Bez kategorii

Parada białych słoni


  • 0
Palencja  (Wikipedia Commons)

Palencja (Wikipedia Commons)

I jak tu nie zgodzić się z tym, że nieszczęścia chodzą parami? Stojąca na skraju bankructwa Hiszpania ma następny kłopot. Spektakularne projekty architektoniczne, które miały być symbolem rozwoju kraju, dziś są jedynie kolejnym problemem powodującym ból głowy.

Perły czy wieprze?

W czasach prosperity mało kto liczył się z groszem. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem, więc realizowano wiele ciekawych, spektakularnych, ale równocześnie drogich projektów. Z drugiej strony dzięki temu Hiszpania może się dziś pochwalić wieloma perłami architektury, wśród których znajdują się m.in. budynek więzienia w Palencji, przekształcony w Centrum Kultury, podziemne muzeum w Lugo, krwistoczerwony szpital psychiatryczny w Saragossie czy centrum muzyczne położone w wiosce niedaleko Alicante, którego fasada pokryta jest porcelanowymi płytkami.

Niedawno opublikowany na blogu dezeen.com artykuł pt. „Jak Hiszpania wydaje swoje pieniądze?”, opatrzony zdjęciami m.in. wyżej wymienionych realizacji, wywołał burzę. Reakcja była na tyle silna, że autorzy musieli nawet zmienić jego tytuł na „Hiszpańska architektura publiczna”. W tekście skrytykowano hiszpańskie budownictwo ostatnich lat, które według autorów jest drogie, niefunkcjonalne, a koszty utrzymania tych budynków znacznie przekraczają możliwości instytucji nimi zarządzających. To właśnie są nasze tytułowe białe słonie.

I choć w Internecie zawrzało, że tekst jest na poziomie tabloidów, że zestawienie jest zupełnie przypadkowe, że w Hiszpanii jest wiele świetnych obiektów wybudowanych niewielkim kosztem, to nie da się ukryć, że coś jest na rzeczy.

Castellon (Wikipedia Commons)

Castellon (Wikipedia Commons)

Przykład modelowy: Walencja

Liczba architektoniczno-ekonomicznych absurdów skumulowała się w regionie autonomicznym Walencja. Przykłady? Lotnisko w Castellon. Budowane niemalże dekadę pochłonęło 180 mln euro, w tym 30 mln wydano na reklamę oraz 300 tys. euro na ustawiony przed budynkiem lotniska 25-metrowy pomnik Carlosa Fabry, miejscowego polityka i pomysłodawcy lotniska. Efekt? Otwarty ponad rok temu port stoi pusty. Przede wszystkim dlatego, że nie ma on odpowiedniej licencji, a poza tym w czasach kryzysu przewoźnicy nie chcą ryzykować i rozszerzać swojej działalności na niewielkie miasta.

Władze regionu fantazją wykazały się nie tylko w przypadku lotniska w Castellon. Walencja zbudowała także: tor do wyścigów Formuły 1, największy w Europie kompleks do produkcji filmowej – Miasteczko Świateł w Alicante oraz Miasteczko Sztuki i Nauki w stolicy regionu.

(Fot. Flickr/Teleyinex/Lic. CC by-sa)

(Fot. Flickr/Teleyinex/Lic. CC by-sa)

Ciudad de las Artes y las Ciencias zaprojektował najsłynniejszy hiszpański architekt, Santiago Calatrava. W skład kompleksu, który zajmuje powierzchnię ok. 350 000 m2, wchodzi 5 budynków. Mieszczą one m.in. planetarium, oceanarium, interaktywne Muzeum Nauki, galerie, sale koncertowe. Całość kosztowała ponad miliard euro. Zapierające dech w piersiach futurystyczne budynki o niezwykle skomplikowanej konstrukcji nie były jednak pozbawione wad.

W oddanym w 2005 roku Pałacu Sztuki im. Królowej Zofii główna sala operowa miała tak złą akustykę, że trzeba było ją zamknąć i przebudować. Z innego pomieszczenia wymontowano 200 siedzeń, bo z dalszych rzędów nie było nic widać. Inny powszechny problem stanowiły przeciekające dachy. Ale w czasie boomu gospodarczego nikt się tym specjalnie nie przejmował. Fala krytyki ruszyła, gdy na horyzoncie pojawił się kryzys.

Kilka tygodni temu mieszkańcy Walencji założyli stronę internetową Calatravatelaclava.com, na której nazywają architekta krwiopijcą. Według autorów strony Calatrava traktowany był przez władze na specjalnych warunkach – zawsze wygrywał, choć był dużo droższy od innych. Wypominają architektowi, że jego poprzednie projekty również nie były doskonałe, np. lotnisko w Bilbao nie miało początkowo poczekalni.
Na konserwację i ochronę budynków Miasteczka Sztuki i Nauki władze rocznie wydają ponad 700 tys. euro. I choć jest to właściwie kropla w morzu potrzeb zadłużonej na ponad 600 mln euro Walencji, to równie dobrze może być to kropla, która przeleje czarę goryczy.

(Fot. Flickr/ahisgett/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/ahisgett/Lic. CC by)

Efekt Bilbao

Bilbao to średniej wielkości miasto w północnej Hiszpanii o przemysłowej przeszłości. Jeszcze dekadę temu było brudne, zaniedbane, a dookoła straszyły nieczynne fabryki. Wszystko zmieniło się w 1997 roku, kiedy otwarto tam Muzeum Guggenheima, projektu Franka O. Gehry’ego. Oryginalny, pokryty tytanową blachą, pełen krzywizn i powyginanych brył budynek, przyciągnął w pierwszym roku funkcjonowania 1,4 mln turystów.

Po muzeum przyszły kolejne inwestycje: dwie linie metra, Międzynarodowe Centrum Wystawowe, centrum kulturalne Alhóndiga Bilbao, przebudowane przez Philippe’a Starcka, czy dwie wieże Isozaki Atea, zaprojektowane przez Aratę Isozakiego. Rewitalizowano także zaniedbane, poprzemysłowe części miasta, tworzono kolejne parki, systematyczne przedłużano bulwar nad rzeką Nervion. To wszystko skutecznie przyciągało turystów, a przychody z muzeum szybko zwróciły koszty jego budowy.

Nagle lokalnym władzom na całym świecie zaczęło się wydawać, że wystarczy zatrudnić światowej klasy architekta, pozwolić zaprojektować mu spektakularny budynek, a reszta zrobi się sama. Niestety, nie brano pod uwagę tego, że Muzeum Guggenheima było zaledwie jednym z elementów rewitalizacji miasta. A poza tym region, w którym znajduje się Bilbao, jest jednym z najbogatszych w Hiszpanii.

„Pierwszą ofiarą efektu Bilbao”, jak określił to swego czasu „New York Times”, jest Steven Holl. Został on zatrudniony przez władze Seattle, aby stworzyć budynek Das Bellevue Art Museum (BAM). Pomimo wydania 23 mln dol. liczba zwiedzających BAM była poniżej oczekiwań i we wrześniu 2003 roku obiekt został czasowo zamknięty. Holl dostał zadanie opracowania przebudowy budynku tak, by był on bardziej przyjazny i atrakcyjny dla turystów.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Jak samochód zmienił życie współczesnego człowieka
Bez kategorii
Koleje dużych prędkości
Bez kategorii
Alternatywne źródła energii – czy zastąpią węgiel i ropę?