Doświadczam

Joga jako droga do samopoznania


  • 0
Joga

Joga

Pierwszym doświadczeniem, z jakim spotykają się osoby rozpoczynające praktykowanie jogi, jest intensywne ćwiczenie ciała. Adepci już na pierwszych zajęciach odczuwają wysiłek związany z rozciąganiem, wzmacnianiem mięśni i ścięgien oraz zginaniem i prostowaniem zastanych stawów. Jednocześnie – kierując się wskazówkami instruktora – skupiają się na technicznych aspektach ustawiania ciała w poszczególnych pozycjach (asanach), uczą się wytrwałości, koncentracji, kontrolowania rytmu oddechu oraz walki z bólem i zmęczeniem. W miarę upływu czasu stają się coraz bardziej świadomi swego ciała – jego budowy, potrzeb i możliwości. Joga to jednak nie tylko gimnastyka, ale przede wszystkim filozofia – specyficzna wizja człowieka i jego miejsca w świecie.

Fakt, że współcześnie na Zachodzie praktyka ta zdobywa coraz szersze grono zwolenników, jest zapewne związany tym, że – w swym holistycznym podejściu – uwzględnia ona różne sfery i poziomy życia jednostki. Joga wykształciła się wszakże w Indiach, a tam, jak zauważa jeden z najpopularniejszych w Polsce mistrzów jogicznych – śri Iyengar – nie czyni się jasnego rozróżnienia między ciałem a umysłem. Ciało i umysł stanowią jedność. Oczywiste zatem wydaje się, że aby ćwiczenia fizyczne odnosiły spodziewane efekty, powinny być skorelowane z ćwiczeniami, które prowadzą do rozwoju duchowego.

Ciało a paradygmat oświeceniowy

Sposób, w jaki współcześnie na Zachodzie postrzega się ciało ludzkie, został w znacznej mierze ukształtowany przez filozofię oświeceniową. Najwybitniejsi przedstawiciele tej epoki chętnie odwoływali się do myśli Kartezjusza, który zasłynął stwierdzeniem, że nie ma ciągłości między czynnościami psychicznymi a organicznymi w ciele człowieka. Uznawał on, że zaburzeniami w obrębie ciała powinni zajmować się medycy, a problemami duszy kaznodzieje. Ten radykalny dualizm umożliwił czysto mechanistyczne przyrodoznawstwo i przyczynił się do rozwoju anatomii. Z drugiej strony – na gruncie medycyny – stał się podstawą teorii redukcjonistycznych, które opierają się na przekonaniu, że funkcjonowanie złożonego układu (w tym wypadku organizmu) można w pełni wyjaśnić poprzez skrupulatny opis jego części składowych (np. organów).

Myśl tę przejęła także współczesna medycyna konwencjonalna. Jej praktycy przez szereg lat wychodzili z założenia, że przyczyny niemal wszystkich stanów chorobowych mogą zostać wyjaśnione w obrębie tzw. nauk o życiu (m.in. biologii, genetyki, biochemii). W rezultacie w trakcie diagnozowania i leczenia pacjentów często pomijano szereg czynników psychologicznych, społecznych, kulturowych czy religijnych, gdyż uznawano, że nie mają one większego wpływu na stan zdrowia „chorego”.

Warto podkreślić, że paradygmat oświeceniowy wpłynął również na sposób, w jaki sami „pacjenci” zaczęli myśleć o ciele. Dla wielu mieszkańców Zachodu stało się ono przede wszystkim fenomenem biologicznym, który jako taki nie wymaga szerszej refleksji humanistycznej. W rezultacie – jak twierdzą entuzjaści jogi – wielu z nas nie ma świadomości swojego ciała, jego potrzeb i ograniczeń. Kiedy pojawia się z nim jakiś problem, zwykle sięgamy po sprawdzone środki uspakajające, przeciwbólowe, stymulujące czy podniecające. Interesuje nas raczej natychmiastowy efekt, a nie dociekanie przyczyn konkretnego zaburzenia. Nauczyciele jogi zachęcają natomiast, abyśmy starali się lepiej poznać swoje ciało.

Ciało jogiczne

Joga zakłada trójdzielność organizmu ludzkiego, który według Patandźaliego – autora „Jogasutry”, jednego z najważniejszych traktatów jogicznych – ma składać się z trzech „wymiarów” (śarira): ciała fizycznego (sthula-śarira), ciała indywidualnego (suksama-śarira obejmujące całość zjawisk psychomentalnych) i tak zwanego ciała subtelnego (karana-śarira, pulsującej energii zwanej praną). Warto przy tym zaznaczyć, że granice pomiędzy wspomnianymi „wymiarami”, które na potrzeby zachodniego czytelnika są często tłumaczone po prostu jako: ciało, dusza i umysł, mają jedynie charakter umowny.

Mistrzowie jogiczni podkreślają bowiem, że pierwszym krokiem na drodze do „zdrowia” i „szczęścia” jest zdanie sobie sprawy z psychosomatycznej integralności całego organizmu – faktu, iż na nasze samopoczucie wpływ ma nie tylko kondycja ciała fizycznego, ale także sfera zjawisk zachodzących w obrębie ciała indywidualnego i ciała subtelnego. Integralność ta oznacza także, że wszelkie zmiany na „poziomie fizycznym” oddziałują na pozostałe „wymiary” – na nasz umysł i naszą duszę. Uświadomienie sobie charakteru tej zależności odgrywa kluczową rolę. Zgodnie bowiem z teorią jogi każdy, kto dąży do samorozwoju – bez względu na to, czy jest to samorozwój fizyczny, intelektualny czy duchowy – nie powinien zaniedbywać żadnej ze wspomnianych śarir. Aby to ułatwić, mistrzowie jogiczni wypracowali praktykę, która stanowi wszechstronną formę samodoskonalenia. Na jogę składają się bowiem ćwiczenie pozycji ciała (asan), medytacja i pranajama (praca nad oddechem).

Asany – intensywne ćwiczenie ciała

Asany w wielkim uproszczeniu można zdefiniować jako pozycje i postawy ciała. Klasyczna joga wyróżnia 84 asany. Wśród nich są pozycje stojące, wygięcia do tyłu, skłony, siady, skręty czy pozycje odwrócone. W trakcie ich wykonywania praktycy często korzystają ze specjalnych mat, poduszek, walców i stołków, które mają ułatwić im prawidłowe – i co najważniejsze – komfortowe ustawienie ciała. Poszczególne sekwencje asan mają różne zadania – jedne służą rozciąganiu i wzmacnianiu mięśni, inne relaksacji.

Wykonywane systematycznie i w skupieniu sprawiają, że ciało staje się gibkie, silne, wytrzymałe i elastyczne, poprawiają krążenie, tonizują system gruczołów dokrewnych, stymulują trawienie, regulują funkcje nerek i uelastyczniają kręgosłup. Osoby rozpoczynające swoją przygodę z jogą zwykle zaczynają od nieskomplikowanych asan. Początkowo większość pozycji może wydawać się niewygodna, a niekiedy nawet trudna do zniesienia. Jednak już po krótkim treningu wysiłek konieczny do utrzymania ciała w konkretnej asanie staje się prawie niedostrzegalny, a adept całą swoją uwagę może poświęcić medytacji.

Jogasutry mówią wszakże, że głównym celem poszczególnych pozycji jogicznych jest wyciszenie zmysłów, dzięki któremu świadomość przestaje być zakłócana fizyczną obecnością ciała. Istotne jest to, że nawet już te najprostsze ćwiczenia uczą sztuki skupienia na jednym punkcie i sprawiają, że adepci zaczynają koncentrować się na rytmie swojego oddechu. Praktykowanie asan powinno iść bowiem w parze z pranajamą.

Pranajama – praca z oddechem

Prana znaczy tyle co ‘oddech’, ‘życie’, ‘siła’, ‘energia’. Ajanę można z kolei przetłumaczyć jako ‘rozciąganie’, ‘wydłużanie’ lub ‘kontrolę’. Na praktykę pranajamy składają się zatem ćwiczenia polegające na świadomym, rytmicznym poruszaniu i rozszerzaniu narządów oddechowych. Oddech jest tak oczywistym elementem naszego codziennego doświadczenia, że często całkowicie zapominamy o tym, jak istotny jest on dla harmonijnego funkcjonowania organizmu. Podczas zwykłego wdechu do płuc pobieramy przeciętnie 500 cm3 powietrza. Dzięki technikom jogicznym wartość tę można zwiększyć niemal do 3000 cm3. W trakcie pranajamy dotlenia się mózg, reguluje się ciśnienie i spowalnia akcja serca.

To jednak nie wszystko. Mistrzowie jogi podkreślają, że oddech – jego rytm i głębokość – stanowi klucz do umysłu. Kontrolując pranę, zyskujemy bowiem wpływ nie tylko na nasze ciała, ale także na stany psychomentalne. W trakcie zajęć z jogi adept poznaje różne fazy oddechu: purakę (fazę głębokiego wdechu), rećakę (fazę wydechu) oraz kumbhakę (moment wstrzymania oddechu po wdechu lub wydechu). Opanowawszy każdą z nich, potrafi w prosty sposób regulować przepływ prany w organizmie.

Umiejętność ta jest niezwykle istotna. Mistrzowie jogi powiadają bowiem, że ci, którzy ją posiedli, mogą w każdej chwili (nawet w najbardziej stresującej sytuacji) zastosować kilka prostych ćwiczeń, które pozwolą im odprężyć ciało i umysł. Patandźali w „Jogasutrach” pisze, że praktykowanie pranajamy sprawia, iż człowiek doznaje błogostanu, jakim jest doświadczenie własnej jaźni. Charakter i intensywność tego odczucia mają z kolei sprawić, że adept nie musi już szukać pobudzenia w świecie zewnętrznym. Dzięki pranajamie w każdej chwili dnia – parząc kawę, oglądając telewizję czy stojąc w korku – ma bowiem dostęp do swojej „wewnętrznej pełni”.

Filozofia jogi

Entuzjaści jogi uznają, że regularne wykonywanie ćwiczeń oddechowych i asan poprawia funkcjonowanie układu oddechowego i sercowo-naczyniowego, stymuluje mózg, wzmacnia system nerwowy i przyśpiesza przemianę materii. Joga jest także zalecana w schorzeniach kręgosłupa (m.in. dyskopatii), nerwicach, stanach depresyjnych czy przy zwykłym przemęczeniu. Warto jednak podkreślić, że choć na Zachodzie zwykliśmy koncentrować się na zdrowotnych aspektach jogi, ta ostatnia jest przede wszystkim nauką o wyzwoleniu. Jej filozoficzną podstawą stanowi bowiem sankhja – indyjska doktryna, według której zarówno nasze ciała fizyczne, jak i wszystkie doświadczenia psychomentalne mają jedynie charakter materialny, nietrwały (nie ma zatem sensu podążać za bodźcami, które generują).

Sankhja mówi, że wszystko, co nas spotyka, jest cierpieniem. Źródłem tego cierpienia ma być natomiast niewiedza (awidja) dotycząca prawdziwej natury rzeczywistości. Ludzie uznają, że ich życie psychiczne i umysłowe jest tożsame z ich „ja” – jaźnią/duchem (purusza). Kiedy mówią: „chcę”, „myślę”, „pragnę”, „potrzebuję”, są przekonani, że słowa te są wyrazem stanu, w jakim w danej chwili znajduje się ich „ja”. W ten sposób mylą jednak dwie całkowicie odrębne rzeczywistości, pomiędzy którymi zachodzi jedynie związek iluzoryczny. Podążając za bodźcami psychomentalnymi i cielesnymi, cierpią, gdyż zadowolenie, jakie przynosi spełnienie tego rodzaju potrzeb, ma charakter złudny, ulotny, nietrwały i tak naprawdę nie jest w stanie przynieść prawdziwego ukojenia.

W trakcie praktykowania jogi adept, kontrolując przepływ prany, wycisza ciało i umysł. W ten sposób otwiera się na bezpośrednie doświadczanie „jaźni”. Najbardziej zaawansowani i wytrwali jogini potrafią osiągnąć taki stan skupienia (samandhi), w którym „odkrywają samych siebie”. Na tym poziomie wszelkie pragnienia, cierpienia i potrzeby znikają – adept uświadamia sobie bowiem, że tak naprawdę nie przynależą one do jego ducha/jaźni. I w ten oto sposób „ja” zostaje wyzwolone (od niewiedzy i materialności tego świata).

Jogin, który do tej pory poznawał za pomocą form (rupa) i stanów psychicznych (ćittawrytti), zaczyna kontemplować istotę wszystkich rzeczy – staje się tożsamy z czystym bytem. Warto przy tym zaznaczyć, że szczęśliwość, jaką jogin osiąga w tym stanie, nie jest żadnym darem czy aktem łaski. Może jej dostąpić każdy, kto systematycznie i intensywnie praktykuje jogę. Wyzbycie się dotychczasowych wygód i przyzwyczajeń, ćwiczenie asan, koncentracja, kontrolowanie rytmu oddechu, spokój i wyciszenie umysłu służą jednemu celowi – osiągnięciu wewnętrznej harmonii, integralności, totalnej jedni.

Kto i gdzie może ćwiczyć jogę?

Osoby, które po raz pierwszy udają się na zajęcia jogi, zwykle niewiele wiedzą na jej temat. Większość z nich ma po prostu nadzieję, że ćwiczenia jogiczne poprawią kondycje ich ciała, pomogą się zrelaksować lub po prostu staną się doskonałą odskocznią od zgiełku codzienności. Dla wielu z nich joga staje się jednak stylem życia. Nieodzowną zaletą tej praktyki jest fakt, że można zacząć ją ćwiczyć w każdym wieku, w każdym momencie życia – w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Nie ma znaczenia to, czy jest się osobą sprawną i wysportowaną, czy może raczej borykającą się z licznymi dolegliwościami zdrowotnymi.

Wykwalifikowany instruktor jogi jest bowiem w stanie dobrać odpowiedni zestaw ćwiczeń dla każdego kursanta. Istotne jest także to, że rozpoczynając swoją przygodę z jogą, nie trzeba koniecznie zapisywać się do specjalnej szkoły jogi (choć jest to wskazane). Wiele ciekawych programów interaktywnych znajduje się także w sieci. Wystarczy tylko znaleźć spokojne miejsce oraz wyposażyć się w odpowiednią matę, wygodny strój i pozytywne nastawienie.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
„Słodka” choroba
Myślę
Co ludzie są w stanie kupić. Nietypowe aukcje internetowe
Myślę
Historia brody