Doświadczam

Dom z ogrodem czy mieszkanie i ogródek działkowy? Rozterki typowego mieszczucha


  • 0
(Fot. Flickr/jonhmagagnin/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/jonhmagagnin/Lic. CC by)

Problem mieszkania w domu i budynku wielorodzinnym omawiałem już kilka miesięcy temu. Okazało się wówczas, że wcale nie jest on taki prosty do rozstrzygnięcia. Dlatego postanowiłem podejść do tematu z nieco innej strony.

Dzisiejsza „miejska rozterka” dotyczyć będzie posiadania skrawka zieleni – ogrodu lub ogródka działkowego. Nie ma się co oszukiwać – każdy, nawet najbardziej zatwardziały mieszkaniec miasta, obojętnie jak bardzo kochałby dżunglę z betonu, czasem potrzebuje odetchnąć na łonie natury.

Ogród naturalną potrzebą każdego

Wtedy z pomocą przychodzą małe zielone oazy – ogrody. W przypadku posiadania domu sprawa jest oczywista – prawie każdy dom ma ogród, koniec i kropka. W każdej chwili można wyjść przed dom, stanąć na zielonej trawie, poczuć przynajmniej szczątkowy kontakt z naturą.

Taka sytuacja jest możliwa nawet w mieście. Istnieją dzielnice willowe, w których można mieszkać blisko centrum i mieć dom z ogrodem. Jednak sprawa jest dość oczywista – na taki komfort nie każdego stać. Dom z ogrodem w centrum miasta to koszt jeśli nie kilkunastu, to na pewno kilku milionów złotych. A co jeśli kogoś po prostu nie stać, a ma taki kaprys, że jednak ogród w mieście chce?

Ogródki działkowe

Z pomocą przychodzi dość specyficzna instytucja, jaką są ogródki działkowe. Pojęcie dla wielu młodych po prostu archaiczne, nieprzystające do dzisiejszych czasów. A przecież ogródki działkowe są całkiem fajnym pomysłem na posiadanie kawałka zieleni w mieście!

Sam rozważałem „zakup” takiej działki kilka tygodni temu, gdy przeglądałem ogłoszenia sprzedaży w moim mieście. Rzuciły mi się w oczy pojedyncze ogłoszenia odstąpienia dzierżawy całkiem sporych kawałków ziemi za śmiesznie niskie kwoty.

(Fot. Flickr/glynlowe/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/glynlowe/Lic. CC by)

Przykładowo za ok. 10-arową działkę, na której stoi dwuletni drewniany domek z tarasem, toaleta, szopa z narzędziami, grill, wędzak (wędzok, wędzarnia – zwał jak zwał, chodzi o coś, w czym można wędzić wędliny i mięsa) oraz rośnie wiele drzew owocowych, obecny właściciel życzy sobie… 14 000 zł.

Czy to jakiś przekręt? Nie, po prostu w tym wypadku nie kupuje się gruntu jako takiego, tylko możliwość jego dzierżawy od miasta. Trzeba jednak powiedzieć sobie szczerze: za komfort posiadania 10 arów terenu zielonego w mieście chyba warto zapłacić kwotę, za którą trudno kupić nawet przyzwoity samochód?

Być może większości czytelników ogródki działkowe jednoznacznie kojarzą się z emerytami, którzy mają ogródek 2 x 2 metry wciśnięty pomiędzy osiem innych ogródków, gdzie każdy patrzy każdemu na ręce. W części przypadków na pewno tak jest. Ale da się znaleźć tereny, na których można się poczuć jak w prawdziwym kameralnym ogrodzie.

Trzeba też pamiętać, że na terenie ogródka działkowego da się postawić domek mieszkalny. Wprawdzie jego powierzchnia nie może przekroczyć 25 metrów kwadratowych, jednak na przespanie się po wieczornej imprezie w zupełności wystarczy…

Ogródki ostoją emerytów?

Wydaje mi się, że ogródki działkowe są całkiem ciekawą opcją również dla młodych ludzi. Ludzi, którzy nie chcą mieszkać na wsi, z dala od cywilizacji, i których nie stać na dom z ogrodem w mieście. Ale jednocześnie takich, którzy mają ochotę zrobić przetwory na zimę, nastawić wino własnej produkcji.

Moim zdaniem chęć posiadania własnego ogrodu prędzej czy później dopadnie każdego mieszczucha. Wiele osób w tym momencie weźmie kredyt na 30 lat i zacznie budowę własnego domu, oczywiście na działce poza miastem. Bo na działkę w centrum trzeba byłoby wziąć kredyt na 100 lat…

Niestety, ale życie w naszym kraju nie jest różowe. Młodzi ludzie, aby mieć coś swojego, muszą po prostu zadłużać się na całe życie. Potem niejednokrotnie żałują, np. wyboru lokalizacji. Ale wtedy zwykle jest już za późno. Bank nie pozwoli na szybką przeprowadzkę z domu wybudowanego na kredyt. Trzeba odczekać 5 lat przed podjęciem kolejnych decyzji.

Mieć czy być?

Rozwiązaniem pośrednim, które prawdopodobnie może być najbardziej optymalne, są np. osiedla zrównoważon, gdzie zielona przestrzeń jest pod szczególnym nadzorem. Jeśli kogoś odstrasza archaiczna forma ogródka działkowego, chce mieszkać w centrum, a mimo to ogródek, czy po prostu skrawek zieleni, chce mieć pod przysłowiowym nosem.

Osiedla zrównoważone pozwalają na osiągnięcie takiego kompromisu. Odpowiednia architektura krajobrazu oraz rozwiązania budowlane pozwalają na dostarczenie mieszkańcom wystarczającej ilości zieleni oraz kontaktu z naturą.

(Fot. Flickr/cefeida/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/cefeida/Lic. CC by)

Odpowiednie zagospodarowanie terenów zielonych, obsadzenie ich roślinnością, drzewami, pozwala na poczucie się jak we własnym ogrodzie. Niektórzy deweloperzy idą nawet dalej – architektura budynków przenika się z krajobrazem osiedla.

Ostoje zieleni coraz częściej stają się integralną częścią budynków – duże powierzchnie płaskie, jak tarasy czy nawet dachy są przekształcane w ogrody. To pozwala na poczucie się w mieszkaniu praktycznie tak samo jak w domu z ogrodem.

A chęć posiadania „domu z ogrodem” pojawi się u każdego. Trzeba tylko odpowiedzieć sobie na dość ważne pytanie. Co z tych dwóch rzeczy jest bardziej istotne: dom czy ogród? Bo jeśli to drugie, to wydaje mi się, że ogródek działkowy lub mieszkanie z logicznie zagospodarowaną częścią zieloną jako alternatywa kredytu na 30 lat jest dość kuszącą opcją…

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Samotność w tłumie, czyli jak wyglądają dzisiejsze relacje sąsiedzkie
Doświadczam
Red espresso – kawa czy herbata?
Doświadczam
Mleko – jego roślinne oblicze