Myślę

Mars One- Kosmiczna misja bez powrotu


  • 5


Plany załogowej wyprawy na Marsa towarzyszą ludzkości od co najmniej kilkudziesięciu lat. Ograniczenia, które do tej pory uniemożliwiały podróż na Czerwoną Planetę, przestają mieć znaczenie, a o palmę pierwszeństwa rywalizuje kilka projektów załogowych misji. Jeden z nich, Mars One, wydaje się mieć nad pozostałymi istotną przewagę – zakłada lot tylko w jedną stronę.

Wylecieć jest łatwo. Trudniej wrócić

Mogłoby się wydawać, że głównym wyzwaniem w załogowej eksploracji Kosmosu jest dotarcie do jakiegoś miejsca lub ciała niebieskiego. Wyobraźnię tłumów rozpalały przede wszystkim symbole: pierwszy lot orbitalny, pierwszy spacer kosmiczny, pierwsze okrążenie Księżyca czy w końcu długo wyczekiwany „mały krok dla człowieka”.
Mały krok dla człowieka...
Te osiągnięcia, choć efektowne, były jednak tylko częścią sukcesu. Dużo mniej spektakularne, ale nieodzowne dla powodzenia misji było sprowadzenie żywej załogi na Ziemię. Jak pokazuje historia eksploracji Kosmosu, to właśnie powrót w wielu przypadkach okazywał się największym problemem i piętrzył technologiczne wyzwania.

Pomysłodawca  projektu Mars One chce uniknąć tej niedogodności w sposób, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie naukowym przedsięwzięciem, tylko gigantycznym widowiskiem, skrojonym na potrzeby mediów i głodnych sensacji widzów. Jak się okazuje, pierwsze wrażenie może mieć wiele wspólnego z rzeczywistością.

Mars One, czyli jak zawstydzić wielkie agencje kosmiczne

Nie od dzisiaj wiadomo, że rządowe, finansowane z publicznych pieniędzy projekty są bardzo dalekie od efektywnego wykorzystywania środków. Darujmy sobie jednak ekonomiczne analizy i spory o słuszność austriackiej szkoły ekonomii – niech wielkie instytucje powiedzą coś same o sobie. Na odwagę zebrała się niedawno NASA.

Agencja nie tylko zamówiła, ale też upubliczniła raport porównujący efektywność Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej z prywatną firmą SpaceX, zajmującą się m.in. konstruowaniem rakiet.  Raport jest miażdżący dla NASA.
Elon Musk
Jak się okazało, założona przez Elona Muska firma niemal trzykrotnie lepiej inwestowała środki przeznaczone na rozwój, a wysłanie przez nią ładunku w Kosmos (fakt, że na razie mniejszego niż w przypadku NASA) okazało się dziewięciokrotnie tańsze. Zaowocowało to podpisaniem przez NASA kontraktu – SpaceX będzie wykonywał dla Agencji loty zaopatrzeniowe na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Doświadczenia te wydaje się w pełni wykorzystywać Mars One. To całkowicie prywatny projekt, którego celem jest wysłanie załogowej misji na Marsa m.in. dzięki współpracy ze wspomnianą już firmą SpaceX. Pierwsi Ziemianie mają zostać dostarczeni na Czerwoną Planetę dzięki skonstruowanej przez SpaceX rakiecie Falcon na pokładzie statku kosmicznego Dragon. Lądowanie ma nastąpić już w 2023 roku!

Bilet w jedną stronę

Realizację ambitnego zadania poprzedzi dopracowywanie niezbędnych technologii. Choć kolejne wersje rozwojowe Falcona (Falcon 1 i Falcon 9) dowiodły już swojej przydatności, w 2014 roku w ramach testów rakieta wyniesie na orbitę satelitę telekomunikacyjnego.

Następnie w dwuletnich odstępach na Marsa poleci kilka ton zaopatrzenia i łazik, pomocny przy ustalaniu optymalnego miejsca lądowania dla misji załogowej. Warto w tym miejscu zauważyć, że deklarowany harmonogram projektu Mars One wyprzedza o kilka lat ogłoszony przez SpaceX harmonogram rozwoju rakiety Falcon. Odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zostanie to pogodzone i który z planów lepiej oddaje rzeczywistość, jest na razie zagadką.

Kolejna, trzecia rakieta w 2022 roku dostarczy na Marsa moduły mieszkalne, pozwalające na założenie na powierzchni Czerwonej Planety niewielkiej bazy. Kim będą śmiałkowie, którzy w niej zamieszkają? Harmonogram przedsięwzięcia przewiduje, że już w przyszłym roku rozpocznie się rekrutacja kandydatów na astronautów. Z pewnością zostaną nimi osoby nie tylko oddane nauce, ale przede wszystkim niemające nic do stracenia.

Plan misji zakłada bowiem lot tylko w jedną stronę – pierwsza czteroosobowa załoga wyruszy na Marsa w 2022 roku i wyląduje na nim rok później. Śmiałkowie zostaną tam do końca życia, choć można przypuszczać, że rozwój technologii da im w przyszłości teoretyczną szansę powrotu na Ziemię. Pierwsza grupa, poza prowadzeniem badań naukowych, ma przygotować bazę na przyjęcie kolejnych astronautów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2033 roku na Marsie będzie istnieć 20-osobowa kolonia.

„Truman Show” w kosmicznym wydaniu

Plany są ambitne, pojawia się jednak kluczowe pytanie: kto za to wszystko zapłaci? Pomysłodawcą projektu jest holenderski przedsiębiorca, Bas Lansdorp, który poza wyłożeniem własnej gotówki przekonał do współpracy kilka innych firm. Całkiem możliwe, że planowany budżet w wysokości 6 mld dol. zostanie dopięty. Warto przy tym zwrócić uwagę na olbrzymią dysproporcję środków niezbędnych do przeprowadzenia marsjańskiej misji – opracowany przez NASA tzw. raport 90-dniowy zakładał budżet w wysokości 258 mld.

Na liście sponsorów próżno jednak szukać znanych nazw. Na razie projekt zyskał wsparcie takich firm, jak: Byte Internet (dostawca Internetu), Dejan SEO (firma pozycjonerska), czy VBC Notarissen (kancelaria prawnicza). Kto wie, być może Mars One okaże się dla nich wyjątkową, jedną na milion szansą, by zaistnieć w globalnej świadomości?

Jakich argumentów użył Lansdorp? Mars One ma wcielić w życie wizję przekonująco pokazaną w filmie. Będzie to zrobiony z wielkim rozmachem program rozrywkowy, realizujący przy okazji cele naukowe, a widzowie zamiast śledzić kolejny celebrycki rozwód, operację plastyczną czy odwyk, z wypiekami na twarzy będą obserwowali perypetie astronautów.

Misja na Marsa

Misja na Marsa

Oko Wielkiego Brata pokaże zarówno przygotowania do misji, lot na Marsa, budowę bazy, jak i… no właśnie, czego jeszcze możemy oczekiwać? Choć z pewnością kandydaci przejdą wnikliwe badania psychologiczne, trudno przewidzieć, jak zachowają się ludzie, mając świadomość tego, że w praktyce przestała ich obowiązywać jakakolwiek jurysdykcja, a prawo czy zasady moralne to zaledwie pozostałość życia, jakie wiedli na Ziemi.

Czy możemy spodziewać się kosmicznej jatki, dzikiej orgii, fali samobójstw, czy może przeciwnie –koloniści zapiszą się w historii rzetelnie wykonywaną pracą naukową i szlachetnym poświęceniem własnego życia dla ludzkości? Na razie jest to wielka niewiadoma. Jedno wiem na pewno: o ile projekt Mars One uda się doprowadzić do szczęśliwego finału, z ogromną niecierpliwością będę czekał na pierwszą transmisję z marsjańskiej wyprawy.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Manipulacja – dlaczego jej ulegamy?
Doświadczam
Zygzakiem Przez Świat- gościnnie na FiGeneration
Myślę
Przekaz podprogowy – prawda czy mit?
  • Wyobrażacie sobie pierwsze dziecko narodzone na marsie? Człowiek, który nigdy nie widział Ziemi? 

    • roman nosurname

      lepiej by w ogóle miał jakąkolwiek alternatywę dla zniszczonej i wyeksploatowanej Matki Ziemi – inaczej o człowieku słuch może niebawem zaginąć wśród ciszy Wszechświata…

      pozdrawiam 🙂

  • Jakub Olczyk

    „Nie naukowym”, na pewno?

  • Podziwiam

  • Joanna Gutowska

    Na pewno. Jeśli partykuła „nie” jest nie tylko zaprzeczeniem, ale też wprowadza przeciwstawienie, piszemy ją rozdzielnie z przymiotnikiem. Odsyłam do tej zasady pisowni: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629531 i pozdrawiam 🙂