Korzystam

Uniwersum Ridleya Scotta. Co ma „Prometeusz” do „Obcego”?


  • 6
(Fot. Flickr/ gageskidmore /Lic. CC by)

(Fot. Flickr/ gageskidmore /Lic. CC by)

Pomieszanie z poplątaniem – tak najkrócej można scharakteryzować pojawiające się ostatnio sprzeczne informacje dotyczące filmu „Prometeusz”. Czym więc on jest: prequelem „Obcego”, kolejną jego częścią czy może czymś zupełnie innym?

Nowe-stare

Odpowiedź na to pytanie jest nieco zawiła. Przedstawione w „Prometeuszu” wydarzenia rozgrywają się w tym samym świecie co akcja „Obcego”, ale nowy film zawiera jedynie niewielkie nawiązania do fabuły poprzednika (?).

Końcówka XXI wieku na Ziemi. W jednej z jaskiń odnalezione zostają malowidła, które okazują się mapą kosmosu. Z interpretacji naukowców wynika, że prowadzi ona do miejsca, w którym najprawdopodobniej mieszkają stwórcy życia na naszej planecie. W dość krótkim czasie zostaje przygotowana ekspedycja, która wyrusza w być może przełomową w historii ludzkości wyprawę…

Jak stwierdził sam reżyser: „Ukuliśmy nową mitologię. Oczywiście, nawiązania do »Obcego« są jasne, ale to prawdziwie oryginalna opowieść i nowe ogniwo gatunku science fiction”. Jeśli chodzi o chronologię, akcja nowego dzieła Scotta rozgrywa się przed historią ukazaną w filmie sprzed ponad trzech dziesięcioleci.

Terror na planie

Tak! Choć trudno w to uwierzyć, w 2009 roku obchodzona była już 30. rocznica powstania filmu „Obcy – 8. pasażer »Nostromo«”, zaliczanego dziś do absolutnej klasyki kina SF.

Jak to zazwyczaj z klasykami kinematografii bywa, „Obcy” powstawał w męczarniach. Doświadczała ich przede wszystkim obsada filmu, w czym duży udział miał jego bezkompromisowy reżyser – Anglik Ridley Scott.

(Fot. Flickr/pagedooley/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/pagedooley/Lic. CC by)

W „Obcym” jest pamiętna scena, w której kosmita rodzi się, rozrywając klatkę piersiową jednego z bohaterów. Prawie nikt na planie nie wiedział, co za chwilę się wydarzy. A że był to okres, gdy efekty specjalne były bardzo namacalne, to w momencie wydostania się potwora na wszystkich stojących dookoła nieszczęśników buchnęła najprawdziwsza zwierzęca krew.

Sadyzm Scotta nie zna granic – gdy reżyser kilka lat później kręcił „Łowcę androidów”, którego akcja rozgrywa się w zniszczonym świecie przyszłości, kazał jednemu z aktorów intensywnie zaciągać się cygarem. Nic to, że ten człowiek nigdy wcześniej nie palił – ważne, że jego rozpaczliwe kasłanie idealnie komponowało się z królującym dookoła postapokaliptycznym klimatem.

Aż dziw bierze, że to arystokrata – tytuł szlachecki przyznano mu w roku 2003. Jakikolwiek terror by na planie stosował, trudno się tak zaszczytnemu wyróżnieniu dziwić – w końcu mówimy o człowieku, który poza „Obcym” i „Łowcą androidów” nakręcił jeszcze m.in. „Thelmę i Louise”, „Gladiatora” czy „Helikopter w ogniu”.

Narodziny legendy

Scott wcale nie był fanem gatunku science fiction. Przed realizacją „Obcego” pracował w reklamie, a także zdążył pokazać się w filmowym środowisku obrazem „Pojedynek” (wyróżnionym na festiwalu w Cannes). Było to udane widowisko historyczne, które udało się Brytyjczykowi nakręcić za bardzo niewielkie pieniądze. Ktoś taki, potrafiący oszczędnie gospodarować budżetem, był idealnym kandydatem do sfilmowania scenariusza, zatytułowanego „Szczęki w kosmosie”, który z czasem został przemianowany na „Obcego”.

W filmie załoga tytułowego statku kosmicznego odbiera sygnał SOS dobiegający z pobliskiej planety. Po wylądowaniu kilkuosobowa ekspedycja odkrywa tajemniczy wrak. Wewnątrz niego jeden z jej uczestników zostaje zaatakowany przez obcą formę życia, która pozostawia w jego ciele zarodek. Po powrocie na pokład macierzystej jednostki, zabijając żywiciela, z zarodka wykluwa się tytułowy Obcy – wyjątkowo agresywna istota, będąca drapieżnikiem idealnym: szybkim, silnym i krwawiącym żrącym kwasem. Tym samym rozpoczyna się rozpaczliwa walka pasażerów „Nostromo” o przetrwanie.

(Fot. Flickr/wonderferret/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/wonderferret/Lic. CC by)

Giną wszyscy poza… kobietą. Z przybyszem z innej planety praktycznie w pojedynkę rozprawia się Ellen Ripley (w tej roli niezapomniana Sigourney Weaver), stając się tym samym nowym symbolem kina science fiction. Podobnie jak jej przeciwnik, ksenomorf, który swój wyjątkowy wygląd zawdzięczał dość niepokojącej fantazji szwajcarskiego malarza Hansa Rudolfa Gigera.

Wartości ukryte

Na pierwszy rzut oka fabuła filmu nie wychodzi poza ramy standardowych futurystycznych thrillerów, jednak Scott zawarł w niej wiele ciekawych smaczków. W ekspedycję „Nostromo” zamieszana jest prywatna firma, która – jak się później okazuje – doskonale wiedziała o niebezpieczeństwie czającym się w kosmosie. Mimo to świadomie wysłała tam grupę zupełnie bezbronnych ludzi, co jest swego rodzaju odwzorowaniem korporacyjnego myślenia, z którym mamy do czynienia na co dzień w realnym świecie.
Ponieważ jedyna ocalała ze statku osoba to kobieta, swoje trzy grosze do tematu musiały dorzucić feministki – uznały „Obcego” za „najlepszy feministyczny film SF”. I nie przeszkadzało im to, że w pierwotnej wersji scenariusza Ripley był… mężczyzną.

Wciąż bardziej obcy

„Obcy” Scotta doczekał się trzech sequeli. Mimo że za ich reżyserię odpowiadali tak uznani twórcy, jak James Cameron („Obcy: Decydujące starcie”), David Fincher („Obcy 3”) i Jean – Pierre Jeunet („Obcy: Przebudzenie”), to właśnie część pierwszą uznaje się za dzieło doskonałe. W takim towarzystwie nie wypada nawet wspominać o spin-offach serii, czyli dwóch częściach filmu „Obcy kontra Predator”. Te proste filmy akcji są przez miłośników oryginalnej sagi często nazywane profanacją ich ukochanej marki.

Premiera po premierze

Na „Prometeusza” fani „Obcego” czekali z wypiekami na twarzy. Jednak opinie krytyków po premierze światowej (30 maja) są podzielone. Często podkreślają oni, że jedyną interesującą stroną filmu jest jego warstwa wizualna („Prometeusz” był kręcony w 3D). Czyżby więc był to najzwyklejszy skok na kasę? Spragnionych odpowiedzi zapraszam do kin – w polskich kinach nowe dziecko Ridleya Scotta wyświetlane jest od 20 lipca.

Łukasz Hałajda

[FM_form id="2"]
Korzystam
"Iron Sky". Dlaczego naziści z Księżyca wzbudzają takie zainteresowanie?
Korzystam
Najlepsze improwizowane sceny [wideo]
Korzystam
Druga młodość filmu noir – mroczny kryminał w nowej odsłonie
  • Film jest słaby, scenarzysta powinien zostać powieszony za to co napisał. Miejscami film jest gorszy niż pierwsza część AvP. Ludzie śmiali się na sali kinowej. Osobiście byłem bardzo zawiedziony i żałuję wydanych pieniędzy – lepiej obejrzeć film w internecie, zamiast wydawać pieniądze na badziew robiony dla kasy.

  • Anonim

    Film niestety nie powala, ratuje się dobrymi efektami i ogląda się całkiem dobrze, pieniędzy nie żałuję, ale lekki żal faktycznie pozostaje.

    • Anonim

      ta sama planeta co w obcym,ten sam statek który znalazła ekipa oraz z tym obcym co powstał w promteuszu(z wirusa,kobiety i stwórcy) który złożył jaja w tym statku.Ja widze duże nawiązanie 

  • Filmy w 3D wszystkie bazują na tym samym chwycie więc nie ma tu się co rozpływać nad faktem, że Prometeusz w 3D został zrobiony tym bardziej że faktycznych przeżyć ujęć w 3D jest jak na lekarstwo.

    Sama fabuła z początku rozwija się powoli acz obiecująco. Niestety mniej więcej w połowie film staje się nudny, przewidywalny i aż niesmacznie poraża tanimi horrowatymi zagraniami, drętwym dialogiem i utartym schematem.

    Prequel? Nie. Przywykliśmy że pod tym pojęciem kryje się odpowiedź na pytanie „a dlaczego?” oraz „jak?”. Prometeusz nie daje jednak jednoznacznej odpowiedzi której fabularną konsekwencją byłby „Ósmy pasażer”. Pozostaje wciąż luka i to dosyć spora.

    Jeśli chodzi o kino to nieczęsto spotyka się kilka niezależnych od siebie produkcji [wykluczając przez to wszelkiego rodzaju sagi itp.] bazujących na tym samym universum. W książkach, grach, zdarza się to częściej [np. Forgotten Realms, czy universum Warhammer’a ] i jakoś nie cierpią na tym ani bohaterowie ani odbiorca.
    Dlaczego by wiec na Prometeusza nie spojrzeć pod tym kątem i cieszyć się filmem z universum Obcego nie będącym poza samym universum z ową sagą związanym? Kto wie, może przez to świat korporacji Weyland obrodzi kolejną produkcją?

    • Spotkałem się nawet z opiniami, że „Prometeusz” to najdłuższy zwiastun w historii kinematografii – tak zgrabnie Scott unikał odpowiedzi na wszystkie interesujące widzów pytania. Tak naprawdę zostawił sobie furtkę do zrobienia z dalszym ciągiem czegokolwiek, jeśli tylko zechce mu się nakrecić coś w rodzaju „Prometeusza 2”.

  • Piotr Kaniak

    Jeśli chodzi o ten kwas z krwi obcego, to nie do końca został wymyślony ot, tak sobie.
    Sprawdźcie hasło „kwas magiczny” na wikipedii, nazwa gupia wręcz, ale wszystkie superkwasy mają swoje nazwy, nawet kwas siarkowy o stężeniu120%, tak, tak jest taki! nazywa się oleum.
    Obcego wyposażono w krew opartą o związki antymonu.