Korzystam

Mickey Rourke – czuły zabijaka


  • 0
Mickey Rourke (fot. Flickr/GabboT/Lic. CC BY-SA)

Mickey Rourke (fot. Flickr/GabboT/Lic. CC BY-SA)

Autodestrukcja niemal doskonała – te słowa idealnie opisują przebieg kariery Mickeya Rourke’a. Dlaczego „niemal”? Ponieważ na stare lata gwiazdor wyraźnie – i oby permanentnie – zmądrzał. Tylko tyle wystarczyło, by zaliczył come back na salony w iście hollywoodzkim stylu.

Makaron na krechę

Był taki czas w latach 90., gdy Mickeya – aktora już ze sporym filmowym dorobkiem – nie było stać nawet na jedzenie. Przychodził wtedy do knajpy i zamawiał spaghetti. Jak za nie zapłaci, zastanawiał się dopiero podczas konsumpcji – żywiąc głęboką nadzieję, że na sali znajduje się jakiś fan jego talentu, gotów w razie draki uregulować rachunek.

Młodość jurna i durna

W tak beznadziejnej sytuacji materialnej Rourke nie znajdował się nawet wtedy, gdy rozpoczynał swoją karierę. Co istotne, wtedy jeszcze nie aktorską, tylko… bokserską. Wychowany twardą ręką ojczyma (podobno zdarzało mu się znęcać nad Mickeyem), jako nastolatek postanowił związać swoje życie z szermierką na pięści. Szedł jak burza – w 1971 roku przyznano mu nawet prestiżowe wyróżnienie Złotych rękawic.

Świetnie zapowiadającą się karierę zastopowały kontuzje. W pewnym momencie lekarze doradzali Rourke’owi roczny odpoczynek od boksu. W gorącej wodzie kąpany młodzian nie chciał czekać aż tak długo, a ponieważ lubił chodzić do kina i podziwiać kunszt buntowniczego Jamesa Deana, obrał kurs na aktorstwo.

American dream

Pierwszy raz Rourke zwrócił na siebie uwagę krytyków po występie w filmie „Diner” (1982). Był to debiut reżyserski cenionego dziś w środowisku Barry’ego Levinsona. Później przyszły role w „Rumble Fish” (1983) Coppoli oraz „Papieżu Greenwich Village” (1984). Dzięki tej pierwszej spełniło się marzenie Mickeya – zaczął być porównywany ze swoim idolem, Jamesem Deanem.

Bożyszcze kobiet

Po premierze thrillera erotycznego „9 i pół tygodnia” (1986) na świecie zapanowała prawdziwa Rourke’omania, a rozgrywający się na ekranie płomienny romans Mickeya z Kim Basinger przeszedł do historii kinematografii. I cóż z tego, że w późniejszym wywiadzie Basinger stwierdziła, iż „całowanie Rourke’a przypomina całowanie popielniczki”? Do plakatu z wizerunkiem aktora i tak wzdychała rzesza młodych dziewcząt spragnionych kochanka idealnego.

Za następne kreacje – detektywa w „Harrym Angelu” i pisarza alkoholika w „Ćmie barowej” (1987), gdzie zagrał wraz z Faye Dunaway, Rourke’a ponownie doceniła krytyka. Uznanie środowiska, pieniądze, powodzenie u kobiet – czego więcej może chcieć trzydziestokilkuletni mężczyzna?

Skok w przepaść

Może chcieć to wszystko zepsuć – i zrobić to nad wyraz skutecznie. W szczytowym momencie kariery aktor stał się nieznośny. Wszczynał awantury, kłócił się, z kim popadnie – potrafił w połowie dnia zdjęciowego odjechać w siną dal i przez jakiś czas nie dawać znaku życia. Nie umiał gospodarować pieniędzmi, co w połączeniu z wyjątkowo kiepskim doborem ról (odrzucił propozycje zagrania m.in. w „Policjantach z Miami”, „Pulp Fiction”, czy „Nietykalnych”) szybko sprowadziło go na finansowe dno. Gdy został bez grosza przy duszy, podjął decyzję: czas na wielki powrót. Tyle że wcale nie do aktorstwa, lecz do… boksowania.

Rourke jak Rocky

Szło mu niezgorzej – z 12 walk wygrał 10, a 2 zremisował. Podniósł też z ringu spore pieniądze – ponad milion dolarów! Jednak, podobnie jak wiele lat wcześniej, na drodze do dalszego uprawiania sportu stanęły kontuzje – zwłaszcza urazy głowy. W natychmiastowej decyzji o zawieszeniu rękawic na kołku pomogła Rourke’owi słynna dziś konwersacja z osobistym lekarzem. Spytał on Mickeya, ile ten dostanie za kolejną walkę. Gdy usłyszał odpowiedź, stwierdził: „Nie będziesz w stanie policzyć tej forsy”.
Załamany Rourke wydał większość swoich pieniędzy, by doprowadzić do ładu swoją zmasakrowaną podczas bokserskich walk twarz. Jak sam stwierdził po latach, „wybrał kiepskiego chirurga”. Trudno nie przyznać mu racji – patrząc na niego dziś, niełatwo znaleźć wspólny mianownik z Mickeyem z „9 i pół tygodnia”.

Powrót do źródeł

Nowy image, a także ciągnąca się za aktorem opinia awanturnika nie pomagały Rourke’owi w powrocie do aktorstwa. Rękę do upadłego gwiazdora wyciągnął Robert Rodriguez, dzięki czemu Mickey zagrał w „Desperado 2” (2003), a także w „Sin City” (2005). Prawdziwy come back miał jednak dopiero nadejść…

„Wezmę cię do mojego nowego filmu, ale zagrasz w nim za darmo” – powiedział reżyser Darren Aronofsky („Pi”, „Requiem dla snu”) do aktora. „OK, zróbmy to” – po namyśle odpowiedział Rourke. Rozmowa dotyczyła filmu „Zapaśnik” (2009), który opowiadał historię wrestlera na starość rozmieniającego dawną sławę na drobne. Aronofsky miał olbrzymie problemy z uzbieraniem funduszy na nakręcenie swojego dzieła. Na potrzeby filmu Rourke brał udział w autentycznych walkach wrestlerów, ponieważ wychodziło to taniej niż wynajmowanie całej sali tylko na potrzeby zdjęć. Autentyczne są również pokazane na ekranie sceny samookaleczania.

The Wrestler (fot.Flickr/simononly/Lic. CC BY)

The Wrestler (fot.Flickr/simononly/Lic. CC BY)

Wysiłek się opłacił – po występie w „Zapaśniku” Rourke powrócił do hollywoodzkiego topu, dzięki czemu mogliśmy go oglądać w filmach takich jak „Iron Man 2” czy „Immortals 3d”.

Czuły twardziel

Od czasu triumfalnego powrotu Mickey nie unika oficjalnych przyjęć, na których często można go spotkać w towarzystwie… piesków rasy chihuahua. Jak twierdzi aktor, to właśnie one uchroniły go przed zupełną zapaścią. A było to tak: pewnego dnia załamany swoją sytuacją Mickey spojrzał na swoje psiny. Stwierdził wtedy, że jeśli go nie będzie, to nie będzie miał kto zaopiekować się jego małymi przyjaciółmi. Postanowił więc wziąć się w garść.

To be continued

Jak dalej potoczy się kariera Mickeya Rourke’a, tego nie wie nikt. Już raz aktorstwo po prostu mu się znudziło, więc co stoi na przeszkodzie, by stało się tak po raz kolejny? Może tym razem postanowi na serio wziąć się do wrestlingu? A może jego chihuahua podpowiedzą mu zupełnie inną drogę…?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Oświetlenie w domu – czy tylko fachowiec będzie umiał wymienić żarówkę?
Pracuję
Ben Affleck – filmowiec z prawdziwego zdarzenia
Korzystam
Fenomen małych kin studyjnych w Krakowie