Korzystam

Joseph Gordon-Levitt – powiew świeżości w Hollywood


  • 0
Josph Gordon-Levitt i Zooey Deschanell (mat. producenta)

Josph Gordon-Levitt i Zooey Deschanell (mat. producenta)

Przeciętny „filmolub” może nie kojarzyć Josepha Gordona-Levitta z nazwiska, ale już twarz aktora z pewnością wyda mu się skądś znajoma. I nie dziwota – ten młodzian w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy zagrał w takich przebojach, jak „Looper” czy „Mroczny Rycerz powstaje”. Błędem byłoby jednak myślenie, że nagła popularność „Joeya” to tylko kwestia przypadku. Ma on bowiem na koncie potężny bagaż aktorskich doświadczeń.

Prawdziwy młody aktor

Gordon-Levitt wymieniany jest dziś w czołówce najlepszych młodych aktorów Hollywood, na równi chociażby z Ryanem Goslingiem czy Tomem Hardym. Słowo „aktor” pojmowane w sposób jak najbardziej poważny jest tutaj pojęciem kluczowym, ponieważ na początku drugiej dekady XXI wieku modną praktyką stało się promowanie i upychanie w produkcjach filmowych znanych młodych twarzy, niekoniecznie mających coś wspólnego z aktorskim rzemiosłem.

Przyczyna takiego stanu rzeczy? – zapytacie. Moc przyciągania do kin przez tych celebrytów ogromnej, niewybrednej, zapatrzonej w swoją gwiazdkę widowni, dzięki której koszty produkcji zwrócą się z nawiązką, a to przecież w dobie kryzysu podstawa. Porządne aktorstwo i scenariusz? To nie ten adres – tych składowych prosimy szukać w okolicach kina niezależnego.

Schody

Właśnie dzięki występom w filmach niekomercyjnych Joseph wyrobił sobie markę interesującego aktora. Zacznijmy jednak od początku, a konkretnie od koneksji rodzinnych. Zainteresowanie zawodem zaszczepił w małym Josephie dziadek – Michael Gordon, który sam był reżyserem. Jego rodzice – Żydzi, choć jak twierdzi ich potomek „niekoniecznie bardzo religijni”- zapewniali synowi wsparcie na każdym etapie dążenia do profesjonalnej aktorskiej kariery. Mama woziła go na każdy możliwy casting, dzięki któremu mogło spełnić się marzenie jej dziecka.

Gordon-Levitt zdobywał kolejne szczeble drabiny aktorskiej niezwykle szybko. Gdy jako mały dzieciak śpiewał w chórze, zauważył go jeden z telewizyjnych producentów. Dzięki temu przyszły gwiazdor zagrał w swoich pierwszych reklamówkach (m.in. masła orzechowego i płatków śniadaniowych). W międzyczasie wcielił się także w rolę Stracha na Wróble w młodzieżowej adaptacji Czarnoksiężnika z Krainy Oz.

Seriale i pierwsze filmy

W bardzo młodym wieku (6 lat) Gordon-Levitt zakotwiczył na dłużej w serialach telewizyjnych, a dzięki występom w nich zdobył renomę i popularność wśród publiki. Zaczęło się od telewizyjnej wersji „Mrocznych cieni”, których pełnometrażową wersję wyreżyserował niedawno Tim Burton.

Joseph Gordon-Levitt (Fot. Flickr/gageskidmore/Lic. CC by)

Joseph Gordon-Levitt (Fot. Flickr/gageskidmore/Lic. CC by)

Serialem, który miał największy wpływ na karierę aktora, był sitcom zatytułowany „Trzecia planeta od Słońca”. Gordon-Levitt wcielił się tam w kosmitę poznającego ziemskie życie w ciele nastoletniego chłopca. Za rolę otrzymał wiele prestiżowych, telewizyjnych nagród, a sam serial zdobył ogromną popularność na całym świecie.

Jeszcze przed „Trzecią planetą…” Joseph zaliczył debiut w kinowym filmie pełnometrażowym (familijny „Beethoven” z 1992 r.). W tym samym roku wystąpił także u boku Brada Pitta i Roberta Redforda w „Rzece życia”.

Zejście do podziemia

W 2001 roku, po zakończeniu produkcji „Trzeciej planety…”, Gordon-Levitt podjął decyzję o rozpoczęciu studiów. W tym celu przeprowadził się do Nowego Jorku. Jak dzisiaj twierdzi, tego typu odcięcie się i test na radzenie sobie w pojedynkę w nowym środowisku to najlepsze, co mogło go wtedy spotkać.

Studiów nie ukończył – przerwał je w 2004 roku, ponieważ perspektywa powrotu do poważnego aktorstwa okazała się zbyt kusząca. W toku edukacji nauczył się języka francuskiego, którym dziś włada biegle. W tamtym okresie postanowił też, że będzie grał tylko w tych filmach, których scenariusz autentycznie mu się spodoba – i tym sposobem zwrócił się ku obrazom niezależnym.

Gwiazda offu

„Joey” poczuł się wśród filmowców offowych jak ryba w wodzie. I tak, począwszy od 2004 roku, tworzył interesujące kreacje jedna za drugą. W „Złym dotyku” (2004) zagrał prostytuującego się chłopca, w „Kto ją zabił?” (2005) tropił mordercę swojej dziewczyny, a w wyświetlanym parę lat temu w polskich kinach „Świadku bez pamięci” (2007) wcielił się w rolę byłego obiecującego sportowca, wciągniętego w kryminalną intrygę.

[swf]http://youtu.be/a-zePjxwCeI[/swf]

Finałem tej niesamowitej, niezależnej wyliczanki był występ w filmie „500 dni miłości” (2009) – nietypowej love story, zupełnie odbiegającej od przyjętego dotychczas kanonu komedii romantycznej.

Hollywood wita Levitta

Szturmującego niekomercyjne kina aktora dostrzegł jeden z najbardziej utalentowanych reżyserów młodego pokolenia w Hollywood, Christopher Nolan, i zaproponował Gordonowi-Levittowi rolę w zastępstwie Jamesa Franco w „Incepcji” (2009). Później poszło już z górki, a poza wymienionymi na wstępie przebojami Joe ma na koncie także występ w filmie pt. „Bez hamulców” – obrazie wypełnionym akcją, w którym role samochodów w szaleńczych pościgach przejmują… rowery.

Od pucybuta do Loopera

Dzięki zarobionym pieniądzom Gordon-Levitt założył internetową firmę producencką – hitRECord, zajmującą się m.in. produkcją filmową. Podobno poświęca jej każdą wolną chwilę i zainwestował w nią nawet pół miliona dolarów!
Jako aktor „Joey” również nie zwalnia tempa – Amerykanie mogą go właśnie oglądać w roli syna samego Abrahama Lincolna w obrazie „Lincoln”, wyreżyserowanym przez Stevena Spielberga. I jak tu nie przyznać racji tym, którzy twierdzą, że ciężką pracą ludzie się bogacą…?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Matthew McConaughey – metamorfoza
Korzystam
Więcej niż dworzec
Korzystam
Margaret Thatcher – Żelazna Dama na ekranach kin