzeczywistym audycji. Ciekawą formą ewolucji tego medium są podkasty, będące w gruncie rzeczy odpowiednikiem dawnych audycji radiowych. Ich przewaga polega na tym, że można ich słuchać w dowolnej chwili.

Choć złota epoka radia wydaje się odległą przeszłością i czasy jego wielkiej popularności oraz siły raczej już nie wrócą, medium, w przeciwieństwie do np. prasy papierowej, nie jest skazane na definitywną śmierć. Internet jest dla niego nie tyle zagrożeniem, co szansą na nowe otwarcie.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Dom z ogrodem czy mieszkanie i ogródek działkowy? Rozterki typowego mieszczucha
Doświadczam
Polska egzotyczna, czyli podlaskie bezdroża
Doświadczam
Jeśli nie kawa, to co? Energetyki, które nie są niezdrowe
  • Lukasz S

    posłuchajcie kilka róznych audycji ze strony http://www.kontestacja.com/ 

    proste !
    /kuki vel k2i

  • Kamil Wiśniewski

    Ja słucham radia internetowego „animenfo” i jakoś radio dalej gra. 😛

  • Anonim

    Ciekawy artykuł, moim zdaniem tylko jedna nieścisłość – największe stacje radiowe, czyli RMF FM i Radio Zet (a mam wrażenie, że te właśnie rozgłośnie autor miał na myśli) to format Hot AC (Hot Adult Contemporary). Format CHR to Eska, RMF Maxxx czy Planeta stacje silne pod względem słuchalności, lecz skierowane do dużo młodszego słuchacza i mające o wiele mniejszy udział w rynku. Dodatkowo, format CHR jest wbrew pozorom bardzo wyrazisty –  to w przytłaczającej mierze najnowsze utwory, charakteryzujące się bardzo nowoczesnym brzmieniem, rozpoznać go można praktycznie od razu,  podczas gdy to Hot AC skierowane jest do bardzo szerokiego wiekowo wachlarza słuchaczy i oferuje bardzo szerokie spektrum muzyki, począwszy od późnych lat ’70, poprzez ’80, ’90, ’00 aż do utworów współczesnych (lecz tylko tych bardzo „miękkich” brzmieniowo).