Pracuję

Kazimierz Siemienowicz – zapomniany geniusz, który podarował Europie artylerię


  • 0
Wizerunek Kazimierza Siemienowicza na białoruskim znaczku (Fot. Wikimedia Commons)

Wizerunek Kazimierza Siemienowicza na białoruskim znaczku (Fot. Wikimedia Commons)

Zbiorowa pamięć jest kapryśna. Choć Europa przez niemal dwa wieki korzystała z wiedzy pewnego Polaka, jego dokonania są niemal zupełnie nieznane. Niesłusznie – była to postać, która odcisnęła niezatarte piętno na sztuce wojennej. Dlaczego? Kazimierz Siemionowicz, bo to on jest bohaterem tego artykułu, przed wiekami podarował Europie nowoczesną artylerię.

Kim był Kazimierz Siemienowicz?

Kazimierz Siemienowicz jest postacią dość tajemniczą. Nie wiadomo, kiedy dokładnie się urodził, nie znamy również daty jego śmierci; przyjmuje się, że żył od 1600 do co najmniej 1651 roku. Wywodził się z rodziny szlacheckiej, posiadającej ziemie w rejonie Witebska na terenie obecnej Białorusi i pieczętował herbem Ostoja, ale lata jego młodości toną w pomroce dziejów.

Kazimierz Siemienowicz i herb Ostoja (Fot. Wikimedia Commons)

Kazimierz Siemienowicz i herb Ostoja (Fot. Wikimedia Commons)

Wiadomo, że był człowiekiem wykształconym i bywał w świecie. Wziął udział w kilku kampaniach. Wiedzę, którą później spożytkował, zdobył również podczas zagranicznych podróży nakazanych przez króla. Służył wówczas m.in. w armii Zjednoczonych Prowincji Niderlandów, biorąc udział w walkach z wojskami hiszpańskimi.

Siemienowicz wrócił do kraju. Służył swoją wiedzą podczas tłumienia powstania Chmielnickiego, jednak jako inżynier artylerii, a następnie zastępca generała artylerii koronnej pozostałby zapewne zupełnie nieznanym żołnierzem tamtej epoki. Nieśmiertelność przyniosły mu nie dokonania na polach bitew, ale napisana książka.

„Artis Magnae Artilleriae pars prima”

Napisane po łacinie dzieło „Artis Magnae Artilleriae pars prima”, czyli „Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza” pokazuje, że ludzie renesanu istnieli również po zakończeniu tej epoki. Praca Siemienowicza dowodzi niezwykle szerokich horyzontów i zainteresowań autora, który oparł się na ponad 200 wydanych w różnych językach pracach z zakresu chemii, fizyki, matematyki, sztuki wojennej czy mechaniki.

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

To, co bywa skrótowo określane „podręcznikiem ”, jest w istocie kwintesencją technologicznej (i nie tylko!) wiedzy z tamtego okresu. Wiedza ta została zebrana i syntetycznie przedstawiona w kontekście zyskującego coraz większe znaczenie rodzaju broni – artylerii.

Co istotne, Kazimierz Siemienowicz nie dokonał zwykłej kompilacji znanych wówczas prac. Miał rozległą teoretyczną wiedzę, ale był również eksperymentatorem, który wiele swoich obserwacji oparł na przeprowadzanych osobiście doświadczeniach.

Artyleria nie tylko dla orłów

Księga składa się z pięciu części, poświęconych kolejno działomiarowi (kwestiom związanym z kalibrem i wagą kul), materiałom wybuchowym, rakietom, amunicji specjalnej i szeroko rozumianej pirotechnice.

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

Każde z zagadnień omówione jest interdyscyplinarnie i szczegółowo. Przykładowo w części poświęconej działomiarowi poza drobiazgową wiedzą na ten temat znajdziemy omówienie różnych problemów matematycznych, prezentację rodzajów i mechanizmów wag stosowanych w krajach europejskich, praktyczne wskazówki dotyczące konstruowania różnych urządzeń czy informacje z zakresu, chemii, metalurgii i minerałoznawstwa. I tak jest w każdym rozdziale!

O rozpiętości zainteresowań i wiedzy Siemienowicza dobitnie świadczy rozdział poświęcony rakietom, w którym omawiane są koncepcje dotyczące rakiet wielostopniowych, czy przedstawione zalety układu aerodynamicznego, znanego współcześnie jako delta. Nie brakuje również wskazówek dla sabotażystów, zawartych m.in. w rozdziale „Kule artyleryjskie, które po kryjomu i potajemnie można przechowywać w jakimś miejscu, aby w oznaczonym czasie wybuchły z właściwym sobie skutkiem”. Siemienowicz opisuje także stosowanie broni biologicznej i chemicznej.

Poza wskazówkami z zakresu wojskowości autor szeroko omawia wykorzystanie pirotechniki dla rozrywki – przedstawia m.in. zasady działania oraz sposób tworzenia fajerwerków i innych ognistych atrakcji. Nie zabrakło nawet omówienia kwestii związanych z oprawą widowisk.

„Artis Magnae Artilleriae…” to nie wszystko. Gdzie są inne rękopisy Siemienowicza?

Choć Kazimierz Siemienowicz jest znany jako autor jednego tylko dzieła, wiele wskazuje na to, że jego pisarski dorobek jest większy. Pierwszą sugestią jest sam tytuł znanej książki – „część pierwsza” wskazuje na zamiar napisania kolejnej.

Kazimierz Siemienowicz przy pracy (Fot. History.MSFC.NASA.gov)

Kazimierz Siemienowicz przy pracy (Fot. History.MSFC.NASA.gov)

Poza tym w pierwszym wydaniu „Artis Magnae Artilleriae…” Siemienowicz wspomniał o napisaniu drugiej części, w której miały się znaleźć m.in. informacje na temat sprzętu artyleryjskiego i inżynieryjnego. Niestety, na razie to jedyne, co wiemy. Rękopisu drugiej księgi albo choćby wiarygodnych wzmianek o niej nie udało się dotychczas znaleźć.

Być może ma to związek z niewyjaśnionymi losami polskiego geniusza. Ślad po Kazimierzu Siemienowiczu urywa się w 1651 roku. Wiadomo, że po wydaniu swojego dzieła ukończył Akademię Wileńską, gdzie 7 czerwca 1651 roku zdał egzamin, zdobywając tytuł magistra sztuk wyzwolonych i filozofii. Co stało się z nim później?

Jedna z hipotez, wspomniana m.in. w fabularnej powieści Tadeusza Nowaka, osnutej na kilku epizodach z życia Kazimierza Siemienowicza, wskazuje, że mógł paść ofiarą spisku rakietników. Wiedza z zakresu pirotechniki, metalurgii czy budowy rakiet była wówczas niezwykle cenna, a wydanie „Artis Magnae Artilleriae…” godziło w interesy wielu grup zawodowych. Nie jest więc wykluczone, że ktoś mógł podjąć decyzję o usunięciu niewygodnego autora i zniszczeniu nieopublikowanych rękopisów. Jest to jednak hipoteza o tyle barwna i sensacyjna, co oparta wyłącznie na przypuszczeniach.

Dzieło przeżyło swojego twórcę

Podręczniki mają zazwyczaj krótki żywot. Wiedza, zwłaszcza w dziedzinach, w których następuje nieustanny postęp, szybko się dezaktualizuje. Tym większy podziw dla polskiego geniusza budzi fakt, że „Artis Magnae Artilleriae…”  pozostawała w użyciu jako aktualny podręcznik przez niemal 200 lat!

Księgę opublikowano po raz pierwszy w 1650 roku po łacinie nakładem drukarni należącej do słynnego kartografa Jana Jansoniussa. Na znaczeniu dzieła szybko poznali się Francuzi – pierwsze francuskie tłumaczenie ukazało się zaledwie rok później. Poza zrozumiałą dla wykształconych ludzi tamtych czasów łaciną dzieło Siemienowicza przetłumaczono również na niemiecki i angielski.

Ostatnie wydanie książki pochodzi z 1729 roku. Przeznaczone było nie dla kolekcjonerów i badaczy, ale służyło jako podręcznik. Jak widać, zawarta w nim wiedza pozostawała aktualna, skoro zdecydowano się na przetłumaczenie go na angielski i wydanie w Londynie. Po tym wydaniu jeszcze przez długie lata korzystano z książki w szkołach wojskowych całej Europy.

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

„Artis Magnae Artilleriae …” (Fot. Flickr/peacay/Lic. CC by-sa)

Na polską edycję „Wielkiej sztuki artylerii…” trzeba było czekać do 1963 roku. Dwujęzyczne, liczące 769 stron dzieło, zawierające zarówno łaciński oryginał, jak i polski przekład, zostało wydane przez Wydawnictwo Naukowe MON w limitowanym nakładzie 1000 sztuk. Współcześnie na aukcjach internetowych osiąga ceny kilkuset złotych, e-booka z angielskim przekładem można znaleźć m.in. w serwisie Google Books.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Wieczne polowanie – Wojciech Plewiński o fotografii
Pracuję
Nicolas Cage: od zera do bohatera i z powrotem
Doświadczam
Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio