Bez kategorii

Ukryty czar blokowisk


  • 2
Ursynów, Warszawa (Wikimedia Commons)

Ursynów, Warszawa (Wikimedia Commons)

 

Być może prawdą jest to, że Polska to jedno wielkie, koszmarne blokowisko, w którym nie da się żyć. Jednak nie brakuje także osiedli, które zaskakują założeniami formalnymi, urbanistyką czy kształtami budynków.

W powszechnej świadomości osiedla z wielkiej płyty kojarzą się z PRL-owskim wynalazkiem. Nic bardziej mylnego. Tradycje nowoczesnego budownictwa wielorodzinnego są znacznie starsze i sięgają początków XX wieku. Moderniści, na czele z Le Corbusierem, chcieli stworzyć zupełnie nową, bardziej higieniczną przestrzeń życiową dla ludzi, którzy do tej pory zmuszeni byli do mieszkania w ciemnych, zagrzybionych i pozbawionych jakichkolwiek wygód kamienicach czynszowych. I choć idee były szczytne, to szybko uległy one degeneracji. Na szczęście są i takie realizacje, których nie powinniśmy się wstydzić, ba, powinniśmy być z nich dumni.

Filozofia zamknięta w formie otwartej

Jednym z najciekawszych osiedli w Polsce wybudowanych w czasach PRL-u jest osiedle Słowackiego w Lublinie, zaprojektowane przez Oskara i Zofię Hansenów. Projekt ten wcielał w życie, opracowaną przez Hansena w latach 50. XX wieku, koncepcję formy otwartej. Według jej założeń architekt/artysta nie tworzy zamkniętego dzieła sztuki, a jedynie buduje kontekst dla kreowanej przez ludzi przestrzeni.

Głównym założeniem urbanistycznym był podział na strefy, z których każda miała pełnić odrębne funkcje. Sercem osiedla są ustawione półkoliście budynki mieszkalne oraz ogród, dostępne tylko dla ruchu pieszych. Aby zwiększyć poczucie prywatności i bezpieczeństwa, wszystkie wejścia do budynków i balkony umieszczono do wewnątrz osiedla. Głównym przeznaczeniem tej strefy było zagwaranatowanie mieszkańcom miejsca do wypoczynku oraz zadbanie o ich potrzeby kulturalne (tu też pierwotnie zlokalizowano dom kultury).
Ta część była obsługiwana przez dwie strefy pomocnicze, które stanowiły zaplecze komunikacyjne oraz usługowe (m.in. targowisko, przedszkole, budynek usługowo-handlowy).

Niestety, powstałe w latach 1963-1966 osiedle od wielu lat zmaga się z postępującą degradacją. Najbrutalniejszym tego przykładem jest olbrzymi kościół pw. bł. Piotra Frascatiego (1999-2005). Zbudowano go – wbrew woli wielu mieszkańców – obok zamkniętego wcześniej domu kultury. Największym grzechem kościoła jest jego wielkość. Przez nią otwarta forma osiedla została scentralizowana i zhierarchizowana, co zniszczyło demokratyczny charakter założeń Hansena.

Osiedle Zaspa w Gdańsku (Wikimedia Commons)

Osiedle Zaspa w Gdańsku (Wikimedia Commons)

 

Z lotu ptaka

Właściwa historia gdańskiej Zaspy zaczyna się w roku 1974, kiedy to zamknięto funkcjonujące na tym terenie od 1910 roku lotnisko. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości było ono pierwszym cywilnym portem lotniczym w naszym kraju. Pozostałością po tamtych czasach jest al. Jana Pawła II, jedna z głównych arterii Zaspy, która została wytyczona w miejscu dawnego pasa startowego. Ale nie tylko to świadczy o wyjątkowości Zaspy. Tym, co wyróżnia ją na tle tysiąca innych blokowisk, jest plan urbanistyczny. Osiedle z lotu ptaka przypomina wielki plaster miodu. Ustawione w ten sposób bloki tworzą pewien zamknięty układ, wewnątrz którego miało powstać wiele przyjaznych przestrzeni o półprywatnym charakterze.

Budowa osiedla rozpoczęła się w 1974 r. na podstawie projektu architektów Stefana Grochowskiego, Romana Hordyńskiego, Teresy Opic i Anny Wesołowskiej. Powstawało ono w dwóch etapach i ostatecznie ukończono je na początku lat 90. Zdaje się jednak, że nie wszyscy o tym wiedzą i dlatego nie milkną dyskusje na temat dogęszczenia osiedla.

Plac Grunwaldzki, Wrocław (Wikimedia Commons)

Plac Grunwaldzki, Wrocław (Wikimedia Commons)

Gdańską Zaspę warto też zobaczyć z innego powodu. Na osiedlu powstaje pierwsza i jedyna bodaj na świecie galeria murali. Jej twórcą jest Rafał Roskowiński. Z okazji 1000-lecia Gdańska powołał on w 1997 roku międzynarodowy festiwal, w czasie którego na blokowisku zaczęły powstawać pierwsze monumentalne malowidła. Wśród nich znajdziemy np. mural poświęcony Lechowi Wałęsie, który w latach 80. mieszkał na Zaspie (blok przy ul. Pilotów 17).

High life po wrocławsku

O zespole mieszkalno-usługowym przy placu Grunwaldzkim we Wrocławiu mówi się “Manhattan”, „bunkrowce”, jednak najczęściej słyszy się swojsko brzmiące określenie „sedesowce”. Zespół ten obejmuje sześć 16-piętrowych bloków i kilka pawilonów handlowych połączonych betonową esplanadą o długości 55 m. Zaprojektowany przez Jadwigę Grabowską-Hawrylak kompleks od blisko 40 lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu Wrocławia.

Projekt był śmiały. Owalne zagłębienia okienne, biały beton, który w słońcu miał wyglądać jak marmur Biała Marianna, donice z pnącą roślinnością i trawiaste dachy pawilonów handlowych. Według założeń wszystko to miało tworzyć namiastkę południa Europy w centrum środkowoeuropejskiego miasta. Skończyło się – niestety – na szarym betonie i dachach pokrytych papą.

I choć do tej listy skarg można by dodać jeszcze niejedną pozycję, np. niefunkcjonalnie mieszkania, na które narzekają mieszkańcy, to nie zmienia to faktu, że warto się tym kompleksem zainteresować. Przede wszystkim dlatego, że jest to świetny przykład odważnej, rozrzeźbionej architektury późnego modernizmu, w której pobrzmiewają echa futuryzmu i brutalizmu.

Kukurydza, Osiedle Tysiąclecia w Katowicach (Wikimedia Commons)

Kukurydza, Osiedle Tysiąclecia w Katowicach (Wikimedia Commons)

 

Co jeszcze warto zobaczyć?

Osiedle Tysiąclecia w Katowicach to jedno z największych osiedli w Polsce (50 tysięcy mieszkańców). Zaprojektowane zostało przez Henryka Buszko i Aleksandra Franta. Najbardziej charakterystycznymi obiektami są budynki zwane „Kukurydzami”, które swój oryginalny kształt zawdzięczają łukowatym balkonom.

Ursynów Północy w Warszawie. Stworzone przez Marka Budzyńskiego osiedle miało być namiastką skandynawskiego podejścia do architektury mieszkaniowej w siermiężnych czasach PRL-u. To, co urzeka, to ludzka skala bloków oraz przebiegający przez całe założenie korytarz parków oraz zielonych terenów rekreacyjnych. W założeniach – poprzez zlokalizowanie tam sklepów, szkół, domów kultury oraz miejsc pracy – Ursynów Północny miał być samowystarczalny.

Ciekawa koncepcja urbanistyczna czy niesztampowe projekty budynków to jednak nie wszystko. Trzeba pamiętać, że te koncepcje były realizowane w warunkach gospodarki permanentego niedoboru i nie wszystko, co było zaplanowane udało się zrobić. I choć o wadach wielkie płyty możnaby długo dyskutować i pewnie większość z nas nie chciałaby tam zamieszkać, to na pewno warto – przynajmniej – docenić polską myśl urbanistyczno-architektoniczną tamtych czasów.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Luksusowe hotele w Zatoce Perskiej
Bez kategorii
Autostop – podróż za jeden uśmiech
Bez kategorii
Po co Ci pick-up?
  • Anonim

    Ileż to razy przejeżdżając przez Katowice nie mogłam oderwać wzroku od tych dziwacznych budynków, głowiąc się nad tym, kto je zaprojektował… Fakt, wygląd mają nietuzinkowy, lekko futurystyczny nawet jak na dzisiejsze czasy. Podobno tak prezentują się mieszkania wewnątrz http://i238.photobucket.com/albums/ff134/1000city/QQ/Rzut.jpg Też ciekawie!

  • Swirley

    „Aby zwiększyć poczucie prywatności i bezpieczeństwa, wszystkie wejścia do budynków i balkony umieszczono do wewnątrz osiedla.”
    Bo nic tak nie zwiększa poczucia prywatności, jak setka okien obcych ludzi wymierzona w jedno podwórko. Ciekawe, ilu mieszkańców rzeczywiście lubi tam wypoczywać.