Bez kategorii

Był sobie mężczyzna. Haruki Murakami – pisarz z pozoru nie dla wszystkich


  • 0
haruki Murakami (Fot.haruki-murakami.com)

Haruki Murakami (Fot.haruki-murakami.com)

Murakami jest jak iluzjonista, który krok po kroku tłumaczy i wyjaśnia, jak wykonuje swoje magiczne sztuczki, a czytelnik mimo to wierzy, że ma on nadprzyrodzone i tajemne moce. Każdy, kto tylko dobrze poczuje się w jego świecie, nie będzie chciał go już opuścić.

Fakty

Mogłabym napisać, że Haruki Murakami urodził się w Kioto w 1949 roku, że studiował na wydziale literatury, że ożenił się młodo, że imał się różnych zajęć, w końcu założył bar. I że wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różki podczas meczu baseballowego. Murakami, leżąc na trawie, oglądając błękitne niebo i popijając piwo, usłyszał dźwięk uderzonej przez amerykańskiego pałkarza piłki. W jego głowie niczym niezapowiedziana pojawiła się przejrzysta myśl, przez niego samego nazywana objawieniem: „a może by tak napisać książkę”.

Mogłabym rozwinąć te wątki, ale uważam, że te informacje każdy znajdzie choćby tutaj tutaj. Bardziej zależy mi na opisaniu kilku rzeczy, które może nakłonią Was do sięgnięcia po książkę mojego literackiego faworyta.

Świat przedstawiony

(Fot.haruki-murakami.com)

(Fot.haruki-murakami.com)

W dziełach tego autora bardzo często występują różne nieokreślone i w pełni niesformalizowane rzeczywistości. Oba światy – ten realny i ten drugi – przenikają się wzajemnie i niepostrzeżenie na wielu różnych płaszczyznach. Wbrew pozorom ten japoński pisarz nie jest szczególnie zainteresowany zjawiskami nadprzyrodzonymi.

Bardziej fascynują go możliwości ludzkiego mózgu. Według niego to one są często przepustką do innych światów. Jego bohaterowie przechodzą na drugą stronę lustra lub obserwują samych siebie, pozostając uwięzionymi na szczycie diabelskiego młyna, tak jak bohaterka „Sputnik Sweetheart”.

Ta subtelna granica między tym, co dla nas normalne i realne, a tym, co wydaje się wyimaginowanym światem, jest bardzo płynna. Łatwo można się zatracić. Ale nie zniechęca to ani bohaterów, ani czytelników przed jeszcze głębszym zanurzeniem w tę niezidentyfikowaną rzeczywistość.

Nie tylko litery, ale i dźwięki

Powieści i opowiadania Murakamiego to dla mnie też niezliczone ilości dźwięków. W swoje dzieła autor nieustannie wplata muzykę, bardzo różną – zarówno klasykę, jak i jazz, rock czy folk. Prywatnie pisarz jest wielkim fanem muzyki, posiadającym w swoich zbiorach niezliczone ilości płyt.

Bardzo często zdarza mi się na moment przerwać czytanie i w pośpiechu udać się w poszukiwaniu wspomnianego utworu, ponieważ autor tak interesująco opisuje wpływ tej muzyki na emocje bohaterów, że człowiek sam ma nieodpartą pokusę tego doświadczyć. Sprawdzić, czy rzeczywiście te dźwięki mają taką siłę i moc.

Sam pisarz mówi o pisaniu, że „najczęściej przypomina ono improwizację jazzową, bo fabuła prowadzi mnie tam, gdzie sama chce”.

Z książką jak z mapą

Skrupulatny, całkowicie naturalny i swobodny opis rzeczywistości pozwala czytelnikowi podążać za bohaterami zarówno w przenośni, jak i w realnym świecie. Tłumaczka jedenastu dzieł Murakamiego – Anna Zielińska-Elliott – wydała książkę pod tytułem „Haruki Murakami i jego Tokio. Przewodnik nie tylko literacki”. Jest to swobodna próba przedstawienia czytelnikom Tokio. Miasta, w którym dzieje się akcja prawie wszystkich powieści japońskiego pisarza, miasta, w którym on sam spędził swoją młodość.

Bo z jego książek można wydobyć wiele konkretnych i prawdziwych informacji. Możemy iść do kina czy restauracji, w której stołują się główni bohaterowie. W niektórych jadłodajniach możemy dziś zamówić te same potrawy co oni. Książka Zielińskiej jest kompleksowa i dostępna nawet dla niedzielnego czytelnika. Ten swoisty przewodnik warty jest przeczytania, nawet jeśli nie wybieramy się do Tokio.

Smak słów

Wszystko w książkach Murakamiego opisane jest w bardzo prosty sposób. W normalnych warunkach czytanie o tym, jak ktoś przyrządza sobie posiłek z produktów, które właśnie znalazł w lodówce, i o tym, jak pije zimne piwo, nie wywołałoby u mnie szczególnego entuzjazmu. Tutaj jednak jest to zrobione w magiczny dla mnie sposób.

Ja widzę przed sobą ten talerz z gotową potrawą, choć nie znam się szczególnie na kuchni japońskiej. Mimo że nie wiem, jak w rzeczywistości wyglądają wszystkie te dania, widzę, jak bohaterowie je jedzą, czuję zapach unoszący się w powietrzu.

(Fot.haruki-murakami.com)

(Fot.haruki-murakami.com)

Jak to jest z tym fenomenem w rzeczywistości?

Część krytyków i czytelników zarzuca Japończykowi, że jest jak fabryka produkująca beznamiętnie chwytliwy towar w postaci powieści opartych na jednym i tym samym szablonie. Mimo to milionowe rzesze fanów na całym świecie zaczytują się w jego powieściach i opowiadaniach.Znajdują tam niesamowity, wciągający świat, a w nim mnóstwo odpowiedzi, ale też ogrom pytań, na które muszą odpowiedzieć.

To prawda, że czytając większą ilość prozy Murakamiego, można dostrzec elementy powtarzające się. Pytanie tylko, czy potraktujemy to jak lenistwo i opieranie się na sprawdzonych schematach, czy raczej jak element niepowtarzalnego stylu i swoistej spójności w tej jakże nieokiełznanej i niedającej się zamknąć w jakiekolwiek logiczne ramy twórczości.

(Fot.haruki-murakami.com)

(Fot.haruki-murakami.com)

Subiektywnym okiem

Kiedy sięgam po książkę autorstwa tego wyjątkowego dla mnie pisarza, wiem, że uda mi się przenieść w inny wymiar. Momentalnie zatracę się w świecie jego bohaterów. To, co dzieje się tu i teraz, straci na znaczeniu. Odpoczywam w świecie Murakamiego. Nie czuję tam żadnej presji, nie doszukuję się na siłę logiki. Sytuacje, które zdarzają się w jego książkach, są dla mnie w swojej dziwności niezmiernie naturalne, prawdziwe.

Nie wyczuwam komplikowania fabuły na siłę. Każdy czyn ma swoje następstwo, mniej lub bardziej odczuwalne i wyraźne. Pewne rzeczy po prostu są. Nie trzeba analizować podstaw ich istnienia. Nie pozostaje nam nic innego jak je przyjąć, bez zbędnego rozkładania na czynniki pierwsze.

(Fot.haruki-murakami.com)

(Fot.haruki-murakami.com)

Bo ładnie wygląda na półce

Miałam ostatnio przyjemność gościć u pewnej bardzo sympatycznej i bardzo wykształconej pani domu. Ucieszyłam się niezmiernie, kiedy na jednej z półek jej biblioteczki zobaczyłam prawie całą twórczość Murakamiego poukładaną kolorystycznie.

Gospodyni zauważyła moje zainteresowanie i jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam od niej: „Tak naprawdę nie przeczytałam jeszcze ani jednej jego książki, ale one wszystkie są tak pięknie wydane, że nie mogłam sobie odmówić ich zakupu”. Nie mogę się z nią nie zgodzić. Wydawnictwo MUZA konsekwentnie trzyma się obranej formy dzieł tego japońskiego pisarza.

A trzeba przyznać, że jest to forma bardzo przyjemna dla oka, przynajmniej mojego. Mimo że każda z książek jest utrzymana w tym samym formacie, zawsze znajduję się tam coś, co nadaje jej wyrazisty i indywidualny charakter, zapadający w pamięć.

(Fot.haruki-murakami.com)

(Fot.haruki-murakami.com)

 

Kiedy słowo zmienia się w ruchomy obraz

Kilka z dzieł Murakamiego doczekało się ekranizacji. Poniżej trailer filmu powstałego na podstawie nostalgicznej powieści, która przyniosła mu największy rozgłos – „Norwegian Wood”. Tytuł został zaczerpnięty z twórczości zespołu The Beatles. Książka opowiada prostą, słodko-gorzką historię pewnej miłości.

Na ekran przeniesione zostały również opowiadania ze zbioru „Wszystkie boże dzieci tańczą”.

Choć nie każdemu odpowiada twórczość Murakamiego, nie da się zaprzeczyć, że to bardzo popularny pisarz i warto poznać jego dzieła. A Wy dostrzegacie fenomen Murakamiego czy jest dla Was tylko autorem swoistych bajek dla dorosłych?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Zastali murowaną, a zostawili drewnianą
Bez kategorii
Gotycka katedra. Jak wiele może opowiedzieć jeden budynek?
Bez kategorii
J.J. Abrams: rewolucjonista z workiem pełnym pomysłów