Korzystam

Tony Scott – wspomnienie mistrza kina akcji


  • 0
"Top Gun" to najsłynniejsze dzieło Tony'ego Scotta (Fot. Flickr/PVBroadz/Lic. CC BY-ND)

„Top Gun” to najsłynniejsze dzieło Tony’ego Scotta (Fot. Flickr/PVBroadz/Lic. CC BY-ND)

Przyznajcie się – kto, po usłyszeniu wiadomości o samobójczej śmierci Tony’ego Scotta, od razu skojarzył, o kogo chodzi? Idę o zakład, że niewielu. Ale wystarczyło, by spiker w radiu/prezenter wiadomości zaczął wymieniać tytuły filmów jego autorstwa, by stało się jasne: odszedł jeden z najmniej rozpoznawalnych, a zarazem wielkich reżyserów Hollywood.

Szkolne lata

Przyszły filmowiec urodził się w Newcastle, w 1944 roku. Przez długi czas zanosiło się, że Tony będzie zarabiał na życie malowaniem obrazów. Zdobył w tym celu potrzebne wykształcenie – ukończył Royal College of Art w Londynie. Jednakże wkrótce po zakończeniu edukacji uwagę młodziana zaczęły przyciągać nieco inne obrazki – te ruchome. I z tej fascynacji nie wyniknęłoby zapewne wiele, gdyby nie oparcie w rodzinie. Szczególny udział w ukształtowaniu młodziana miał jego starszy brat– znany dziś na całym świecie reżyser, Ridley Scott.

Big Brother

Ciężko w to uwierzyć, ale gdy bracia rozpoczynali swoje przygody z filmem – wtedy były to jeszcze spoty reklamowe – górą był Tony, który miał niesamowite wyczucie w kręceniu zdjęć maszyn. Jednakże okres przeskoku na nieco większy ekran to popis starszego ze Scottów, który już na początku swej kinowej kariery nakręcił „Pojedynek”(1977), „Obcego”(1979), oraz „Łowcę androidów”(1982). Na swoją szansę Tony czekał niemal do 40. urodzin. Właśnie wtedy otrzymał propozycję wyreżyserowania horroru „Zagadka nieśmiertelności”(1983).

Złe miejsce, zły czas

Fabuła filmu przedstawia historię wampirzycy Miriam(Catherine Deneuve), która od pokoleń żywi się krwią swoich kochanków. Ich los jest nie do pozazdroszczenia – po ukąszeniu przez demoniczną kobietę, zaczynają bowiem starzeć się w bardzo szybkim tempie. Jedna z „ofiar” Miriam, John(David Bowie), szuka pomocy u dr Sary Roberts(Susan Sarandon), która pracuje nad tajemniczym eliksirem…

Choć dziś film uważany jest za kultowy, niespełna 30 lat temu nikogo nie zachwycił. Co za tym idzie, na swoją następną szansę na zaistnienie w „dużym” filmowaniu młodszy z braci Scottów musiał trochę poczekać. Można się tylko zastanawiać, co by było, gdyby „Zagadka…” trafiła do kin w dzisiejszych czasach. Wampiryczne love story? Temat ostatnimi czasu bardzo chodliwy…

Top director

Po niewypale „Zagadki…”, Tony wrócił do tego, co dotychczas wychodziło mu najlepiej – pracy w reklamie. Był w tym na tyle dobry(do dziś w stworzonych przez niego reklamach wystąpili m.in. Clive Owen i Anthony Hopkins), że w 1986 roku zaproponowano mu nakręcenie filmu pt. „Top Gun”. Scott nadawał się do tego projektu idealnie – twórcom zależało, by wyeksponować piękno amerykańskich maszyn lotniczych, wypożyczonych od armii. Tym razem reżyser nie kombinował – postawił na efektowne kino akcji, z prostymi wątkami dramatycznymi i muzyką popularną w tle. Efekt? Olbrzymi sukces, mierzony przede wszystkim w dolarach (ponad 350 milionów wpływów), a także rozbłyśnięciem gwiazdy Toma Cruise’a.

Z prądem

Olbrzymia popularność obrazu sprawiła, iż Tony Scott postanowił od tego czasu doskonalić swój warsztat w kręceniu filmów o podobnym profilu. Były to produkcje nieprzesadnie zawiłe fabularnie, z wartką akcją, dynamicznym montażem, i nierzadko podlane „męskim” poczuciem humoru. Ten „przepis na sukces” działał praktycznie bez zarzutu. A że po box-office’owej bombie, jaką był „Top Gun”, ofert scenariuszy dla Scotta nie brakowało, Brytyjczyk wybierał te, które niosły za sobą najmniejsze ryzyko niepowodzenia. Tak oto powstały chociażby „Gliniarz z Beverly Hills 2”, „Ostatni skaut”(1991), „Fan”(1996), czy „Wróg publiczny”(1998) – dziś uważane za klasyki kina akcji i thrillera.

Romans z Tarantino

Quentinowi Tarantino nie zawsze wiodło się dobrze – w 1993 roku nie mógł znaleźć studia, gotowego sfinansować jego film „Wściekłe psy”. By zarobić nieco grosza, zdecydował się więc odsprzedać jeden ze swoich scenariuszy – i to za najniższą dopuszczoną przez prawo stawkę (50 tys. dolarów). Tekst trafił do Tony’ego Scotta, który nieco go przerobił i nakręcił „Prawdziwy romans”. Była to historia baaardzo oryginalnej pary – Alabamy(Patricia Arquette) i Clarence’a(Christian Slater), któremu życiowych porad udzielał… duch Elvisa Presleya.

Powrót do źródeł

Poza tym „skokiem w bok”, Scott aż do śmierci pozostał wierny kręceniu produkcji na wzór tych, które przyniosły mu sławę. Jego ulubionym aktorem na ostatnim etapie kariery stał się Denzel Washington, z którym reżyser nakręcił m.in. „Karmazynowy przypływ”(1995), „Człowieka w ogniu”(2004), „Deja vu”(2006), czy swoją ostatnią pozycję w filmografii – obraz pt. „Niepowstrzymany”(2010).

Umarł król

Po śmierci Tony’ego Scotta być może nie zapłaczą krytycy – nigdy nie cieszył się u nich specjalną estymą. Łzę uronią za to z pewnością wielbiciele prawdziwie męskiego kina, pełnego pościgów, strzelanin i hektolitrów adrenaliny. W swoim fachu był Pan mistrzem, Panie Scott. Dziękujemy.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Jestem węchowcem
Bez kategorii
Tablet – niezbędna rzecz, czy kolejny bezsensownie wciśnięty nam gadżet?
Korzystam
Klasyka zakazana. Dziwne przyczyny cenzurowania znanych książek