Korzystam

„Chwała dziwkom”, czyli dokument o najstarszym zawodzie świata


  • 0
Zawód jak każdy inny? (Fot. Flickr/patdebaz/Lic. CC by).

Zawód jak każdy inny? (Fot. Flickr/patdebaz/Lic. CC by).

Najpierw „Galerianki”, jakiś czas później „Sponsoring”, a teraz „Chwała dziwkom” – jak widać, obrazy obalające tabu związane z seksualnością i prostytucją coraz pewniej czują się na ekranach polskich kin. Ostatnia z wymienionych pozycji zdecydowanie się w tym towarzystwie wyróżnia. Jest to bowiem produkcja dokumentalna autorstwa znanego w środowisku austriackiego reżysera – Michaela Glawoggera.

Do trzech razy sztuka

Trzeba przyznać, że realizując tego typu dzieło, Glawogger wykazał się sporą odwagą. Przedstawianie zjawiska prostytucji wśród studentek czy licealistek w filmie fabularnym jest w końcu czymś zupełnie innym niż pchanie się z kamerą do nierzadko rządzonych przez mafię burdeli.

Kręcenie tego rodzaju dokumentu wiązało się też z innego rodzaju niebezpieczeństwem – utratą reputacji, na którą austriacki twórca pracował latami. Uznanie zdobył głównie dzięki realizacji dwóch części tryptyku pt. „Trylogia pracy”, a były to „Megacities” i „Śmierć człowieka pracy”. „Chwała dziwkom” to ostatni element cyklu, wieńczący dzieło.

“Megamiasta”

Film „Megacities” został kiedyś pokazany w TVP, w mocno zatytułowanym pasmie „Czy świat oszalał?”. To pytanie pasowało jak ulał do nagranego materiału. Glawogger przedstawia bowiem losy ludzi biednych, nierzadko zmagających się wręcz z ekstremalnym ubóstwem. Robią oni wszystko, by – tylko albo aż – po prostu utrzymać się przy życiu, a czynią to poprzez wykonywanie w celach zarobkowych rozmaitych prac – nierzadko trudnych i nietypowych.

Poznajemy m.in. losy człowieka, który całymi dniami zajmuje się produkcją barwnika (będąc non stop narażonym na wdychanie trującego pyłu), organizatorów nielegalnych walk psów (jeden z takich pojedynków jest przedstawiony w filmie w całości) czy pracownice izby wytrzeźwień. Znalazło się tu także miejsce dla złodziei, oszustów i zwykłych naciągaczy.
Niezależnie od szerokości geograficznej – a odwiedzamy wraz z reżyserem m.in. Bombaj, Moskwę i Nowy Jork – Glawogger przedstawia zmagania biedoty w wielomilionowych, prężnie funkcjonujących ośrodkach miejskich, które o części swoich obywateli po prostu zapomniały.

Właśnie w tym filmie pojawia się głośna scena tańca meksykańskiej striptizerki, pozwalającej mężczyznom na to, by podchodzili do niej, dotykali ją i całowali. Jak przyznał później sam Glawogger, nakręcenie tego było dla niego impulsem do stworzenia filmu „Chwała dziwkom”.

“Śmierć człowieka pracy”

Czyli element nr 2 z układanki Austriaka, który przyniósł mu jak dotychczas największy rozgłos (film został nagrodzony m.in. Europejską Nagrodą Filmową). Omawiane dzieło jest swoistą kontynuacją „Megacities”. Ponownie oglądamy próbujących z całych sił utrzymać się na powierzchni ludzi, nierzadko ryzykujących w tym celu życie i zdrowie.

Tym razem jednak Glawogger patrzy na to zjawisko z nieco innej strony – zwraca uwagę na problem kompletnego odwrócenia się hierarchii ważności w strukturach produkcji. W dzisiejszych czasach ci, którzy harują najwięcej, ledwo są w stanie wyżyć, podczas gdy ich przełożeni często pławią się w luksusach, traktując swoich pracowników przedmiotowo.
Przed kamerą obserwujemy chociażby górników kopiących w biedaszybach w Donbasie, a także zbieraczy siarki z wulkanu Idżen w Indonezji. Największe wrażenie robią jednak zdjęcia nakręcone w Nigerii. Tamtejsze plemię żyje głównie z rozpłatywania różnorakich zwierząt, które są następnie sprzedawane zamorskim kontrahentom.

Glawogger nie unika drastycznych ujęć – wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że za nimi przepada – i pokazuje widzom masakrę każdego ze zwierząt z zatrważającymi szczegółami. Choć kto wie, może to my, przyzwyczajeni do elegancko zapakowanych wyrobów mięsnych ze sklepu za rogiem Europejczycy, mamy zbyt miękkie żołądki na takie widoki? W końcu, jak twierdzi jeden z pracujących przy „rzezi”: „To bardzo zaszczytna praca!”. Pośród ton zwierzęcych skór i wnętrzności, gdy nogi grzęzną w hektolitrach zmieszanej z błotem krwi…

Dlaczego „Chwała”?

Realizując najnowszy projekt (prace trwały ponad cztery lata), Glawogger nie zrezygnował z podziału akcji na rozdziały. Każdy rozgrywa się w innej przestrzeni miejskiej. I tak, wspólnie z ekipą reżysera odwiedzamy kolejno Tajlandię, Meksyk i Bangladesz. Jak się okazuje, prostytucja prostytucji nie jest równa.

W Tajlandii przeważają „oferty ekskluzywne”. Wygląda to następująco: kobiety, wcześniej pięknie wystylizowane przez fryzjerów i makijażystki, siadają wygodnie w pomieszczeniu, gdzie jedna ze ścian ma wbudowane weneckie lustro. One same widzą w nim tylko swoje odbicie – zaś znajdujący się po drugiej stronie potencjalni klienci podziwiają prostytutki w pełnej krasie.
Swój klimat mają także czerwone dzielnice w Meksyku, gdzie dochodzi do osobliwej gry – żaden z „partnerów” nie wybiera wprost. Dziewczyny przechadzają się wzdłuż jednej z ulic, a mężczyźni ustawiają się wzdłuż budynków i obserwują je. Kiedy któryś z nich spodoba się pannie lekkich obyczajów, podchodzi ona do niego i składa mu ofertę. W części poświęconej Meksykowi reżyser nie zawahał się pokazać nawet sceny regularnego stosunku klienta z prostytutką.

W filmie nie ma przejawów wykorzystywania kobiet – twórca dzieła zaznacza, że zależało mu bardziej na przedstawieniu prostytuowania się jako sposobu na życie wybranego z własnej woli. Nie ma tu także słowa o prostytucji męskiej. Nie znaczy to jednak, że Glawogger zupełnie uniknął ostrzejszego podejścia do tematu. Zdjęcia zrobione w Bangladeszu przedstawiają bowiem jedyne w swoim rodzaju burdelskie getto. Mieszka w nim ok. 600 kobiet, których przeważnie całe życie związane jest z tym miejscem pracy. W zupełnie odgrodzonej od reszty miasta dzielnicy, w której każdy przeżywa swoje mniejsze i większe dramaty, a także życiowe sukcesy… oraz, rzecz jasna, orgazmy.

Ta piosenka jest pisana dla…

Po premierze „Chwała dziwkom” Glawogger z pewnością nie uniknie oskarżeń o próbę zwrócenia na siebie uwagi opinii publicznej albo, co gorsza, o skok na kasę. Coś w tym chyba jest – kilka lat od premiery „Śmierci człowieka pracy” minęło, a jeśli już powracać, to z przytupem. Jakkolwiek pięknie reżyser nie tłumaczyłby poświęcenia całego filmu jednej profesji, zwraca uwagę przede wszystkim to, jaka ta profesja jest. A zawiera ona faktor, bez którego trudno o popularność dzieła dokumentalnego – jest kontrowersyjna. Pomimo że żyjemy w czasach przesuwania granic moralności najdalej, jak się da, film dokumentalny poświęcony w całości prostytutkom po prostu musi wywołać tu i ówdzie mniejszą lub większą burzę.

Koniec i bomba

Tak czy inaczej, austriacki reżyser swój cel osiągnął – o premierze filmu mówiło się w rozmaitych mediach już od jakiegoś czasu, była to także jedna z głównych atrakcji ostatniego Planete+ Doc Film Festival. Czy „Chwała dziwkom” zasłuży na miano dopełnienia „Trylogii pracy”? Na to pytanie każdy fan kina niefabularnego musi odpowiedzieć sobie sam. Michael Glawogger, wybitny dokumentalista, zaprasza Was do jedynego w swoim rodzaju, rozpasanego na trzy miasta burdelu. Zajrzycie…?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Renesans nietoperza- „Mroczny rycerz” i jego fenomen
Korzystam
Meble wykończone przez jedwabniki
Korzystam
Literatura kobieca