Myślę

IQ to nie wszystko. Co wiemy o inteligencji emocjonalnej?


  • 1
Exam (Fot. Flickr/albertogp123 /Lic. CC by)

Exam (Fot. Flickr/albertogp123 /Lic. CC by)

Współczesny wyścig szczurów zmusza nas do wytężania umysłów w testach na IQ. Okazuje się jednak, że życiowe sukcesy zależą nie tylko od tego ilorazu, ale także (a dla niektórych – przede wszystkim) od poziomu inteligencji emocjonalnej.

Daniel Goleman i jego spojrzenie

Kilka lat temu stałam się szczęśliwą posiadaczką książki Daniela Golemana „Inteligencja emocjonalna”. Wówczas mówiło się i słyszało raczej wyłącznie o ilorazie inteligencji (IQ), który miał być najbardziej obiektywnym z subiektywnych wskaźników inteligencji.

Testy na IQ dostępne są w wielu źródłach i niewątpliwie warto raz na jakiś czas sprawdzić stan swoich szarych komórek. Nowa formuła inteligencji Daniela Golemana przekonuje jednak, że jest coś więcej. Ba, to więcej może wyznaczać ścieżki sukcesu życiowego.

Zdaniem Golemana EQ (ang. Emotional Intelligence Quotient) to w skrócie samoświadomość własnych emocji, umiejętność odbioru stanów emocjonalnych innych osób i kontrola nad tymi spostrzeżeniami. Inteligencja emocjonalna wiąże się z wyrażaniem siebie oraz rozumieniem innych. Niby umiejętność prosta i oczywista – a jednak.

Serce i rozum

W swojej książce już niemal od początku Daniel Goleman zwraca uwagę, że umysłem człowieka kierują bodźce racjonalne i emocjonalne. Wysuwa tezę, że przez to dysponujemy niejako dwoma umysłami, których relacje wyznaczają temperament, usposobienie, ale też pozwalają nam być tym, kim chcemy.

EQ można podzielić na trzy relacje: z samym sobą, z innymi i w stosunku do zdarzeń. Co ciekawe, badacze inteligencji emocjonalnej przekonują nas, że ten typ inteligencji można niejako wyćwiczyć. Bardzo ważny w procesie jej kształtowania jest dom rodzinny, który daje podwaliny do rozpoznawania i panowania nad emocjami; wskazuje, jak budować relacje. Później jednak i dojrzały człowiek może sam dbać o swoje EQ.

Relacja z samym sobą powinna być oparta na samoświadomości, dystansie, ale też poczuciu własnej wartości. Pewność człowieka mającego te cechy pozwoli mu na lepszą kontrolę własnych emocji, nie uczyni go jednak osobą bezduszną. Należy bowiem pamiętać, że bardzo ważną rolę odgrywają relacje z innymi – w tym szczera empatia, umiejętność współpracy, ale także – z drugiej strony – zdolność przewodzenia czy odmawiania.

(Fot. Flickr/dullhunk /Lic. CC by)

(Fot. Flickr/dullhunk /Lic. CC by)

Człowiek mocny w tych dziedzinach będzie umiał właściwie reagować na wyzwania, jakie niesie życie. A dzięki temu mnożyć sukcesy w życiu osobistym i zawodowym. Nie zabraknie mu motywacji do działania, akceptacji sytuacji i podejmowania ryzyka.

Realne korzyści

Rola intelektu w odniesieniu do życiowego sukcesu, biorąc pod uwagę inteligencję emocjonalną, jest nieco inna, niż nam się wydawało w „erze” samego IQ. Zdaniem psychologów właściwy poziom obu wymienionych tu inteligencji gwarantuje dobre wyniki.

Ile zresztą znamy przykładów świetnych uczniów, naszych kolegów ze szkolnych ław, którzy jednak żadnego sukcesu nie odnieśli. Może dlatego, że nigdy nie bawili się w grupie i nie umieli porozumieć się z rówieśnikami? Z drugiej strony mnóstwo średniaków i „trójkowców” w dorosłym życiu ma świetne posady, ułożone życie osobiste i dobre relacje z ludźmi. Nie wolno oczywiście niczego upraszczać, jednak nie wszystko przynosi takie skutki, jak się wydaje na pierwszy rzut oka – i o tym warto pamiętać.

Rozwijanie inteligencji emocjonalnej ma na celu czynienie człowieka bardziej świadomym siebie i innych. Budowanie relacji z samym sobą i na tej podstawie z innymi to kapitał na przyszłość. Panowanie nad emocjami i mądre nimi kierowanie może być pomocne w wyjściu cało z opresji, w zjednywaniu sobie innych.

Trudna nauka

Nauka kierowania emocjami powinna zacząć się, o czym była już mowa, w domu rodzinnym. Nawet jeśli z tym było u nas krucho, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy spróbowali dzieciom przekazać coś więcej.

Nie ma prostej recepty, jak to zrobić. Jako nauczyciele własnych dzieci musimy głównie dawać przykład. Panowanie nad negatywnymi emocjami, umiejętność ich mądrego rozładowywania, a także wykorzystywanie dobrych emocji w dzieleniu się sobą, w pomaganiu innym – to umiejętności, które da się wypracować, ale często kosztem odkrycia bolesnej prawdy o sobie.

Człowiek, który wypracował podstawowe umiejętności w ramach inteligencji emocjonalnej, jest dobrym kandydatem na lidera lub autorytet:

Przedstawione cechy służą oczywiście nie tylko do zarządzania czy przewodzenia innym. Pozwalają po prostu być szczęśliwszym – z samym sobą i innymi.

Inne „Q”

Ostatnimi czasy popularne staje się także wyodrębnianie innych typów inteligencji. Zaliczyć do nich można (w zależności od autora, szkoły) inteligencję: językowo-werbalną, matematyczno-logiczną, przestrzenną, ruchową, muzyczną, międzyludzką, wewnętrzną. Uzdolnienia poszczególnych osób wskazują, który typ inteligencji jest u nich dominujący.

Niezależnie od „A, B, C… Q” możemy, a nawet powinniśmy rozwijać swój intelekt. Z jednej strony warto dbać o rozrywki intelektualne – logiczne, pamięciowe, skojarzeniowe itp. Z drugiej strony areną rozwoju inteligencji emocjonalnej może być codzienne życie.

Umiejętność radzenia sobie z emocjami ma wielki, często niedoceniany wpływ. Nie wystarczy samo IQ. Sukces leży gdzieś głębiej, ale jest dostępny. To pocieszająca perspektywa. A czy Wy dajecie się ponosić emocjom, czy też oceniacie je i potraficie (a jednak!) w miarę racjonalnie je wykorzystać?

[FM_form id="2"]
Myślę
Przyszłość miejskiego transportu
Myślę
Zasada precedencji (pierwszeństwa)
Myślę
Kilka refleksji na temat konfucjańskich podstaw państwa chińskiego
  • Michał Kulczycki

    „Realne korzyści”, o których mowa w tekście, można mieć z różnych aspektów tego co w chodzi w spektrum EQ (bleh..) – tylko dziwnym trafem publicystyka milczy na temat tego, że wiekszośc z nich ma charakter temperamentalny a wiec należy do _najsilniej_ odziedziczalnych cech człowieka. Oczywiście zachowanie można modyfikować w pewnych ramach, ale jesli ktoś myśli – w zgodzie z linią po jakiej to jest sprzedawane – że EQ to jakaś kompetencja do nabycia (w odróżnieniu od IQ) to myli się straszliwie.

    PS. Musze dodać, bo wypada oddawać uznanie właściwym ludziom: to NIE jest koncepcja Golemana – jeśli można komuś przypisać autorstwo to będzie to m.in. Peter Solovey (choć nie jest on winien publicystycznej jazdy Golemana)