Mieszkam

Spółdzielczość po szwajcarsku


  • 0
Erdington - tower blocks (Fot. Flickr/lydiashiningbrightly/Lic. CC by)

Erdington – tower blocks (Fot. Flickr/lydiashiningbrightly/Lic. CC by)

Dwadzieścia lat temu grupa socjologów, filozofów, projektantów i artystów postanowiła stworzyć w Zurychu eksperymentalną spółdzielnię mieszkaniową. Jak na eksperyment na żywym organizmie udał się on nad wyraz dobrze.

Romantyczni i rozważni

Zachodnia części Zurychu to stara, poprzemysłowa część miasta. Z jednej strony typowy dla takiego obszaru krajobraz: linia kolejowa, zarośnięte bocznice, osiedla robotnicze, hale pofabryczne i składy sprzętu budowlanego. Z drugiej – nowoczesne biurowce, będące symbolem gentryfikacji tej części miasta. Zuerich West staje się bogaty, modny i prestiżowy. Gdzieś pomiędzy tymi dwiema skrajnościami plasuje się spółdzielnia mieszkaniowa Kraftwerk1. Składa się ona z czterech wolnostojących budynków: trzech pięciokondygnacyjnych pomarańczowych prostopadłościanów, które otaczają główny podłużny, obłożony ciemnym klinkierem, wysoki na 9 pięter blok mieszkalny.

Zaprojektowany przez biuro Stücheli Architekten kompleks nie wyróżnia się niczym specjalnym. Przynajmniej z zewnątrz, bo w środku to prawdziwy majstersztyk społeczny. I nie mogłoby być inaczej, ponieważ spółdzielnia ma swoje początki w klubie dyskusyjnym.

Zurych (Fot. Flickr/daquellamanera/Lic. CC by)

Zurych (Fot. Flickr/daquellamanera/Lic. CC by)

W latach 80. przez Szwajcarię przetoczyła się fala protestów studenckich. Na transparentach wypisywano hasła dotyczące m.in. zwiększenia dostępności do tanich mieszkań. W tym samym czasie grupa młodych intelektualistów prowadziła burzliwe dyskusje, jak te mieszkaniowe problemy rozwiązać. Trwały one wiele lat, a ich efektem była wydana w 1992 roku książka, która zawierała opis projektu mieszkalnego dla wspólnoty Kraftwerk1.

Dyskusje przeplatały się z działaniami praktycznymi, czyli szukaniem gruntu pod budowę eksperymentalnego osiedla. Trwało to niemal dekadę, a problemem były oczywiście pieniądze. Jednak los w końcu się do nich uśmiechnął. Gdy w późnych latach 90. załamał się rynek nieruchomości, spółka deweloperska Allreal zmuszona była wystawić tanio na sprzedaż grunt, na którym chciała zbudować kolejny biurowiec. Aktywiści z Kraftwerrk1 wykorzystali tę szansę. Korzystając z pomocy banków i innych spółdzielni mieszkaniowych, kupili ten teren i zaczęli realizować swój utopijny – wedle opinii wielu – projekt.

Pragmatyczni Szwajcarzy założyli, że budowa zostanie sfinansowana z późniejszego wynajmu powierzchni biurowych, które zostały ulokowane w trzech niższych budynkach.

Jak sąsiad z sąsiadem

W głównym budynku największe wrażenie robią korytarze. Oprócz drzwi mają one także różnej wielkości okna umieszczone na różnych wysokościach, przez które można zajrzeć do mieszkań. Niektóre z nich dają wgląd do przedpokoju, inne do kuchni, jeszcze inne do garderoby. Okna mają oczywiście zasłonki, jednak niewielu mieszkańców z nich korzysta.

Integracji sprzyjać ma również długi na blisko 60 metrów balkon na piątym piętrze. W ciepłe, słoneczne dni to tam przenosi się życie mieszkańców. Taras zapełnia się wówczas różnorakimi stolikami i krzesłami, między którymi swobodnie biegają dzieci. Mieszkańcy spotykają się także na dachu, na którym oprócz miniogrodu znajduje się specjalne pomieszczenie (z kuchnią i łazienką), wykorzystywane do organizacji zebrań wspólnoty oraz okolicznościowych imprez: urodzin, grilli czy pokazów filmów.

Sąsiedzi są po prostu na siebie skazani. Można ich spotkać nawet w czasie wykonywania tak przyziemnych spraw jak pranie, bo w KW1 wspólna jest nawet pralka. A właściwie jest to zlokalizowany na parterze salon pralniczy (Waschsalon), w którym mieszczą się spółdzielcze samoobsługowe pralki i suszarki. Oczekiwanie na czystą bieliznę i koszule to doskonały moment na rozmowy z sąsiadami.

Na parterze jest sklepik, w którym można kupić produkty wytwarzane przez mieszkańców: ciasta, dżemy, warzywa, owoce, a nawet rękodzieło. Jego zarządzaniem zajmują się sami mieszkańcy, skupieni w odpowiedzialnej za to grupie. To ona ustala grafiki pracy i zarządza finansami. Inna grupa w sąsiednim pomieszczeniu prowadzi Pantoffelbar, czyli bar, do którego można wchodzić w kapciach. Te spontaniczne, samoorganizujące się grupy są istotą Kraftwerk1.

Fot. Flickr/pnwra/Lic. CC by

Fot. Flickr/pnwra/Lic. CC by

Ekologia

Spółdzielnia to nie tylko działania prospołeczne, ale także proekologiczne. Budynek ma silnie izolowane termicznie ściany i okna, które pozwalają zminimalizować zużycie energii cieplnej i znacznie obniżyć koszty eksploatacji. Poza tym został on wyposażony w wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła. Zielony dach służy nie tylko do rekreacji, ale także sprzyja zatrzymywaniu wody opadowej, która zwiększa bezwładność termiczną budynku. Tam też zainstalowano panele słoneczne, dostarczające około 10 procent energii elektrycznej wykorzystywanej w budynku.

Spółdzielcy

W Kraftwerk1 zamieszkali single, pary bez dzieci, rodziny wielodzietne oraz wspólnoty typu Wohngemeinschaft. Są to nawet piętnastoosobowe, niespokrewnione ze sobą grupy, które wspólnie mieszkają i dzielą się obowiązkami z tego faktu wynikającymi. Dla nich przewidziano największe, dziewięciopokojowe mieszkania. Dla mniej zamożnych członków spółdzielni stworzono specjalny, dobrowolny fundusz wyrównawczy.

Mile widziani są również goście, dla których przeznaczono kilka pomieszczeń. Wszyscy spółdzielcy mają prawo z nich korzystać, pod warunkiem że ustalą termin z grupą sąsiedzką odpowiedzialną za pokoje gościnne.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Jak zaoszczędzić na dojazdach do pracy?
Mieszkam
Dom pasywny. Jak żyć w zgodzie z naturą?
Mieszkam
Projektowanie przestrzeni miejskiej, urbanistyka i jej stan dzisiaj