Doświadczam

Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio


  • 6
Blogger (Fot. Flickr/jakecaptive/Lic. CC by)

Blogger (Fot. Flickr/jakecaptive/Lic. CC by)

Biorąc za kryterium poziom zadowolenia z codzienności, rodziców można podzielić na dwie grupy. Pierwsza składa się z tych, którzy twierdzą, że z małymi dziećmi wszystko jest łatwe, proste i szczęśliwe. Do drugiej należą rodzice, którzy nie udają, że tak jest.

Trudna codzienność

Stereotyp matki Polki wielu kobietom w naszym kraju nakazuje nie tylko spore poświęcenie dla rodziny, spędzanie na domowych zajęciach całego czasu, ale też – mężny uśmiech. Tymczasem od kilku już lat pojawia się coraz więcej głosów krytycznych – że matka to nie tylko kura domowa i bogini domowego ogniska.

Z ukrycia wychodzą mamy sfrustrowane, zmęczone codziennością. Znudzone pieluchami i tęskniące za dawnym niezależnym życiem. Dołączają do tego głosy męskie, bo i ojcowie zaczynają coś znaczyć.

Przeglądając ironiczne strony i blogi pisane przez i dla współczesnych rodziców, nie odniosłam na szczęście wrażenia, że to tylko „narzekalnie”. Rodzice śmieją się, czasami przez łzy, ale większość z nich nie zmieniłaby swojego życia. Czym więc jest dla nich codzienność? I dlaczego jest trudna?

Bachory kontra nieudaczni rodzice

Na popularności zyskuje internetowy periodyk o wdzięcznej nazwie Bachor. Bezradnik dla nieudacznych rodziców”. Śmiałe teksty, ostre żarty, ironia i sarkazm – mimo wszystko kryją morze miłości do tych małych stworów, jakimi są dzieci.

http://bachormagazyn.pl/

http://bachormagazyn.pl/

Nie da się jednak ukryć, że teksty w „Bachorze” nie są dla wrażliwych rodziców. Nie ma tu lukru, słodkich określeń i zachwytów nad bobasami. Jest twarda rzeczywistość, obśmiewanie stereotypów i konieczności podziwiania każdego czynu dziecka.

Strona, co ciekawe, kierowana jest nie tylko do matek, ale w równej mierze do ojców. Mogą oni m.in. poczytać o typach ojców i zastanowić się, czy w któryś się wpisują. Rodzice nie tylko w tekstach, ale też w grafikach odnajdują swoją codzienność.

Po co to wszystko? Moim zdaniem taki „bezradnik” cudnie ośmiesza wszystkie „poradniki”, które oferują setki „sprawdzonych” sposobów na wszelkie problemy z dziećmi. Tymczasem „Bachor” pozbawia nas złudzeń, opuszcza kurtynę, towarzyszy w real live. Zmęczeni, nieidealni rodzice znajdują w nim przestrzeń podobną do własnych doświadczeń. Ktoś wreszcie miał odwagę złamać tabu i pokazać, choć w krzywym zwierciadle, że dzieci to nie pępek świata, a rodzice – to nie anioły…

Blogowy zawrót głowy

Frustracje, ale tylko te okraszone humorem, są ciekawą tematyką także rodzicielskich blogów. Najwięcej internetowych pamiętników prowadzą, rzecz jasna, kobiety. Nie wiem, czy ojcowie po prostu mniej lubią (i umieją pisać…) publiczne wynurzenia, czy też wciąż jeszcze w kwestii rodzicielstwa są zaledwie „cichym towarzyszem” matki.

http://matkasanepid.blox.pl/html

http://matkasanepid.blox.pl/html

Ciekawe codzienne przygody i frustracje rozwodzącej się kobiety możemy śledzić na blogu Matki Sanepid o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie „Moich 1000 błędów wychowawczych”. Ironizująca mama daje nam wgląd w swoje życie – opisuje zabawne i niekoniecznie śmieszne sytuacje związane z jej dwiema córkami i własnym życiem osobistym. Wpisy dodawane są regularnie i segregowane w kategorie.

Ostry język charakteryzuje inny blog. Częstotliwość wpisów „wściekłej matki” nie jest duża, ale jakie to wpisy… Blog nosi nazwę „Matka Jest Wściekła Bo…” i dotyka nie tylko kwestii macierzyństwa, ale też problemów społecznych, kulturalnych, psychologicznych, w obliczu których staje kobieta będąca matką. Autorka śmiało daje upust negatywnym emocjom, nie szczędzi gorzkich słów, ale jednak… bawi. Może jest głosem i innych kobiet…?

Naprawdę zwyczajne życie, w tonacji nieco gawędziarskiej, ale z uśmiechem i autoironią opisuje kolejna blogerka na stronie „Zwyczajne życie„. Podobnie jest w przypadku zmęczonej mamy, której blog wydaje mi się sporo ciekawszy. Nie brakuje tu dialogów rodzinnych, krótkich anegdot i ciętego języka. A wszystko pisane przez matkę uroczej Biśki.

Męski głos w sprawie dzieci

Trudno mi było (a może znacie jakieś dobre adresy?) znaleźć blogi ojców. Natrafiłam na kilka pamiętników ojców specyficznych. Był i poeta, był i szczęśliwy ojciec psychologizujący. Takich sfrustrowanych i ciętych mniej. Ciekawe dlaczego…? Hm.

http://trojaczki-tata.blog.onet.pl/

http://trojaczki-tata.blog.onet.pl/

To (mniej więcej), czego szukałam, znalazłam dopiero na blogu hardcorowego ojca trojaczków. Już z samego szacunku dla człowieka wczytałam się nieco głębiej w jego teksty. Od razu spodobał mi się „słowniczek” na stronie głównej (skąd ja znam  „PIELUCHOMACHIA – przewijanie, wojna z pieluchami”?).

Treści wpisów to głównie ciepłe opisy codzienności widzianej oczami taty. Mało tu frustracji, ironii, ale już nieobce jest potrójnemu tacie poczucie humoru. Podtytuł „jak to łatwo być tatą” nieco mnie onieśmiela, jednak autor dowodzi, że faktycznie świetnie sobie radzi w tej życiowej roli. Brawa!

Pół żartem, pół serio: metoda dobra na każdy dzień

Odwiedzając „poważne” strony dla rodziców, odnoszę wrażenie, że dziecko powinno być absolutnym centrum naszego życia, a zachwyty nad nim – główną treścią naszych wypowiedzi. Tymczasem pojawiają się głosy opozycji. I ja do nich należę, bo nie lubię cukierkowości i lukrowania tego, czego nie wypada słodzić.

Codzienność z maluchem niewątpliwie jest źródłem radości dla kochających rodziców, odkrywaniem nowych sfer życia i własnych uczuć. Jednocześnie jednak pokazywanie wszystkiego w różowych barwach moim zdaniem – paradoksalnie! – zwiększa liczbę rodziców sfrustrowanych. Mało kto mówił im o ulewaniu, ryku przy kolkach, pomysłach dwulatka czy „słowniku” ucznia. Zderzenie bywa bolesne.

Czerpiąc radość z czytania ironicznych artykułów, wpisów blogerów, polecam je innym – nie tylko rodzicom. Prawdziwa codzienność w nich opisana nie tylko bawi, ale też uczy. A dystans do świata i samych siebie zawsze wychodzi człowiekowi na dobre.

A czy Waszym zdaniem umieszczanie codziennych frustracji w Internecie czemuś służy? Może jest tylko próbą oczyszczenia się zmęczonych rodziców?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Prognoza pogody
Doświadczam
Czy tego samego sylwestra można świętować dwukrotnie?
Korzystam
Andrzej Stasiuk, czyli bilet w jedną stronę do niezwykłego świata
  • „Trudno mi było (a może znacie jakieś dobre adresy?) znaleźć blogi ojców. „A ja przypominam nieśmiało, że pierwszym naprawdę sławnym polskim blogiem, który zresztą doczekał się wydania drukowanego, był pisany przez ojca (najpierw przyszłego, a później rzeczywistego) blog „Matka mojego dziecka”. Tradycja zobowiązuje i wypadałoby chyba też o tym coś wspomnieć. Tak samo „Opierniczyła mnie żona” też jest blogiem z tradycjami i mimo że ojcostwo nie jest tam głównym tematem, to jednak wystarczająco często się przewija.

  • Pingback: kolory rodzicielstwa « Karina i Krzysztof()

  • Dzięki za komentarz i bardzo trafne przypomnienie!

  • Aleksandra Michalak

     „Moich 100 błędów wychowawczych” 😉 Chociaż pewnie popełniam ich tysiące 🙂 Pozdr. Matka S.

    • Niedawno (w związku z osławioną akcją z wózkiem 🙂 weszłam na ten blog. Jest genialny!

  • Do siebie też zapraszam http://wspomnieniazszuflady.blogspot.com/ pomaga głównie tym, którym się dotąd wydawało, że mają przerąbane. Nagle uświadamiają sobie, że ktoś inny ma przerąbane jeszcze z conajmniej 5 razy bardziej i od razu robi im się lepiej. Powinnam się starać o dofinansowanie z NFZ… pozdrawiam!