Myślę

Kim są hipsterzy i skąd się wzięli


  • 0
(Fot. Flickr/ret0dd/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/ret0dd/Lic. CC by)

Każda epoka ma nurt główny (w sztuce, kulturze, poglądach…) i ten poboczny,
alternatywny. Dzisiejsze czasy nieprzystających nazywają hipsterami. A zatem – hip,
hip, hipster!

Długa czy krótka historia?

Pomysły wywodzenia ruchu hipsterskiego aż od buntowników dawnych wieków
w typie Markiza de Sade’a, względnie Goethego czy Nietzschego, wydają mi się
mocno naciągane i chyba nie na miejscu. Wymienieni i inni literaci czy filozofowie
byli, owszem, na marginesie społeczeństwa, jednak współcześni hipsterzy to grupa
zdecydowanie przekreślająca styl życia i ideały dawnych indywidualistów.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że już w czasach twórczości Kerouaca czy Ginsberga
(a więc w latach 50. XX wieku w USA) obaj wymienieni twórcy wciąż przynależeli
raczej do młodych-zdolnych i zbuntowanych, tworzących, choć żyjących w nędzy. Jak
się jednak okazało, już wokół siebie zauważali kiepskich naśladowców swojego stylu
życia.

Ginsberg, co przytacza Krzysztof Varga, tak pisał o swoim znajomym: „Znał
wszystkich hipsterów z Village i całą ferajnę trockistowskich intelektualistów, kojarzy
mnóstwo awangardowych stylów – do tego bardzo rimbaudowski typ, i to od
najmłodszych lat. Sam nic nie tworzy, nie pisze, tak naprawdę to nie wie za dużo o
literaturze poza tym, co wyczyta w niezależnych magazynach, ale o tym z kolei wie
wszystko”.

A więc hipsterzy rozgościli się w Ameryce jeszcze przed hipisami. Wydaje się, że byli
kiepską parodią prawdziwych i autentycznych wówczas zbuntowanych beatników, a
nawet wywodzili się z oryginałów słuchających jazzu już w latach 40. Kim są dzisiaj?

Hipster, który nie chce nim być

Przypadek hipsterów jest dość szczególny. Jak podkreślają wszelkie artykuły
czy definicje z nimi związane, są ciekawostką socjologiczną, ponieważ ten, kto
obiektywnie powinien być określany jako „hipster”, wystrzega się tego pojęcia.

Będąc na bakier z wszelkim mainstreamem, współczesna młoda awangarda odcina się nawet od popularnej nazwy. To dość kłopotliwe dla socjologów, choć dla tych z
nas, którzy obserwują zmagania hipsterów (zwłaszcza w dużych miastach), raczej
zabawne.

A jednak: kim jest?

Na ten temat napisano już wiele. Wiemy zatem, że hipster przede wszystkim lubi coś,
zanim to coś stanie się modne i lubiane przez zbyt wiele osób. Ważną cecha hipstera
jest styl i ubiór.  Zawsze sprawia wrażenie zaniedbanego, choć elementy ubrania
to dokładnie przemyślana kompozycja – mieszanina stylów z nutą vintage (patrz:
obcisłe spodnie, duże okulary, nieład na głowie).

(Fot. Flickr/ret0dd/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/ret0dd/Lic. CC by)

Hipster unika miejsc szablonowych, typu sieciowe bary i sklepy, wybiera nurt
poboczny. Co ciekawe, deklaruje znajomość sztuk i kultury, zwłaszcza jednak chlubi
się tym, że czyta (nie?)modne gazety o literaturze czy filmografii.

Nie sposób w tym miejscu znów przypomnieć sobie słów Ginsberga z zeszłego
wieku… Otóż to! Hipster bowiem zwykle sam nic nie tworzy, ale sprawia wrażenie, że o twórczości wie wszystko. Popiera słowa czynem i bywa na wernisażach, pokazach
czy przeglądach.

Jednocześnie młody hipster (czyli taki po dwudziestce, a najchętniej – tuż po
trzydziestce) obficie korzysta ze współczesnej techniki. Ma nowoczesne iSprzęty,
zachłannie lajkuje na Facebooku i udziela się towarzysko w świecie wirtualnym. Ot,
tak sobie. Phi.

Za wolność naszą i waszą

Wolność, niezależność są bardzo „hip” we wszystkich krajach i kulturach. Polski
hipster to mieszkaniec dużego miasta, ubierający się w lumpeksach, modny i
egzaltowany. Zwykle jest przedstawicielem klasy średniej, który szuka w życiu tego,
co niepopularne,
lubi sztukę alternatywną i off-kulturę.

A jak jest poza granicami naszego kraju? Wydaje się, że kolebką hipsterów
(rozumianych jako parodia prawdziwych zbuntowanych, wynędzniałych artystów
lat 40. i 50. ubiegłego wieku) są Stany Zjednoczone. Prawdziwi i autentyczni
hipsterzy wywodzą się zatem zarówno w jazzmanów, jak i późniejszych subkultur
amerykańskich.  Byli związani z muzyką, która determinowała styl życia.

Ruch hipserski jest zresztą do dziś popularny (o, ironio!) i przez to opisywany
zwłaszcza w Ameryce właśnie. Hipsterzy po 2000 r. są tam raczej krytykowani jako
młodzi ludzie naznaczeni pewnym fałszem i brakiem autentyczności – skoro stają w
opozycji do wszystkiego, sami nie określają siebie.

Moda w USA jest bardziej skrajna niż na naszym terenie. Tamtejsi socjologowie
podkreślają jednak, że kultura (?) hipsterska to także wyraz niepokoju społecznego, braku zaufania do ogólnie akceptowanych zjawisk i nurtów. Stąd bierze się hipsterska alternatywność i poszukiwanie swojego miejsca w świecie miasta. To zatem jakby
również wyraz niepewności.

Hipsterzy amerykański i zachodnioeuropejscy z grubsza pasują do
przedstawionego „wzorca”. Warto jednak zwrócić uwagę, że niektórzy za hipsterów
biorą nie tylko brodaczy z szalikiem i w getrach, ale wszystkich przedstawicieli
subkultur o wyrazistych cechach. Do przemyślenia.

Hipsterzy nie są osobno definiowani dla innych kultur. Pamiętając, że sprzeciwiają się głównym nurtom, można stwierdzić, że ich cechą wspólną jest pewien bunt, często
odbierany jako pusty i bezideowy.

(Fot. Flickr/posterboynyc/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/posterboynyc/Lic. CC by)

Jak podają niektórzy autorzy, hipster europejski czy azjatycki wygląda tak samo.
Wydaje się zatem, że o przynależności do tego ruchu świadczy także pewna
uniwersalność, przed którą hipsterzy tak bardzo uciekają.

Mam wrażenie, że temat hipsterów trudno ugryźć. Napisano już o nich wiele, często
z ironią, są widoczni na ulicach miast, choć stale ewoluują: zmieniają styl szalików na
szyjach czy wygląd tenisówek. Ciekawe jednak, co hipsterom w duszy gra. A co Wy
o nich myślicie? Tak ogólnie – to pozerzy czy autentycy? Czy socjologia powinna się
interesować tym zjawiskiem? A może macie hipsterów wokół siebie lub sami jesteście
na bakier z mainstreamem?

[FM_form id="2"]
Myślę
Gwiżdżą na telefony
Myślę
Komputery do zadań specjalnych
Myślę
Kolory