Myślę

Epikurejska droga do szczęścia


  • 5
(Fot. Flickr/pasotraspaso/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/pasotraspaso/Lic. CC by)

Sądzę, że jeśli ktoś zapytałby Was czy jesteście szczęśliwi odpowiedzielibyście  bez wahania, ale czy zastanawialiście się kiedyś co to właściwie znaczy –  szczęście ?
Choć trudno o jedną, uniwersalną definicję szczęścia, można przyjąć, że jest to spełnienie naszych marzeń, planów i oczekiwań wobec życia. Dla każdego z nas będzie ono miało inny, indywidualny wymiar. Dla kogoś szczytem szczęścia będzie główna wygrana w lotto, podróż dookoła świata,  dla innego zaś możliwość przetrwania kolejnego dnia, czy pokonanie  kilku kroków o własnych siłach.

Namysł nad naturą szczęścia podejmowali filozofowie już od czasów Arystotelesa. Na użytek rozważań o szczęściu powstała felicytologia, rodzaj teorii  filozoficznej zajmującej się zagadnieniem szczęścia, a także dział etyki szukający odpowiedzi na pytanie – jak żyć aby osiągnąć szczęście?

Dróg zapewne jest  wiele. Nikomu jeszcze nie udało się znaleźć uniwersalnej recepty na udane  życie.  Każdy z nas wypracowuje sobie swoją własną ścieżkę, modyfikując ją w zależności od nachylenia i ilości życiowych zakrętów. Na pewno nie raz zastanawialiście się dlaczego innym przychodzi bez trudu to, co Wam, mimo włożonego wysiłku rzadko  udaje się osiągnąć. Czemu czasem mając to samo, jedni są zadowoleni z życia, a inni  wprost przeciwnie? Dlaczego wreszcie, dostając coś od losu wciąż chcemy więcej?

(Fot. Flickr/mararie/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/mararie/Lic. CC by)

W te rozważania świetnie wpisuje się Epikur – jeden z moich ulubionych filozofów i to nie tylko ze względu na podzielane przeze mnie ogrodnicze pasje. W jego etyce, szczęście to po prostu  brak cierpienia. Może zatem warto odwrócić pytanie i zastanowić się co sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi?  

Etyka epikurejska wyróżnia dwa podstawowe elementy będące przyczyną ludzkich cierpień. Jednym z nich są nasze pragnienia. Czy paradoksalnie więc, jesteśmy twórcami własnych niepowodzeń i smutku? Gdyby się nad tym głębiej zastanowić,  można by dostrzec w tym pewien sens. Zazwyczaj jeśli  czegoś pragniemy, a nie możemy tego zdobyć  – cierpmy. Przekleństwem jest więc właściwa ludziom, zdolność abstrakcyjnego myślenia. Przyczyną nie jest bowiem jakiś zmaterializowany fakt, ale nasze wyobrażenie o nim. OK., a jeśli osiągniemy wymarzony cel?  Nikt nie cierpi przecież dostając wymarzony awans. Jednak kiedy minie euforia, zaczynamy się obawiać, żeby przypadkiem nie stracić swojej pozycji.

I tu pojawia się drugi element. Lęk.

Lęk  jest  negatywną projekcją, która w odróżnieniu od strachu, dotyczy tylko  wykreowanych  zagrożeń. Według Epikura, ludzkością rządzą cztery podstawowe lęki, z czego dwa związane są z poruszanymi wcześniej zagadnieniami – pragnieniem i cierpieniem. Kolejne dwa, dotyczą Boga i śmierci. Na szczęście poczciwy Epikur nie pozostawił nas samych z tymi dolegliwościami i wymyślił lekarstwo mające uwolnić nas od lęku raz na zawsze. Zaordynował Tetrapharmacos, czyli czwórmian leczniczy. Nazwa może skomplikowana, ale za to dość łatwe w użyciu.

Lęk przed przyszłością związany jest z obawą, że nie osiągniemy postawionych sobie celów, nie  zrealizujemy własnych pragnień.  Etyka epikurejska nakazuje więc żyć ze świadomością, że to co jest dobre, jest łatwe do zdobycia. Muszę przyznać, że to mój ulubiony składnik czwórmianu. O ileż łatwiej znieść porażkę, myśląc – „widocznie to nie było dla mnie dobre”. Nie zapominajmy jednak o tym aby panować nad swoimi pragnieniami – jednym słowem,  uważajcie o czym marzycie!

Pisząc o lęku  przed cierpieniem, Epikur  miał na myśli zarówno ból fizyczny jak i cierpienie duszy. W kwestii cierpienia duchowego zalecał dążenie do ataraksji, afobicznego stanu duszy, czyli odpowiednika buddyjskiej nirwany. Wiąże się to oczywiście  z pracą nad własną duchowością. Jednak według Epikura podstawowym złem było cierpienie fizycznie. Być może miało to związek z jego chorobą (zmagał się z  kamicą nerkową),  tak czy inaczej i na to znalazł  radę.  Otóż intensywny ból zazwyczaj jest krótkotrwały,  a długotrwałe cierpienie zazwyczaj nie jest tak ciężkie do zniesienia, ponieważ powoduje pewnego rodzaju otępienie, letarg, co jest mechanizmem obronnym organizmu.

Lęk przed Bogiem. Zważywszy na to, że  Epikur żył w IV w.p.n.e., dokonałam pewnej reinterpretacji. Bóg (przyjmując oczywiście, że wierzymy)  jawi się nam zazwyczaj jako potężna istota, mająca nieograniczona władzę. Siłą rzeczy pojawia się więc  lęk  przed jego karzącą funkcją. Epikur zaleca więc, aby żyć ze świadomością, że Bóg nie jest straszny. Tą samą „linię obrony” stosował zresztą ks. prof. Tischner, mówiąc „ jeśli Królestwo Boże, stan duchowy po śmierci zaczniesz kojarzyć ze spokojem i szczęściem, to uzyskasz spokój ducha”.

(Fot. Flickr/vinothchandar/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/vinothchandar/Lic. CC by)

Pozostał jeszcze  ostatni z czterech elementów naszych nieszczęść –  lęk przed śmiercią.
Epikur miał dość specyficzne podejście do śmierci, twierdził bowiem, że śmierć nas nie dotyczy. Mawiał „ Póki jesteśmy, śmierć nas nie dotyczy, gdy jest śmierć, nie ma nas”. Dlatego zalecał żyć ze świadomością, że śmierć jest nieunikniona. Człowiek, który odsuwa obraz śmierci, traci własne życie. Spróbujcie wyobrazić sobie siebie jako garść prochu…Teraz przyjrzyjcie się sobie. Macie dwie ręce, nogi, widzicie, czujecie, doświadczacie….życie jest piękne! Cieszmy się zatem  z samego faktu istnienie i wszystkich tych chwil, które jeszcze przed nami.

Nie wiem czy udało mi się Was przekonać do poglądów Epikura, ale mam nadzieję, że zachęciłam Was chociaż do krótkiej autorefleksji. Czasem wystarczy zmiana sposobu myślenia, inne nastawienie do otaczającego nas świata i raptem wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Zamiast więc narzekać na zły los, spójrzcie czasem na własne życie z innej perspektywy, a zobaczycie, jakimi tak naprawdę jesteście szczęściarzami. I jeszcze jedno. Jeśli coś Wam w życiu nie wychodzi, pamiętajcie – widocznie to jest dla Was dobre!

[FM_form id="2"]
Myślę
Scjentologia – wielki przekręt, czy nowatorska filozofia?
Myślę
Jak zaoszczędzić na dojazdach do pracy?
Myślę
Różnice kulturowe – zrozumieć odmienność
  • Anonim

    🙂

  • Anonim

    Bardzo się cieszę, że ukazał się ten artykuł. Sama od dawna zastanawiam
    się nad poruszonymi w nim kwestiami. Pytanie o to czym jest szczęście i
    co je przynosi zadałam sobie nie raz. Co więcej, zadałam je też innym.
    Oto wyniki moich badań:

    http://www.zygzakiem.pl/gallery.jsp?name=happines

    • Fantastyczny wywiad 🙂  Tu dopiero widać jak różnie rozumiane może być pojęcie szczęścia.
      Dla mnie, kwintesencją  jest wypowiedź Akihiro.

      • Anonim

        Ja jestem fanką wypowiedzi Swamiego i Nicka. W ogóle jak patrzę na zdjęcie Nicka (gość na niebieskim, pływającym materacu) to nie mogę oprzeć się wrazeniu, że rzeczywiście jest szczęśliwy 🙂 Świetnie, że poruszyłaś ten temat!