Korzystam

Czeski humor filmowy – subiektywny przegląd filmów wartych obejrzenia


  • 0
(Fot. http://warsaw.czechcentres.cz- Czeski Sen)

(Fot. http://warsaw.czechcentres.cz- Czeski Sen)

Powiedzenie „nikt nic nie wie – czeski film” chyba powinno wyjść już z użycia. Moda na czeskie filmy trwa u nas dobre kilka lat. Urok czeskiej kinematografii podbija serca polskich widzów. Co warto zobaczyć?

Dyskretny urok i czarny humor

Zdecydowanie chcę uniknąć wrzucania wszystkich komedii (i filmów komediopodobnych) czeskich do jednego worka. Niewątpliwie humor czeski ma swoją specyfikę i klimat, ale różni są reżyserzy, różni aktorzy, wiele fabuł, zamysłów i efektów komicznych.

Mam jednak wrażenie, że wiele filmów czeskich to nie tyle komedie, co tragikomedie czy może komediodramaty. I chyba właśnie taki gatunek cenię najbardziej. Jest najbliższy życiu – z jego blaskami i cieniami, jednocześnie daje pole do popisu i nieraz absurdalnego rozbawienia widza.

Dyskretny urok czeskich komedii dostrzegam w ich częstym osadzeniu w codziennych realiach, w których spotykamy (nie)zwykłych bohaterów. Ich życie bywa zagmatwane bądź wręcz nudne – zawsze jednak, hm… specyficzne.

Jednocześnie wiele komedii naszych południowych sąsiadów nie unika czarnego humoru. Czesi ze sporym dystansem pokazują bolączki i słabości przeciętnego człowieka. Umieją śmiać się z siebie i z innych. To urzeka i… uzależnia!

Kultowy Petr Zelenka

W Polsce znany i lubiany od lat jest reżyser Petr Zelenka. Cenimy go chyba, co ciekawe, za pewien smutek i melancholię obecne w jego filmach, momentami przeplatane humorem – podszytym jednak pewnym brakiem sensu.

W jego twórczości widać fascynacje (z którymi się nie kryje) Pedrem Almodóvarem i Woodym Allenem. Gorąco polecam „Guzikowców” – debiut Zelenki z 1997 r., który do polskich kin trafił dopiero 8 lat później:

„Guzikowcy” to film opowiadający sześć epizodów mających miejsce w różnym czasie i w różnych miejscach. Wszystkie wydarzenia i postaci mają wspólne cechy – absurd i przypadkowość. Nie wiadomo więc, co wydarzy się w kolejnej scenie. W filmie pokazany jest dziwny smutek szarej egzystencji, która jednocześnie zawiera elementy czarnego humoru. Dla koneserów.

Inne filmy Zelenki to m.in. „Samotni”, „Rok diabła” czy „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie”. Polecam zwłaszcza ten drugi tytuł.

„Rok diabła” to film, jak na Zelenkę przystało, zaskakujący. Pojawiają się w nim autentyczni przedstawiciele czeskiej sceny muzycznej (zwłaszcza świetny Jaromír Nohavica) wpleceni w nieprawdziwą fabułę. Bohaterowie mają liczne problemy (szczególnie sami ze sobą), zmagają się też ze światem niematerialnym, a nawet duchami:

Świetna muzyka, absurdalny humor, płacz przez łzy i niezła gra aktorów spowodowały, że „Rok diabła” zyskał miano filmu kultowego. A dla niejednego polskiego widza stał się otwartymi drzwiami do świata czeskiej kinematografii.

Trochę weselej

Nieco inny klimat panuje w popularnym w Polsce (jak zwykle to bywa z filmami czeskimi – zwłaszcza za sprawą kin studyjnych) „Młodym winem” Tomáša Bařiny. Film, jak się wydaje, jakich wiele. O dwóch praskich cwaniakach zajmujących się nielegalnym „wynajmem” nieruchomości:

Prawdziwe życie i relacje z innymi dwóch bohaterów odkrywa jednak dopiero w winiarni dziadka Honzy na Morawach. Tytułowe młode wino odnosi się nie tylko do procesu wytwarzania tego trunku, ale też opisuje buzujące serce i duszę bohatera, który – jakżeby inaczej – zakochuje się w tajemniczej sąsiadce.

Ważne tematy oczami zwykłych ludzi

W moim odczuciu warty uwagi jest także Jan Hřebejk, który na swoim koncie ma sporo świetnych filmów. Proponuję zwłaszcza dwa z nich – przybliżają czeskie realia (zwłaszcza sprzed lat), a w tle pojawiają się ważne wydarzenia polityczne, przełomy itp.

W 1999 r. powstał film „Na złamanie karku”. W tej tragikomedii przeplatają się losy kilku samotnych, zagubionych bohaterów. Życie zmusza ich do walki ze swoimi słabościami, do bolesnych rozstań i trudnych powrotów. Reżyser demaskuje bolączki społeczeństwa końca XX wieku na przykładzie losów swoich rodaków. Co jednak ciekawe, melancholia nieraz ustępuje miejsca humorowi, który czasem prowadzi do absurdu, a nawet groteski. Warte obejrzenia, warte przemyślenia.

Innym ciekawym filmem Hřebejka jest opowieść o sąsiedzkich konfliktach – „Pod jednym dachem”. Film pokazuje starcia na linii sąsiedzkiej oraz pokoleniowej. Niezrozumienie i brak chęci znalezienia kompromisów (a w tle nawiązania do komunizmu i wszystkiego, co nastąpiło już po nim) wywołują wiele sytuacji komicznych. Jak zwykle – śmiech przeplata się ze łzami. Jak w życiu…

Komedia… romantyczna?

Zupełnie inne od przedstawionych filmów jest dzieło Vladimíra Marávka „Sex w Brnie”. Reżyser łamie stereotypy, łamie nawet pewne tabu. Opowiada o inicjacji (a właściwie o potrzebie inicjacji) seksualnej dwójki opóźnionych w rozwoju bohaterów.

„Sex w Brnie” seksu w ogóle nie pokazuje, choć seks sam w sobie jest tu najważniejszym tematem. I choć bohaterowie bardzo chcą robić „te rzeczy” – łatwiej o nich napisać czy powiedzieć, niż zrealizować.

Co ciekawe, widz nie śmieje się z niepełnosprawnych bohaterów, śmiech (i politowanie) wywołują raczej ich mentorzy – nadopiekuńcza matka i dominujący brat. W historię spotkania pary wplecione są, jak zwykle w czeskich filmach, smutne i absurdalne (ale czyż nie prawdziwe?) historie okolicznych mieszkańców.

Życie szare, a nie czarno-białe

Mam wrażenie, że czeskie komedie (a zwłaszcza komediodramaty czy czarne komedie) pokazują widzom, że życie nie jest czarno-białe, ale zdecydowanie szare. Odcieni szarości jest tyle, ile ludzi i ich historii.

Polscy widzowie być może właśnie za to kochają czeskie kino. Za jego autentyczność, bezpardonowość, ale też dystans do własnego narodu (czego Polacy o sobie powiedzieć nie mogą) i jego historii. W filmie czeskim na zmianę się śmiejemy i ocieramy łzy, nieraz identyfikujemy się z bohaterami, innym razem wolimy się od nich odciąć.

Co ciekawe, taka „zwykła” tematyka, wrażenie amatorskiego nakręcenia filmu, przekonująca i swobodna gra aktorów wcale nie powodują, że mamy do czynienia z filmami obyczajowymi. Bo Czesi przede wszystkim chcą dać widzom rozrywkę i humor – choćby był najczarniejszy z czarnych.

Zapewne w moim przeglądzie brakuje wielu filmów, być może ktoś oburzy się, że nie wspomniałam o tym czy tamtym dziele. Jakie są zatem Wasze gusta filmowe? Czy lubicie czeską kinematografię? Co w niej najbardziej cenicie?

Ja zapewne pozostanę wierna czeskim filmom. Nasi sąsiedzi mają świetnych twórców, artystów i poczucie humoru oraz obraz rzeczywistości, który mi bardzo odpowiada. Jeśli ktoś jeszcze nie widział czeskiego filmu – do roboty! Pamiętajcie, że Czesi to nie tylko „Krecik”.

[FM_form id="2"]
Korzystam
Przed premierą – „Roman Polański: moje życie”
Bez kategorii
Tablet – niezbędna rzecz, czy kolejny bezsensownie wciśnięty nam gadżet?
Korzystam
Radykalny Zenek i sztuka naiwna