Myślę

Dlaczego gospodarka nie może funkcjonować bez państwa? Pierwsza część rozważań.


  • 0
Kapitol (Fot. Flickr/opalsson/Lic. CC by)

Kapitol (Fot. Flickr/opalsson/Lic. CC by)

Komu z nas nie zdarza się narzekać na zbyt wysokie podatki, zbyt nieudolny rząd i zbyt zawiłe prawo? Państwo doskonałe niestety istnieje jedynie w traktatach filozoficznych i mieszkańcy prawdopodobnie każdego kraju na Ziemi na co dzień stykają się z przykładami niedoskonałego działania tego tworu. Z drugiej strony, jedynie skrajni anarchiści postulują całkowite zlikwidowanie instytucji państwa. Chyba każda trzeźwo myśląca osoba zgodzi się z twierdzeniem, że nagłe zniknięcie szeroko pojętej władzy szybko doprowadziłoby do chaosu, także w sferze gospodarczej. Mimo, że działanie wolnego rynku w dużej mierze opiera się, jak sama nazwa wskazuje, na procesach niezależnych i autonomicznych, bez zewnętrznego „nadzorcy” bardzo szybko pojawiłyby się różnego typu problemy. Poważne problemy.

Problem pierwszy: brak systemu instytucjonalnego i prawnego

Jest to najbardziej oczywisty skutek, jaki pociągnąłby za sobą brak administracji państwowej.

Tylko ona jest zdolna do tworzenia ram prawnych dla wszelkiego typu działalności ludzi i przedsiębiorstw oraz ich egzekwowania. Oczywiście, tworzone przepisy dotyczą nie tylko ekonomicznej sfery działalności człowieka, ale także społecznej, kulturalnej itp., jednakże to właśnie ta pierwsza dziedzina, z racji swej wagi w zapewnianiu dobrobytu społecznego, w szczególności wymaga odpowiednich regulacji. Najważniejszym zadaniem systemu jest ochrona praw własności. Jak to bardzo prosto ujął jeden z najbardziej znanych współczesnych ekonomistów, Joseph Stiglitz: ”Gdyby nie było przepisów regulujących kwestie praw własności, jedynym czynnikiem mogącym powstrzymać ludzi od kradzieży byłaby przemoc. Nie mając możliwości ochrony swojej własności, ludzie nie mieliby bodźców do gromadzenia majątku”.

System prawny ma za zadanie także zapewnić warunki przestrzegania umów, określa, które z nich mają moc prawną, precyzuje odpowiedzialność stron. Jest to istotne, gdyż większość transakcji rynkowych opiera się nie na bezpośrednim dostarczeniu towarów i usług, ale na umowach dotyczących pewnych świadczeń w przyszłości. Ile z takich umów byłoby realizowanych, gdyby za ich zerwanie nie groziły określone i egzekwowalne konsekwencje? Można sobie przy tym wyobrazić, jak wzrosłaby liczba wymuszeń, szantaży czy zastraszeń.

Problem drugi: monopolizacja rynku

Poglądy na ekonomiczną rolę państwa zmieniały się przez wieki, wraz z ewolucją systemów ekonomiczno-społecznych. Początków kształtowania się państwa w jego współczesnym kształcie należy doszukiwać się w czasach rewolucji przemysłowej. XVIII i XIX w. przyniosły bardzo znaczące zmiany; zarówno techniczne (nowe maszyny do masowej produkcji), ekonomiczne (zmiany w organizacji produkcji, specjalizacja, kalkulacja inwestycji i zysku), jak i społeczne (powstanie społeczeństwa przemysłowego, urbanizacja, tworzenie się klasy kapitalistów i robotników).

Kapitalizm pod ochroną (Fot. Flickr/shankbone/Lic. CC by)

Kapitalizm pod ochroną (Fot. Flickr/shankbone/Lic. CC by)

Zapoczątkowane w Anglii przeobrażenia wkrótce objęły także Europę kontynentalną. W latach 60. i 70. XIX w. złoty okres przeżywał kapitalizm wolnokonkurencyjny. Dominował wówczas pogląd, że istniejący automatyzm życia gospodarczego czyni ingerencję państwa niepożądaną i niepotrzebną. Rola władz powinna ograniczać do ochrony granic i porządku wewnętrznego. Każda jednostka miała mieć prawo do wolności podejmowanych działań i starań o jak największe korzyści z działalności gospodarczej, co było zgodne z interesem społecznym. Uważano, że najważniejszym i jedynym regulatorem życia gospodarczego jest wolna konkurencja prywatnych przedsiębiorców.

Historyczny rozwój wydarzeń zmusił jednak do rewizji tych poglądów. Nastąpiły wówczas zjawiska, które wiodły do rosnącej monopolizacji rynków. Punktem wyjścia dla tego procesu był kryzys gospodarczy w 1873 r. Doprowadził on do upadku wielu drobnych przedsiębiorstw bądź też ich wchłaniania przez większe i silniejsze podmioty oraz zapoczątkował łączenie się kapitałów i przedsiębiorstw. Zaczęły także powstawać spółki akcyjne oraz zrzeszenia przedsiębiorstw. Celem ich było osiąganie zysków poprzez ograniczanie i kontrolę podaży, które przekładało się na wzrost cen. Oznaczało to, że rynek przestał być efektywnym, samoregulującym się mechanizmem.

Z ekonomicznego punktu widzenia stanem najbardziej pożądanym na rynku jest tak zwana konkurencja doskonała. Występuje ona, gdy na rynku jest duża liczba małych, niezależnych dostawców i odbiorców, nie występują bariery (prawne, finansowe) podjęcia i zakończenia działalności w ramach danej branży, produkty na rynku są jednakowe, a dodatkowo każdy z uczestników rynku posiada o nim pełną informację. Konkurencja doskonała jest tworem czysto teoretycznym i obecnie bardzo niewiele jest branż, które choć w części spełniałyby powyższe wymogi. Jednocześnie im bardziej dana gałąź gospodarki odbiega od założeń konkurencji doskonałej, tym większa jest tendencja do jej monopolizacji.

Interwencja państwa polega między innymi na tym, że niwelowane są bariery wejścia do niektórych branż (np. poprzez subwencje), wprowadzane są przepisy antymonopolowe, realizowana jest działalność informacyjna. Oczywiście, każdy z nas potrafi wymienić branże, w których wciąż (lub do bardzo niedawna, jak np. usługi pocztowe lub telekomunikacyjne) funkcjonuje monopol – w wielu przypadkach wyeliminowanie go jest bardzo trudne lub niemożliwe. Mówimy wówczas o monopolu naturalnym.

W takich przypadkach często to spółki państwowe pełnią rolę monopolisty. Choć taka sytuacja, przynajmniej w polskich warunkach, rzadko była powodem do zadowolenia obywateli, trzeba sobie uświadomić jedną rzecz. Bez nadzoru władz funkcjonowanie monopoli byłoby znacznie częstsze, co automatycznie przełożyłoby się na wyższe ceny danego produktu czy usługi i mniejszą jego dostępność dla konsumentów.

Problem trzeci: brak dóbr publicznych

Bardzo mocnym argumentem, przemawiającym za potrzebą ingerencji państwa w rynek, jest problem dóbr publicznych. Można je obrazowo opisać jako „lustrzane odbicie” dóbr prywatnych, a więc posiadające przeciwne cechy. Po pierwsze, w przypadku dóbr publicznych nie ma możliwości wykluczenia z konsumpcji osób trzecich. Nie istnieje, jak w przypadku dóbr prywatnych, prawo wyłącznego użytku przez jednego nabywcę. W przypadku dóbr publicznych wprowadzanie opłat za ich używanie jest albo bardzo kosztowne i niepraktycznie (np. opłata za chodzenie chodnikiem), albo też nawet w teorii trudno wymyślić skuteczny mechanizm wyłączania określonych osób.

Ciężki pieniądz (Fot. Flickr/emraya/Lic. CC by)

Ciężki pieniądz (Fot. Flickr/emraya/Lic. CC by)

Za przykład może posłużyć oświetlenie ulic czy policja pilnująca porządku. Drugą bardzo istotną właściwością dóbr publicznych jest nierywalizacyjny charakter ich konsumpcji. Ich użytkowanie przez jedną osobę nie zmniejsza dostępności dla innych. Oznacza to, że mogą one być konsumowane przez wiele osób jednocześnie. Warto przy tym dodać, iż niewiele jest dóbr posiadających w pełni cechy niewykluczalności i nierywalizacyjności. Za jeden z nielicznych przykładów tzw. czystych dóbr publicznych może posłużyć obrona narodowa. Korzystanie z jej dobrodziejstw przez kolejnego obywatela nie wiąże się z żadnym dodatkowym kosztem, czyli niezależnie od ilości chronionych, utrzymanie sił wojskowych kosztuje tyle samo.

Pierwszą i podstawową zasadą ekonomiczną, jaką poznają młodzi adepci tej nauki, jest zasada określająca, w jakich warunkach zysk producenta jest największy, a jego zasoby optymalnie spożytkowane. Mówi ona, że producent będzie zwiększał produkcję dopóty, dopóki przychód ze sprzedaży lub udostępnienia produktu kolejnej osobie jest większy niż koszt jej wytworzenia (który na ogół początkowo maleje, a od pewnego momentu wzrasta wraz ze zwiększaniem wielkości produkcji). Jaki ma to związek z dobrami publicznymi? Otóż w przypadku dóbr publicznych, udostępnienie go kolejnej osobie będzie pociągało za sobą zerowy koszt. Wówczas, zgodnie z powyżej przedstawioną regułą, cena powinna wynosić zero złotych. Jest to nie do pogodzenia z oczywistym kosztem produkcji tego typu dóbr. Jeśli rynek nie jest w stanie określić ceny wykorzystania dobra przez obywatela, obowiązek pokrycia kosztów musi spaść na instytucje publiczne.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku, gdy dane dobro posiada tylko jedną z cech dobra publicznego. Jeśli dany produkt lub usługa nie jest przedmiotem rywalizacji, a możliwe jest ograniczenie jego dostępności (np. kodowanie telewizji), to wprowadzenie opłat za jego użytkowanie może doprowadzić wykluczenia części osób z konsumpcji (co nie zawsze jest pożądane ze społecznego punktu widzenia) . Jeśli natomiast nie pobierano by żadnych opłat, nikt nie podjąłby się wytwarzania dobra za darmo.

Bardzo ważnym problemem wynikającym z niewykluczalności z konsumpcji dóbr publicznych jest efekt gapowicza. Jest on związany z ludzką chęcią „oszczędzenia” na dobrach, do których ma się dostęp niezależnie od tego, czy poniosło się za nie koszty. Jeśli zbyt wiele osób będzie uchylało się od płacenia, nikomu nie opłaci się dostarczać danego produktu czy usługi. Spowodowałoby to oczywisty skutek w postaci niedoboru dóbr publicznych: obrony narodowej, służby zdrowia, infrastruktury itp. Aby rozwiązać ten problem państwo musi stosować administracyjny przymus płatności w postaci podatków i różnorodnych opłat.

Istnieją także dobra, które państwo dostarcza mimo, iż koszt dla ich kolejnego „użytkownika” wcale nie jest zerowy. Zalicza się do nich między innymi edukację i służbę zdrowia.. W ich przypadku uznaje się bowiem, że dostęp do nich powinien być możliwy bez względu na możliwości finansowe.

Swobodne i niekontrolowane przez władze działanie mechanizmu rynkowego w dziedzinie produkcji i konsumpcji rodzi także problem dóbr niepożądanych społecznie. Jeśli pojawi się popyt na narkotyki, to z pewnością bardzo szybko znajdą się żądni zysku i pozbawieni skrupułów dostawcy. Władze, dążąc do eliminowania negatywnych skutków w postaci uzależnień, chorób i patologii, regulują i ograniczają dostęp do używek. I odwrotnie, niektóre dobra są pożądane społecznie, co oznacza, że służą w jakiś sposób wspólnemu interesowi. Społeczność zgadza się co do wartości pewnych dóbr, ale żadne przedsiębiorstwo prywatne nie byłoby w stanie osiągnąć zysków z ich produkcji. Doskonały przykład może stanowić ochrona dóbr kultury. Ujmując rzecz dosadnie – bez obecności państwa krakowskie pomniki dawno znikłyby pod grubą warstwą gołębich dochodów.

Zadania państwa we współczesnej gospodarce rynkowej nie ograniczają się bynajmniej do powyżej wymienionych. Do wyjaśnienia pozostają kwestie występowania negatywnych efektów zewnętrznych oraz nadmiernych wahań koniunktury gospodarczej, które ze strony władz powinny być możliwie najskuteczniej niwelowane. Nie możemy wreszcie zapomnieć o budzących najwięcej kontrowersji i emocji działaniach, polegających na przymusowej redystrybucji dochodu oraz obowiązkowym uczestnictwie w systemie ubezpieczeń społecznych. O tym, dlaczego instytucje państwowe ingerują w ten sposób w życie (i stan posiadania) obywateli, opowiemy wkrótce w drugiej części artykułu.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Wybrane techniki manipulacji (cz. 2)
Myślę
Niemieckie autostrady – kiedy powstały, kto je budował?
Myślę
Znikające pszczoły