Bez kategorii

Powiedz, jakiej muzyki słuchasz, a powiem ci, kim jesteś


  • 3
Fot. Flickr.com/pfig/Lic. by-sa)

Fot. Flickr.com/pfig/Lic. by-sa)

Od razu chcę zaznaczyć, że nie odnajdziecie tutaj gotowego przepisu na własną osobowość ani sposobu na rozszyfrowanie czyjegoś charakteru po poznaniu jego gustu muzycznego. Obawiam się też, że poniższy artykuł może być nie tylko włożeniem kija w mrowisko, ale też solidnym jego zakręceniem wewnątrz…

Muzyka nas definiuje?

Niestety, ale w obecnych czasach młodzi bardzo silnie starają się utożsamiać z artystami wykonującymi ich ulubioną muzykę. Wydaje mi się, że było tak już kilkadziesiąt lat temu, ale z racji mniejszego wpływu mediów nie miało to aż tak szerokiego zasięgu.

Już na wstępie mam nieodpartą chęć włożyć kij w mrowisko. Więc to czynię: utożsamianie się ze słuchaną muzyką, jakikolwiek charakter by to miało mieć, wydaje mi się śmieszne, głupie i infantylne. Te hordy dzieci ze spuszczonymi do kolan spodniami, zapuszczające brody i noszące ciężkie skórzane płaszcze czy ubierające się à la drwale z Seattle, względnie Kurt Cobain – cyrk i nic więcej.

Fot. Flickr/Pink Sherbet Photography/Lic. by

Fot. Flickr/Pink Sherbet Photography/Lic. by

Względy psychologiczne

Psychologiem to ja zdecydowanie nie jestem. Raczej nazwałbym siebie bezstronnym obserwatorem rzeczywistości. I takie obserwowanie tego świata pozwoliło mi na wysunięcie jednego wniosku: że przebieranki za idoli jakiś ukryty sens jednak mają. Ukryty, ponieważ nie zdają sobie z niego sprawy osoby się przebierające.

99 procent ludzi młodych kategorycznie nie przyzna się, że uznaje jakikolwiek autorytet. Przecież nowoczesna młodzież jest niezależna, alternatywna i nie uznaje nikogo ani niczego. Jak więc ma się kształtować jej osobowość? Przecież udowodniono już wieki temu, że do prawidłowego rozwoju człowiekowi niezbędne jest powielanie napotkanych w społeczeństwie wzorców. Wzorców, czyli postaw płynących od ludzi podziwianych i w jakiś sposób szanowanych.

Takim zbiorowym autorytetem stają się w obecnych czasach artyści wykonujący muzykę danego stylu. Każdy nastolatek w ułamku sekundy jest w stanie odpowiedzieć, jakiego gatunku muzyki słucha. Czy to będzie hip-hop, czy trash-heavy-dead-black-industrial-growl-symphonic-metal czy blues. Co ciekawe, słuchaną muzykę można najczęściej wyczytać z garderoby danej osoby. Hip-hopowiec raczej rurek nie założy, metal rzadko kiedy ogoli głowę na łyso.

Myślę, że idea jest jasna i czytelna: osobowość młodych ludzi kształtuje się obecnie w bardzo dużym stopniu za pośrednictwem muzyki. Żeby nie było wątpliwości – ja też do osób starych raczej nie należę, też w przebieranki się bawiłem, grunge’u w swoim czasie słuchałem, metal też przez moje życie się przewinął, i to w dwóch mało egzotycznych odmianach – nu- oraz gothic.

Odejście od idei

Dlaczego więc teraz do tematu odnoszę się sceptycznie? Najlepiej będzie, jeśli podam przykłady kilku płyt z mojej audioteki: Świetliki, Tom Waits, Fisz i Emade, Maria Peszek, Korn, Tomasz Stańko, Led Zeppelin… Mógłbym długo wymieniać, bo lubię słuchać muzyki.

Moja płytoteka przypomina wyprzedaż marketową z losowo wybranymi płytami wrzuconymi do kosza z muzyką na kilogramy. Jest tu i jazz, i hip-hop, i poezja śpiewana, i trochę metalu się znajdzie. Czy to oznacza, że nie mam wyrobionego gustu muzycznego?

Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Dokładnie i z rozmysłem dobieram artystów. Piszę o swoim przypadku, bo wydaje mi się, że pod tym względem jestem dość “mainstreamowym” typem.

Bunt młodzieńczy, z perspektywy czasu, postrzegam jako absolutne utożsamianie się z jednym gatunkiem muzycznym. Czy była to presja otoczenia? Być może trochę tak – choćby przy poznawaniu nowej osoby raczej zawsze w ciągu pierwszych minut padało pytanie “czego słuchasz?”.

Najłatwiej było więc odpowiedzieć: grunge’u, metalu, hip-hopu… I tak to właśnie wyglądało – młodość to pełne utożsamianie się z danym gatunkiem. A dojrzałość, względnie starość?

Myślę, że na pewno wyrobiony gust muzyczny – czyli w obrębie każdego nurtu czy gatunku muzycznego jestem w stanie znaleźć co ciekawego dla siebie. I tytułowe – powiem ci kim jesteś – odniósłym bardziej do dojrzałości. Muzycznej, emocjonalnej, wiekowej.

Fot. Flickr/brain malfunction/Lic. by-nd

Fot. Flickr/brain malfunction/Lic. by-nd

Dojrzałość rodzi wyrzeczenia

Młodość ma tendencje do przejaskrawiania, do skrajności, do dążenia po trupach do najczęściej płytkich idei. Dojrzałość ma charakter – a nawet charakterek – człowiek ma swoje idee, swoje poglądy, wie, czego chce od życia.

Myślę, że zerknięcie do płytoteki może dużo powiedzieć o jej właścicielu. Ja skupiłem się na jednej sprawie – kontraście pomiędzy młodzieżowym a już trochę starszym podejściem do muzyki. Pewnie szereg osób nie zgodzi się z moją opinią – OK, nie musi.

Po prostu dość dużo o tym myślałem ostatnio, przy okazji przeprowadzki i ponownego układania mojej kolekcji płyt CD oraz winylowych. Zasadniczym, lekko sentymentalnym pytaniem, które przy tej okazji sobie zadałem, było: “Ile we mnie pozostało z tego młodego, zbuntowanego chłopaka, który był zdolny do wszystkiego w obronie swoich idei?”.

I co najciekawsze, właśnie te idee dobrze korespondowały z tłem, jakim była aktualnie słuchana muzyka. Czy się tego chce, czy nie, muzyka nas kształtuje, pozwala dojrzeć, ale też – niestety – pokazuje, że często rezygnujemy ze swoich młodzieńczych idei, które były credo w pewnym momencie naszego życia. Może szkoda dorastać…?

Fot. Flickr/El Chico Iwana/Lic. by

Fot. Flickr/El Chico Iwana/Lic. by

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Kraków, jakiego turyści nie znają. Co nietypowego warto zobaczyć?
Bez kategorii
Sprzęty RTV i AGD psują się zaraz po gwarancji. Przypadek czy celowe działanie producentów?
Bez kategorii
Biurko – jak oswajamy największego mordercę czasu w historii?
  • Jacek Sawczyszyn

    Słucham głównie hip-hopu, aczkolwiek też innych gatunków. Noszę znienawidzone przez was szerokie spodnie, ale tak już mi wygodnie i mam to wpojone, iż nie lubię jak coś mi się ściska gdzie nie trzeba. 🙂 Artykuł niezły, ale sęk w tym, że ocena kogoś po gatunku (! – nie utworach) muzycznym jakiego słucha jest infantylna – a nie jak autor stwierdził utożsamianie się z muzyką. 🙂 Gdy mam zły humor, lub jestem w lekkim dołku słucham czegoś spokojnego, gdy mam za dużo energii to czegoś co da mi „kopa”. Ponadto każdy (KAŻDY!) lubi słuchać o czymś, co może choć w małym stopniu odnieść do swojego życia (lub do życia jakie chciałby posiadać), więc pseudo-redaktorze pier***** takich głupot zachowaj dla siebie. 😉 W imię nie-walki ze stereotypami musiałem mocniej zakończyć. Myślcie ludzie, bo później nikt nawet nie zajrzy w takie artykuły. 😉

    • Marcin Honkisz

      Dzięki za konstruktywny komentarz.
      po pierwsze chcę jasno powiedzieć, że nic nie mam do spuszczonych spodni 🙂 Chodzi mi o dzieciaki, które jak lemingi idą w zaparte po prostu za gatunkiem muzycznym. Osoby dojrzałe emocjonalnie, jak Pan Jacek, które potrafią jasno powiedzieć, dlaczego słuchają danego gatunku, są… no po prostu dojrzałe 🙂 
      Dziękuję za określenie pseudo-redaktor – niestety nie obrażam się o to, ponieważ faktycznie redaktorem z wykształcenia nie jestem, a automatykiem 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂