Doświadczam

Renesans nietoperza- „Mroczny rycerz” i jego fenomen


  • 1
(Fot. Flickr/gideon/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/gideon/Lic. CC by)

Ogromna szkoda, że światowa premiera filmu „Mroczny rycerz powstaje” – trzeciej i, jak zapowiadają twórcy, ostatniej części cyklu przygód Batmana w reżyserii Christophera Nolana – zostanie zapamiętana głównie z powodu tragicznych wydarzeń, które miały tego dnia miejsce w Denver.
Pozostaje mieć nadzieję, że wspomniana tragedia była przypadkiem odosobnionym, i oby nie przyszło nam żyć w czasach, w których strach będzie wybrać się do kina. Oby powróciła normalność – gdy przy okazji premiery głośnych tytułów będzie się pisało nie o środkach bezpieczeństwa – co zapewne nastąpi po wydarzeniach w Aurorze – tylko o tematach związanych stricte z danym dziełem. By daleko nie szukać – choćby o dziejach filmowego „Batmana”, o którego kino upomina się od ponad 50 lat!

Zadyszka

W 1997 roku na srebrne ekrany dumnie wkraczał „Batman i Robin”. Frekwencja murowana, w końcu fanów komiksów w USA dostatek, a europejską widownię skusi gwiazdorska obsada. Znaleźli się w niej m.in. George Clooney jako Bruce Wayne i jego mroczne alter ego, jak również Arnold Schwarzenegger i Uma Thurman w rolach jego przeciwników. Przewidywania się sprawdziły: sukces filmu był spektakularny. Niestety, był on mierzony szyderczo – liczbą nominacji do Złotych Malin, a tych obraz zgromadził aż 11. Finansowo i artystycznie – klapa.

(Fot. Flickr/morningmagician/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/morningmagician/Lic. CC by)

Reżyser Joel Schumacher, dla którego był to drugi projekt związany z Batmanem, został po premierze wręcz wyśmiany – nie tylko za stworzenie najgorszego kinowego Batmana, ale też za nakręcenie jednego z najgorszych filmów w historii! W „Batmanie i Robinie” szwankowało wszystko – od aktorstwa i fabuły począwszy, na zbyt obcisłych, uwidaczniających sutki superbohaterów (!) strojach skończywszy. Tym samym Schumacher zszargał opinię Mrocznego rycerza, na którą ten w pocie zamaskowanego czoła pracował od końca lat 80.

Stare dobre czasy

Mimo że Batman zadebiutował na kartach komiksu w latach 30., to powstanie pierwszej ekranizacji podchodzącej do tematu z odpowiednim namaszczeniem datuje się na rok 1989. Wtedy to reżyserię „Batmana”, a także stworzonego trzy lata później „Powrotu Batmana” powierzono komuś, kto miał najbardziej gotycko zwichrowany umysł w całej branży filmowej – Timowi Burtonowi.

Gotham City, trawione złem miasto, w którym urzęduje Batman, zyskało dzięki Burtonowi niepowtarzalny wygląd. Było najprawdziwszym siedliskiem mroku, wypełnionym po brzegi zwykłymi rabusiami, a także zastępami kryminalistów dziwaków. Wśród nich mieliśmy okazję podziwiać takich arcyłotrów, jak chociażby Jokera (świetny Jack Nicholson), Pingwina, czy Kobietę kota. I choć niektórzy wytykali Burtonowi charakterystyczną dla jego dzieł kreskówkowość, przez którą trudno odbierać film ze stuprocentową powagą, to jedno jest pewne: kinowe przygody człowieka nietoperza jego autorstwa to dziś pozycje kultowe.

Nieudany zwrot

W piłce nożnej funkcjonuje powiedzenie: zwycięskiego składu się nie zmienia. Niestety, Tim Burton nie był zainteresowany realizacją kolejnego filmu o Batmanie, a kontynuacja powstać musiała – w końcu dwie dotychczas powstałe części zarobiły ponad 600 milionów dolarów, a nie zabija się kury znoszącej złote jaja. Postanowiono zatrudnić reżysera mającego opinię solidnego, czyli… tak, tak, Joela Schumachera (wcześniej nakręcił m.in. „Upadek” i „Linię życia”).

Jego wizja zupełnie różniła się od tej Burtona (zresztą czy ktokolwiek byłby w stanie zrealizować film w podobnym do Burtona stylu?). Jego „Batman Forever” z 1995 roku to dzieło pozbawione mrocznego klimatu, zaliczające się raczej do gatunku lekkiego kina przygodowego. Tym razem reżyserowi jeszcze się upiekło – fani odzianego w czarną pelerynę bohatera tłumnie zapełnili kinowe sale. Jednak wśród krytyki i widowni dało się słyszeć pomruki niezadowolenia. Miarka się przebrała wraz z premierą kolejnego dzieła Schumachera, a był to „Batman i Robin”…

Reaktywacja

W 2005 roku światło dzienne ujrzało zupełnie nowe otwarcie w historii kinowych „Batmanów”. Za reżyserię odpowiedzialny był tym razem Chrisopher Nolan – przedstawiciel młodego pokolenia kinowych artystów, który zasłynął wcześniej choćby intrygującym „Memento”. „Batman – Początek” opowiada dzieje człowieka nietoperza od zera, dowiadujemy się m.in. tego, jakie wydarzenie z dzieciństwa Bruce’a Wayne’a miało wpływ na to, że stał się on słynnym mścicielem w masce.

(Fot. Flickr/58621196@N05/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/58621196@N05/Lic. CC by)

Nolan nawet nie próbował mierzyć się ze stylistyką à la Burton – swojego Batmana postanowił oprzeć na… realizmie. Obserwujemy, jak trenuje Bruce Wayne, co potem skutkuje jego nadnaturalną fizyczną sprawnością w starciach z przestępcami. Wyjaśniane są także (co prawda z grubsza, ale jednak) szczegóły techniczne wyposażenia Batmana, m.in. jego charakterystycznego stroju.

Nolan doskonale zdawał sobie sprawę, że powodzenie przedsięwzięcia zależy od odpowiednio dobranego zespołu, dlatego do prac nad filmem zaprosił znakomitych aktorów, m.in. Christiana Bale’a, i Michaela Caine’a. Za zdjęcia odpowiedzialny był etatowy współpracownik Nolana – Wally Pfister, a niezapomnianą ścieżkę dźwiękową stworzyli Hans Zimmer i James Newton Howard.

Mroczny rycerz

Sukces kasowy i artystyczny „Początku” spowodował, że można było mówić o triumfalnym come backu Batmana do kin. Dla Nolana było to jednak za mało. Stworzona przez niego w 2008 roku kontynuacja pt. „Mroczny rycerz” przebiła osiągnięcia poprzednika pod każdym względem, zasłynęła m.in. pośmiertnym Oscarem dla Heatha Ledgera za rolę Jokera.

Powstanie

Przed polską premierą filmu fabuła była ściśle strzeżoną tajemnicą. Wiadomo było, że przeciwnikiem Batmana będzie tym razem przerażający Bane (który w komiksowych przygodach Batmana… pokonał go), a na ekranie znów pojawi się Kobieta kot. Czy nowy Batman sprostał oczekiwaniom- oceńcie sami. Czekamy na Wasze komentarze!

 

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Liam Neeson, czyli druga młodość aktora
Doświadczam
Dlaczego warto odwiedzić polskie schroniska górskie?
Doświadczam
Koty i kotomaniacy
  • Anonim

    Mroczny Rycerz bardziej mi się podobał, ale Powstanie też jest niezłe. Generalnie ostatnie trzy części Batmana to moim zdaniem arcydzieła 🙂