Pracuję

Poczet zacnych samozwańców


  • 2

Mój rodowód „nie sięga bursztynowych szlaków”. Nic mi też nie wiadomo o królach zamieszkujących moje drzewo genealogiczne. Czy to oznacza, że powinnam porzucić marzenia o koronie na głowie? Bynajmniej! W każdym razie są tacy, którzy nie przejmują się takimi drobiazgami. Nie martwi ich też fakt, że Polska dawno temu przestała być monarchią. Oto oni, przed Wami poczet samozwańców polskich!

jan III sobieski (Fot. Flickr / AMB Brescia / Lic. CC by)

jan III sobieski (Fot. Flickr / AMB Brescia / Lic. CC by)

Księżna z depresją

Karin Sobiewski wzbudza moją sympatię nie tylko z powodu zbieżności imion, lecz także ze względu na romantyczną historię. Oto niemal baśń, tyle że rolę wróżki odgrywa niejaki Piotr Tymochowicz (znany głównie z tego, że machając magiczną różdżką manipulacji, przeniósł pewnego rolnika z Pomorza do ław sejmowych). Dawno, dawno temu, a dokładniej u schyłku lat 80., kreatywny 38-latek Piotr postanowił wesprzeć cierpiącą na depresję bibliotekarkę z Niemiec. Zmienił jej więc troszkę nazwisko, odtąd nazywała się Karin Sobieski zu Schwarzenberg. Następnie przekonał wszystkich, że oto przyjeżdża do Polski prawdziwa księżniczka, w prostej linii wywodząca się od Jana III Sobieskiego.

„Milicja warszawska dała ochronę, Lech Grobelny luksusowe limuzyny, hotel Marriott wydał uroczysty bankiet, na którym setki osób za darmo objadły się nieprzytomnie. Jedna z wilanowskich podstawówek chciała przyjąć imię księżnej, jakaś gazeta poświęciła wizycie cały numer, a Grobelny, któremu została udzielona audiencja, przysłał jej karetę pełną róż i list z oświadczynami” – snuje baśń Jacek Hugo-Bader. Podobno potem rachunki z Mariottu powędrowały do Grobelnego, a ten wszystko zapłacił i nawet się nie obraził. „Przysłał też list, że jeszcze nikt go tak wdzięcznie nie oszukał” – twierdzi Tymochowicz. Tymczasem księżniczka, raz odmieniona, bardzo wczuła się w swoją nową tożsamość. Do tego stopnia, że nawet walczyła z wytwórcą pewnego napoju w obronie honoru rodowego. Uznała, że nazwisko jej praszczura jest dobrem osobistym i butelka z napisem 40% nie jest go godna. Sąd zdecydował jednak o oddaleniu pozwu…

 

Przewodniczący Komitetu Obrony Właścicieli Ziemi, Rolników, Ogrodników i Kupców

Jego wysokość tytułuje się jako Król Polski Polskiej Partii Królewskiej Pomocy Człowiekowi, Hetman Koronny, Prezydent Założyciel Polskiego Stowarzyszenia Właścicieli Ziemi, Rolników, Ogrodników i Kupców, Prezydent Założyciel Polskiego Zrzeszenia Fundacji Pomocy Człowiekowi, Główny Dowódca i Przewodniczący Komitetu Obrony Właścicieli Ziemi, Rolników, Ogrodników i Kupców na Targowisku Okęcie w Warszawie Książę Marek Światopełk Świętopełk Zawadzki. Wsławił się dwiema rzeczami. Powiedział NIE Unii Europ (pisownia zgodna z oryginałem) w 2003 roku. Jego TAK było już wówczas zarezerwowane „tylko dla Matki Boskiej z Jasnej Góry, która jest jedynym legalnym królem Polski”. Dziesięć lat wcześniej książę pracował jako psycholog w pewnym warszawskim liceum, potem w technikum… I z tą jego profesją związana jest druga historia.

Otóż książę przyjmuje w swojej warszawskiej Anonimowej Poradni Psychologicznej, gdzie opracowaną przez siebie metodą chirurgii głębinowej leczy ze złych narowów, takich jak masturbacja. Bartosz Janiszewski postanowił sprawdzić, jak działa ta metoda, zatem przybył do Świętopełka, mówiąc, że ma problem. Ten w trakcie sesji dyktował mu notatki: „Podczas masturbacji tracę odporność na stres, co stwarza we mnie Negatywną Kulę Wartości Psychosomatycznych Zachowań Numer Trzy, która doprowadza do wulgaryzmów, onanizmów, pretensjonalności, prowodyrstwa, zaczepek, wyszydzania, narcyzmów, chorób, nienawiści, skłonności do homoseksualizmu, biseksualizmu i lesbijstwa. Aha, dopisz jeszcze »pedofilii«”.

Regent Polski, Kniaź Imperium Rosji, Emir Tatarów

Leszek Antoni Wierzchowski ma nie mniej tytułów niż Świętopełk, jednak zamiast zajmować się narcyzmem i lesbijstwem, aktywnie zabiega o przywrócenie monarchii w Polsce. Robi to zresztą od 1991 roku, kiedy to założył Polski Ruch Monarchistyczny (PRM). Na stronie tego ruchu zamieszczono interesującą deklarację ideowo-programową. Wynika z niej między innymi, że w Polsce rządzonej przez króla własności państwowe byłyby rozdawane „patriotom-menadżerom” jako tzw. królewszczyzna. Zakład Ubezpieczeń Społecznych byłby niezależny od budżetu państwa. Król urzędowałby w Krakowie, mając pod bokiem MSZ, MSW oraz wojsko, a reszta nieistotnych dla króla gospodarczych resortów zostałaby wraz z rządem w Warszawie.

W międzyczasie ruch prowadzi działalność filantropijną, poprzez fundację „Polska korona” wspiera finansowo (i nie tylko) młodzież z „najsłabszych bytowo grup”. Młodzież z kolei odpłaca się, tworząc Drużyny Zaciężne i przystępując do PRM. Czy jednak rzeczywiście Wierzchowski chce być monarchą? Trudno powiedzieć. Na razie tajemniczo stwierdza, że kandydatem na króla jest pewien przedstawiciel starej arystokracji, który ujawni się, gdy społeczeństwo będzie bardziej dojrzałe. A do zmiany ustroju zachęca hasłem: „Monarchia to porządek, porządek to stabilne prawo, a stabilne prawo to dobrobyt!” Nic dodać, ordnung muss sein!

Cesarzowa, Mistrz Orderu Św. Stanisława, Hrabia… i inni

Na tym nie kończy się poczet samozwańczych monarchów pretendujących do polskiej korony. Obecnie jest ich co najmniej 10, z braku miejsca z żalem rezygnuję z opisania wszystkich. Jest tam bowiem i cesarzowa wywodząca swój rodowód od Romanowów. Mowa o niejakiej Marii Władimirownie, która w gruncie rzeczy zdaje się bardziej starać o poprawę wizerunku rodu niż o tron. Fakt jednak, że posługuje się również tytułem królowej Rosyjskiego Królestwa Polskiego. Z kolei Zbigniew Roliński „z polskiej od pokoleń katolickiej rodziny, syn akowca, spadkobierca tradycji narodowych, socjaldemokrata, ewangelik” nie tak dawno próbował zostać prezydentem. Ponieważ mu się nie udało, zajmuje się doradztwem, podobno rozsądnym, a także sarka na pijaństwo w nadmorskich kurortach.

Jest jeszcze Hrabia Jerzy Tarnawa Zajączkowski, który lubi rozdawać ordery. Wreszcie mieszkający w Niemczech Jan Zbigniew Potocki, „dziedzic” Nowiny-Sokolnickiego, który szybko ogłosił się nowym prezydentem wolnej Polski na wychodźstwie i równie szybko postanowił zrzec się tytułu. Oficjalnie odcina się jednak od pretendowania do tronu. Za ważne uważa kultywowanie tradycji szlacheckiej, bo jak mówi: „To jest nasza historia, którą trzeba pielęgnować. Nie można tego zaprzepaścić, bo cóż będzie dla potomności?”.

Zdaje się, że kogoś pominęłam… Może uzupełnicie w komentarzach? A może udało Wam się tak zagłębić we własne korzenie, że odkryliście w sobie błękitną krew? Jeśli tak, zapraszam, chwalcie się. Ja niestety nie mam czym. Cóż, moi przodkowie mogli co najwyżej „czuć się dobrze przy Saskich Augustach i z Ciołkiem zwiedzać chętnie ogrody Wenery”.

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio
Pracuję
Znakomity Leonardo DiCaprio
Pracuję
David Hasselhoff – od Księgi rekordów Guinnessa do hamburgera z podłogi
  • Bartłomiej Wanot

    Świetny materiał. Jest jeszcze Janusz Korwin-Mikke, który rad zostałby królem i sam w wywiadzie przyznał, że inicjały ma adekwatne.
    A u mnie macie wielki plus za Kaczmarskiego. ;-)Pozdrawiam.

  • niemka

    Bzdura. Tymochowicz stworzył też ponoć Tymińskiego. Tymochowicz został wynajęty celem zniszczenia i ośmieszenia Karin przez wtywórnię wódki. Jak widać kłamstwo zostało puszczone w eter , opublikowane w gazecie wyborczej i pojechało. Wczesniej wymyślili, że Stan Tymiński bił żonę……………………. Głupim polaczkom wszystko się wciśnie. Debile bez znajomości historii. Prawda o Księżnej Karin Sobieskiej zu Schwarzenberg dostępna w Anglii, Niemczech . Wydana książka o genealogii potwierdzająca jej pochodzenie.