Pracuję

Blondynki na krańcu świata, czyli niesamowite polskie podróżniczki


  • 0
Martyna Wojciechowska na okładce jednej z książek

Martyna Wojciechowska na okładce jednej z książek

Niestraszne im dżungle, pustynie, najwyższe szczyty. Z łatwością nawiązują kontakty z ludźmi z dalekich krain, w których rzadko widuje się przybyszów z naszego kręgu kulturowego. Swoimi przeżyciami dzielą się czy to w mediach, czy to w wydawanych hurtowo książkach. Podróżujące samotnie po całym świecie Polki to już prawdziwe zjawisko.

Nie zdobycie męża, tylko poznawanie świata jest teraz dla kobiet priorytetem – donosiły media w maju tego roku, analizując wyniki badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii przez wyszukiwarkę Bing. Tamtejsze panie podróżowanie uznały za najważniejszy cel w życiu, posiadanie rodziny stawiając na drugim miejscu. Małżeństwo znalazło się dopiero na pozycji czwartej.

W naszym kraju takich badań nie robiono, ale wystarczy przejść się do pierwszej lepszej księgarni, by zobaczyć, że podróże odgrywają bardzo ważną rolę w życiu wielu Polek. Dzięki tanim liniom lotniczym i zniesieniu barier w poruszaniu się po Unii Europejskiej wszyscy zrobiliśmy się bardziej mobilni. Jednak mało kto z nas podejmuje prawdziwie szalone, dalekie wyprawy we wciąż nieznane krainy.

Dlatego tak wielką atrakcją wciąż są książki i programy podróżnicze. Dzięki nim możemy dotknąć zaczarowanego świata, do którego sami nie mamy wstępu, bo a to praca, a to dzieci, a to brak pieniędzy. A książki te piszą i programy te prowadzą coraz częściej kobiety.

Elżbieta Dzikowska, czyli legenda

Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że samotne podróże przedstawicielek płci pięknej nie są w dzisiejszych czasach wielkim problemem. W każdym razie nie dla Polek. Już w czasach PRL-u wiedzieliśmy, że przyjemność poznawania świata nie jest zarezerwowana dla facetów. A tą, która nas tego nauczyła, jest Elżbieta Dzikowska, która przez lata podróżowała ze zmarłym w 1998 roku mężem, Tonym Halikiem.

Elżbieta Dzikowska (Fot. Plogi/Wikipedia Commons)

Elżbieta Dzikowska (Fot. Plogi/Wikipedia Commons)

Dzikowska to prawdziwa legenda, współautorka 300 filmów dokumentalnych ze wszystkich kontynentów i programów TV z cyklu „Pieprz i wanilia”, autorka wielu książek, programów radiowych, wystaw sztuki. Zjeździła Chiny (jest dyplomowanym sinologiem), Amerykę Łacińską, była w Afryce, Australii, krajach azjatyckich. Była wszędzie. Książki ilustruje świetnymi zdjęciami własnego autorstwa, które regularnie można też podziwiać na wystawach. Obecnie furorę robią jej przewodniki z cyklu „Groch i kapusta. Podróżuj po Polsce!”. Bo w Polsce też nie brakuje ciekawych miejsc.

Nad Amazonką, w Indiach, na krańcu świata

W ślad za Dzikowską idzie młodsze pokolenie polskich globtroterek, które nie muszą pokonywać takich barier jak ona w młodości, ale to nie znaczy, że ich osiągnięć nie należy doceniać.

Martyna Wojciechowska przeszła długą drogę – od dziewczyny w różowym T-shircie prowadzącej „Big Brothera” do twardej, niezależnej kobiety, która niczego się nie boi. Ta jej droga to bardziej kwestia wizerunku, bo przecież podróżowała zawsze. Była na wszystkich kontynentach, zdobyła Koronę Ziemi, jako jedna z nielicznych pań ukończyła Rajd Paryż-Dakar. Wydała kilka książek, jej twarz dobrze znają telewidzowie. Mimo to niektórzy mają problem z uwierzeniem, że ta drobna blondynka faktycznie tego wszystkiego dokonała. W jednym z numerów „Uważam Rze” autorka książki „Kobieta na krańcu świata” skarżyła się, że są ludzie, którzy najwyraźniej uważają, że ktoś ją wnosił na Mont Everest. A koledzy z branży czasem myślą, że te wszystkie książki napisał za nią jakiś tajemniczy ghost writer.

"Kobieta na krańcu świata"

"Kobieta na krańcu świata"

Beatę Pawlikowską znają chyba wszyscy – jako blondynkę, która sama siebie nazywa blondynką, ale w rzeczywistości nią nie jest (jeśli mówimy o stanie świadomości, a nie kolorze włosów). Jej książki i programy radiowe są sympatyczne, pokazują świat z punktu widzenia kobiety z daleka, która wciąż daje się zaskakiwać. Ale to oczywiście w ogóle tak nie wygląda, Pawlikowska wie, co robi, i w amazońskiej dżungli po latach doświadczeń radzi sobie równie dobrze jak tamtejsi Indianie. Tylko stylu, którym się wypromowała, nie zmienia.

Polskie podróżniczki przyznają, że czasem zmagają się z problemami, których by nie miały, gdyby były facetami. Ale nie są to sytuacje zagrażające życiu, chodzi raczej o wywoływanie zdziwienia, czasem skutkującego niemożnością załatwienia pewnych spraw. „Uważam Rze” rozmawiało z Pauliną Wilk, autorką superpopularnej ostatnio książki „Lalki w ogniu”, traktującej o Indiach. Autorka, która jest też dziennikarką „Rzeczpospolitej”, spędziła w tym kraju sporo czasu i miała okazję dokładnie przyjrzeć się sytuacji kobiet. Mówi, że Hinduski są jak piękne lalki, które przez całe życie narażone są na gwałtowną śmierć. Kobiety w Indiach nie podróżują tak po prostu same, dlatego reporterka ciągle spotykała się z zaskoczeniem, które czasem przeistaczało się w wyrazy uznania.

Hinduska (Fot. Flickr/Meanest Indian/Lic. CC by)

Hinduska (Fot. Flickr/Meanest Indian/Lic. CC by)

Takich historii i takich kobiet jest w Polsce mnóstwo, nie wszystkie z pierwszych stron gazet. Kinga Baranowska, himalaistka, zdobywczyni ośmiu ośmiotysięczników. Natasza Caban, żeglarka, która samotnie opłynęła świat. Anna Jackowska, kobieta na motocyklu, która w ten nietypowy sposób zjeździła Syrię i Jordanię. Dorota Polaczek, która w trzy lata przemierzyła pięć kontynentów.

A zwykłym kobietom pozostają marzenia?

To kobiety najczęściej czytają książki sławnych globtroterek, to one marzą, że pewnego razu porzucą choć na parę miesięcy dom, męża, posadę w biurze i ruszą w świat. Ale mało kto na marzeniach poprzestaje. Na Couchsurfingu przeglądałem niejeden profil polskiej studentki z imponującą liczbą odwiedzonych krajów i dziesiątkami komentarzy od ich gospodarzy z różnych stron świata. Te dziewczyny nie boją się ludzi, chętnie jeżdżą autostopem i podróżują za grosze. Czy, jak kto woli, za jeden uśmiech.

Niestraszne im są nawet kraje arabskie, do których podobno najlepiej jeździć z biurem podróży, a na miejscu nie wyściubiać nosa poza teren hotelu. Na wyprawy jeżdżą spontanicznie, ale z głową. Może Mont Everest czy amazońska dżungla nie są w zasięgu każdej Polki, ale już Turcja, Wietnam czy Meksyk jak najbardziej. W Sieci można znaleźć mnóstwo porad dotyczących samotnego podróżowania, które co prawda nie sprawią, że świat od razu stanie otworem, ale na początek się przydadzą. Dalekie podróże są dziś właściwie dostępne dla każdego – niezależnie od doświadczenia i ilości posiadanej gotówki.

A potem pozostanie już tylko zacząć pisać książki. Albo chociaż blog.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio
Pracuję
Depeche Mode – krótka historia legendy
Pracuję
Gdzie i jak znaleźć pracę?